1

Eksperyment obiady za 100zł na tydzień dla 4 osób został został doceniony

Witajcie moi czytelnicy. Dużo wody w rzece upłynęło kiedy napisałem artykuł na temat: Jak przeżyć za 100 zł tygodniowo – czteroosobowa rodzina. Ten topic wywołał różne reakcje. Niedowierzania, śmiech ale i również pozytywne komentarze i potwierdzenia, że to nie jest wielki problem.

Zakład, który całkowicie zmienił podejście i organizację.

Powyżej podałem link do artykułu, który opisałem zakład z moją żoną. Od tego się zaczęło. Tym zakładem udowodniłem sobie, żonie oraz innym, że da się tak zorganizować zakupy aby produkty, które kupimy dzielić, mrozić, wykorzystywać w innych daniach bez ich marnowania i wyrzucania. Po udanym eksperymencie postanowiłem, że będę to kontynuował. Zacząłem zwracać uwagę na produkty, które mają krótki termin przydatności. Na takie z których można ugotować obiad dzisiaj, jutro. Na takie produkty, które mimo krótkiego terminu, można jeszcze na kilka dni, tygodni zamrozić.

Dzięki nim powstały nowe, bardzo smaczne dania. Poniżej wkleję kilkanaście linków do produktów, które ugotowałem, właśnie z produktów, które były przecenione z powodu krótkiego terminu do spożycia.

Okoń morski – Labraks – przepis na grillowaną rybę za niecałe 7zł

Tagliatelle z grillowaną makrelą – 3,80zł porcja

Grillowana makrela z cukinią – obiad za 6,05zł

Boczniaki po tajsku z makaronem

Mam bardzo dużo materiału przygotowanego do napisania i opublikowania. Musze przysiąść i je po prostu napisać. jestem pewien, że nie jednemu z Was takie przepisy przypadną do gustu.

Organizacja – plan tygodniowy.

Warto rozmawiać z członkami rodziny o tym co lubią najbardziej jeść, czego nie lubią, czego nie zjedzą, na co mają ochotę…
Tak, tak wiem! Każdy wie, zna swoje pociechy lecz nagle okaże się, że to co ugotujecie nie zda egzaminu. Usiądźcie przy kawie, herbacie i wspólnie zacznijcie dyskusję. Spisujcie na kartce co kto lubi co by zjadł. Dzięki takim rozpiskom możecie wspólnie ustalić menu. Warto wziąć pod uwagę, że to o co opisuje ma się zmieścić w wyznaczonym budżecie. Piszemy teraz o 100zł obiady na tydzień. Zdaję sobie sprawę, że można ugotować jeden obiad za 100, 200, a nawet 300zł. Tak gotować potrafi każdy. Każdy kto ma na to pieniądze.  Zwracam, również uwagę, że eksperyment tyczył się tylko obiadów, bez śniadań, kolacji, podwieczorków itd.
Dlatego proszę o uwagę i zrozumienie przekazu 😀

Zaproszenie do Pytanie na śniadanie TVP2

Pewnego dnia, otrzymałem wiadomość, że mój dosyć kontrowersyjny wpis wzbudził zainteresowanie. Otrzymałem zaproszenie do programu Pytanie na śniadanie TVP2 abym mógł opowiedzieć o tym moim eksperymencie.  Po tym programie otrzymałem wiele wiadomości, że opowiadam bajki, że to nie możliwe itp. Lecz również sporo wiadomości, które mnie utwierdzają w tym co robię, w tym co opisuję. Powiem, że występ w TV był dla mnie ciekawym doświadczeniem i bardzo się ucieszyłem, że to co robię jest zauważane. Mój wpis o tym jak przeżyć za 100zł – obiady jest najczęściej czytanym tematem na moim blogu. Średnio czyta go 20 tysięcy osób miesięcznie.
Piszę amatorsko, nie spędzam godzinami na blogu tworząc nowe treści. Pisze bo to lubię i wiem, że potrafię trafić tym do ludzi.
Będę pisał o tym jak polować na promocje, jak kupować tanio i jak gotować tanio bo to mi sprawia dużo frajdy.

Na moim Facebooku Tata sam w domu będę informował o tym w miarę możliwości i dostępności w danych sklepach. Najczęściej odwiedzam Lidla, Biedronkę Auchan oraz Intermarche. Te sklepy mam w zasięgu ręki to żaden problem by podjechać popatrzeć,

Wczoraj kupiłem mój ulubiony makaron Tagliatelle w mega promce która trwa do 9 czerwca 2021r.
Makaron jest w dobrej cenie bo 2,99zł/400g a wczoraj kupując dwa cena spadała o 50% i udało się zapłacić 2,94zł za dwa opakowania!

Do tego dwa opakowania moich ukochanych boczniaków! Ceny widzicie na załączonym wyżej zdjęciu.

Ponownie serdecznie zapraszam na FB. Jest już tam kilkanaście wpisów, filmików, które pokazują ceny za jakie kupiłem dane produkty.

Chcę to kontynuować.

Link do występu w Pnś 

Napiszcie proszę w komentarzu w jakich Wy sklepach najczęściej robicie zakupy. P

ozdrawiam BP

 

 

 




Zadar – Chorwacja. Czy warto odwiedzić?

W tym roku nie spodziewałem się, że gdziekolwiek wyjedziemy na wakacje. Co chwile rząd zmieniał zdanie i raz zamykał raz otwierał granice Polski. Nasze rodzime ośrodki turystyczne wyczuły pismo nosem i bach!! Ceny poszybowały w górę. Zwłaszcza, że powstał bon turystyczny i bardzo dużo osób rzuciło się na północ Polski w celach turystyczno rozpoznawczych 😛

Niby nasza Polska jest taka piękna, niby miodem i mlekiem płynąca lecz ja mam pewne zastrzeżenia. Po pierwsze, drogo! Po drugie komary, po trzecie mentalność i kultura Polaków dają do wiwatu! Nie wszyscy, tego nie nie mówię, ale trzeba przyznać, że sporo ludzi nie potrafi się zachować na wakacjach…

Ostatnio moim hobby stało się zwiedzanie wirtualne Europy. Biegam po Googlemapie jak szalony. Robię notatki, analizy etc. Nagle wpadłem na chorwackie miasto Zadar. Bardzo mi się spodobała architektura. Małe kameralne miasteczko, sporo antycznych budynków. Całkiem ciekawe.

No ale tak znudzony, zły, wkurzony zaistniałą sytuacją z niedowierzaniem wszedłem na stronę MSZ i okazało się, że Chorwacji jeszcze nie zamknęli. Sprawdzam i co ja widzę? Zadar ma lotnisko. Kolejna niespodzianka, loty z Poznania! Szybka symulacja, analiza i znalazłem bilety za niecałe 340zł za lot Poznań – Zadar i powrotny Zadar – Poznań / os. Cena bardzo dobra. Nie jest to najtańsza opcja jaką udało mi się znaleźć ale całkiem atrakcyjna.

Kolejny krok szukanie lokalu.  Z tym też nie było problemu. Udało nam się wyrwać mieszkanie z balkonem, widok na morze za 1300zł. Cena za pobyt i 8 noclegów.
Gdy już wszystko mieliśmy zarezerwowane to jedyne co nas niepokoiło to to, czy nie zamkną granic. Udało się! Polecieliśmy.

Lotnisko w Poznaniu było puste, naprawdę nigdy nie widziałem takiej “ciszy”.
W samolocie oczywiście udało mi się siedzieć na miejscu gdzie stewardesy pokazywały jak postępować w razie awarii samolotu 😛 Zawsze mam takie szczęście. Ale podkreślam, że to był lot tanich linii lotniczych i nie ma co marudzić gdy co chwile wchodzi pakiet reklam na pokładzie 🙂 Tu nie ma darmowych drinków i przekąsek.

 

Gdy podchodziliśmy do lądowania to widok z góry zapierał dech. Góry i morze. Dwa w jednym.

W Zadar na lotnisku musieliśmy wypełnić karty pobytu. Wszystko związane z Covid-19.  Na szczęście przebiegło to szybko i bezboleśnie. Wychodząc z lotniska zaczęliśmy szukać transportu. Widzę ludzi wsiadających do taksówek więc podchodzę i organizuję przejazd z lotniska do miejsca docelowego. Jakie było moje zdziwienia jak taksówkarze zawołali za kurs 100 euro! Tak 100 euro za przejazd 6 kilometrów. Z uśmiechem zrezygnowałem z ich usług. Atakowali kilka razy aż na końcu skończyło się kwotą 15 euro. Można? Można! Tylko trzeba być stanowczym.
Później się okazało, że nawet przepłaciłem… Gdy już mieliśmy na miejscu wszystko załatwione, zakwaterowanie to właściciele dali nam namiar na korporacje taksówkową, która nie przycinała na turystach.

Przyjechaliśmy na miejsce pod wieczór. Właściciele domu sami zaproponowali nam poczęstunek oraz podwózkę do sieci sklepowych w celu zaopatrzenia. To było naprawdę miłe. Nie spodziewałem się, że trafimy na takie powitanie. Cały pobyt przebiegał naprawdę dobrze. Czuliśmy się tam jak w domu.

Nazajutrz jak dziki ruszyliśmy na rekonesans miasta i okolic. Zadar a zwłaszcza jej stara część zwana Grad Zadar jest naprawdę przepiękna. Jest wiele do zwiedzania. Jest wiele atrakcji.

Stary Zadar – Grad Zadar

Starówka w Zadar ścina z nóg. Naprawdę mimo to, że stare miasto ma może 1×1 km to jest co chodzić oglądać, zwiedzać.

Najciekawsze zabytki:

  • rzymskie forum i ruiny budowli rzymskich
  • kościół przedromański św. Donata z IX w.
  • romańska katedra św. Anastazji z przełomu XII w. i XIII w.
  • romański kościół św. Chryzogona
  • kościół NMP z charakterystyczną dzwonnicą z 1105
  • kościół gotycki św. Tomasza z XIV w.
  • budynek straży miejskiej z wieżą zegarową
  • brama Porta Terraferma
  • klasztor Franciszkanów z XVI w
  • kościół św. Szymona ze srebrnym sarkofagiem w środku
  • klasztory – św. Michała i franciszkanów

Miasto bardzo klimatyczne. Jak już wspomniałem pełno atrakcji. Każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego. Super atrakcją są Organy morskie.

Organy Morskie w Zadar

Idziesz promenadą podziwiasz piękne widoki i nagle słyszysz dźwięk syren? Okazuje się, że są to organy morskie. Fale, które uderzając o brzeg półwyspu wpływają w otwory zanurzonych organ. Dzięki temu wydają one przepiękne dźwięki. Nie da się tego opisać słowami. Trzeba to usłyszeć. Na końcu mojego postu wkleję filmik z naszej wycieczki. Będziecie mogli zobaczyć i usłyszeć te organy.

Jedzenie w Zadar

Jeżeli chcecie się stołować na mieście a nie zbankrutować po dwóch dniach to radze zrobić rekonesans. Jak wpadniecie w sidła łowców turystów m.in na ulicy Sirokiej to wydacie fortunę. Warto wchodzić w boczne, małe, kameralne uliczki. Okaże się, że zjecie za 1/3 ceny z centralnych ulic. To samo dotyczy kantorów. Chcesz wymienić kasę na Chorwackie kuny? Kup w Polsce Euro i wymień w kantorze. Bardziej się opłaca niż polskie złotówki. Musisz pochodzić i poszukać dobrego kursu. Rozstrzał jest naprawdę duży.

Jeżeli chodzi o produkty regionalne. Zakochaliśmy się w serach! Ser Kajmak skradł moje serce. Latem wszędzie, dosłownie wszędzie rosną winogrona i figi. Idąc spacerkiem możecie podziwiać jak te owoce aż wylewają się na chodnik. Taki paradoks. U rzeźnika kałamarnica była tańsza niż wieprzowina. Kilogram kałamarnicy kosztował niecałe 40 Kun tj. ok 24zł. Można? Można. Skusiłem się i postanowiłem, że sam ugotuję upiekę. Zwłaszcza, że pod naszym balkonem drzewko laurowe. Pełno papryk, różne rodzaje, gatunki.


Przechadzając się po Zadarze warto wyjść po za centrum. Zadar jest tak usytuowany, że z jednej strony mamy morze adriatyckie a z drugiej strony Góry Dynarskie.

Plaże w Zadar

Warto opisać kwestię plaż. Większość chorwackich plaż jest niestety skalista. Obowiązkowo musicie mieć obuwie do wody bo można sobie poprzecinać stopy. My znaleźliśmy plaże żwirową. Kwestia wypoczynku na plażach to sprawa indywidualna. Chcesz mieć spokój? Idź dalej. Wszystkie plaże publiczne są pełne lecz nie było sytuacji byśmy miejsca na koc nie znaleźli. Jest czysto, ciepło. Woda miała 26C* no i nie było parawaningu. Używajcie filtrów 50tek. Temperatura powietrza w lipcu przekraczała 38C*. Poniżej wstawiam zdjęcie jakiegoś pana co mi przypominał Anthony Quinn`a. Mam rację?

 

 

Zadar piękne miasto o krwawej historii.

Niestety. Jadać do Chorwacji i zwiedzasz samodzielnie jej piękne zakątki możesz natrafić na ślady wojny, która trwała tutaj niecałe 30 lat temu. Tego nie widać na pierwszy rzut oka. Postanowiliśmy przejść się spacerem w stronę gór. Ku naszym oczom ukazało sie miejsce jak z horroru. Zbombardowane domy, czołg jako pomnik, opuszczony cmentarz i pełno bunkrów. Taka jest naprawdę.

W sierpniu 1991 Serbowie kontrolowali jedną trzecią terenów państwa chorwackiego. 19 grudnia 1991 proklamowali niepodległą Republikę Serbskiej Krajiny, która nie została jednak uznana przez większość innych państw.

Jesienią 1991 doszło do bitwy o Vukovar, w której zniszczona została większość miasta, a ludność cywilna została wypędzona. Vukovar został w listopadzie 1991 zdobyty przez Serbów. W tym też czasie jugosłowiańska armia (w większości rekrutująca się w tych rejonach z Czarnogórców) rozpoczęła blokadę i ostrzał (z ziemi oraz morza) zabytkowego miasta Dubrownik. Głównym celem atakujących była próba przyłączenia tego terenu (oddzielonego od pozostałej części Chorwacji fragmentem wybrzeża należącego do Bośni) do Czarnogóry lub proklamowania separatystycznej nowej Republiki Dubrownickiej. Trwał on do maja 1992 i zakończył porażką armii jugosłowiańskiej, przy jednoczesnym znacznym zniszczeniu miasta.

źr. wikipedia

 

Bardzo polecam wyjazd do Zadar. Jeżeli wszystko sobie poukładasz, rozpiszesz, zorganizujesz to pobyt będzie naprawdę ekonomiczny. Pogoda gwarantowana!


Panowie grali w bule. Niezła sielanka! Każdy z nich miał tajemniczą butelkę z jakimś napojem. Gdy się na chwilę zatrzymałem i zobaczyli mój aparat na szyji powstał nagle popłoch. Jeden z nich do mnie podszedł i zapytał czy jestem z gazety. Ja powiedziałem, że nie. Jestem turystą. Nagle z kamiennej twarzy znikł grymas i z uśmiechem pan powiedział do mnie “OK!” Powiedział coś po chorwacku do reszty ekipy i wrócili do gry 🙂

 

 

Zobaczcie nasz wyjazdowy filmik! Są w nim i.im Organy morskie oraz inne atrakcje, zabytki, których nie pokazałem na zdjęciach. Pozdrawiam!

Hej!!!




Człowieki – Empatia, zrozumienie, paranoja

Świat oszalał. To co się teraz dzieje w mediach to głowa mała.  Bombardują nas informacjami o tym, że Covid-19 zabija ludzi. To w jaki sposób dawkują nam te informacje powoduje, że ludzie w padają w paranoję. Poniżej opisze trzy sytuacje jakiś doświadczyłem w tym tygodniu.

Stomatolog

Dostaliśmy się z młodą do stomatologa. Japa się cieszy, bo nie odbywało sie to on-line. W sumie chyba bym sobie poradził bo wiertarka jest,  chęci są, jakoś by wyszło. Fakt: Zimno, pada deszcz a na drzwiach napisane ” Prosimy nie dotykać klamki, nie pukać” Będą Państwo mogli wejść jak się drzwi otworzy personel. Na początku mnie to śmieszyło ale gdy stoisz na dworze gdzie nie ma dachu, leci ci na głowę deszcz to po 10 minutach się można tylko zirytować.  Ja to pikuś ale młoda? Schroniłem ją pod moją kurtkę i czekaliśmy aż się drzwi otworzą. Trochę to smutne zwłaszcza, że cała poczekalnia była pusta…

W związku, że położyłem się dzisiaj spać po 6 rano, wydygany jak autobus to zasnąłem jak dziecko.  Wszystkie informacje związane z Covidem przechodzą obok mnie obojętnie, staram się nie reagować. Noszę maskę, staram się być spokojny ale niektóre sytuacje mnie łechtają po nerwach i powoli przeciągają strunę!

Nie wchodź! Nie wolno!

Znowu wróciły godziny emerytów.  Rozporządzenie napisane na kolanie, nieprzemyślane, irytujące po prostu do luftu! Jeżeli stoję przed sklepem i czekam 30 minut aż pozwolą mi kupić chleb to powinni również wprowadzić godziny bez seniorów! Tak by było równo!  Co z tego, że wprowadzili godziny seniora jak i tak senior robi zakupy jak mu sie podoba! I teraz fakt najlepszy: godziny seniora obowiązują tylko w sklepach spożywczych! No kurka mać! W marketach budowlanych ich pełno i tam się nie zarażą? O co kaman tej?

Wisienka na torcie

Dzisiaj wleciałem do Lidla na szybkie zakupy, typowo obiadowe produkty. Była ze mną Nela. Ludzi wuchte! Młodzi, średni i seniorzy. Bez różnicy. Pełno! Stoimy w kolejce do kasy, koszyczek zapakowany. Taki mini koszyk dla dzieci. Jestem chyba siódmy w kolejce. Dwie kasy otwarte. ludzie do siebie poprzyklejani jak śledzie. No ale w maskach. Nagle Nela woła: Tato, bardzo mi się siusiu chce. Reakcja łańcuchowa, wyprzedziłem ludzi i grzecznie pytam panią kasjerkę: “przepraszam bardzo, czy moja mała córka może skorzystać z toalety?” Nigdy nie było z tym problemu w tym sklepie. Lubię ten sklep. Pani odpowiedziała stanowczo, że nie! Próba nr. dwa: Bardzo proszę, nie zdążymy do domu. To małe dziecko. Odpowiedz ponownie taka sama NIE! Tak się wkurzyłem, że zostawiłem koszyk z zakupami przed kasą i wyszliśmy szybko z Lidla. Bardzo przepraszam, że moja córka musiała zrobić siku za sklepem na parkingu! Empatia i zrozumienie.
Zastanawiam się, jakby zachowała się kasjerka gdyby była w mojej sytuacji?

Rozumiem, że pandemia, Covid paraliżuje zdrowe zmysły ale bądźmy ludźmi!

Co wy byście zrobili w takiej sytuacji?

Bądźcie zdrowi, pozdrawiam.




Wybory czyli: Wojna Polsko Polska! part.2

Jak już wszyscy wiemy będzie druga tura. W drugiej turze będą walczyć ze sobą Prezydent Andrzej Duda wraz z Prezydentem Rafałem Trzaskowskim. Pan Szymon Hołownia zyskał ponad 13% poparcia Pan Bosak ponad 6%, Panowie Kosiniak Kamysz oraz Pan Prezydent Biedroń poniżej 3%. To o ich głosy będą się bić główni kandydaci.

Teraz każdy będzie krzyczał, który jest lepszy od drugiego. Będzie krzyczał co złego zrobił jeden i drugi. W tym własnie czasie będzie największy chaos anie jedna rodzina zacznie skakać sobie do gardeł, będą się na siebie obrażać a nawet dojdzie do rękoczynów.

Przesadzam? Nie! Wiem, że tak będzie. Słucham, obserwuje wiece wyborcze, wystąpienia obu Panów. Analizuję. Wczoraj Pan Szymon Hołownia zapytany na kogo zagłosuje w drugiej turze odpowiedział, że się zastanowi lecz na pewno nie będzie to Andrzej Duda. Nie wiem czy to mu się wyrwało przypadkiem, czy powiedział to z premedytacją.

Według sondaży, Obaj Panowie mają po ok. 45% w drugiej turze. Te 10% będzie decydujące. Te 10% społeczności to osoby niezdecydowane. Apeluję do Was abyście nie odpuszczali i zgodnie z własnym sumieniem zagłosowali.

Uczcie własnych dzieci demokracji. Tłumaczcie im dlaczego powinno się iść głosować. Lecz apeluję! Nie każcie im wykrzykiwać haseł wyborczych, nie dawajcie im plakatów, sztandarów i nie wypychajcie na ulice w celu manifestowania! To jest bardzo złe! Miałem nie pisać tego postu na temat wyborów, lecz oglądając dzisiejsze wystąpienie Pana Prezydenta Andrzeja Dudy zauważyłem kilkanaście małych dzieci, które krzyczały “Andrzej Duda…” oraz trzymały jego hasła wyborcze.

Małe dzieci nie mają świadomości co to polityka. Nie znają zasad polityki, nie wiedzą, który polityk jest właśnie tym kandydatem, który powinien zostać wybrany na prezydenta. Bardzo mnie to wkurzyło. Widzę małe dziewczynki, które wykrzykują hasła wyborcze! STOP!  Nie tędy droga.

Jak wspomniałem wyżej. Tłumaczmy co to demokracja, dlaczego zawsze trzeba iść oddać głos ale nie mieszajmy dzieci w sprawy polityczne.

Twój głos się liczy!

W 2000r wybory prezydenckie USA. Al Gore przegrał z George Bushem pięcioma głosami. Tak 5 głosów zadecydowało!
Więc wybij sobie to raz na zawsze z twojej głowy, że Twój głos się nie liczy!

Głosuj! Nie oddasz głosu nie masz prawa marudzić, narzekać, mówić złego słowa na temat prezydenta. Bo to nie Ty na niego głosowałeś! Oddałeś głos, lecz wygrał wygrał konkurent? Masz prawo mówić, że Ty go nie wybrałeś. Lecz jeżeli wygra Twój kandydat i będzie źle postępował to Twoim obowiązkiem jest powiedzenie wprost, że to Ty na niego głosowałeś i on źle postępuje!

To jest właśnie demokracja. Na tym polega. Że głosując decydujesz, masz prawo głosu. Nie głosujesz – siedzisz cicho. Lecz pamiętaj. Przy frekwencji 60% to 4 osoby na 10 głosuje na kandydata nr.1. Dwóch z dziesięciu głosuje na kandydata nr.2. Pozostałe 4 osoby siedzą z domu i nie głosują. A to właśnie te osoby mogą zadecydować. Głosuj bo te 6 osób z 10 wybierze za Ciebie!

Podsumowując! Tłumacz i pokazuj co to demokracja. Nie wykorzystuj swoich dzieci do agitacji. Jak wybierzesz roliczaj swojego kandydata z tego co obiecał.

Wybierz mądrze!

Pozdrawiam.

 

 




Kiełbasa wyborcza – bony 1000+ na wakacje ?️

Jak już wszyscy wiemy kampania wyborcza przebiega na spokojnie. Słupki raz idą w górę raz spadają. Zmieniają się kandydaci. Nasz Prezydent staje się showmanem w internecie, jedni się śmieją, niektórzy podziwiają za odwagę.

Cisza przed burzą wyborczą.

Stało się! Pandemia ogarnęła polaków, pozamykano wszytko co można było pozamykać. Ludzie wkurffieni na maxa. Bo rząd wpadł na genialny pomysł, że na wakacje będziemy mogli pojechać tylko w wybrane przez nich kraje. Grupa Wyszehradzka! Mimo, że zachorowania na koronowirusa w Grecji jest niższy niż na Węgrzech to nie! Nie pojedziesz bo minister się nie zgodził!

Sieź cicho w budzie i nie szczekaj! Możesz jechać do nas nad morze lub na mazury! Wspomagaj polską gospodarkę. Mówię sobie no dobra! Spróbuję. Poszukam, pojadę chociaż na tydzień gdzieś hen daleko w polską krainę.

Szukam na mazurach. Pierwsze oferty jakie mi wyskoczyła od razu mnie ścięła z nóg!

Mazury bez wyżywienia lub ze śniadaniem na rodzinny wypad 2+2 – tydzień czasu! Zobaczcie sami jak to w tym roku wygląda.

No Cena 5000zł za wypad na 7 dni jak na Polskie warunki jest troszeczkę przeginką! Ludzie zawsze na mnie patrzą bykiem, że ja wolę zagranicę niż Polską krainę miodem i mlekiem płynącą! Szukam teraz za granicą. i przedstawiam Wam podobne standardy jak w naszym kraju.

Jebs! Pozamiatane! w tej cenie mam Cypr, gdzie jest ciepło, gdzie jest wszytko co sobie wymarzysz! Zestaw ryba plus frytki kosztuje trzy razy mniej niż na naszych kochanych mazurach! Nie chcę tutaj promować typowo Cypru ale w tej cenie znajdziecie również: Bułgarię, Albanię, Grecję a nawet Turcję!

Ok dam szansę jeszcze lokalom nad Bałtykiem! Zaznaczam 3/4 gwiazdki i od razu mamy wyniki

Ceny pd 8 do 13 tysięcy złotych – uwaga! ze śniadaniem! Czyli zajebista oferta. Jesz raz dziennie a potem na mieście za takie ceny, że potem przechodzisz traumę całe wakacje. Dlaczego? Bo kurffa padało, bo ludzi było nad polskim morzem tyle, że zgubiłaś buty wśród parawanów.

Wpisuję AllInClusive na granicą.

Niecałe 6000 zł – od razu prostuje dotyczy to pełnego tygodnia, na stronie jest błąd jeżeli chodzi o dni.
Wylatujesz i za 2h jesteś w ciepłym kraju, gdzie masz gwarantowaną pogodę. Czaisz? Widzisz różnicę? Bardzo mnie to boli, że tak nas traktuje nasz rząd, że robią co im się podoba. Epidemia sremia! Blokują dostęp do krajów w którym jest mniejsze zachorowanie niż w Polsce.

Bon wakacyjny 1000 plus na wakacje

Rząd wpadł na genialny pomysł, byśmy zmienili zdanie i nie ubolewali nad tym, że siedzimy na dupie w Polsce i oferują nam bony wakacyjne 1000 plus! Taki bon będziesz mógł otrzymać jak spełnisz pewne warunki.

Jak otrzymać bon 1000 plus na wakacje?

  • jesteś zatrudniony na umowę o pracę
  • zarabiasz mniej niż 5200 zł brutto
  • Twój pracodawca się dorzuci i pokryje część kwoty z bonu
  • bon o wartości 1000 zł będzie można zrealizować jedynie w Polsce.

Jak zrealizować bon 1000+ na wakacje?

I tu zaczynają się schody. Terminy na lato gdziekolwiek w cenach “tanich” zniknęły, są pozajmowane. Będziesz wielkim szczęściarzem jak znajdziesz coś w mega dobrej ofercie. Spoko! Lubisz smród, ciasnotę, syf, robale i pleśnie? To na bank coś znajdziesz. Takie kwatery zawsze są wolne.

Jeżeli oboje pracujecie na umowę o pracę, i zarabiacie mniej niż 5200 zł brutto i pracodawca dorzuci się do bonu to będziecie mieli 2000 zł na to by gdzieś otrzymać zniżkę. Pod warunkiem, że placówka akceptuje takie bony oraz, że mają wolne miejsce.

Bony będą imienne i nie sprzedasz ich oraz nie podarujesz innym. Więc dupa! Nawet jak nie pojedziesz to taki bon przepadnie.

Surowa Polska kiełbasa wyborcza.

Pomysł na uciszenie wpadek rządu jest dobry, zapchają ryje polakom tysiącem, który i tak do nich wróci. Straszne jest to, że wszyscy tańczą jak rząd zagra. Jeszcze gorsze jest to, że nie ponoszą za to konsekwencji. Pojedziesz na drogie wakacje w miejsce gdzie cię będzie wkurffiać, gdzie będzie przeludnienie bo nie oszukujmy się! Mamy pilnować zasady higieny, utrzymywać odległość bo koronka wisi w powietrzu a jesteś zmuszony być z całą Polską w jednym regionie. No przemyślane! Bony mają wspierać polską gospodarkę! Turystyka ma ruszyć z kopyta! No spoko, ale ceny pofrunęły w górę wraz pomysłem naszych rządowych władz.

Człowiek robot.

Pracujesz 12 miesięcy na to by pojechać z całą rodziną na wymarzony urlop. I wielka dupa! Nie będzie ci dane! Chyba, że nagle zmienią zdanie i otworzą granicę na południową Europę. Myślałem nawet o Węgrzech, o Balatonie lecz te bony ci tego nie pokryją. Pozostaje nam Polskie morze, Mazury lub?

Macie już zaplanowany wyjazd z rodziną? Podpowiedzcie, może znacie jakieś miejsce gdzie się człowiek zresetuje, zapomni o codzienności? #help

ps: oby tylko ostry cień mgły nie zabił waszych marzeń!

 

 

 

 

 

 




#30dayPhotoChallenge – spróbuj i Ty

Jestem miłośnikiem fotografii. Kocham robić zdjęcia hobbystycznie i zawodowo. Lecz ostatnio coraz mniej czasu na fotografowanie rzeczy przypadkowych. Sądzę, że fotografia reporterska, fotografia przypadkowa to jest jedyna fotografia, która potrafi ukazać prawdziwe emocje.

Nie piszę tutaj teraz o fotoreportażach ślubnych, gdzie co druga osoba płacze ze szczęścia lub rozpaczy 😛 tylko o takiej fotografii, którą możemy wykonać w danej chwili. Nie każdy nosi przy sobie ciężką lustrzankę, nie każdy poluje na zdjęcia jak paparazzi. Lecz każdy z nas ma telefon z aparatem fotograficznym i może właśnie to urządzenie wykorzystać do zatrzymania wyjątkowej chwili.

Prawda, że chociaż raz dziennie widzimy jakąś rzecz, która nas zainteresuje, zdumiewa , zatrzyma na chwilę na dłużej? Prawda!

Zachęcam Was do udziału w #30dayPhotoChallenge . Te wyzwanie polega na 30 dniowym, systematycznym zatrzymywaniu chwili. Wykorzystujcie właśnie do tego telefony. Róbcie zdjęcia wszystkiego co Was zainteresuje. Nie bójcie się używać telefonów, robić zdjęcia. Wyrzuć z głowy hasła: Nie umiem, nie potrafię, będą się śmiać ze mnie!

Zasady #30dayPhotoChallenge

Wykonaj kilka zdjęć telefonem. Wybierz jedno i opublikuj je na social media. Oznacz je hashtagami #30dayPhotoChallenge #tatasamwdomu

Dzięki tym hashtagom będę widział Wasze publicznie udostępnione zdjęcia. Gdy dodasz takie zdjęcie napisz 2-3 zdania dlaczego właśnie to zdjęcie dodaliście. Dzięki #30dayPhotochallenge sami sobie rzucacie wyzwanie, udowodnijcie, że jesteście systematyczni, że potraficie wytrwać. Napiszcie w komentarzu nazwy swoich kont na Instagram, Facebooku. Podzielcie się swoimi wyzwaniami.

Ja będę wstawiał zdjęcia na: https://www.facebook.com/TataSamWDomuOfficial oraz https://www.instagram.com/tatasamwdomu/ gdzie dopiero startuję. Kto nie obserwuje na IG to zapraszam.

Dzisiaj wstawię tutaj pierwsze swoje zdjęcie z wyzwania #30dayPhotoChallenge

  1. #30dayPhotochallenge – Cytryna. Dzisiaj zauważyłem, że wykiełkowała kolejna łodyga cytryny. Bardzo mi się mordka ucieszyła gdy zobaczyłem, jak ona mnie powitała.

 

Wystartujesz? Daj znać. Dasz radę! Wierze w to.

 

 




Koronawirus – COVID-19 zabija wszytko! Nawet to co zdrowe.

Koronawirus – COVID-19 zabija wszytko! Nawet to co zdrowe. Pojechany tytuł co? Przeczytajcie co poniżej wyskrobałem a przyznacie mi rację. Ostatnio to tylko o żarciu piszę i mi nawet przestali komentować. No ile można żreć co? 😀

Koronawirus – COVID-19

Wybuchł wielki atak paniki. Zamykają wszytko co możliwe. Ograniczają nasze życie prywatne to minimum. Czyli dom praca, podstawowe zakupy, dom. Place zabaw dla dzieci wyłączone z użytku. Kina, muzea, teatry zamknięte do odwołania. Nawet obrzęd religijny taki jak ślub, pogrzeb tylko dla 5 osób oraz prowadzących. Czyli jak ci się umrze a masz rodzinę 2+2 to zawczasu napisz na kartce kto na pogrzebie jest mile widziany. Możesz se kurła wybrać! A co! Niech czuje się zaszczycony. No jest mega zajebiście! Pany w mundurach będą wydzielać bilety na Twój własny pogrzeb.

A to wszytko przez Koronawirus! A gówno prawda! Ja bym głupotę ludzką nazwał koronawirusem. Każdy kto jebnięty, każdy kto nie słucha, każdy kto uważa się za największego anarchistę powinien być musowo wywożony na Antarktydę! Jak mu dupa zmarznie to niech zadzwoni to się po niego przyjedzie. Oczywiście na jego koszt. O czym pisze to się na bank domyślacie. Samorządy trąbiły o zakazie integrowania się, zakazie czegokolwiek co stwarza prawdopodobieństwo zarażenia się czymkolwiek…
No ale nie! Jedna z drugą muszą kurła wyjść na dwór pochwalić się swoim nowym wózkiem, pokazać jakie to sobie kupiła buty czy torebkę. No przecież to dzieci… one muszą się bawić integrować. Polecam jednej i drugiej nauczyć rozpalać dzieciaczki znicze na grobach. Do tego zaawansowany kurs układania zniczy na płycie. To tak by było ładnie i estetycznie.

Dzieci zapierdałają na rowerach, deskorolkach, sielanka na całego. Normalnie wakacje. Młodzież szczęśliwa! Mam z tatem w robocie a oni szaleją. Ej gruby obstaw ćmika! Daj buchnąć! Ola daj łyka, nie bądź pizda tej! No tak jest! Mega jest! W dodatku emeryci kurła muszą obsiewać ogródki, kupować grabki, nawozy i drabinki. Jest ich pełno wszędzie! Na szczęście minął już mega boom na wykupowanie ryżu, makaronu, mięsa, dosłownie wszystkiego co można jeść! Teraz jest akcja Twój piękny dom i ogród! Jedynka, Decoral i inne formy produkujące farby nie miały tak wielkich obrotów jak dzisiaj! Normalnie teraz każdy odmalowuje cały dom. By było pięknie. Zacytuję pewną reklamę: “better living and sleeping”. No tak koronawirus pokazał wszystkim jak ujebane mamy ściany! Już niedługo Wielkanoc więc oprócz czystych okien dla Pana Jezusa możemy pochwalić się czystymi ścianami, sufitami! W sumie jadę, hejtuję remontowe społeczeństwo a sam odmalowałem łazienkę a Darula wpadła na genialny pomysł by odnowić szafę i komodę.

Kupiliśmy farbę do drewna, papier ścierny, rozpuszczalnik etc. Pięknie jej to wyszło, naprawdę! Powiedziałem jej maluj! Wykaż się! Poszło jej to naprawdę dobrze. Tak siedzimy patrzymy na te nasze nowe, stare meble, takie ładne białe i czego tu brakuje! Coś tu nie pasuje! Uchwyty, gałeczki i te sprawy. Takie siakieś cygańskie, do dupy, do bani do luftu! Pasuje jak świni siodło. Dobra! widzę, że kręci nosem, że nie takie srakie… wiecie. Po tylu latach wyczaiłem misję Misiu kupimy nowe! Nie rozdrapuję. Chce mieć spokój. Wiadomix nie? Nerwowa atmosfera, każdy tylko pierłoli o tym koronawirusie to człowiek staje się nerwowy i wyprowadzić mnie nerwusa z równowagi to chwila moment.

Znalazłem, wysłałem jej na mess wybrała te jedyne, piękne gałeczki i uchwyty. Wymierzyłem tylko jakie ma zamówić (96mm) i cyk! Kupione. w miarę szybko wysłane no dzisiaj info, że są w paczkomacie. Wrócimy do tego jeszcze…

Koronawirus dzień 20!

Misiu!!! Jak wstaniesz zadzwoń do szkoły i umów się na odbiór książek Leny na e-dzienniku było info, że należy się zaanonsować. Tak by mogła swobodnie odrabiać lekcje. Mówię spoko! Dzwonię. Po 5 minutach miła Pani powiedziała, mi że nie trzeba się umawiać tylko wystarczy przyjechać do godz. 15:00. No dobra! Pakuję Lenę do auta, nakrywam kocem i mówię, leż i sie nie odzywaj! No wiecie! Konspiracja kurła bo nie wolno się przemieszczać z punktu A do punktu B w więcej niż 2 osoby. Jak nas cykną to pięć koła mandatu będzie! Jeszcze mi się pas zaciął i za nic nie mogłe go ruszyć! No sodoma i gomora kurła mać. Jedziesz 30km/h. Powoli, oczy 360 stopni wokoło głowy i obczajasz czy jakiś mysi patrol nie wyskoczy zza winkla. Dojechałem spocony, mokry jak szczur! W sumie do szkoły mamy ok 400 m ale jakbym szedł pieszo 1+2 to na bank jakiś emeryt by mnie zaraz podjebał, że łamię prawo… No takie mamy procedury, no taka jest społeczność…

Podjechaliśmy do szkoły, cyk wyskok. Pukamy, dzwonimy. Otwiera jakaś Pani i od razu ATAK! Szkoła zamknięta! Nie wolno wchodzić. Proszę odejść. Stoję jak pała i rynce opadajo! Mówię, szanowna Pani dostaliśmy info, że mamy odebrać książki, ćwiczenia córki… NO Ale ja mówię nie wolno! Jest zakaz! Grzecznie jeszcze raz tłumaczę, dlaczego tu jesteśmy. Pani zamknęła te lekko uchylone drzwi mówiąc wylewnie słowo ZARAZ! Już wtedy chciałem wykrzyczeć, że ZARAZ to taka duża kurła bakteria… Ale wytrzymałem.

Wróciła wraz z koleżanką. Ta Pani koleżanka stanowczo, bez mrugnięcia mówi! Nie wolno wchodzić do szkoły jest ZAKAZ! Rozumie Pan czy NIE?! No halo halo! to po kiego gienka dostaję na maila info, że mam przyjechać! Niech Pani na mnie nie krzyczy bo ja do Pani grzecznie a Pani się na mnie nadziera! Epidemia, epidemią ale niech Pani bastuje bo kurła wszyscy zwariujemy, może zaczniemy do siebie strzelać co?

Pani zdębiała… po chwili namysłu poprosiła Lenę wy weszła i zabrała podręczniki. Ja pierłole jeden epizod i już chodzisz jak turboszczotka! Celujesz namierzasz by komuś tekstem dojebać! By spuścić te ciśnienie.

W sklepie do mnie strzelano! Ledwo przeżyłem.

Dryńńń, Dryńń – przyszedł SMS. Twoja paczka na Ciebie czeka! Pospiesz się! Akurat jak zabunkrowane rumuny byliśmy w aucie. To podjedziemy. Odbiorę paczkę i podejdę po kilka produktów do sklepu, który jest obok. Wchodzę stoją jedna z drugą i trzecią między regałami i pierdołą o pandemii…  Duże gabaryty, nie przeciśniesz się. Salta w tył nie jebnę. Mam prawie 40 lat i jest już mi ciężko… Mówię grzecznie z odległości ok 2 metrów: przepraszam chciałbym przejść. Tarta Trata Tata KO, koookoko KO… Nie słyszały! No ponawiam trochę głośniej: Przepraszam chciałbym przejść. Nic! Zero reakcji. To wpadłem na genialny pomysł.

Zasłoniłem ręką twarz i psiknąłem. To co się wtedy stało myślałem, że ze śmiechu narobię w gacie! Jedna z Pań wpadła w regał, spadły puszki z kukurydzą, druga zasłoniła się trzecią. Wydały z siebie dźwięk, który zapamiętam do końca świata!
Zobaczyły SZATANA, który chce im odebrać życie! Ochrona, ochrona! wezwijcie ochronę. Kurła przestałem się śmiać. Panie kochane to żart, przestańcie panikować! PojePało Pana? Normalny jesteś?
Ja? Nie do końca. Proszę się rozejść. No takie mamy procedury 😀

Wyszedłem…
Odebrałem sobie paczunię, jadę do domu. Podniecony jak pies swoją dupą! Są uchwyty! Kurła jak mega fajnie! Zamontuję, Darianna się ucieszy, będzie fajnie. Ta panująca pandemia trochę odejdzie w niepamięć. Będzie udany zajebisty wieczór. Pośmiejemy się 😀

Odpakowuję i montuję… Co ja patrzę? Kurła za duże! Moja kochana żona zamówiła za duże uchwyty! Zamiast wspominanych 96mm kupiliśmy 128mm… No ja pierdołe! Miało być tak pięknie. Wyszło jak zawsze. Dobra! Wyluzuj! Zdarza się najlepszym. Sam do siebie mówię… Oczywiście oberwało jej się, że zmoczyła etc. Zadzwonię do sprzedawcy i jakoś to odkręcę.
Odbiera i słyszę HALLO!? Taki głos gruby, tenorowy. Grzecznie mówię, dzień dobry, że żona zamówiła i, że zjebała i tłumaczę, wiecie facet faceta zrozumie… Po kilku wypowiedzianych zdaniach  i propozycji rozwiązania problemu zadaję pytanie: Czy tak możemy zrobić? Pan swym strasznym głosem powiedział jedno zdanie, które mnie wyprowadziło z równowagi, jedno zdanie, które odpaliły ponownie zapalnik! Jedno, które zdecydowało, że stałem się potworem! “Niepojemaju”. Zawołam szefa. Return, refresz! Kurła rozłączyłem się! Raz dwa pięć, dziesięć oddychaj Piasek, oddychaj! No pierdołony koronawirus! Wszytko kurła przez niego! Wszytko! Zalogowałem się na Alledrogo i wygenerowałem zwrot! Daria wchodząc do domu dostała paczkę w rękę i pojechała wsadzić do paczkomatu. No ale gałeczki? No fajne so! Mega mi sie podobają 😛

Wracając do ogółu, bo już siebie przestaję opisywać… Zwróćcie uwagę co się dzieje na Ryjbuku! Nagle wszyscy kurła pokazują jakie mają zdolne dzieci, jakie to oni remonty nieodjebali. Najlepszymi wpisami są wpisy, że zaraz ochuYejo lub skocza przez balkon. Really? To kurła jak wy wytrzymujecie ze sobą na wakacjach? 3 tygodnie wspólnego obcowania i zaczynamy zauważać,  wszystkie wady naszych małżonków.
No ja pierdołe, on tylko leży a jak włączy kreatywność to zachowuje się jak debil! Jak popapraniec, uciekinier ze szpitala psychiatrycznego.  Nieee drogie Panie, to nie tak! My faceci tacy jesteśmy! My nigdy nie wygasimy w sobie małego dziecka. Gdy tylko nadarzy się okazja to odpalamy i niech się dzieje wola nieba… Fakt! Nieraz nam odpierdała i do za mocno. Wstyd. No ale co tam 😀 Jest zabawa Hejjj!.
Z drugie strony to troche te baby przesadzają, nie da się z wszystkich zrobić dostojnych lordów co tylko pufają fajeczki i popijają herbatkę. Anonsują się na seks depeszą. PS: Panowie z okazji pandemii PornHub włączył na 30 dni premium dla wszystkich! Go Go! Oglądać po tym wpisie.

Jak wspomniałem bytowanie ze sobą w warunkach koniecznych wywołuje niezłą frustracje! Nagle Ona jest gruba, brzydka, łazi w dresach nie maluje się, ma wyjebane na wszytko. Nam przeszkadza totalnie wszytko! Nawet pies, dzieci, sąsiedzi… Informacje o koronawirusie to działa na nas jak płachta na byka! Wszędzie tego pełno, rzygam tęczą! Tylko psioczą i udowadniają na siłę jakim do zYebem genetycznym jesteś i że najchętniej by cie wyjebała z domu no ale jest zakaz wychodzenia. Koniec BIG Love! Wyszłam za trola, ochajtałem się z żabą! Jple!

W domu nie ma co już naprawiać, wszystkie gry już pograne, oglądasz powtórki w TV. Na Eurosporcie lecą kurła zawody w szachy. Świat się kończy!

Tak trochę się rozpisałem ale musiałem trochę spuścić z siebie ciśnienie. Podsumowując proszę Was o to byście dbali o higienę. Myli ręce, odkażali, za każdym razem gdy macie z czymś styczność z poza waszego gospodarstwa domowego. Siedźcie na dupie w domu. Są skejpy, mesendżery, łatsapy. Dzwońcie do znajomych, gadajcie do woli ale siedźcie w chacie! Nie szlajać się po ulicach. To niedługo opadnie, niedługo się skończy ale trzeba wziąć na wstrzymanie. Napiszcie sobie na kartce, że jak to się już skończy to zabierzecie żonę na mega kolację, naprujcie się winem na mieście, kupicie jej kwiaty i wrócicie spacerkiem do domu. Będziecie szczęśliwi! No ale niech ona też coś obieca co nie? Zakaz kurła bólu głowy, okresów, złych humorów. Dzieciaki sprzedacie dziadkom i będzie ZAYEBIŚCIE! Bo inaczej się pozabijacie! A pamiętajcie! Na pogrzebie max 5 osób.

Pilnujcie się, nie wariujcie w internecie jest wiele ciekawych rozwiązań jak przeżyć te ciężkie chwile!  Miłego, spokojnego spędzania ze sobą czasu! PS: One nie są grube tylko mają za krótkie nogi. PS2: Panowie zrobiłem Was w bambuko! Porn_HUB nie jest gratis! FakOff. Enjoy! PS3: idę obczajać okno, może ktoś kurła pójdzie w grupie to ich zaraz podYebię. Nara robaczki!

 

 

 




Polski Żyd – Żyd polski. ?? ??

Kilka dni temu przeczytałem bardzo ciekawy artykuł na temat pod poznańskiego Puszczykowa. Miejsce mi dobrze znane ze spacerów, sesji fotograficznych, nawet w Puszczykowie odbyło się moje wesele. Puszczykowo to naprawdę pięknie położona miejscowość, wokół same lasy. Leży nad rzeką Wartą.

Kurier Poznański wydanie z 1938r.

„W Puszczykowie mieszka kilkanaście rodzin żydowskich w polskich domach. W Puszczykówku jest jeszcze gorzej: Żydków, Żydówek, żydowskich bachorów są tam setki. W letniskach tych działają już coś 3 ‘koszerne’ żydowskie jadłodajnie. Żydzi zajeżdżają już coraz tłumniej z Krakowa, z Łodzi, podobnie nawet z Warszawy. Mieszkają cały sezon letni, a niektórzy i w zimę. Dla wypoczynku? Nie, dla geszeftu! Zakonspirowani w tych letniskach rozciągają dyskretnie swe macki na Poznań i okolice, propagując swe wyroby i tandetę. Chodzą, gestykulują, szwargocą żargonem i po niemiecku, czują się jak u siebie w domu, zaśmiecają las, – jest im dobrze, uj, jak dobrze!”.

Przecież to się w głowie nie mieści! Jak? dlaczego? Jawnie na łamach gazety opisują fakt, że zabroniono uczęszczać na plażę w Puszczykowie polskim Żydom. Artykuł z którego pochodzi zdjęcie główne:  Blog dla Puszczykowa na który serdecznie zapraszam. Jest tam opisane jak to polscy Żydzi odwiedzali Puszczykowo i jak się to wszytko ostatecznie skończyło.

Sięgając głębiej w naszą historię przyjaźni Polsko Żydowskiej opiszę Wam poniżej kilkanaście ciekawostek.

Polska w latach 1936-38

  • W w sierpniu 1936 roku wprowadzono nakaz, by wszystkie sklepy miały na swoich szyldach imię i nazwisko właściciela. Łatwiej można było  identyfikować żydowskie sklepy, które później stały się celem ataków.
  • W 1937 wprowadzono numerus clausus na studiach (ograniczona liczba miejsc dla uczniów pochodzenia żydowskiego). Postulowana przez ugrupowania nacjonalistyczne jako reakcja na nadmierną, zdaniem nacjonalistów, reprezentacje Żydów na niektórych kierunkach studiów. Proponowano już nie tylko izolacje studentów żydowskich od studentów polskich i ograniczenie ich ilości na uczelniach, ale wręcz całkowity zakaz dostępu kandydatów żydowskich na studia wyższe.
  • W maju 1937 – Związek Lekarzy Państwa Polskiego zastosował paragraf w swoim statucie wykluczający Żydów z zawodu.
  • W maju 1937 – Stowarzyszenie Prawników przyjęło podobny zapis, później potwierdzony państwowym prawem ograniczającym zdolność żydowskich prawników do uzyskania licencji potrzebnej do wykonywania zawodu.
  • W kwietniu 1938 – Bank Polski, największa polska instytucja finansowa, dodała zapis o wykluczeniu Żydów.
  • W maju 1938 – Rada Naczelna Obozu Zjednoczenia Narodowego zajęła stanowisko w kwestii żydowskiej. Podjęta uchwała głosiła, że rozwiązanie kwestii żydowskiej w Polsce możne być osiągnięte przede wszystkim przez jak najbardziej wydatne zmniejszenie liczby Żydów w Państwie Polskim. Zapowiadała kontynuację walki o zmniejszenie udziału Żydów w życiu gospodarczym i kulturalnym.

W  gazecie Głos Narodu z 19 listopada 1938 napisano: „To nie tylko Niemcy wypowiedziały gościnę żydom. Wypowiadają ją także państwa środkowej Europy. Przykład Niemiec może się okazać, niestety, zaraźliwym”

 

Tak się zastanawiam. Słucham, czytam oczom nie wierzę… Polacy, rodacy. obywatele tolerancyjni.  Jeżeli tak bardzo się wszyscy zapierają, że nasz naród potępia to co się stało w trakcie II wojny światowej to dlaczego sami małymi krokami tworzyliśmy Państwo antysemickie?

Historia wyparta, historia zapomniana.

Wyżej opisałem jakie były fakty jak nasze Państwo się zmieniało, jak postępowało aby polscy żydzi byli deptani moralnie, niszczeni psychicznie. Robili wszytko aby Polska była “czysta”. To jest straszna, wyparta historia do której już nie sięgamy. Wypominając zło jakie wyrządził Adolf Hitler nigdy nie wspominamy o tym, że nasza polityka miała bardzo dużo wspólnego z jego światopoglądem. Gdy przeczytałem o tym, że  wprowadzono jawną identyfikację sklepów to od razu nasunęła mi się myśl o nocy kryształowej.

Noc kryształowa

Większość z nas pamięta ten termin z lekcji historii, który opisywał o pogromie Żydów w nazistowskich Niemczech zainicjowany przez władze państwowe, w nocy z 9 na 10 listopada 1938. Ulice niemieckich miast zostały zasypane odłamkami szkła i kryształów ze zniszczonych żydowskich mieszkań i sklepów. Przecież w Polsce też takie rzeczy miały miejsce.

Poruszyłem temat bardzo trudny, ciężki. Nie dla każdego oczywisty. Temat bardzo smutny. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, jakim to narodem byliśmy! A dzisiaj? Jacy jesteśmy?

PS: Ej Polaku! Chrześcijaninie! Twój Król nieba Jezus… był żydem.

 

Usiądźcie i posłuchajcie. 22 minuty ciszy…







Heniek! Co to jest ta inflacja? ?

Pewnego razu w środkowej europie mimo dostatku i braku biedy zaczyna się dostrzegać pewnych braków

– Heniu! Słuchaj! Mamy czwórkę dzieciaków i cholera non stop kasy brakuje! Mimo, że dostajemy pincetplus to i tak to siano gdzieś znika!
+ Grażynka bo się mało starasz proszę Ciebie, rozumiesz?
– No jak się mało staram! Wino kupuję? Kupuję! Vifona jesz? Jesz! Wieczorem mysio pysio miziany jest? Jest!
+ Nie zawsze Grażynka, nie zawsze! Kilka razy w miesiącu nie jest tak fajnie jak mówisz Grażynka!
– Byś ruszył dupę z tej kanapy i poszedł gdzieś do roboty! Od roku tylko leżysz i nic nie robisz!
+ Ha! Odezwała się ta co pracuje!
– Ja to się przynajmniej opiekuję, Dżesiką, Brajankiem, Timonem i Pamelką! Jak pójdę do pracy to zabiorą nam dodatek mieszkaniowy! Pomyśl trochę Heniu!
+To ile my tych pieniędzy mamy?
–  No pincetplus oraz rodzinne, oraz dodatek mieszkaniowy, dodatek dużej rodziny, to ponad 3500 zł Heniu! Jeszcze MOPs coś dorzuci, ksiądz węgiel da i jest git.
+ To po co mam iść do pracy? Dzieciaki mają darmowe obiady w szkole i dojadają u sąsiadów…
– No bo Heniu wszytko drożeje! Wiesz ile wszytko poszło w górę?  Papierosy, wino, wódka idą w górę!
+ A czemu narzekasz Grażynka? No przecież mamy piniundze!
– No bo oprócz tego w górę idzie prund! A jak prund drożeje to wszytko drożeje!
+ hmm, no ale my mamy dopłaty do prundu, Ty non stop Grażyna widzisz tylko minusy! No przecież nam kasę dajo!
– No dajo ale zaczyna brakować! Bo wszytko drożeje! Mówio i jakieś Inflacji, że to jej wina!
– Wina? Inflacja ma wina? Jakie? Dobre? Piłaś?
+ Heniu, czy ty mnie słuchasz? Inflacja to nie imię a wina to nie jabole tylko mi chodzi o to, że wartość piniundza spada, rozumiesz?
– No jak spada wartość pieniundza? Dlaczego?
+ Stefan mi to tłumaczył w sklepie, że przez to, że za dużo wydajemy to producenci podnoszą ceny by więcej zarobić. Jak więcej zarabiają to im rząd ZUS podniósł i znowu mniej zarabiają a jak mniej zarabiają to znowu ceny podnoszą.
– To niech Stefan da na zeszyt jak ci brakuje! Jak dziesiątego nam wypłacą to mu się spłaci.
+ Tak zrobię Heniu, tak zrobię…

Teraz tak na poważnie.

Co to jest inflacja oraz jej przyczyny.

1. nadmierne zwiększanie podaży pieniądza poprzez jego emisję przez bank centralny lub kreację w bankach komercyjnych
2. niespodziewany i gwałtowny wzrost kosztów produkcyjnych (np. surowców energetycznych), który prowadzi do ograniczenia zagregowanej podaży
3. wzrost zagregowanego popytu w gospodarce
4. niezrównoważony budżet państwa (wydatki z budżetu przewyższają wpływy)
5. przeinwestowanie gospodarki (nadmierne rozwinięcie procesu inwestycyjnego finansowanego przez państwo)
6. wadliwa struktura gospodarki
7. import inflacji (wraz ze wzrostem cen artykułów importowanych przez dany kraj następuje wzrost kosztów produkcji, a co za tym idzie wzrost cen) źr.wikipedia

 

Jak wytłumaczyć na szybko inflację?

ad1. Wartość pieniądza spada. Gdy dostajemy niespodziewanie dodatki od Państwa, nagle zaczynamy wydawać kupę hajsu a producent wyczuje pismo nosem to podnosi ceny i nagle okazuje się, że ceny są wyższe o kilkanaście procent. My jesteśmy zmuszeni kupić wydając na to więcej pieniążków.
ad2. Koszty energii idą w górę, ZUS idzie w górę, koszty pracownicze idą w górę więc producent musi to rekompensować podnoszeniem cen. Proste prawda?
ad3. No stajemy się bogatsi! Bo nam Państwo dało więc więcej wydajemy.
ad4. No właśnie odnosząc się do ad3. Państwo daje, no ale by dać to gdzieś muszą zabrać lub podnieść podatki. Jak to robią to powstają kolejne koszta i cofamy się do ad.2.
ad5 i 6 Tego tłumaczyć nie trzeba. Powstaje galimatias, Ekonomiści sądzili, że inwestycja będzie przednia a wyszło jak wyszło i jednak się nie zarobiło.
ad7. Wzrost cen produktów importowanych zależy od tego jak mocną walutą jest nasz PLN. Jeżeli obca waluta jest silna, a złotówka słaba to proste jak drut, że kupimy mniej niż przed spadkiem wartości pieniądza. Jeżeli kupimy drożej to trzeba podnieść ceny w sklepach by to sprzedać z zyskiem.

Inflacja w Polsce 2020r.

Inflacja w Polsce może wzrosnąć w I kwartale tego roku do nawet 4,5 proc. Jest to trzykrotnie większa inflacja niż średnia w Unii Europejskiej. Trzy razy większa Inflacja niż w Unii powinna nam dać do myślenia. Najgorsze jest to, że aby zrealizować obietnice wyborcze i łatać w związku z tym dziurę budżetową dotkną nas nowe podatki, wzrosty cen produktów. Teoretycznie buzia się cieszy, że Państwo daje pieniądze ale jakim kosztem? Naszym, kosztem.

Na koniec podsumuję to cytatem: “Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy” Margaret Thatcher




1000 groszy ukoi Twoje nerwy

Ostatnio dużo się dzieje w moim życiu. Zawirowania w pracy w domu. Sami wiecie, że jak się coś dzieje nie po waszej myśli to zaczyna się nerwówka. Dzieci dorastają, coraz częściej ich odzywki, pytania, spostrzeżenia czyli uwagi potrafią mnie wyprowadzić z równowagi.

Z natury jestem cholerykiem i wkurzyć mnie to żadem problem. W dodatku jak szykują się zmiany w Twoim życiu, masz pewne obawy, wbija się niepewność czy się uda czy polegniesz to różne schizy we łbie powstają.

Jestem jak dziesięcioletnia kotka podczas rui! Miauczę, sykam, drapię gryzę, tylko nie sikam po kątach…
No masakra, nawet tykający zegar mnie wkurwia!
No przecież nie może tak być, że stajesz się odbezpieczonym granatem we własnym rodzinnym domu! Muszę coś zrobić, jakoś to zwalczyć, uspokoić się. Być wyciszonym, uśmiechniętym człowiekiem.
Szukałem różnych rozwiązań.

Jak wyciszyć się gdy dopada Ciebie stres.

No Kurwa jaki stres? Przecież nic się takiego nie dzieje! Córki pyskują, zmieniasz pracodawcę, chcesz spełnić swoje i swojej rodziny marzenia i tylko myślisz czy dasz radę?
No jak się wszytko ułoży to będzie git majonez, cymes czyli zajebiście! No ale jak coś się wyłoży? Jedna karta wypadnie i Twój domek posypie się niczym układanka?

Internety piszą, że najlepszym wyciszeniem się w takich sytuacjach jest liczenie czegoś. Czegokolwiek. Niektórzy liczą w głowie, niektórzy liczą owce czy coś… Nie ważne co! Po prostu licz, tak długo aż ci nie minie! Proste co?

Dzień świra. Liczę!

Postanowiłem, będę liczył! Dobra ale co? Może ile razy dziennie wołam do szerszeni: Gdzie masz laczki? Ile razy mówię nie łazić o bosych girach po kuchni? No ile?
Nie… tego się nie da zliczyć. Coś prostszego! I nagle nie wiem jak, nie wiem skąd pojawiła mi się moneta. Jeden grosz. Przestawiłem palcem po blacie. Patrzę, przesuwam w drugą stronę. Patrzę, myślę…
Bingo! Monety! Będę liczył monety! Otwieram mój magiczny portfelik i co widzę? Monety? 50 gorszy.  Skarbonka szerszeni zawsze głodna. No ale tak kminię, gdybam i wpadłem na rewelacyjny pomysł! Rozmienię 10 zł na jednogroszówki i będę ich miał tysiąc! Ale zajebioza! Tysiąc monet!

Wtem…

Dzień dobry 🙂
– Rozmieni mi Pani dyszkę na monety?
~Nie niestety nie mam drobnych.
– A chociaż 50 groszy na jednogroszówki?

W oczach widać, że Pani ma ochotę powiedzieć mi czy jestem jebnięty? Czy nie mam co robić? Czy celowo stoję 10 minut w kolejce by zadać jej pytanie, które ją wkurwi? Jakby mi głupio odpowiedziała, to bym z radością jej oznajmił: PRZESTAŃ KURWA SIĘ NA MNIE WYDZIERAĆ! JAK MASZ PROBLEMY Z NERWAMI TO SE ZNAJDŹ METODĘ JAK TO UKRÓCIĆ! A nie się będzie na mnie rzucać, wylewać jad! Ja pierdole! Już się wkurwiłem a ona jeszcze mi nie odpowiedziała!
~Nie, niestety nie pomogę Panu.
W tym momencie chciałem jej powiedzieć, że ma se w dupę wsadzić te 50 jednogroszówek! Jasna cholera, jakby ludzie potrafili czytać z myśli to dopiero byłaby drama!
– Dziękuję, dowiedzenia 🙁

Wychodzę ze sklepu jak się nie jebnę butem w płytkę chodnikową. Lecę na łeb na szyję Jebs! Gleba! Nosz kurwa! Wstaję otrzepuję się i rozglądam się czy ktoś tylko nie widzi, poruta, że hej.
Idę do chaty, trzymam te 50 groszy w ręce i tupię, tuptam jak przedszkolak…
I nagle światło w tunelu, oświecenie! Oglądam się za siebie i co widzę? Co ja patrzę? Samochód!
Kurwa przyjechałem samochodem… Muszę się cofnąć jakieś 100 metrów. No dobra! Oddychaj, licz kroki… Raz, dwa, trzy, cztery…. osiemdziesiąt osiem […]

Bilety MPK w Poznaniu 5,00zł

Pojadę do banku! Tam  mi rozmienią. No ale. Wszystkie banki przenieśli do centrum miasta. Nie pojadę autem co strefa droga, autobus 5zł! Jple! Płacisz piątaka za to, że jedziesz autobusem i tramwajem ze zgrają spoconych Heńków, zmęczonych Pań, rozwydrzonych dzieciaków. Wszytko jest nie tak jak powinno! Płakać mi się chce! W tym tramwaju trzęsie, głośno, wszytko mnie irytuje. Ja chcę do domu!

Wysiadam, widzę bank, nazwy nie podam bo nie chodzi o reklamę. To bardzo popularny bank na rejonie Łazarskim w Poznaniu i wiecie co? Tam mieli 50 jednogroszówek. Chwilę postałem w kolejce ale się udało. Pani nawet nie patrzyła na mnie ze zdziwieniem, tak se myślę chyba nie pierwszy to wpadła na liczenie monet 😀 Wychodząc z banku tak trochę podupadłem, bo mogłem ją poprosić aby mi rozmieniła tę dyszkę! No ale 50 sztuk monet jednogroszowych też styknie! Będę se robił serie. Na przykład 5×50 lub jak mi się spodoba 10x lub 20×50! I będzie wynik równe tysiąc prawda? Nie trzeba się spinać na wszytko jest rada!

Wpadam do domu, uradowany Reksio skacze jak pingong wykręca oczy w lewo w prawo, podskakuje. Taki wiecie pies wariat, zero stresu zero złości. Rozebrałem się, ściągnąłem kurtkę, założyłem laczki. Usiadłem na kanapie i w ciszy siedzę, nastawiam się na tę chwilę. Wstałem, wsadziłem rękę do kieszeni w celu wyciągnięcia woreczka z jednogroszówkami. Wyciągam i…
Kurwa mać! Zahaczyłem woreczkiem o pasek, woreczek się rozerwał i cała zawartość rozsypała się po podłodze w każdym kierunku świata! Pies podniecony goni te monety, poszczekuje, skacze.
Otwierają się drzwi i Nela pyta, co się stało tato?

Niccccccccccccccc! przyniosłem Wam monety do świnki! Tylko se pozbierajcie.

Koniec.