1

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Dzisiaj poruszę bardzo trudny temat. Nie tylko dla mnie ale sądzę, że dla większości społeczeństwa. Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci? No właśnie? Jak?

Przedwczoraj.

Dzień jak co dzień. Siedzę i wykańczam nasz dom. Nie zdążyłem przywieść jeszcze małych pupilów moich córeczek. Świnki morskie. Pufcia i Lola. Otrzymuję telefon od mojej teściowej. Głos się jej łamie i mówi do mnie, że muszę powiedzieć dzieciakom, że Lola się dzisiaj nie obudziła. Nie reaguje na dotyk, nie oddycha. Poczułem się bardzo dziwnie.  W głowie miałem mętlik. Ja stary koń nie zareagowałem jakimś wielkim smutkiem z tego powodu. Lecz miałem inne obawy. Jak zareagują dziewczyny?

Usiadłem na schodach i tak siedziałem z 10 minut. Układałem sobie w głowie schemat jak im to powiedzieć? Miałem duże obawy, że jak je o tym fakcie powiadomię to będzie wielki płacz.

Postanowiłem, że z każdą porozmawiam osobno. Lena jest starsza to ona będzie jako pierwsza. Po dłuższej chwili zeszła na dół i o coś mnie zapytała. nawet nie wiem teraz, nie pamiętam o co… Już miałem przejść do sedna sprawy ale stchórzyłem. Odpuściłem.

Drugie podejście. Zawołałem Lenę do siebie o powiedziałem jej, że chciałbym porozmawiać z nią na temat świnek morskich. Przypomniałem jej, że gryzonie nie żyją długo, tak długo jak inne zwierzaki takie jak psy czy koty. I po chwili wydusiłem to z siebie. Powiedziałem, że Lola sie dzisiaj nie obudziła.

Momentalnie zmienił jej się kolor skóry na twarzy, widziałem ten głęboki wdech i nagle wybuchła. Zaczęła płakać. Przytuliłem ją mocno i powiedziałem jej, że taka jest kolej rzeczy, że na niektóre kwestie nie mamy wpływu. Powiedziałem jej, że ma jeszcze Pufcie i Reksia. Staliśmy w takiej ciszy dłuższą chwilę. Uspokoiła się i usiadła. Po jakieś godzinie postanowiłem, że musze poinformować o tym fakcie Nelę. Zwłaszcza, że miałem “dzisiaj” przywieść świnki do domu.

Zawołałem Nelę, usiedliśmy razem na schodach i zacząłem rozmowę.

– Wiesz Nelka, Lolcia była u doktora bo zachorowała. Słabo się czuła.

– Ale już wszystko z nią dobrze tato?

W tym momencie miałem dłuższa pauzę. Wziąłem ja na kolana, przytuliłem.

– Niestety Lolcia zasnęła i się już nie obudzi kochanie. Pamiętasz  kotkę babci? Fruzię? Ona tak samo zasnęła i sie nie obudziła. Babcia wsadziła ją w ręczniczek i do pudełka. Pochowała ją obok Fruzi na ogródku. Teraz razem są obok siebie. Umarły ale bawią się razem na chmurkach i patrzą na Ciebie.

Była cisza…

Nagle Lena, która tego wszystkiego słuchała ponownie wybuchła. Amelka również zaczęła płakać. Jak mi wtedy było słabo. Bezsilnie. To był stan kiedy nie potrafiłem nic zaradzić. Bardzo nie lubię takich momentów kiedy mam świadomość, że moja bezsilność rozkłada mnie na łopatki. Mocne obydwie przytuliłem i słuchałem jak płaczą. Reks jak zwykle zaczął ujadać gdy słyszy płacz dziecka. Wrogo na mnie patrzył i to była bardzo niemiła chwila. Dzieci płaczą pies na mnie warczy a ja stoję jak kołek i nic nie mogę zaradzić.

Pod wieczór Daria przywiozła Pufcię do domu. Amelia się bardzo ucieszyła. Po niej było widać, że szybciej to jakoś odreagowała. Lena cały wieczór leżała w swoim łóżku. Co jakiś czas wchodziłem do niej i pytałem czy wszystko w porządku? Odpowiadała, że tak. Lecz widziałem, że jest smutna. Postanowiłem, że zostawię ją w spokoju.

Niby to zwierzaki, małe gryzonie. Lecz dla osób, które je posiadają, opiekują się, bawią się śmierć nigdy nie trafia w odpowiedni moment.

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?
Odpowiedź jest jedna. Nigdy nie ma odpowiedniego schematu. Każda rozmowa musi być ustalona indywidualnie. Nie każde dziecko potrafi przyjąć to na klatę. Niektóre dzieci są bardzo wrażliwe i ciężko jest im zrozumieć, przyjąć do świadomości informacje o śmierci.

To była bardzo trudna i stresująca dla mnie rozmowa. Nie wyobrażam sobie chwili kiedy będę musiał poinformować je o śmierci naszych bliskich. wiem, że taka chwila nadejdzie. Mam nadzieję, że minie sporo czasu aż to się stanie.

Pamiętajcie, że takie emocje zostają w nas na długi czas. Szybciej człowiek przypomni sobie o rzeczach, które wzbudziły w nim smutne emocje niż te radosne. Sprawdźcie! Spróbujcie na szybko pomyśleć o czymś co wywołało w was żal, smutek i o tych radosnych chwilach.

Czy mieliście już takie sytuacje? Rozmawialiście z dzieciakami o śmierci? Jeżeli tak to podzielcie się o tym fakcie z komentarzu.

 

 




Więzienie stacjonarne

Mija rok jak nasze dzieci zmuszone są do nauki stacjonarnej. Rok to naprawdę sporo czasu.  Dzieci zostały odizolowane od kontaktu z rówieśnikami. Jedyna forma kontaktu to telefon, komputer i video czaty.  Jak to wpływa na nasze dzieci? Źle!

Tyle było walki by nie siedziały przed komputerami, tyle rozmów, że to źle wpływa na organizm, kręgosłup, psychikę…

Niestety trzeba było odpuścić i teraz siedzą przed komputerem, tabletem i zdalnie się uczą. Nie oszukujmy się zdalna nauka nie jest do końca dobra. Weryfikacja tego co dzieci się wyuczyły, zakodowały jest na naprawdę niski poziomie. Myślę, że gdy to wszystko już wróci do normy to całość się zweryfikuje i wtedy będą dopiero problemy. Dzieci nie będą w stanie sobie poradzić z prostymi rzeczami. Teraz jest komputer a co będzie gdy nagle tego komputera nie będzie?

Dzieci siedzące same w domu mają kontakt tylko i wyłącznie online. Rodzice w pracy, dziecko w domu przed komputerem.  Co z zajęciami WF? Słabo… Zimą dzieciaki siedziały całe dnie w domu, teraz zrobiło się już wiosennie to będą spędzały więcej czasu na zewnątrz. Pod warunkiem, że macie ogród, podwórko etc. A co z dzieciakami, które mieszkają w bloku? Przecież jest zakaz i nie wolno swobodnie się przemieszczać, grupować małoletnim. Jaki jest to paradoks, że moja prawie sześcioletnia córka może chodzić do przedszkola, uczestniczyć w zajęciach, nie nosi maseczki, biegają po przedszkolnym ogrodzie a druga jedenastoletnia siedzi sama w czterech ścianach.

Dało się już zauważyć frustrację jaka wybija się w Leny. Frustracja wynikająca z niezaspokojenia potrzeb powoduje napięcie i złość. Nie możemy mierzyć wszystkich dzieci jedną miarą. Każde dziecko jest inne. Może się okazać, że nagle z wesoły dzieciak zmienia się nie do poznania.  Zaczyna się od głupich odzywek a może się skończyć na wyładowaniu agresji na bliskich lub tak zwana autoagresja. Jedno i drugie jest dużym problemem emocjonalnym.

Autoagresja u dziecka

Dzieci dorastają a wraz z nimi zmienia się gospodarka hormonalna. Gdy hormony zaczynają buzować to niektóre zachowania mogą być dla nich samych niezrozumiałe. Niektórzy z nas nie potrafią sobie z tymi zrachowaniami poradzić. Rozmowy nie docierają. Dziecko nie rozumie tłumaczeń, nie potrafi wyrazić swoich emocji i nagle wybucha. Agresja rodzi agresje. Rodzic w podświadomości sobie uroił, że nie będzie mu “gówniak” pyskował. I dzieciak dostaje karę. Jedną, drugą, trzecią i zostaje zamykany w pokoju. “Do czasu aż nie zrozumie swojego postępowania” Ale czy jest to dobre rozwiązanie? Ponownie zamykamy i pozostawiamy je same sobie. Dom – dziecko – wirtualni koledzy – odosobnienie. Teraz Dom – dziecko – kara – samotność – odosobnienie.

Dziecko nagle czuje, że nic nie może. Co kobieta robi jak ma zły dzień? Dobrym rozwiązaniem jest spotkanie z psiapisółką na wino, kawę etc. No a nasze dzieciaki nie mogą tego zrobić. Gotuję się w środku jak ktoś pieprzy, że to tylko dzieci. Nie! One są tak samo człowiekiem jak Ty, ja. Źle kierowane będą popełniać takie same błędy jak my.

Dziecko odizolowane od swoich rówieśników, które nie potrafi sobie poradzić ze swoimi emocjami może mieć takie same zaburzenia psychiczne jak dorośli. A co jak tego w odpowiednim momencie nie wychwycisz? Może dojść do tragedii.

Odrzucone dziecko może dopuszczać się autoagresji. Może się samo okaleczać. Samookaleczenie jest atakiem i wyrazem nienawiści do swojego na ciała, które jest winne np. za odrzucenie.

Okaleczanie się, jest więc jest wyrażeniem rozpaczy. Ból duchowy psychiczny,  przeżycia traumatyczne są tak silne, że dziecko, nie jest w stanie wyrazić tego, co czuje. Bezsilność, napięcie redukuje atakiem i agresją na innych ludzi, często na swoje własne ciało. Okaleczanie jest spowodowane próbą, zagłuszenia bólem fizycznym, zagnieżdżonego w dziecku bólu psychicznego.

Różnie dzieci potrafią reagować. Autodestrukcja czyli zaniedbywanie higieny osobistej, nie dbanie o wygląd, zachowanie. Najgorzej jak dziecko zaczyna krzywdzić siebie fizycznie. Wyrywanie włosów, nacinaniem skóry, przypalaniem, obgryzaniem paznokci do krwi, bicie się po głowie, kończynach. W pewnym momencie to nie wystarczy i może ono popełnić samobójstwo.

Często zagonieni rodzice nie są w stanie zauważyć, że coś się z dzieckiem dzieje. Brak rozmowy, brak przytulenia, nie zauważają, że dziecko samo się unicestwia. Potem nagle szok i pytania typu dlaczego? Przecież to takie dobre dziecko. Dobre ale samotne…

Dzieci czują się porzucone, wściekłe i sfrustrowane. Takie dzieci nie są zdolne do uzewnętrznienia miłości i troski. Bo dzieci te pozbawione były sposobności do uczenia się, jak dodawać sobie otuchy, i łagodzić stany napięcia. Jako dorosłe osoby doświadczać mogą przytłaczających uczuć pustki, rozpaczy i beznadziejności, nie będą umiały nazwać i zaspokoić potrzeb emocjonalnych własnych i cudzych. Glori Babikier i Lois Arnold, “Autoagresja mowa zranionego ciała”

Socialmedia

Wracając do zdalnej nauki, nie każdy rodzic jest alfą i omegą i nie potrafi pewnych szkolnych zagadnień dziecku wytłumaczyć. W takim momencie próbuje jakoś pomóc lub wykłada na to lachę i pozostawia dziecko same z tymi problemami. Próbuje zamaskować swoją niewiedzę i nie chce stracić w oczach dzieciaka lub ma to po prostu “gdzieś”. Muszę pisać ładnie po potem Wujek Google mi wysyła komunikaty, że moje treści zawierają wulgaryzmy. Lecz Wujek nie potrafi zrozumieć, że niektóre sprawy powinno się bez apelatywnie nazwać po imieniu i, że brakuje słów, które potrafią opisać daną sytuacją. Prawda?

Technologia zabija emocje, relacje międzyludzkie. Da się to zauważyć na każdym kroku. Media społecznościowe, przed którymi bronię moje dzieci prędzej czy później będą dla nich dostępne. I niestety nic na to nie poradzę ale na dzień dzisiejszy nie pozwalam Lenie zakładać kont na FB czy IG. Obserwuję moich znajomych i niektóre dzieciaki w wieku 7-8 lat już buszowały po ryjbóku. Pytanie po co? Mam pytanie do takich rodziców w jaki sposób kontrolują treści jakie są wyświetlane właśnie na tym portalu społecznościowym? Jeżeli twierdzicie, że ich dzieci nie widzą agresji, przemocy etc to gratuluję takiej świadomości 😛

Ja jestem zdecydowanie na NIE! Mimo, że sam korzystam z FB prowadzę 9 stron biznesowych to widzę na profilu prywatnym co tu sie odpi… Znowu słowo klucz! Zasada jest prosta, to co widzisz ty to to samo widzi Twoje dziecko. Ile razy bot zapraszał Cię do znajomych? Ile razy zaprosił Cię ktoś kogo nie znasz? Ile razy się udzielaliście na forum jakieś grupy? Pamiętajcie, że słowa budzą reakcje a jakie? Nikt Wam nigdy nie pocisnął? Nikt Wam nie ubliżył? Naprawdę SOCIALRODZICE nie widzą tego typu zagrożeń? Tyle pytań, a ile odpowiedzi…

Prawda jest taka, że to my sami wychowujemy małe roboty, które szukają wrażeń w sieci. Niekontrolowane same wyszukują dla siebie rozwiązań, które w skutkach mogą być tragiczne. Sporo by pisać. Sami wiecie po sobie, że na pytanie, którego nie znacie odpowiedzi szukacie w sieci. Takie mamy czasy i nie da sie tego cofnąć.

Edukujcie swoje pociechy, kierujcie się dobrą drogą i uświadamiajcie, że nie wszystko w sieci jest dobrym rozwiązaniem. Rozmawiajcie twarzą w twarz jak by budować więzi rodzinne, by tworzyć coś czego nie da się zerwać. Chyba nie chcecie by ktoś relacjonował w sieci  Wasz pogrzeb co? Teraz może pojechałem ale taka myśl mi wpadła do głowy.

Dzisiaj jest piękna pogoda, pisząc ten tekst piję kawę i obserwuję jak moje pociechy rysują kredami po chodniku. Cieszę się, że mogę z nimi porozmawiać i nie wyobrażam sobie by to się kiedyś zmieniło. Bo boję się, że sam mogę wpaśc w jakąś depresję, czuć się samotny, odrzucony, jak więzień odizolowany.

Weźcie dzieciaki na spacer, korzystajcie  z pogody, rozmawiajcie i nie zapominajcie zawsze mówić najważniejszych słów w waszym życiu – Kocham Cię.

BP.

 

 

 




Smart Kid Belt – bezpieczeństwo czy wygoda? Moja opinia

Od jakiegoś czasu w telewizji pojawia się reklama dodatkowych pasów bezpieczeństwa firmy Smart Kid Belt. Postanowiłem, że poczytam trochę o tych pasach w internecie. Wybrałem najlepsze według mnie źródło czyli stronę internetową przedstawiciela w Polsce tej firmy.

Szukałem szperałem i natrafiłem na ciekawe dla mnie informacje. Te informacje wzbudziły we mnie pewne obawy, pewny niepokój.
Myślę sobie, mamy 01 stycznia 2020 r.  i takie wielkie firmy, które mają wysoki budżet świętują nowy rok. No ale kliknąłem w button Messenger i zadałem pytanie. Ku mojemu zdziwieniu, osoba z drugie strony szybko odpisała na moje pytanie. Co prawda odpowiedź była bardzo skromna w informacje i odpychająco kierowała mnie do szukania na Fanpagu marki Smart Kid Belt.
W związku, że nadal miałem obawy, pewne spostrzeżenia to zadawałem pytania na messengerze. Wywołała się tak zwana gównoburza, lecz według mnie przedstawiciel tej firmy nie powinien w taki sposób odpisywać klientom. Nie ważne czy sprzedaje złote jajka, pasy czy pomarańcza, olej czy pieluchy.

Poniżej przedstawiam rozmowę z messengera w formie pisanej oraz screenów

TataSamwdomu: Dzień dobry, na państwa stronie zawarte są informacje certyfikatów, homologacji Smart KID belt. Doczytałem również pewną informację, która mnie zainteresowała ”
Poniższe zdjęcia obrazują certyfikaty pochodzące z różnych kategorii (celowo usunęliśmy nazwy produktów oraz dokładny numer homologacji)” Pytanie: celowo, ale dlaczego? Dlaczego są ukryte informacje na certyfikatach?

Smart Kid Belt: Dzien dobry, to sa certyfikaty nie naszych urządzeń, nie chcemy ich reklamować. Pokazujemy je tylko dla porównania, pozdrawiamy

TataSamwdomu: ale dla porównania czego? Po co pokazywać certyfikat nie swojego produktu? Teraz to nie rozumiem
Czy ja dobrze rozumiem, że Państwo produkują Smart Kid Belt ale certyfikat, który jest pokazany dotyczy innego podobnego produktu tak?

Smart Kid Belt: Na naszych stronach sa nasze certyfikaty i raporty. Obce certyfikaty pokazujemy, dla porównania.

TataSamwdomu: ale porównania czego?

https://www.facebook.com/520400488301270/posts/838844733123509/

TataSamwdomu: Dokładnie te informacje sa na stronie, właśnie tam i w tym linku powyżej jest napisane to samo, “celowo usunęliśmy nazwy produktów oraz dokładny numer homologacji”
Dlatego chciałbym znać odpowiedź co jest porównywane w tych certyfikatach? to są dwa różne certyfikaty. w tym ukrytym jest informacja, że dotyczy fotelika dla dzieci, u Państwa tej informacji nie ma, chodzi o te porównanie?

Proszę wybaczyć ale to bardzo ważne istotne dla mnie informacje, dotyczy bezpieczeństwa moich dzieci.
Sprawdzam, czytam i nasuwają mi sie kolejne pytania
1. Brakuje testów uderzeń bocznych, foteliki są kubełkowe i podtrzymując całe ciało, podczas uderzenia bocznego ciało nie przemieści się w bok ponieważ fotelik na to nie pozwoli. Jak to jest w przypadku Państwa produktu? Dlaczego nie ma testów?

Smart Kid Belt: Jeżeli chce Pan porównać wyniki testów dynamicznych prosimy o ich porównanie z np fotelikami. Przy okazji prosze się zastanowic czemu jako jedyni je udostępniamy? Zachęcamy także do zapoznania z regulaminami ece ,isize, fmvss wtedy będzie Pan mial prawdziwy obraz. Tylko niezależne testy i raporty z nich pokażą Panu , które z urządzeń jest bezpieczniejsze. Bezpieczeństwo dzieci sie bada, to a fakty, każdy kto nie pokazuje raportów byc może ma cos do ukrycia. Cala prawda o ochronie bocznej na naszych stronach fb. Pozdrawiamy

TataSamwdomu: Czyli nie posiadają Państwo takich badań certyfikatów tylko to są Państwa sugestie?
Bo z tego co Państwo wyżej napisali, to rozumiem, że takie badania, nie są potrzebne, bo inne firmy ich nie pokazują>?
Państwa zdanie na temat takich badań ?

Smart Kid Belt:  Każdye legalnie sprzedawane urzadzenie przytrzymując musi posiadać certyfikaty, które sa otrzymywane na podstawie testów dynamicznych. Jednak sam certyfikat to tylko potwierdzenie pozytywnego ich wyniku, jednak dla Panajako rodzica najważniejszy jest raport i jego wyniki. To tak jak na klasowce dwóch uczniów zdaje ale jeden na 6 a drugi na 3. Smartkidbelt pod względem bezpieczeństwa bije na głowę każdy fotelik i podstawke. My chętnie publikujemy raporty z testów, nie mamy nic do ukrycia. Możemy się tylko domyslacczemu konkurencją nie chce pokazać faktów czyli swoich raportów, w zamian opowiada jakieś bajki bez dowodów, prosze nie wierzyć w opowiadania A w fakty. U nas na fb to kopalnia wiedzy o bezpieczeństwie dzieci oraz cała historia wymierzonego nas hej tu, a wystarczyłoby pokazać raporty…

TataSamwdomu: To proszę pokazać mi test, raport, Państwa produktu. Chodzi mi właśnie testów o uderzenie boczne.

i ostatnie bardzo istotne pytanie:
Według nowelizacji z dnia 11.08.2017
Przewożenie dzieci bez fotelika, czy posiadają Państwo takie upoważnienie, certyfikat na podstawie, której Policja nie wlepi mi mandatu za to, że dziecko poniżej 135 cm z tyłu i 150 cm z przodu nie ma fotelika?
“Dzieci do 150 cm wzrostu mogą podróżować na przednim siedzeniu w foteliku lub innym urządzeniu podtrzymującym. Dzieci od 135 cm wzrostu mogą podróżować na tylnym siedzeniu w pasach bezpieczeństwa bez fotelika, jeśli ważą więcej niż 36 kg.”

Smart Kid Belt:  Wszystko to opisujemy w postach, nie ma czegos takiego jak fotelik zgodnie z prawem przewozowym dzieci w urządzeniach przytrzymujących. Jeżeli chce Pan poczytać kodeks drogowy, to w każdym poście w podpisie o tym wspominamy. Prosimy o zapoznanie się z artykułami tego dotyczącymi od Art 39 i dalej. Jesteśmy w ponad 30 krajach swiata od dwóch lat i nigdzie nikt nie otrzymał mandatu. Pozdrawiamy

TataSamwdomu: Czyli odmawiam przyjęcia mandatu, sprawa trafia do sądu i na podstawie Państwa wpisów na FB mogę potwierdzić to, że Policja nie miała prawa mi wystawić mandatu tak?

Smart Kid Belt: Szanowny Panie, pisaliśmy Panu zapisy kodeksu drogowego , ma Pan certyfikat ece 4404, czemu miałby Pan policji pokazywać wpisy na fb,a nie certyfikat ece? Pozdrawiamy Pana

TataSamwdomu: Kodeks drogowy art 39 pkt 3, mówi wyraźnie: “3.
W pojeździe kategorii M1, N1, N2 i N3, o których mowa w załączniku nr 2 do ustawy, wyposażonym w pasy bezpieczeństwa lub urządzenia przytrzymujące dla dzieci, dziecko mające mniej niż 150 cm wzrostu jest przewożone, z wyjątkiem przypadku, o którym mowa w ust. 3b, w foteliku bezpieczeństwa dla dziecka lub innym urządzeniu przytrzymującym dla dzieci, zgodnym z:
1) masą i wzrostem dziecka oraz
2) właściwymi warunkami technicznymi określonymi w przepisach Unii Europejskiej lub w regulaminach EKG ONZ dotyczących urządzeń przytrzymujących dla dzieci w pojeździe.”
I Policja ma prawo w takim razie wystawić mi mandat? Jak rozumiem, że zadaję niewygodne pytania ale cały czas Państwo odwołują się do wpisów na Facebooku… Zauważyłem, że na Facebooku są ukrywane, usuwane komentarze użytkowników. Jawne dla publiczności są wyłącznie superlatywy płynące z kont “zadowolonych” klientów bez historii.

Bardzo dziękuję za próbę podjęcia dyskusji i odpowiedzi na moje pytania,
Nie otrzymałem tak naprawdę, żadnej wyczerpującej odpowiedzi.

Smart Kid Belt:  Czega Pan nie rozumie w tym artykule? Na jego podstawie właśnie policja nie może Panu dag mandatu, my się zawsze odnosimy do faktów jak raporty lub ustawy, tv tylko o nicj wspomina i do nich kieruje. Art 39 wyraznie mówi, ze przewozowym w fotelik i lub urządzeniu przytrzymującym. Kolejne artykuły mówią o przełożeniu z przodu. To sa ustawowe dokumenty. Jak jeszcze mamy Panu odpowiedzieć?

TataSamwdomu: a komentarze? dlaczego są usuwane, ukrywane?
Widzę, tylko komentarze z marketingu szeptanego, czyli ustawiane komentarze. Fake konta. Dziwna metoda. Nic chyba więcej nie mam do dodania. Wszytko podana na tacy. Miłego wieczoru.

 

Fake konto – wystawianie pozytywnych opinii. Ten sam avatar, to samo imię, zmienione tylko nazwisko.

Smart Kid Belt: Juz teraz wszystko rozumiemy, żaden prawda, zaden fakt nie ma znaczenia prawda? Szkoda, bo tu chodzi o bezpieczeństwo dzieci. Pozdrawiamy i życzymy Dobrego samopoczucia w Nowym roku

TataSamwdomu: Ma znaczenie. Tylko to że szeptanke tanią używacie, pingując komentarze to sami sobie świadectwo wystawiliscie. Te fake konta nawet avatara nie zmieniają. Strzał w kolano. Takie oszukiwanie publiki. “Teraz wszytko rozumiemy” Teraz tak. Pokazałem Wasza złe strony.

Smart Kid Belt: Pokazywanie raportów z testow dynamicznych jako jedyni na świecie uważa Pan za nasza zla strone. Ciekawe podejście fakt. My nie zajmujemy się komentarzami, jakas szeptanka to domena naszej konkurencji, może obejrzy Pan film jak jeden ze sprzedawców ciągnie dzieci za nogi. To nie ma znaczenia dla Pana, tak jak prawda o testach, prawie itd. Cala nasza rozmowa jest tego pięknym przykładem. Cale szczęście, ze cos takiego spotyka nas tylko w naszym kraju.

TataSamwdomu: Wasza konkurencja wam wystawia pozytywne opinie? Hehehe. Nadal oczekuje na raport testów bezpieczeństwa uderzenia bocznego. Dostanę czy nie? Czy produkt mogę zwrócić jak nie otrzymam tego świadectwa?

Smart Kid Belt: Poprosimy o przykładowy raport konkurencji udostępnimy z przyjemnością taki sam.

TataSamwdomu: Cały czas piszecie o konkurencji itd. Zwróciłem do was nie do konkurencji. Proszę o to Was jako producenta. Nie konkurencję. Zadam ostatni raz pytanie. Otrzymam ten test bezpieczeństwa czy nie??

i na tym rozmowa się urwała…
Screeny rozmowy w miniaturach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Smart Kid Belt – moje spostrzeżenia

W moim przekonaniu ktokolwiek siedział po drugiej stronie, myślał, że jestem z ich konkurencji. Takie to trochę przykre, że oczekuję istotnej odpowiedzi na moje pytanie. Zastanawiacie się dlaczego się tak uparłem aby ta odpowiedź padła?

Ponad 30% wypadków z udziałem dzieciaczków to są właśnie uderzenia w bok auta. Ciało inaczej się układa, inaczej reaguje niż wyżej opisane normy, testy producenta Smart Kid Belt. Być może to dla niektórych nie istotne, ale dla mnie jest.

Przykre jest to, że takie odpowiedzi padły, nieprofesjonalne jest to, że w łatwy sposób można pokazać w komentarzach na stronie FB Smart Kid Belt, że te komentarze pochodzą od “Fake” kont. Przeczytałem ponad rok wpisów i się powtarzając te same osoby, gloryfikując wychwalając ten produkt.

W związku, że nie byłem przekonany do końca w to co pisze przedstawiciel Smart Kid Belt, chodzi mi o prawo drogowe, postanowiłem napisać do najbardziej kompetentnej jednostki jakim jest Policja.

Moje zapytanie do rzecznika Policji

Dzień dobry,
pisze artykuł na temat bezpiecznego przewożenia dzieci w pojazdach mechanicznych.
Opisuję w tym artykule foteliki samochodowe oraz dodatkowe pasy bezpieczeństwa typu Smart Kid Belt.
W telewizji pojawiła się reklama tego produktu, lecz nie do końca jestem pewny, czy te pasy są zgodnie z art. 39 WRD.
Czy dziecko przewożone  w samochodzie może być przypięte tylko i wyłącznie tymi pasami?
Czy kierowca wożąc w taki sposób dziecko, może jechać spokojnie nie obawiając się o ukaranie podczas kontroli? Chciałbym opisać jak to się ma prawnie.

z poważaniem Bartosz Piasecki
Portal Tata sam w Domu www.tatasamwdomu.pl

 

Odpowiedź rzecznika Policji na temat Smart Kid Belt

 

Szanowny Panie,
uprzejmie informuję, że zgodnie z orzecznictwem sądowym odnoszącym się do ustawy o informacji publicznej i ustawy prawo prasowe, wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie może służyć dokonywaniu przez organ wykładni prawa (m. in. wyrok NSA sygn. I OSK 8/11). Policja nie jest instytucją ani powołaną, ani uprawnioną do udzielania wiążącej interpretacji przepisów, czy informacji o obowiązujących regulacjach prawnych, zwłaszcza gdy zapytania dotyczą spraw hipotetycznych.

Jednocześnie służąc Pani pomocą informuję, że zgodnie przepisami ustawy prawo o ruchu drogowym, dziecko mające mniej niż 150cm wzrostu jest przewożone, z określonymi wyjątkami, w foteliku bezpieczeństwa dla dziecka lub innym urządzeniu przytrzymującym dla dzieci, odpowiednim do masy i wzrostu dziecka oraz zgodnym z warunkami technicznymi, czego potwierdzeniem jest znak homologacji nadany przez uprawniony organ.

W odniesieniu do urządzenia przytrzymującego dla dzieci, o którym mowa w korespondencji, Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego wydał w drodze decyzji administracyjnej z dnia 11 lipca 2017 r. świadectwo homologacji nr E20 44R-04 4013. Zostało ono oparte na wynikach badań przeprowadzonych przez Przemysłowy Instytut Motoryzacji. Obowiązkowym uzewnętrznieniem homologacji, uwzględniającym również zakres wagowy urządzenia, jest trwały znak homologacji umieszczony na etykiecie lub bezpośrednio na produkcie. Urządzenie „Smart Kid Belt” w takie oznaczenie jest zaopatrzone.

W świetle powyższego urządzenie „Smart Kid Belt”, o ile jest stosowane zgodnie z instrukcją producenta (art. 39 ust. 3a) oraz zgodnie z zakresem wagowym dziecka, spełnia warunki wymagane przy przewozie dzieci określonymi kategoriami pojazdów.

Z poważaniem,

podkom. Antoni Rzeczkowski
Wydział Prasowo-Informacyjny
Biura Komunikacji Społecznej
Komendy Głównej Policji

 

Moja opinia na temat produktu Smart Kid Belt

Smart Kid Belt to bardzo tania alternatywa jeżeli chodzi o bezpieczne przewożenie dzieciaków w pojazdach mechanicznych. Chodzi mi oczywiście o foteliki samochodowe. Kosztuje to od 69 do 99 zł za sztukę. To niska cena w porównaniu do fotelików, których ceny wahają się od kilkuset  do nawet kilku tysięcy złotych.  Foteliki są zazwyczaj kubełkowe, z nagłówkami i utrzymują całe ciało małego człowieka. Posiadają wielopunktowe pasy bezpieczeństwa.

Smart Kid Belt obniża pas w taki sposób by pas główny w aucie nie uciskał odcinka szyjnego dziecka. Przedstawiciel tej firmie skutecznie zniechęcił mnie do zakupu swojego produktu. Poczułem się winny, że to moja wina, że wymagam.
Każdy z Was powinien sam podjąć decyzję w jaki sposób przewozić swoje małe dziecko. To od Was zależy czy przewozicie je bezpiecznie, czy wygodnie, czy też macie to gdzieś.

Dla mnie bezpieczeństwo ponad wszytko. Jeżeli Smart Kid Belt nie przeprowadził testów uderzeń bocznych,  to odpowiedź jest oczywista.

Zapinajcie pasy! Zawsze! Nie tylko dzieciakom. #tatasamwdomu

 

 




Ufaj – Rozmawiaj – uświadamiaj! Dziecko ma tylko Ciebie!

Wybuchła wojna Polsko Polska! Znowu są podziały. Gdy bracia Sekielscy opublikowali film, który odkrywa ciemną stronę księży.  Chodzi o pedofilię, o wykorzystywanie seksualne dzieci na parafiach.  Szok!
Do takich rzeczy nigdy nie powinno dojść! Nigdy! Bardzo mnie to dotknęło. Oglądałem reportaż i czułem, że spływają mi łzy po policzkach.
W głowie rodziły mi się myśli co by było gdyby to były moje córki? Nie chcę już nawet o tym myśleć!

Reaguj – rozmawiaj

Wychowuję moje dzieci w taki sposób aby zawsze i otwarcie mówiły co się dzieje wokół nich. Nigdy nie lekceważę nawet małego grymasu na twarzy, nie lekceważę smutnej miny. Nigdy nic nie jest ważniejsze, od razu pytam, rozmawiam. Staram się w delikatny sposób wyciągnąć, dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje?
Pamiętaj, że nawet mała pierdółka może być powodem z którym nasze dziecko może sobie nie poradzić. Błahostka dla nas, dla dziecka tragedia.
Nie śmiej się nie lekceważ! Rozmawiaj, staraj się pomóc.

Kto to jest pedofil?

“Pedofilia – rodzaj parafilii: stan, w którym głównym lub wyłącznym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania.” źr. wikipedia

Czy Twoje dziecko wie co to pedofilia? Czy wie czym to grozi?

Ważne pytanie dla rodziców.
No właśnie! Większość rodziców nie rozmawia ze swoimi dzieciakami o tych tematach. Najczęściej twierdzą, że są za małe. Bzdura!
Gdybyśmy od małego małego uczyli, uświadamiali rozmawiali o seksualności to takich przypadków było by o wiele mniej.

Uświadamianie dziecka. Czym jest seksualność?

Drogi tato, droga mamo!
Kiedy zacząć rozmawiać z dzieckiem o seksualności? O rozwoju, narządach, strefach intymnych?
Według mnie jak najszybciej! Gdy tylko dziecko potrafi już nawiązać z nami dialog, kiedy pozostawiamy dziecko pod opieką osób trzecich.
Zwróćcie uwagę, że temat pedofilii nie jest związany tylko z kościołem. Najczęściej do aktów przemocy seksualnej, którą dotyka najmłodszych dochodzi w domu, miejscach nam znanym, tam gdzie mamy pewność, że jest tam nasze dziecko bezpieczne.
Uczmy dzieci pewnych mechanizmów, pewnych zachowań. To one muszą wiedzieć kiedy mają zareagować!

Ufaj – Rozmawiaj – uświadamiaj!

Nie lekceważ nigdy tego o czym mówi do Ciebie Twoje dziecko! Gdy zbagatelizujesz jej wołanie o pomoc to może być za późno.
Ty jesteś dziecka autorytetem i gdy stracisz zaufanie, możesz go już nigdy nie odzyskać…
Czy tego chcesz?
Do dzieła! czas przestać się wstydzić. Ufaj – Rozmawiaj – uświadamiaj!

Wracając do reportażu braci Sekielskich. Potraktujcie to jako poradnik, instruktaż. Tam właśnie pokazano do czego doprowadziło lekceważenie słów dzieci.
No przecież ksiądz, taki autorytet! O czym Ty dziecko mówisz? Nie kłam! spalisz się w piekle!

Reportaż polecam każdemu. Każdemu rodzicowi. Wyznanie religijne nie ma znaczenia.







Będę Twoim Bodyguardem!

Będę Twoim Bodyguardem!

Bodyguard – kojarzy mi się z koksem niedorozwojem, któremu ciężko zrozumieć dlaczego 5×5 to nie jest 10! Nie mam zamiaru tutaj kogokolwiek obrażać ale tak mi się skojarzyło. Co prawda, również kojarzy mi się z Kevinem Costnerem i jego rolą w filmie o takim samym tytule 😛 Nie o to mi tutaj teraz chodzi.

Chciałbym wrócić do swojego beztroskiego dzieciństwa.
Co jest ważne dla nastolatka, który chodzi do szkoły i próbuje się integrować z grupą? Odpowiedź jest oczywista! Akceptacja.
Tak było i jest do dzisiaj, że jak się za bardzo wychylasz lub odstajesz od grupy to prędzej czy później oberwiesz albo zniszczą cię psychicznie!

Jest na to przyzwolenie! Taka jest prawda! Gdy zwrócisz na to komuś uwagę to groteskowo pada odpowiedź: Panieee! Przecież to tylko dzieci.
No i co z tego, że dzieci? To trzeba im tłumaczyć co jest dobre a co złe, jakie postępowania kogoś mogą zranić drugą osobę.

Zrozumiałem, że ja nie doświadczyłem takich rozmów. Sam musiałem zrozumieć, przekonać się czy postępuję dobrze czy też nie. Nie tłumaczono mi w jaki sposób mam postępować, jak traktować drugiego człowieka.

Chłopaki z sąsiedztwa

Jako młody, dojrzewający mężczyzna siedząc z chłopakami na ławkach w parku czy też na boisku… Miejsce nie istotne. Nawiązuję do tego jak nasza grupa traktowała innych ludzi.
Idzie dziewczyna i nagle staje się celem zainteresowania.
Ej lala! Chodź do nas! przetrzepię ci dupę, że aż wióry polecą! Hahahah! (gwizdy) To było na porządku dziennym. Kto z nas tego nie doświadczył? Upokarzania, gnębienia lub nawet szowinistycznego zachowania wobec dziewczyn?
Bywały również molestowania typu klepania w pośladki, szczypanie, macanie! Wydawało nam się, że to jest fajne, śmieszne, wręcz zajebiste! Nikt nie reagował na takie występki. Traktowanie dziewczyn przedmiotowo! Impreza? Piwko, drink, zaciągnąć laskę do łóżka a po wszystkim Nara! Adiós! Dziewczyny czują się wykorzystane lecz skąd one mogły wiedzieć, że tak ją facet potraktuje?

 

Tato pomóż mi!

Dzisiaj jako ojciec córek, wiem, uświadomiłem sobie, że to było bardzo złe! Bardzo wredne. Nie chcę nawet dopuścić do swojej świadomości tego, że ktoś może je tak samo potraktować. Serce mi pęka gdy widzę smutek na ich twarzy. Czego się tak naprawdę boję? Boję się, że żądza zemsty może doprowadzić do tragedii. Bo jestem cholerykiem, nie potrafię siedzieć bezczynnie.
Mówią, córeczki tatusia! Tak, córeczki tatusia. Bo kto jak nie ojciec jest dla nich autorytetem i jego obowiązkiem jest być ich osobistym ochroniarzem.
Również ja z nimi rozmawiam i staram się przestrzegać przed pewnymi zachowaniami. One również muszą wiedzieć co jest dobre a co złe,  jeżeli ktoś namawia je do złego to powinny umieć asertywnie  odmówić a nawet głośno mówić, że to jest złe! Lecz to my jesteśmy odpowiedzialni za to by wpoić im pewne zachowania oraz nauczyć je powiedzieć NIE!

Apel do ojców

Rozmawiajcie ze swoimi synami, tłumaczcie im jak powinni traktować ludzi. Dlaczego nie wolno nikogo poniżać, dlaczego nie wolno nikogo gnębić. Jakie skutki są za takie postępowania.
W jaki sposób powinni traktować dziewczyny. Prosty przykład: Czy chciałbyś aby ktoś do Twojej, córki, żony, matki tak mówił? Traktuj drugiego człowieka w taki sposób jakbyś chciał być sam traktowany.

“Lepiej wyciągnąć syna z więzienia niż córkę z krzaków”
Ostatnio usłyszałem takie stwierdzenie! Najpierw się roześmiałem! Potem sobie uświadomiłem, że to kurwa wcale nie jest śmieszne. Myślisz inaczej? Pomyśl o swojej matce, żonie, córce…
Uświadamianie dzieci, czym jest seks to bardzo ważny aspekt w naszym życiu. Nie chodzi mi tutaj o to by mówić bzdury o kwiatkach, pszczółkach itp. Tylko by mówić prawdę, mówić o naszych ciałach,  rozwoju,  o popędzie seksualnym.
Nie wstydźmy się! Nie uchronimy naszych dzieci owijając takie rzeczy w bawełnę.

Pedofil szuka!

Nie ma dnia abym nie usłyszał w radio, w telewizji na temat pedofilii i wykorzystywaniu seksualnym dzieci.
To jest obrzydliwe! Nie potrafię zrozumieć jak ludzie tuszują takie sprawy! Dlaczego nadal w Polsce tak się dzieje, że pedofilia w kościele to temat tabu! Sporo osób w to nie wierzy! O państwie katolickim już kiedyś pisałem: https://tatasamwdomu.pl/bog-honor-ojczyzna/
Dlatego wczesne uświadamianie dzieci o seksie może uchronić nas przed pedofilią! Nie chcę być źle zrozumiany, chcę aby dziecko wiedziało, potrafiło rozpoznać pewne zachowania, które tak naprawdę wyrządzają im wielką krzywdę.
Kogo to będzie wina jak ktoś skrzywdzi Tobie dziecko, które nie miało pojęcia, że takie zachowania są złe? Twoje!

Czas otworzyć oczy!

Każdy idzie swoją drogą, każdy ma do tego prawo. Nie potrafię tylko zrozumieć dlaczego religia katolicka jest ponad świadomością naszego dziecka?
Seks to grzech! O seksie nie wolno rozmawiać! Modlitwą zdusimy popęd seksualny… Prawda? Pytam mocno wierzących osób: Da się?

– Nie ma nic gorszego jak niewierzenie swojemu dziecku! Mamo, tato! ten pan mnie dotykał! (płacz)
– Gdzie dotykał?
– No tam na dole
– Przestań bzdury opowiadać! Nie wstydź ci? Nie zmyślaj! Przeprosisz tego Pana!!!

Zapraszam do komentowania!




Jak nauczyć dziecko oszczędzać?

Jak nauczyć dziecko oszczędzać? Dobre pytanie co?  Poruszając ten temat od razu się przyznam, że jest to dla mnie bardzo trudne! Przykład powinien iść z góry a gdyby nie moja żona to prawdopodobnie nic nigdy byśmy nie zaoszczędzili. Bo ja ile bym miał to bym lekką wszytko wydał.

Jak już wspomniałem przykład powinien iść z góry to dzisiaj wam Tata sam w domu opisze jak można tego dokonać.

Jadąc na zakupy róbmy listę zakupów – uczymy się oszczędzać!

Tak! Zanim pojedziecie do marketu zróbcie przegląd lodówki, łazienki, innych schowków i napiszcie czego Wam brakuje, co się skończyło. Kupując na chybił trafił na bank kupicie produkty, których nie potrzebujecie. To znaczy takie, które jeszcze są lub takich których naprawdę nie potrzebujecie. Tak zwane “przydasie” potrafią nam zrujnować budżet. Najedz się! Nie jedź na zakupy na głodnego! Te wszystkie smakołyki zahipnotyzują cię! Wydasz kasę!

W ten sposób pokazujemy dziecku, że kupując rzeczy z listy zakupów nie wrzucamy do koszyka rzeczy, które są nam zbędne, niepotrzebne.  Gdy jesteśmy już na zakupach i dokonujemy zakupów to róbmy to z głową!

Nie łapcie się na czołowe regały z promocjami! Może się okazać, że to co jest w danym dniu w promocji, tak naprawdę jest droższe do produktów innego producenta.

  • porównuj ceny innych producentów
  • sprawdzaj czy opakowania mają taką samą wagę
  • sprawdź, cenę za kilogram / litr a nie za opakowanie! Często na tym polegamy.
  • nie kupuj pierdół przy kasie, to są pułapki

Często duże markety, dyskonty wypuszczają na rynek produkty logowane własną marką. Sprawdzajcie na opakowaniu kto dla nich produkuje dany produkt. Jeżeli jest tylko informacja wyprodukowany dla… Szukajcie w internecie. Takie produkty są często tańsze od kilkunastu groszy do kilku złotych za sztukę.

Opisałem pierwszy krok, jak uczyć dzieci dobrych nawyków.

Co można wykorzystać jeszcze raz?

Tato, kupisz nam ryzę papieru? Takk! Spoko! Pada odpowiedź. Okazuje się, że dzieci malują rysują, połowę kartki i potem w kosz. Ołówek, kredka do połowy zużyta i kosz. Uczmy dzieciaki aby takie kartki odwracały i malowały, rysowały na nich z drugiej strony. Jest wiele przykładów nie tylko papier i ołówki…

Oszczędzanie jedzenia

Nela często, nagryza jakiś owoc i zostawia. taki owoc się psuje i jest do wyrzucenia.  Taki owoc możemy pokroić w ćwiartki, kosteczkę i schować do lodówki. Możemy je zjeść później lub nawet ugotować z nich kompot. U nas jest jeszcze dodatkowo możemy dać do zjedzenia świnką morskim. mamy dwie 🙂

To niby nic ale każdy taki drobiazg potrafi nam zaoszczędzić pieniądze. Prawda? Zwracacie na to uwagę?

Uczymy oszczędzać dziecko pieniędzy

Od kiedy Lena uczęszcza do szkoły podstawowej chciałem aby i ona miała swoje pieniądze. Nie chcę aby to były duże pieniądze. Chcę aby nauczyła się ich wartości. Aby miała świadomość co ile kosztuje. To bardzo ważny aspekt. Od tego powinniśmy zacząć.

Kilka dni temu kiedy rano ją szykowałem do szkoły zauważyłem, że ma małego kobiecego foszka! Zapytałem ją o co chodzi?

No bo tato! Ja wstaję o siódmej rano tak jak Ty! Mama jedzie do pracy, Ty idziesz do pracy a ja do szkoły!
No Leno, to oczywiste, ale do brzegu o co Tobie chodzi?
No bo Wy macie z tego kasę! A ja nie!

W pierwszej chwili chciałem się roześmiać ale wytrzymałem. Dało mi to do myślenia. Odprowadzając ją do szkoły postanowiłem, że podpowiem jej w jaki sposób może zaoszczędzić pieniądze. Jak postępować aby odkładać, oszczędzać.
Zapytałem: Leno w środy jeździsz na basen. Mama daje Tobie 5 złotych na ciacho, hot doga. A gdybym dawał Tobie więcej śniadanka do szkoły? Dorzucał dodatkowo jogurt i wkładał łyżeczkę to być nie musiała kupować nic na basenie?
Po chwili odpowiedziała, spróbuję…

Wieczorem, zapytałem:
Jak Lena, udało się Tobie zaoszczędzić dzisiaj pieniążki?
Tak! Mam te 5 złotych, które mama mi dała!
W nagrodę dałem jej drugie 5 złotych. Uśmiech jaki miała na twarzy był warty wszystkich pieniędzy jakie miałem przy sobie!
Nie chcę abym był odebrany źle! Nie chcę abyście myśleli, że ośmioletnie dziecko jest “karmione kasą”.
Nie! Chciałem jej dać kopa motywującego.

Dodatkowo, wspólnie ustaliliśmy, że będzie miała pewne obowiązki. Codziennie rano przed wyjściem do szkoły będzie odsłaniać swoje okna, uchylała je, ścieliła łóżko, szykowała plecak w zapakowania jej śniadania, sprawdzała czy jej świnki morskie miały w pojemnikach picie i jedzenie oraz by od razu po wyjściu ze swojego pokoju poszła do łazienki się umyć. Gdy przez cały tydzień ( pn – pt) będzie wykonywała te obowiązki wzorowo to dostanie ode mnie 10 zł, które będzie mogła wrzucić do skarbonki.

Często bywało tak, ze po kilka razy musiałem jej przypominać co ma zrobić. Jestem nerwusem i szybko się irytuję. Więc jeżeli powtarzam coś codziennie po kilka razy to potrafi mnie to wyprowadzić z równowagi.

Uświadamianie dziecka o wartości pieniądza.

Rozmowa dużo daje. Tłumacząc jej ile może pieniędzy odłożyć tygodniowo, miesięcznie i w skali roku zauważyłem, że aż jej się oko zaświeciło. Jak to zrobiliśmy?  Przekładaliśmy uzbierane kwoty na przedmioty jakie może za to kupić.
Sam sobie uświadomiłem, że jest w stanie odłożyć w ciągu roku ponad 500zł! To naprawdę duża kwota dla ośmioletniej dziewczynki.

Jestem świadomy, że niektóry zarabiają kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i dla nich żadna kwota nie gra roli, kupią dziecku wszytko czego zapragnie, spełni jej każdą zachciankę.
Nie oto mi chodzi w tym wpisie, bo staram się aby nic moim córkom nie brakowało.
Pragnę ich nauczyć oszczędności. Nie tylko pieniędzy ale i również innych rzeczy.
Lena uczy się oszczędzać oraz uczy się odpowiedzialności.
To jest najważniejsze.

Co prawda Lena zaoszczędzone pieniądze odkłada do skarpety ale może przyjdzie taki czas, że otworzymy dla niej w banku konto oszczędnościowe.
Zobaczymy 🙂

 




Domowa fabryka kryształów

Domowa fabryka kryształów

Lena dostała jako prezent Fabrykę kryształów.  To taki mały zestaw rożnych soli z których można w domowych warunkach stworzyć zjawiskowy kryształ. Niestety mimo starań  nie wychodziły one tak okazałe jak na załączonym na pudełku obrazku 😛  No przecież jestem chemikiem! Nie raz robiłem takie kryształy! Pamiętam jak w szkole uczyłem się o solach. O tym jak się wytwarzają kryształy. A tu niestety coś poszło nie tak…

Przyszedł taki czas, że po dwudziestu latach usłyszałem od córki: Tato! zobacz jakie ładne kryształy! – zobaczyła zdjęcia w internecie. Przedstawiały one kryształy otrzymane z siarczanu miedzi. Widziałem, że jednak ten temat jej się spodobał.

I nagle urodził mi się pomysł, że pokaże Lenie jak można takie kryształy wykonać samemu. To jest naprawdę proste.
Zakupiliśmy pięciowodny siarczan miedzi  (CuSO4 *H2O) do wytwarzania kryształów. Na allegro kupicie siarczan miedzi za około 15 złotych za kilogram.

Aby wytworzyć kryształy z siarczanu miedzi będziecie potrzebować:
– dwa słoiki ok. 1L
– siarczan miedzi
– ciepłą wodę
– starą łyżkę lub kijek do mieszania roztworu
– ołówek lub patyczek
– nić

Jak zrobić kryształy w domu?

Musimy sporządzić tak zwany roztwór nasycony. Jeżeli rozpuścimy zbyt mało soli siarczanu miedzi w wodzie to niestety nasze kryształy nie powstaną lub w trakcie drugiej fazie powstałe kryształy zaczną się nam same rozpuszczać.
Do słoika mniej więcej 3/4 pojemności wlewamy gorącą wodę. Wsypujemy ok 3-4 łyżek siarczanu miedzi i mieszamy tak długo dopóki się cała sól nie rozpuści. Gdy to nastąpi dosypujemy kolejną łyżkę soli siarczanu miedzi. Powtarzamy czynność do momentu aż zauważymy, że siarczan miedzi przestaje się nam rozpuszczać.
Przelewamy cały roztwór do drugiego słoika w taki sposób aby nie wlać go wraz z pozostałą nierozpuszczoną solą.
Na ołówek lub patyczek zawiązujemy nitkę w taki sposób aby była ona ulokowana na samym środku. Długość nici powinna być taka aby po zamoczeniu jej była oddalona od dna słoika na ok 4 – 5 centymetrów.

Pozostawiamy w taki sposób słoik na ok. 12 godzin. Powoli będą tworzyć się małe kryształy na naszej nici. Teraz od nas zależy jakie kryształy chcemy uzyskać.

Pojedynczy kryształ czyli monokryształ siarczanu miedzi.

Poniżej na zdjęciu przedstawiamy monokryształ siarczanu miedzi. Kryształ jaki udało nam się zrobić ma wielkość ok. 4 x 5 x 1 cm . Gdy na nici zobaczycie zalążek, małe kryształy, należy odskubać pozostałe wokół niego kryształki. Musimy na nici mieć tylko jeden kryształ. Wstawiamy go ponownie do roztworu. Po kilkunastu godzinach będą powstawały na nim drobniejsze, mniejsze kryształki. Je również należy usuwać. Taką metodą przez kilka dni uzyskamy jeden duży kryształ z siarczanu miedzi.

Mono kryształ siarczanu miedzi

 

Kryształ z siarczanu miedzi – nieoczyszczany

Gdy jednak chcemy uzyskać inny ciekawy kształt kryształów pozostawiamy na nici nasz wytworzony zlepek małych kryształów. Po kilku dniach powstanie jeden duży nieregularny kryształ. Niektóre z nich są naprawdę ciekawe.

 

Kwiat obrośnięty kryształami

Postanowiliśmy, że zrobimy coś naprawdę odjazdowego. Postanowiliśmy wykorzystać sztuczną różę i zamoczyliśmy ją w roztworze.  Kwiat był w słoiku zaledwie 24h. To co nam się ukazało zaparło nam w piersi dech. Wyszło coś naprawdę pięknego! Taki kwiat możecie podarować ukochanej osobie. Myślę, że nie jedna osoba zrobi wielkie oczy widząc taką skrystalizowaną różę!

Jak zrobić w domu kryształy

Ważne informacje!

Siarczan miedzi jest substancją toksyczną i drażniącą. Należy dokładnie umyć ręce po zakończeniu doświadczenia. W razie dostania się siarczanu miedzi do oczu należy przepłukiwać je wodą. Zabronione jest również jej spożywanie. Rodzice powinni nadzorować wszystkie etapy doświadczenia.

Aby nasze kryształy się dobrze wytwarzały, należy roztwór sporządzać na nowo co ok 12h. Gdy sól się krystalizuje należy roztwór uzupełniać, czyli ponownie go nasycać.

Moim zdaniem to bardzo ciekawy, kreatywny  sposób na spędzenie czasu z dzieckiem. Przyjemne z pożytecznym. Nasze dzieci uczą się zagadnień z chemii przy czym są uczestnikami tworzenia, pięknych kryształów.

 

[AdSense-A]

 

 

 




Rozwód! Dlaczego dochodzi do rozpadu małżeństwa?

Rozwód! Dlaczego dochodzi do rozpadu małżeństwa?

Tak się zastanawiam dlaczego ludzie się rozwodzą? Co się takiego stało, że nagle wszytko się rozpada? Wszytko jest przekreślone?

Rozwód. Ostatnio chyba jakaś moda. Czy to jest teraz trendy? Ostatnio wokoło mnie  same rozwody. Kilkanaście par, które znam oznajmiły rozpad swojego związku.  Szok! Nagle twoi znajomi, z którymi piłeś kawę lub inne piwo 😛 nie przyjadą razem na wspólne spotkanie.
Zainteresowałem się tym tematem gdyż jestem jedną z osób, która uczestniczy podczas zawierania związku małżeńskiego. Fotografuję śluby.
Niektóre małżeństwa, które uwieczniłem już się rozpadły.

Dlaczego?  Nie wnikam. To sprawa bardzo wrażliwa. Nie chcę się mieszać. Postanowiłem pomyszkować po internecie i poczytać jakie są najczęstsze powody rozpadu małżeńskiego. Czytałem i weryfikowałem z przypadkami, które znam osobiście. Większość z nich się zgadza. Poniżej opiszę kilka z nich.

Zauroczenie. Do zakochania jeden krok.

Pary są ze sobą kilkanaście lat. Nagle on lub ona się zakochuje w innej osobie? Zrozumiałe? No niby tak. Tylko nasuwają się pytania. Zakochują się? To co byli w związku bez uczuć? Bez miłości? Jak to? Czy jeżeli kochamy jedną osobę i przysięgamy jej bycie przy niej w zdrowiu, chorobie i że będziemy kochać do ostatnich naszych dni to czy jesteśmy wiarygodni gdy innej osobie wyznajemy miłość?
Jak kochamy, że nagłe przestajemy kochać? Czy to było zauroczenie czy co?

Według mnie powstają problemy w związku o których nie rozmawiamy. Dwoje ludzi, którzy są razem nie potrafią ze sobą rozmawiać! Można próbować zgadywać, “macać się” nawzajem ( nie chodzi mi o fizyczny kontakt w tym sformułowaniu) i potem myśleć podoba jej się to czy nie? Bo nie wiem…
No jak masz ciulu wiedzieć jak ona nie chce cię urazić i Tobie nie powie, że to czy tamto chujowo robisz? Fakt prawda?
Staramy się być przemili dla siebie w związku lecz wiąże się to z tym, że mogą narastać konflikty wynikające z braku zrozumienia partnera. Dlatego warto rozmawiać, pytać. Związek małżeński, partnerski to ciągłe kompromisy. Mamy swoje potrzeby i musimy o tym mówić. Inaczej frustracja ogarnie nasz związek i zaczniemy szukać pocieszenia u osób trzecich.

Nałogi: “hera koka hasz LSDiiii! Ta zabawa po nocach się śni”

“Hera koka hasz LSD
Ta zabawa po nocach się śni
LSD, hera, koka i hasz
Podziel się z kolegami czym masz”

Zacytowałem tekst piosenki Karoliny Czarneckiej, którą uwielbiam!
Człowiek lubi wpadać w nałogi. Nałóg to takie słowo, które z definicji kojarzy się z czymś złym.  Fakt! Najbardziej złym nałogiem, który potrafi zniszczyć nie tylko małżeństwo lecz może zabrać nam wszytko na co pracowaliśmy jest również alkohol. To właśnie wóda czy dragi zabijają racjonalne myślenie. Jeżeli nasz partner, mąż, żona nie mówi o tym otwarcie, że mu to przeszkadza, że się zatraca pijąc to może przyjść taki moment, że coś pęka. Wtedy może stać się tragedia bo różnie osoby pod wpływem alkoholu czy też narkotyków reagują. Może dojść do rękoczynów, do napadu agresji i poleje się krew.

Bywa tak, że osoba popijająca nie widzi w tym problemu. No przecież piję tylko piwko, ewentualnie wódkę w weekend! “Jedna kreska w nos na jakiś czas? Daj spokój Grażynka” Przecież jest weekend to trzeba się napić? Prawda? Kto z Was nie czytał przygłupich wpisów, memów w internecie? Większość to śmieszy a może prowadzić do poważnych problemów.

Jak nie zareagujemy w odpowiednim czasie to może być za późno! Reakcja wstrząsowa nieraz przynosi rezultaty lecz może być całkowicie odwrotnie odebrana: “No czego kurwa ode mnie chcesz? Wódka jest dla ludzi, mam ochotę to się napiję a Ty się nie wpierdalaj!” Wtedy jest już poważny problem. Albo podejmujemy walkę i próbujemy wyciągnąć drugą połowę z nałogu albo odpuszczamy i następuje rozpad związku.

Bywają również przypadki skrajne. Znęcanie się psychiczne i fizyczne nad partnerem. Na to nie ma wytłumaczenia i powinniśmy zrobić wszytko by to ustało. Nie możemy pozwolić na to by druga osoba nas niszczyła od środka. Musicie być silni! Nie chcę za bardzo rozpisywać się w tym temacie bo to się w głowie nie mieści jak osoba z którą się związaliście może was katować? STOP!

Pieniądze szczęścia nie dają! Lecz szczęśliwi ludzie co ich dużo mają czyli Kasa musi się zgadzać!

Tekst przysięgi małżeńskiej: “Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię Panny Młodej) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.”
Kasa Kasa Kasa! Jest zajebiście, jest wszytko jest pewien standard i nagle coś jebło! Krach! Zaczynają się problemy! Może nie napiszę drastycznie, że ludzie zaczynają kamienie jeść lecz pewne standardy życiowe zostały obniżone.  Wtedy zaczyna się prawdziwy sprawdzian. Damy radę? Czy nie damy rady wytrwać, przetrwać przeżyć bez Versace w salonie?

Całkiem niedawno oglądałem Standup Rafała Paczesia. To właśnie w nim usłyszałem tekst, który wywalił mnie na plecy i machałem łapkami jak biedronka na plecach 😛  Czy słyszeliście kiedyś o tym, że ktoś się rozwodzi z powodu nadmiaru pieniędzy? No nie! No chyba, że ktoś ma ich sporo a się nimi nie dzieli…
“… już mam kurwa dosyć! Tych Wenezueli, tych Meksyków, tych Bora Bora, tych Bali! Arizon! Nie mogę cały rok pomieszkać w tym za dużym domu! Już mam kurwa dosyć! A jak już jesteśmy to nie mogę z garażu Ferrari wykręcić bo nastawiał jachtów” Tadaaam! Nie nierealne prawda?
Zaczyna brakować kasy i się wszytko rozpada 🙁 Znam również taki przypadek osobiście. Nasuwa się pytanie? Czy była między nimi miłość? Czy było tylko uczucie jednostronne?

Czy tata nas już nie kocha?

Bardzo dobre, bardzo ważne pytanie. Rozwody bardzo źle wpływają na nasze samopoczucie. Często prowadzi to do depresji, do zaburzeń psychicznych. Niektórzy nie potrafią sobie poradzić z tym, że nagle się coś skończyło. Bywają przypadki prób samobójczych.
Gdy są dzieci wtedy następuje rozdarcie. Dzieci cierpią najbardziej. Gdy są małe nie potrafią zrozumieć dlaczego nagle nie ma taty czy też mamy wokół nich. Gdy rodzic pojawia się co pewien ustalony sądownie czas. Czy tata nas już nie kocha??? Ze smutkiem pyta córka swojej matki.

Jaka pada odpowiedź? Wszytko zależy od okoliczności w jakich roztarli się małżonkowie. Gdy matka ma żal, nienawidzi swojego byłego partnera to może zajść taka okoliczność, że będzie trwała rozgrywka i kartą przetargową będą właśnie dzieci. Wystarczy tylko raz postawić w negatywnym świetle matkę lub ojca i cios, który zapodamy dziecku na stałe może skrzywdzić jego psychikę.  Egoista! Inaczej tego nie mogę nazwać. Nie bawcie się uczuciami dziecka bo to prędzej czy później się zemści.

Rozstanie z godnością!

Jeżeli nastąpi taki czas i zapadnie ostatecznie decyzja o rozpadzie związku małżeńskiego to powinniśmy robić wszytko aby na tym rozstaniu nie cierpiały osoby trzecie. Żyjcie w zgodzie. Wracam do pierwszych moich zdań. Rozmawiajmy! Dzieci. Starajcie się aby nie niszczyć im życia i ograniczać im widzenia z ich drugim rodzicem. Niech nie odczuwają tego, że nie jesteście już razem. Ustalcie najważniejsze sprawy takie jak wakacje, ferie, wspólnie wyjazdy. Pozwólcie aby druga osoba widywała dzieci nawet w tygodniu.  To wy  przestajecie ze sobą mieszkać, sypiać. Układacie życie na nowo lecz nadal pozostajecie rodziną. Łączą Was dzieci, które Was obserwują i wystawiają Wam świadectwo. To od Was zależy jakie relacje będą między Wami a Waszymi dziećmi. Dziecko potrzebuje ojca jak i matki.

Gdy wiązaliście się ze sobą to wiedzieliście, że przyjdzie taki czas, że pojawią się dzieci.  To Wasza duma, nadzieja. Zrobicie wszytko by waszym pociechom nic nie brakowało. Prawda? Wspólnie robicie wszytko by było szczęśliwe. Do tego właśnie jest potrzebna mama i tata. Dlatego gdy Wasze drogi się rozejdą róbcie wszytko by to się nie zmieniło. One Was potrzebują. To Wy jesteście ich przewodnikami.

Ode mnie

Trochę sarkastycznie, trochę śmiesznie, pół żartem pół serio. Jest mi naprawdę przykro, że związki moich znajomych się rozpadły i piszę to całkiem poważnie. Mam nadzieję, że będą potrafili ze sobą rozmawiać. Bo tylko rozmowa i zrozumienie siebie nawzajem pozwoli im na to by w miarę z godnością przetrwać tak trudny dla nich i ich bliskich czas rozstania…
Jeżeli jesteście w związku pytajcie codziennie wieczorem: Co u Ciebie? Jak ci minął dzień kochanie? A będzie dobrze.

A jak u Was? ile Waszych znajomych w ciągu dwóch lat się rozwiodło?

 




Lekcja wychowawcza. Jak wyciszyć dzieci na pół godziny?

Jak wyciszyć dzieci na pół godziny?

Tak się zastanawiam co robią rodzice gdy ich pociechy bawią się na całego? Jak reagują gdy dosłownie co dwie minuty wpada jedno dziecko z pytaniem? Drugie wbiega i informuje cię, że siostra jest głupia po czym wraca do swojego pokoju i zaczyna się kłótnia! Hałas, harmider, lecą iskry! Uważają się za duże a raz za małe “człowieki”.
Niektórzy mówią dzieci z ADHD. Według mnie ADHD nie istnieje. To wymówka na nasze lenistwo i brak zainteresowania dzieckiem.
Głowa ci puchnie, masz przyspieszony rytm serca a na usta ciśnie ci się bardzo brzydka wiązanka! Dzień jak co dzień!

Godzina ok 18:30. Jestem od godziny w domu. Nagle słychać z pokoju obok:
-Ałaaaa! Tato! a Nela mnie ugryzła! krzyczy Lena!
– … bo ona mówi, że jestem głupia!

– Dlaczego Lena mówisz do siostry, że jest głupia? Ona ma zaledwie trzy lata i nie zawsze rozumie co od niej chcesz.
– No bo ja jej mówię, że ma tego nie dotykać a ona na złość mi to rozwala!
– Nie prawda! samo się rozpadło! dodaje Amelia
– No tato i w dodatku kłamie!

Spokój dziewczyny! Powiedziałem stanowczo i wyszedłem.
Zorany jak koń po westernie usiadłem i powiedziałem do Darii chodź usiądź i się przytul.
Minęła może minuta! Wbiega Nela i mówi:
– Tato siku mi się chce!
– To idź do łazienki i usiądź na nocnik.
-Nie! ja chcę tutaj! i mi przynieś nocnik!
Wstałem, poszedłem, przyniosłem, załatwiłem wyniosłem, usiadłem!
– Tato! Powiedz Lenie by mi włączyła piosenki!
– Lena włącz jej piosenki na Youtube, proszę!
– Tato ale ja teraz oglądam!
– No proszę, ja chcę trochę spokoju, proszę Lena.

Udało się, wróciłem, usiadłem, westchnąłem.
– Tato! ja chcę jabłko!
– Przyjdź, weź sobie!!!
– Nie, Ty mi przynieś.

To wszytko dosłownie trwało jakieś 10 minut. Wstawałem kilka razy aż coś we mnie pękło!

Wparowałem do pokoju w którym siedziały i się pytam:
– Dziewczyny! Jesteście duże czy małe?
– Małe!!! razem odkrzyknęły.
– To jak jesteście małe to myć się, piżamy i spać! Bez dyskusji!
– No tato! my nie chcemy iść już spać!
– To zadam Wam jeszcze raz pytanie: Jesteście duże czy małe?
– Duże!!! razem odkrzyknęły.
– To jak jesteście duże to sprawa wygląda następująco! Lena zbierasz klocki z podłogi, Nela układasz misie! Jak będziesz chciała siusiu to wołasz Lenę ona ci pomoże, w kuchni jest woda i sok, chcecie pić Lena zrobisz nalejesz! Nela jak pójdziesz myć ręce podwiń rękawy! Ja teraz wychodzę i idę chwile odpocząć! Jak będą krzyki, hałasy lub przyjdziecie z kolejnym żądaniem, pytaniem to dzwonię na POLICJĘ! Chcę pół godziny spokoju.
– Nooooo Taaaatoooo!
– No co? jesteście duże czy małe?
-… duże…
Zamknąłem drzwi.

Nie potrafię zrozumieć skąd mi się ten pomysł  z policją urodził w głowie… Był całkiem skuteczny.
Kurtyna.