1

Tanie danie ala chińczyk – 6,40zł – porcja

Hejka! Dawno nic nie publikowałem. Co prawda materiału mam naprawdę sporo lecz jakość lenistwo wygrało i spoczywałem na laurach…

Wiem , wstyd. Przepraszam.

W końcu coś dzisiaj opublikuję.

Tanie danie ala chińczyk

Naprawdę smaczne, tanie danie. Nie jednemu przypadnie do gustu. Dania tajskie, dania chińskie i ich przepisów jest naprawdę wiele. Jakie jest najlepsze azjatyckie danie? To musi każdy sam spróbować i odpowiedzieć sobie na te pytanie. ja ostatnio zapolowałem na przeceny w sklepach i udało mi się kupić krewetki 300g za 9.99zł. Cena naprawdę dobra. Ogólnie składniki, które wykorzystałem w tym daniu nie są drogie a cały obiad wyszedł ok ~6,40zł na osobę. To według mnie naprawdę dobry wynik.

Składniki jakie wykorzystałem w tym przepisie na tanie danie azjatyckie:

  • krewetki w ziołach 300g – 9.99zł
  • jedna por – 1,80zł
  • jedna papryka słodka – 1.89zł
  • jedna cebula szalotka – 0.60zł
  • fasolka szparagowa – 3.08zł – ok. 350g
  • dymka ze szczypiorem – 1.49zł
  • makaron ala zupka błyskawiczna – 2.99zł – 250g
  • mleczko kokosowe – 3.50zł – 200ml

Nagrałem film na FB, jak wykonałem te danie. Zapraszam do obejrzenia i podzielenia się swoją opinią.

Potrawa bardzo szybka do wykonania.

Warzywa kroimy w słupki. Krewetki smażymy na oliwie i dodajemy nasze warzywa. Dodajemy sos sojowy, sos rybny  i po ok. 10 minutach dolewamy mleczko kokosowe. Całość smażymy jeszcze ok 5 minut. W międzyczasie gotujemy makaron ~4 minuty. Odcedzamy i łączymy z sosem, warzywami i krewetkami.

Powiem Wam palce lizać! Brakowało mi w tym daniu jeszcze grzybów boczniaków lecz w ten dzień nie mogłem ich dostać. Pisałem już kiedyś na temat boczniaków. Sprawdźcie te danie również.

https://tatasamwdomu.pl/boczniaki-po-tajsku-z-makaronem/

 




Gdy dziecko nie chce jeść. Jak temu zaradzić?

W kwietniu gościliśmy w programie Dzień dobry TVN. Wraz z Leną opowiadaliśmy o tym jak ważne jest wspólne zasiadanie do stołu. W naszej ocenie to bardzo ważny aspekt jeżeli chodzi o wspólne, rodzinne relacje.

Opowiadaliśmy o tym, że bardzo dużo dla nas znaczą wspólne posiłki. Z naszego punktu widzenia to właśnie wspólne posiłki przy stole integrują naszą rodzinę. Przy stole zawsze poruszamy ważne dla nas sprawy. Poruszamy tematy, które dotyczą każdego z nas. Jeżeli ktoś boryka się z jakimś problemem to właśnie podczas posiłków próbujemy je wspólnie rozwiązać.

Jak to w programie czas leci jak piasek w klepsydrze i nie powiedzieliśmy o tym jak się zaczyna nasze celebrowanie wspólnie spędzonego czasu. Kilka lat temu Lena był niejadkiem. Jak każdy dbający o zdrowie swojej pociechy rodzic próbował “wepchnąć” w swoje dziecko wszystko co było pod ręką. Aby rosło, aby było zdrowe, aby było najedzone! Jedz to jest dobre! Czyżby?

Taka sytuacja: Idziecie do restauracji. Kuchnia świata. W karcie jest ponad 30 dań, różne dania. Czy zjesz wszystko? Czy wszystko z karty jest dla Ciebie dobre, odpowiedne? Nie sądzę. Nie uwierzę, że jest chociaż jedna osoba na świecie co zje ze smakiem wszystko co jej podadzą na talerzu. Nie realne!

Tak samo jest z dzieciakami. Nie chcą jeść bo im nie smakują. Ich receptory smaku nie działają tak jak u dorosłych osób. Do tego by dziecko jadło  rzeczy trzeba czasu. Dziecko musi się samo przekonać, że rzeczy, które chcesz jej podać są smaczne, zdrowe. To, że położysz na stole talerz z zieleniną czy też mięsem i mówisz jedz! To tak nie działa! e-e! Tylko się zaczniesz irytować, wkurzać a dziecko i tak nie zje, zacznie płakać, Ty dostaniesz furii i na końcu to albo zjesz albo wyrzucisz. Prawda? No prawda! Nawet nie kwestionujcie tego co napisałem bo taka jest kolej rzeczy.

Długo siedziałem, myślałem, obserwowałem, ustalałem co zrobić aby to się zmieniło. I w końcu się udało. Na dzień dzisiejszy praktycznie wszystko co ugotuję lub ugotujemy wspólnie (do tego zmierzam) to dzieciaki jedzą.

Moja metoda naprawdę działa! Dzieci zaczęły jeść.

Zaprosiłem dziewczyny do kuchni. I powiedziałem: dzisiaj gotujemy razem. Upieczemy wspólnie dużą, rodzinną pizze. Każdy dostał podział obowiązków. Oczywiście Nela takie aby nie miała do czynienia z nożem. Lena już potrafi kroić więc nie miałem obaw przekazać jej nóż aby przygotowała półprodukty. Nela wałkowała ciasto, nakładała sos, który wcześniej ugotowałem. Największą frajdę miały gdy wspólnie układaliśmy komponenty. Gdy się upiekła i ją pokroiłem to nadal obserwowałem ich zachowanie. Podkreślałem wielokrotnie, że to nasza wspólna pizza i będzie na pewno lepiej smakować. Zjadły! Mogę napisać, że pochłaniały ją z radością! Przepis na domową pizze

Kolejny raz powiedziałem, że będziemy gotować rosół. Nie było problemu by je do tego namówić. W sumie zrobiły go same. Ja im tylko podpowiadałem jak należy co robić. Nela obierała warzywa, Lena układała, zalewała wodą. Wspólnie gotowały również makaron. Znowu zadziałało!

Nela je warzywa! Je, bo je polubiła na nowo! Spróbowaliśmy zrobić sałatkę, pokroiłem jej pomidory, ogórki, paprykę i mówiłem jej, że ma ładnie poukładać. By poukładała w taki sposób by jej się podobało. Cyk! Sama zrobiła! Sama zjadła.

Kolejny test. Nasza rodzima tradycyjna, poznańska potrawa – Pyry z gzikiem. Nela nie lubi białego sera więc odpada.  Nie ma co na siłę jej tego wpychać bo wiem, że nie zje. Do tego trzeba czasu. Lena też nie lubiła a dzisiaj robi lepszą gzikę niż ja! Robi to perfekcyjnie! Sama jest w stanie zrobić całe danie! Wystarczy, że jej tylko powiemy jakie chcemy ziemniaki. W mundurkach lub pieczone? Wychodzą wyśmienite. Alternatywą dla Neli w tym przypadku jest jogurt, zielony ogórek i właśnie ziemniaki. Pieczone łódeczki w przyprawach lub gotowane w mundurkach okraszane masełkiem. Gdy gotuję zawsze wołam je do siebie i proszę by spróbowały np. sos. Pytam czy dobry, czy czegoś brakuje etc.

Mógłbym wymieniać i wymieniać. Podsumowując mój wpis to mogę napisać, że wspólne gotowanie, rozmowa bardzo integruje naszą rodzinę. Poznajemy siebie nawzajem. Wiemy co kto lubi i wiemy jak dostosować potrawy aby każdy mógł zjeść ze smakiem. W dodatku uczę dzieciaki samodzielności. Jestem mega dumny z tego, że Lena załapała bakcyla i sama próbuje gotować. Nie trzeba jej do tego namawiać. Ostatnio sama robiła Sushi. Kurczę tak je wysmyczyła, że gdybym nie wiedział, że to ona robiła to bym myślał, że Daria gdzieś zamówiła. Bardzo duży progres. Bardzo mnie to cieszy.

Warto spuścić z tonu i próbować rozmawiać, próbować nowe smaki lecz nic na siłę. Nie wmuszajcie dzieciakom rzeczy, które nie chcą jeść. Z czasem się same przekonają. Bądźcie przykładem i pokazujcie dobre nawyki. Jedzcie warzywa, mięso. Pokazujcie, że to Wam smakuje. Zachęcajcie do wspólnego gotowania. Jest to fajna zabawa, fajne doświadczenie i mile spędzony czas. Czas, którego coraz częściej nam brakuje a dzieci rosną. Gotujcie, jedzcie, rozmawiajcie razem. To cementuje wasze relacje.

 

Zobaczcie sami n Youtube nasze wspólne gotowanie:




Jakie garnki emaliowane wybrać?

Warto zacząć od odpowiedzi na pytanie, dlaczego w zasadzie mielibyśmy wybrać garnki emaliowane? Odpowiedź jest prosta, a w zasadzie jest ich wiele. Powłoka emaliowana jest całkowicie bezpieczna dla zdrowia, nie wchodzi w reakcję z żywnością i jest odpowiednia dla dzieci, osób starszych oraz alergików. Emalia nie posiada w składzie kadmu, ołowiu i BPA, jest wolna od szkodliwych substancji. Dodatkowo szklista powłoka jest bardzo szczelna, nie mogą zagnieździć się w niej drobnoustroje. Warto wspomnieć również, że naczynia emaliowane mają bardzo dużą odporność na wysokie temperatury i kwaśne potrawy, przy czym tego drugiego nie można powiedzieć o stalowych naczyniach. Dzięki temu wszystkiemu emalia jest też doskonała do przechowywania żywności. Inne naczynia: stalowe czy żeliwne, mogą z czasem wpłynąć na smak i jakość potrawy, w przypadku emalii nie ma tego problemu, powłoka jest całkowicie obojętna względem jedzenia.

Co to są garnki Belis?

Marka Belis coraz mocniej podbija rynek europejski, zdobywając coraz to nowych zwolenników. Większość osób, które korzystały z naczyń Belis, już nie wybiera innych garnków. Skąd się właściwie ta marka wzięła i czym podbija rynek? Fabryka Belis wcześniej zwana fabryką naczyń emaliowanych SFINX, powstała na skutek połączenia się trzech innych fabryk czeskich, a miało to miejsce w XIX wieku. Od tego czasu fabryka podąża dwoma, zdawać by się mogło bardzo odmiennymi, torami. Z jednej strony Belis ceni sobie od zawsze jakość i nowoczesność, jednocześnie pozostaje jednak w zgodzie z tradycją. Już w 1970 roku fabryka SFINX eksportowała swoje naczynia do aż 80 krajów na całym świecie. Biorąc pod uwagę doświadczenie fabryki, nie można na pewno odmówić im kompetencji w tym co robią.

Czym wyróżniają się garnki Belis?

Ilość zadowolonych konsumentów nie bierze się oczywiście z faktu, że fabryka istnieje już od tak dawna. Czym więc charakteryzują się naczynia Belis? Zdecydowanie to co charakteryzuje tę markę to zawyżanie, zamiast obniżania standardów. Podczas gdy większość marek niestety tworzy naczynia coraz słabsze i coraz bardziej podatne na uszkodzenia, Belis wciąż stawia na jakość wykonania. Co najważniejsze, wszystkie garnki emaliowane Belis wykonane są z blachy o grubości minimum 1,2 mm, a niektóre kolekcje mają grubość nawet 2 mm. Dla porównania tanie garnki z dyskontów mają grubość około 0,5 mm. Co za tym idzie, garnki Belis na długo utrzymują ciepło wewnątrz naczynia i przede wszystkim zmniejszają ryzyko przywarcia potrawy. Kolejnym ważnym krokiem przy tworzeniu garnków Belis jest oczywiście nałożenie emalii. Zanim powstała emalia trafi na garnek jest poddawana wielu próbom, które mają na celu eliminację jakichkolwiek najdrobniejszych błędów produkcyjnych. Dzięki temu nie ma obaw że emalia odpryśnie lub powstaną na niej pęknięcia podczas korzystania z naczynia. Sprawdzona emalia trafia na naczynia i do pieca. Proces emaliowania powtarzany jest dwukrotnie, najpierw z użyciem szarej lub czarnej emalii bazowej, a następnie już przy pomocy emalii kolorowej. Każda partia produktu jest ostatecznie sprawdzana, czy aby grubość emalii jest na pewno idealna i gwarantuje wysoki komfort użytkowania.




Przepis na gołąbki rybne 🐟

Dzisiaj przedstawiam Wam nietypowy przepis na gołąbki. Mój przesis na gołąbki rybne urodził się całkiem spontanicznie. Eksperyment, który uważam za udany.

Tradycyjny przepis na gołąbki zawiera: mięso wieprzowe, kapustę włoską lub pekińską, sos pomidorowy. Ja całkowicie to wywróciłem do góry nogami.

Składniki na gołąbki rybne

  • czerwona kapusta
  • 0.50kg filet z ryby (ja kupiłem mrożone filety z flądry)
  • ryż z warzywami – woreczki po 125g
  • śmietana 12%  400g
  • przyprawy pieprz i sól, przyprawa do ryby, tymianek
  • czosnek – dwa ząbki

Jak wykonać gołąbki rybne w czerwonej kapuście?

Obieramy naszą kapustę na pojedyncze liście i parzymy je ok 5 min we wrzątku. Wodę do której wrzucamy nasze liście solimy.

 

Kupiłem ryż już suszonymi warzywami. Ugotowałem jedną torebkę i odstawiłem do wystygnięcia.

W międzyczasie odmrożone filety posypałem przyprawą do ryb i wstawiłem do piekarnika na 180C – 30 minut.

Po upieczeniu całość łączymy i zostawiamy do ostygnięcia.

Sos wykonujemy ze śmietany 12% dodając pieprz i sól oraz czosnku.

Całość zawijamy i układamy w naczyniu żaroodpornym. Zalewamy sosem i wstawiamy na 30 minut do piekarnika.

 

Smak bardzo wyborny, dla wegemaniaków to idealne rozwiązanie na danie główne. Mam nadzieje, że te smaki, które połączyłem nie jednej osobie przypadną do gustu. Smacznego

wege gołąbki z rybą przepis




Domowy przepis na szynkę dojrzewającą – zrób to sam

Przepis na szynkę dojrzewającą.

To Wam dzisiaj zaserwuję. Nigdy nie robiłem więc to był mój pierwszy raz. Widziałem jak taką szynkę robił mój tata lecz nigdy mnie to nie interesowało. Miesiąc temu pomyślałem, że spróbuję sam zrobić szynkę dojrzewającą w domu. I tak i jest! Zrób to sam!

Przepis na szynkę dojrzewającą, bez sztucznych barwników, konserwantów.

Kupiłem mięso wieprzowe: szynkę kulkę i zacząłem całą zabawę.

Mogę powiedzieć, że ten moment to był niczym celebracja. Oczekiwanie na jej pierwsze rozkrojenie powodowało, że aż we mnie buzowało.

Jak  taką szynkę dojrzewającą w domu?

Mięso myjemy i ściągamy błony. Całość układamy w jakimś naczyniu i zasypujemy nasze mięso solą. Ja wybrałem miskę na dno położyłem podstawek a na ten podstawek szynkę i zasypałem to solą. W taki sposób woda, która zostanie wyciągnięta przez sól z mięsa ocieka na dno miski. Mięso tak ułożone nie ma styczności z wyciekającą wodą.
W ten sposób moja szynka leżała w soli trzy doby.

 

Po tym czasie, mięso z wierzchu lekko stwardnieje i się zrobi ciemniejsze. Ja nie stosuję soli peklowej tylko zwykłą sól kamienną.

Wyciągamy naszą szynkę i zbieramy nadmiar soli. Układamy na gazie, czystej pieluszce tetrowej lub lnianej tkaninie i obsypujemy przyprawami, ziołami. Ja zastosowałem, pieprz, ostrą paprykę, tymianek oraz liście laurowe.

Całość zawijamy i sznurujemy. Odkładamy w miejsce, które ma ok 18C*. Miejsce musi być przewiewne. Co trzy dni zmieniamy tkaninę aż do momentu gdy zauważymy, że nasze mięso przestaje być wilgotne. U mnie trwało to dwa i pół tygodnia. Szynka straciła prawie 300g wody.

Po tym czasie naszą szynkę wstawiamy do lodówki na około siedem dni.

Po ponad trzech tygodniach od momentu zawinięcia celebrowałem krojenie mojej szynki.

Smak szynki domowej dojrzewającej

Słona, wyczuwalny akcent ziół. Dla mnie idealna. Mimo, że surowa to bardzo krucha i się dobrze rozpada podczas jedzenia. Moja żona gdy ją posmakowała, powiedziała, że mam już zacząć robić kolejne. Czyli? No smakowało! Kolejne spróbuję podwędzić i dodać innych przypraw.
Spróbujcie sami zrobić taką szynkę. Takie szynki w sklepach są drogie więc zaoszczędzicie kupę kasy a do tego macie pewność, że nie ma w nich nic sztucznego. Kolejny fakt: Im dłużej schnie tym lepsza. Być może kolejne po wiszą dłużej?

PS: Odwijając szynkę możecie zauważyć białe kropki. Jest to wysolenie z mięsa. Nie ma się czego obawiać.




Bruschetta przekąska na każdą okazję

Bruschetta to włoska przekąska, którą odkryłem całkiem niedawno. Jest bardzo prosta w przygotowaniu a zapewniam Was, że zadowoli niejednego “zjadacza” chleba.

Bruschetta bo to o niej dzisiaj mowa to kanapka, przekąska jak kto woli przygotowana z chleba włoskiego. Można zastosować bagietkę, dowolne pieczywo. Ja preferuję chleb włoski, który można dostać w Lidlu.

Jakie składniki są potrzebne do przygotowania Bruschetty?

  • 1 chleb włoski lub bagietkę
  • 3 Wasze ulubione pomidory
  • dwa ząbki czosnku
  • 5 łyżek stołowych oliwy z oliwek
  • 5 łyżek stołowych passaty pomidorowej
  • jedna cebulka szalotka
  • szczypior
  • przyprawy do pasty po jednej łyżeczce: bazylia, oregano, czerwona słodka papryka, suszone pomidory, (można kupić gotową mieszankę przypraw włoskich)
  • masło

Przygotowanie Bruschetty

Oliwę i przyprawy mieszam ze sobą w miseczce. Dodaję wyciśnięty czosnek oraz passatę. Odstawiam na ok. 30 minuta aż się nasze składniki przegryzą.

Chleb lub bagietkę kroimy w dowolny sposób. Ja smaruję cienko masłem i wkładam do piekarnika i opiekam aż się lekko zarumienią nasze grzanki.

Pomidory kroimy w drobną kostkę, siekamy cebulkę oraz szczypiorek i łączymy ze sobą. Ja dodatkowo skrapiam tę sałatkę oliwą z oliwek.

Gdy nasze grzanki są już upieczone, nakładam na nie naszą pastę oraz sałatkę. Można posolić oraz popieprzyć jak ktoś lubi 🙂

Oto cała filozofia mojej Bruschetty.

Smacznego

 




Krem z kalafiora na bulionie rybnym – przepis

Mamy koniec listopada. Już niedługo będziemy się przygotowywać do świąt. Myśleliście już jakie dania, jakie zupy zagoszczą na waszych stołach wigilijnych? Krem z kalafiora na bulionie rybnym to będzie u mnie na stole!

Mam dla Was propozycję. Nie jest to tradycyjna zupa lecz krem.
Mój przepis autorski. Długo myślałem jak zrobić coś nowego, coś smacznego a zarazem coś czego jeszcze nie jadłem. No i wymyśliłem!

Krem z kalafiora na bulionie rybnym

Proste w przygotowaniu. Dobre składniki.

Składniki:

  1. jeden kalafior
  2. brzuszki z łososia ok. 200g
  3. 200ml śmietany 12% do zup
  4. główka czosnku
  5. jedna cebula
  6. oliwa z oliwek ok. 5 łyżek stołowych
  7. natka pietruszki – pęczek
  8. szczypiorek – pęczek
  9. odrobinę imbiru, pieprz, sól, cukier
  10. 50g masła

Przygotowanie:

Kalafior myjemy o rozdzielamy na małe różyczki. Układamy na blaszce. Czosnek obieramy i wraz z przecięta na ćwiartki cebulą również układamy na blaszce. Całość polewamy oliwą z oliwek, pieprzymy solimy. Wkładamy do piekarnika na ok 40 minut / 180*C.

Krem z kalafiora

Brzuszki z wędzonego łososia oddzielamy od skóry, wyciągamy ości jeżeli jakieś się w rybce znajdują. Kroimy na kawałki i podsmażamy na patelni. Ważne by temperatura nie była za wysoka i by ryby nie spalić. Ma się wydobyć smak, aromat naszej ryby.

Przenosimy rybę z tłuszczykiem do garnka i wlewamy ok 1.5L wody. Gdy nasze warzywa się już upieką to przerzucamy całość do naszego garnka. i gotujemy razem ok 30 minut.

Pozostałą oliwę z oliwek blendujemy wraz ze szczypiorkiem. Dodajemy trochę cukru, soli, pieprzu i imbiru.  Pozostawiamy do czasu podania zupy krem.

Gdy minie czas gotowania naszych warzyw z  łososiem pozostawiamy naszą zupę aby odrobine przestygła. Gdy będzie miała ok 40-50*C wlewamy naszą śmietanę i całość blendujemy aż powstanie homogenna zupa krem.

Dla bardziej wybrednych można nasz krem przetrzeć przez sito. Ja pozostawiłem kawałki ryby aby dodać je do kremu. Dodałem ziarna prażonego słonecznika i na sam koniec polałem wcześniej przygotowaną szczypiorkową oliwą.

Smacznego!

Jakie zupy będą na waszych wigilijnych stołach?

Krem z kalafiora bulion rybny
Krem z kalafiora




Flaki – ulubiona zupa Króla Jagiełły

Dawno, dawno temu już jedzono tę zupę. Flaki. Władysław Jagiełło zajadał się właśnie flakami. No to jak? Jak Król jadł to każdy chłop powinien. Prawda jest taka, że flaki mają tylu zwolenników co i przeciwników. Osoby, które nie jedzą flaków zazwyczaj odrzucają tę zupę z powodu jakim jest z której części zwierzęcia pochodzą. Nawet The Times kiedyś uznał flaki za najbardziej obrzydliwą potrawę na świecie.

Flaki to nic innego jak żołądki wołowe, wieprzowe. I dzisiaj Wam udowodnię, że da radę to zmienić. Nawet jedna osoba, która zarzekała się, że nigdy tej zupy nie tknie zajadała się ze smakiem. Wszystko zależy jak ją przyrządzimy. Ja mam swój sposób z którym się dzisiaj z Wami podzielę.

Ulubiona zupa króla Władysława Jagiełły

Składniki na smaczne flaki

  1. 500g krojonych flaków wołowych – 8,99zł (kupiłem -50%)
  2. 1/2 opakowania mrożonej, krojonej włoszczyzny – 2.60zł (połowa 1.30zł)
  3. 3 podudzia z kurczaka – ok 2.00zł
  4. 400g – puszka krojonych pomidorów – 2.35zł
  5. 3 zielone, małe papryki jalapeno – 1.30zł
  6. ziele angielskie – 5 ziaren
  7. liście laurowe 4 szt.
  8. nać pietruszki – z ogródka 🙂
  9. mielona kolendra – 1/3 małej łyżeczki

Przygotowanie smacznej zupy flaki

Do garnka wlewam 1L wody. Wrzucam tam flaki. Zagotowuję, odcedzam i ponownie zalewam wodą. Dorzucam podudzia z kurczaka. Gotuję całość w 1L wodzie do momentu aż mięso z kurczaka skruszeje. Wyciągam podudzia i wrzucam do środka krojoną włoszczyznę, liście laurowe oraz ziele angielskie i posiekaną paprykę. Całość gotuję ok 1h.

Gdy mięso z kurczaka wystygnie, obieram, kroję na mniejsze kawałki i dorzucam, do garnka. Gdy nasze flaczki zaczną być miękkie wlewam do środka puszkę pomidorów i gotuję jeszcze ok 20 minut.

Lubię gdy flaki są gęste. Dla smaku doprawiam jeszcze solą i grubo mielonym pieprzem. Jest ostro, aromatycznie i smacznie.

Mięso z kurczaka trochę przełamie smak typowych flaków. Lecz nadal są one smakowo wyczuwalne. To moja propozycja przygotowania flaków. Bardzo zmodyfikowana i różni się od tej tradycyjnej zupy flaki, którą zajadał się nasz król Jagiełło.




Sery pleśniowe – łatwy przepis na pyszne sery

Dawno nic nie pisałem. Sporo obowiązków, planów które sukcesywnie realizuję. Lecz dzisiaj postanowiłem, że pochwalę się Wam moimi serami.

Tak sam robię sery pleśniowe. Lubicie? Ja uwielbiam.

Zdradzę Wam, że to jest naprawdę łatwe. Naczytałem się na różnych forach jak robią sery, za głowę się chwyciłem jak można skomplikować sobie wyrób serów. Moja metoda jest o wiele prostsza, łatwiejsza no i tańsza!

Sery pleśniowe nie są tanie. Ich ceny wahają się od 40 do nawet 200zł za kilogram. Na specjalistycznych forach piszą, że potrzeba zakupić szczepy bakterii xyz… jest ich naprawdę sporo. Dosypują chlorku wapnia, enzymów. Olaboga! Naprawdę dużo by pisać. Sami możecie poszukać przepisów, które są czasochłonne mają wiele składników a koszty ich są dosyć wysokie. Jak policzycie koszty zakupu i transportu to wychodzi niezła kwota.

W jaki sposób zrobić tanio ser pleśniowy?

W każdym spożywczym markecie możecie kupić zsiadłe mleko. Są one w butelkach, kubeczkach a ich gramatura to od 400 do 500g.

Koszt takiego mleka waha się od 1.49 do 1.99zł za sztukę. Za tyle kupuję i nie zdarzyło mi się przekroczyć 2,00zł za kubek.

Tym razem kupiłem Pilos za 1.59zł

Koszt pięciu kubeczków to niecałe 8.00zł! 2kg mleka

Co potrzeba aby zrobić ser pleśniowy?

Jak już wspomniałem potrzebujemy zsiadłe mleko. Do tego musimy mieć szczep bakterii waszego ulubionego sera. Jeżeli macie w lodówce chociażby mały kawałeczek sera pleśniowego niebieskiego, camembert, brie, to wykorzystajcie go. To właśnie pleśń, która jest na tym serze będzie służyć jako starter. Wystarczy naprawdę troszeczkę pleśni aby zaszczepić i zaaplikować rozwój pleśni na waszym domowym serze.

Nie macie w lodówce sera pleśniowego? kupcie najtańszą kostkę w sklepie. Nieraz NOname ser to koszt ok 4,00zł. Otwórzcie zeskrobcie szczyptę sera a resztę zjedzcie.

Pleśń zeskrobana z sera Camembert

 

To co zeskrobiecie umieśćcie w kubku z letnią wodą. Całość zamieszajcie i pozostawcie na ok 2h.

Zsiadłe mleko przelejcie do garnka. Najlepiej takiego 4-5L. Zacznijcie je gotować lecz starajcie się nie przekraczać 50C. Gotujcie tak ok 30-40 minut. Od czasu do czasu delikatnie mieszając. Po tym czasie wyłączcie gotowanie i zostawcie do wystygnięcia. Po tym czasie przelejcie nasze mleko przez gazę, pieluchę tetrową. Niech się zredukuje i odcieknie serwatka, która się oddzieliła podczas gotowania.

Poniżej na filmie pokazuję już gotowy, sezonowany 3 tygodnie ser z niebieskiej pleśni oraz jak powoli powstaje kolejny ser typu Camembert.

Wlejcie z powrotem nasz ser i dodajcie wcześniej zrobiony rozczyn z pleśni. Wymieszajcie i pozostawcie na kilka godzin mieszając od czasu do czasu. Ja zawsze to robię wieczorem aby przejść do kolejnego kroku od rana.

Rano całość przelewam ponownie na pieluchę tetrową i mocno wyciskam. Skręcam mocno i przyciskam garnkiem lub dzbankiem napełnionym wodą. W taki sposób odcieka przez kilka godzin. Wyciągam mój ser i go formuję i solę.

Dlaczego solimy nasz ser?

Solenie sera zapobiega powstawanie niechcianej pleśni. Czarna pleśń jest niepożądana.  Interesuje mnie tylko pleśń w zależności jaki ser robię. Niebieska lub biała. Przy niebieskiej może wytwarzać się również pleśń różowa.

Tak uformowane sery odkładam w bezpieczne ciepłe miejsce na co najmniej 3 dni. W ten sposób pleśń zacznie się rozwijać. Po tym czasie wkładam do lodówki. Dojrzewa od tygodnia do 3 tygodni. Wszystko zależy od Was 🙂

Ważne! Zabezpieczcie sery, które dojrzewają na zewnątrz przed muchami i innymi latającymi stworkami. Zdarzyło mi się, że spadł ręcznik i mucha zrobiła sobie imprezkę a jednocześnie spowodowała, że ser został wyrzucony.

Osolony ser z niebieską pleśnią

😛

3 tygodniowy ser pleśniowy – niebieski

Formowane sery Camembert przed dojrzewaniem.

Z 2kg zsiadłego mleka powstaje ok 400g sera pleśniowego. Warto? Zdecydowanie tak! Moich serów próbowało kilka osób i każdemu bardzo smakowały.

Właśnie dojrzewa kolejny Camembert.

Spróbujcie! naprawdę warto.

 




Lody jak od babci, lody włoskie, truskawkowe – przepis

Kto pamięta jeszcze smak włoskich lodów. Lodów takich jak dwadzieścia, trzydzieści lat temu? Takie lody robiła babcia, mama, ciocia… Ale również pamiętam ten smak z przyulicznych lodziarni. Lody z automatu lane do wafelka. Tak to był smak, którego nie da się zapomnieć. Dlatego starałem się odtworzyć ten smak i mi sie udało!

Zrobiłem bazę lodową a z nich dwa smaki. Lody śmietankowo waniliowe oraz lody truskawkowe. Te drugie to smak sezonowy bo czerwiec to wysyp polskich truskawek i można kupić smaczne, słodkie truskawki praktycznie wszędzie.

składniki na włoskie domy domowe jak lody od babci

Lody włoskie – przepis

Potrzebujemy:

  1. 1 litr mleka – najlepiej świeżego 3.2% – 3,00zł
  2. 2x śmietanka kremowa 330ml – 30% ( minimum 30%) – 3.40zł/szt
  3. 6 jaj – 4.20 zł
  4. 100g cukru pudru – 0,60zł
  5. jeden cukier waniliowy – 1.10zł
  6. 200g truskawek – ok. 2,00zł

Lody włoskie i truskawkowe – przygotowanie

Mleko oraz śmietanki wlewamy do garnka i na małym ogniu zagotowujemy. W międzyczasie jaja rozbijamy i ubijamy wraz z cukrami. Gdy mleko się zagotuje wyłączamy i wlewamy ubite jaja z cukrem. Całość mieszamy ponownie zagotowujemy. Całość przelewamy do miski i miksujemy przez ok 3 minuty. Pozostawiamy do ostygnięcia i ponownie miksujemy.

W międzyczasie blendujemy truskawki. Stopień rozdrobnienia mały. Lubię jak są małe kawałki owoców.

Naszą bazę lodową dzielimy na dwie części. Śmietankowo waniliową przelewamy do plastikowego pojemnika 1L. Resztę przelewamy wraz z miksowanymi truskawkami do miski i ponownie miksujemy aż składniki nam się wymieszają, połączą. Przelewamy do pojemnika 1-1.5L.

Obydwa pojemniki wstawiamy do zamrażalki na 1h. Po tym czasie wyciągamy i ponownie miksujemy. Czynność można powtarzać co godzinę 2-3 razy. Lody nam się powinny ściąć całkowicie po upływie 4-5h.

 

Smaki jakie odtworzyłem w weekend sprawił mi wiele radości. Ten smak lodów nie jestem w stanie opisać żadnymi słowami. Kupne lody nie są w stanie dorównać smakom lodów, które zrobiłem! Zamiast cukru waniliowego można zastosować laskę prawdziwej wanilii. Ja niestety nie mogłem jej w weekend kupić ale jestem pewien, że w taki sposób je wykonam. Następne na tapecie będą lody czekoladowe, miętowe oraz pistacjowe. To będzie sztos!

Życzę Wam smacznego!