1

Pomocy Polsko!

Zastanawiałem się od dłuższego czasu co napisać w kolejnym poście. Pełno pomysłów tylko czasu brak. Teraz znowu sam siedzę w domu z dzieciakami.  To odpowiedni czas by nadrobić “Tata sam w domu”.
Jak co roku biorę czynny udział wspierając Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.  Wystawiam aukcje świadcząc usługi fotograficzne. Cały dochód przekazany jest na cele WOŚP.  Moje aukcje WOŚP. Nie jest dla mnie ważne jakie kwoty ostatecznie będą wylicytowane. Lecz mam satysfakcje, że mogę w ten sposób dolać kropelkę do tego morza.

Pisząc ten wpis  nie mogę zrozumieć tego co się wydarzyło podczas ostatniego finału.  W Gdańsku zamordowano prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Ta straszna informacja obiegła cały świat.  Mimo, że nie znałem osobiście prezydenta, nie był on samorządowcem mojego miasta to zrobiło mi się strasznie smutno.Zamordował go człowiek, który  ugodził go śmiertelnie nożem w serce. Sprawca wykrzykiwał, że siedział w więzieniu przez partię polityczną Platforma Obywatelska, która popierała Pawła Adamowicza. Dodam tylko, że morderca odsiadywał karę pozbawienia pięciu lat wolności za rozboje, napady z bronią w ręku. W związku, że trzykrotnie odmówiono mu skrócenia kary to zdecydował się za to zemścić zabijając człowieka…

Ta śmierć była tylko iskierką, zapalnikiem bo wybuchu bomby jaką szykowali anty zwolennicy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Posypała się lawina przykrych słów na Jurka Owsiaka.  Między innymi posłanka Krystyna Pawłowicz, która od zawsze hejtuje całą akcję miała pole do popisu.

Cała ta sytuacja, zbieg śmierci Prezydenta Adamowicza oraz wylane żale osób wymusiły na Jurku Owsiaku decyzję, której wszyscy popierający jego inicjatywy nie mogą zrozumieć.
Jurek Owsiak podał się do dymisji. Szok! Dyrygent Orkiestry się poddaje! Silny człowiek, który 27 lat walczy o to by w Polsce było lepiej? Myślałem, że nic nie jest w stanie złamać tak wielkiego autorytetu jakim jest Jurek Owsiak.

Nie wiem jak ja bym się zachował na jego miejscu lecz te wszystkie rzeczy jakie się wydarzyły podcięły mu skrzydła.
Dlaczego Polsko? Dlaczego niszczysz to wszytko co zostało zbudowane? Obóz rządzący naszym Państwem doprowadza do wojny domowej.
Zaczęliśmy się nienawidzić, plujemy sobie w twarz! dochodzi do morderstwa!
Wierzę w to, że Jerzy Owsiak zmieni zdanie! Miliony Polaków stoi za nim! Jestem jednym z nich! Dzięki niemu moje córki były diagnozowane, badane urządzeniami, na które niestety ale rząd nie dał!

To my! To każdy z nas dorzucając choćby złotówkę do puszki, wystawiając aukcje, licytując przedmioty dokonaliśmy dobrych uczynków. Ponad miliard złotych został zainwestowany w sprzęt, który wykorzystują polskie szpitale. To właśnie dzięki Jurkowi Owsiakowi i jego Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy powstała tak wspaniała inicjatywa. Nie pozwólmy teraz  by ktoś to zniszczył. Bo jak on odejdzie to wszystko się rozpadnie a osoby, które są przeciwko podniosą dłonie w geście triumfu.

#muremzaOwsiakiem

Tak! staję murem za tym facetem i czy to się komuś podoba czy nie!
Fala hejtu, fala krytyki i jadu wylewanych przez osoby przeciwne, zwolenników obozu rządzącego doprowadziły do tragedii!
Nie mogę tego zrozumieć! Dlaczego? Po śmierci Pawła Adamowicza, niektórzy z nich “otwierali korki szampana”
Poniżej możecie zobaczyć publiczne wpisy na Facebooku niektórych z nich.
Szok! i niedowierzanie!

Apel do osób, które nie popierają WOŚP.

Chciałbym Was uświadomić, że praktycznie każda placówka służby zdrowia z której korzystacie wyposażona jest w sprzęt zakupiony przez WOŚP. Dlatego chciałbym abyście z nie korzystali  z badań, leczenia w szpitalach gdy przyjdzie taka konieczność. Leczcie się prywatnie. Jeżeli tego nie potraficie zrozumieć to wyjedzcie z tego kraju lub wyprowadźcie się do lasu i leczcie się ziołami!
Od Jurka się odpierdolcie! Obudź się Polsko zanim będzie za późno.




Moje wymarzone święta

Zaczyna się okres, który wzbudza we mnie mieszane uczucia. Okres przedświąteczny. Święta Bożego narodzenia to czas, w którym powinniśmy się radować, wspólnie spędzać czas, kolędować.
Czy tak jest naprawdę? Każdy się cieszy bo święta są… Tylko cieszą się z jakiego powodu? To, że jest wolne od pracy? (nie wszyscy) Czy to, że przy stole wypiją morze wódki? Czy też, że wspólnie spędzą ten czas z najbliższą rodziną? Każdy interpretuje święta na swój sposób.

Gwiazdor – nasz poznański święty Mikołaj. W naszym rejonie to on w wieczór wigilijny przynosi prezenty.

Jako dziecko, kiedy jeszcze musiałem zapierniczać we wigilię na dwór spoglądać w niebo czy już świeci pierwsza gwiazdka było całkiem inaczej niż teraz jak jestem starym koniem.
Wracałem z radosną nowiną, że już jest! Jest gwiazdka! I wspólnie zasiadaliśmy do wieczerzy wigilijnej. I spoglądałem pod choinkę czy gwiazdor przyniósł prezenty.

Choinka jak co roku to był wysoki, sztuczny ogiglok, który był przybrany watą, szklanymi bombkami i anielskimi włosami. Kicz jak cholera! Ale to była nasza choinka.
Pamiętam, że wielokrotnie siedziałem przy niej i bawiłem się żaróweczkami wykręcałem, wkręcałem, wykręcałem, wkręcałem, aż matka wpadała w szał…
Co roku tata kupował czubek, bo za każdym razem się zbijał przy rozbieraniu choinki.
To były lata 80/90te i wtedy nie było interaktywnych zabawek, mega gier, cudów – wianków.

Lecz pamiętam szczególnie dwa prezenty jakie mi gwiazdor przyniósł!
Jednego roku to były trzy kasety VHS z bajkami Disneya. 240 minut Myszki Miki , Pluta. Jaki ja byłem szczęśliwy. Potrafiłem je oglądać na okrągło! Jak co roku w zestawie rajstopki, skarpetki, mnóstwo czekoladowych gwiazdorków! Full serwis szczęśliwego małego Polaka. Pamiętam, że dostałem taki wielki długopis z papieżem, taki jak podpisywał się Lech Wałęsa. Leżał, po prostu był.

Drugim prezentem, który szczególnie pamiętam to były plastikowe narty. Narty miały ok 50 cm długości i były mi za małe. Wtedy przyniósł je prawdziwy gwiazdor! Pięknie ubrany na czerwono, siwa długa broda. Prawie się posikałem kiedy go zobaczyłem. Czar prysł jak zszedłem na dół do kuchni a tam siedział mój ojciec wraz z wujem Edziem. Wuja ubrany był identycznie jak owy gwiazdor…
No cóż, już wiedziałem, że wszystko to jedna wielka mistyfikacja! Co roku potem buszowałem po szafach i szukałem co rodzice kupili. Znajdując przy tym rzeczy, których jako dziecko nie powinienem widzieć 😛

Wracając do samych świąt i ich przygotowań. Zawsze czekałem na pomarańcza. Wtedy tylko na święta w Polsce były. Kiedyś mama kupiła szynkę w puszce. Taką Krakowską. Często reklamują ją w telewizji. Dlatego gdy widzę tą reklamę to od razu mi się przypomina nasza świąteczna szynka.
„Biada jak ktoś ją otworzy! To jest na święta!” Często padały takie słowa z ust mamy. Po czym przy świątecznym stole potem mówiła z wyrzutem: „ no jedzcie bo się zmarnuje! No jedzcie narobiłam się a wy nie jecie” To nie było tak, że to nie smakowało, tylko było tyle tego, że uszami, bokami wychodziło. Do dzisiaj to mojej mamie zostało.

Jako młody człowiek, święta kojarzyły mi się praktycznie tylko z choinką i prezentami. Nie zwracałem uwagi na inną otoczkę, całe tło, to co się wokół tego dzieje. Beztrosko czekałem na tego gwiazdora! Gdy przynosił mi to czego nie potrzebowałem lub nie przeczytał mojego listu to byłem zawiedziony. Wiadomo, każde dziecko czegoś pragnie, czegoś chce. Nie zawsze się marzenia spełniają.
Niestety nie pamiętam świąt, by przy stole wigilijnym siedziała nasza cała rodzina w tym moi dziadkowie. Czy nie zapamiętałem bo ich nigdy na wigilii było? Nie wiem dlaczego.

Po kilkunastu latach założyłem swoją rodzinę i wspólnie z żoną i moimi córkami organizujemy co roku wigilię. Czy to u nas w domu czy u teściowej ale staramy się wspólnie spędzić ten czas. Zazwyczaj w pierwsze święto jedziemy do moich rodziców.
Teraz to ja bawię się w podchody i staram się być tym gwiazdorem dla moich bliskich. W tym roku wraz z córkami będziemy wspólnie przygotowywać potrawy, pierniczki. Bardzo lubię gdy wspólnie siedzimy w kuchni i coś wspólnie tworzymy, wspólnie spędzamy czas.

Spoglądam z boku co się wokół dzieje. Święta to czas kiedy wszyscy wybaczają sobie wzajemne żale, świadomie i nieświadomie wyrządzone krzywdy. Ale czy każdy potrafi sobie wybaczyć nawzajem? To tylko dobra mina do złej gry. Tyle ile widzę jadu wylewającego się dookoła. Czy kiedykolwiek to się zmieni? W tym roku trzy rodziny, które dobrze znamy, postanowiły, że nie spędzą wspólnie wigilii. Rozwód, rozpad pożycia małżeńskiego spowodował to, że ich dzieci po raz pierwszy przeżyją te chwile inaczej. Nie wspólnie a osobno z mamą i osobno z tatą. Nie rozumieją jeszcze tego, że podwójne prezenty to tylko przykrywka do tego co ich spotka w przyszłości. Dojrzeją i dostrzegą to dopiero gdy dorosną. Co tak naprawdę zyskali a co stracili.
Każdy wie o czym piszę jeżeli wychował się w rozbitej rodzinie. Gdy przychodzi czas świąt przychodzi pewna pustka, której nawet najlepszy prezent nie jest w stanie jej wypełnić.

Tak niedawno powiedziałem do mojej żony, że ten rok jest naprawdę dla nas dobrym rokiem.
Bez wahania odpowiedziała, że mam rację i dodała,że przyszły będzie jeszcze lepszy. Chyba nadszedł czas, że się dotarliśmy? Nie wiem 🙂 Być może zaakceptowaliśmy siebie nawzajem w 100%? Być może zaczęliśmy siebie rozumieć i wybaczać błahe rzeczy. Bo to od nich zazwyczaj się zaczyna konflikt. Nieporozumienia, niedomówienia frustracja? Nie! Według mnie to brak kontaktu,  rozmowy. Zrywa się więź i nie potrafimy otwarcie o tym rozmawiać. Nie raz to staje codziennością, rutyną? Pozwalamy na to by się coś popsuło. Ciężko jest mi zrozumieć dlaczego po kilkunastu latach wspólnego życia, nagle ktoś mówi nie kocham cię! Pytanie dlaczego? To pytanie pozostawiam na odrębny temat.

Wracając do tematu świąt i spędzania ich wspólnie z bliskimi. Chciałbym aby moje córki potrafiły sobie wybaczać i by siebie wzajemnie szanowały. By zrozumiały jak dorosną, że prezenty to tylko gest, upominek a najważniejsze jest to by mimo niepowodzeń jakie mogą je spotkać, wzajemnie się kochały.

Dopóki wierzą w świętego Mikołaja to chyba mam na nie jakiś wpływ 🙂
Kto z Was nie był straszony, że jak będziesz niegrzeczny to Gwiazdor ci rózgę przyniesie!
Zapytałem się ostatnio mojej trzyletniej Neli:
– A Ty byłaś grzeczna?
~ Nie, nie byłam
– To Gwiazdor ci prezentów nie przyniesie.
~ Przyniesie, bo nie widział jak byłam niegrzeczna!
I bądź tu mądry i pisz wiersze! Szach mat!

Moje wymarzone święta

Ubraliśmy choinkę, Coś mi niej nie pasowało. Czegoś brakuje. Mówię do Leny: Chyba brakuje tu jakiegoś łańcucha lub coś…
No tato wiesz przecież, że jak założymy łańcuch to mama będzie marudzić! Ona nie lubi łańcuchów! Wydałem z siebie dźwięk “yhm” i usiadłem.
Wczoraj jednak założyłem łańcuch z pluszowych aniołków i stwierdziłem, że teraz jest pięknie. Bo jest nasza, wspólna, żywa choinka.
Zawsze przed świętami myślę czego tak naprawdę pragnę i dochodzę do wniosku, że to nie jest to rzecz materialna.  Bardzo bym chciał aby chociaż raz w życiu cała moja rodzina usiadła przy wspólnej wigilii. Nie chodzi mi tutaj o moich najbliższych czyli Daruli i dzieciaków. Chciałbym aby przy tym stole usiadł mój tata z mamą, moi teściowie, moi bracia wraz ze swoimi rodzinami oraz Jula i ciotka Kryśka. Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie ten moment, że zdrowie każdemu na to pozwoli byśmy mogli wspólnie symbolicznie przełamać się opłatkiem. Pragnę by była wielka choinka a wokół niej nasze dzieci. Nie musi być prezentów. Niech po prostu będą wszyscy razem.
Życzę Wam spełnienia marzeń, tych małych i tych wielkich.
Kochajcie i szanujcie swoich bliskich
Byście zawsze byli zdrowi i szczęśliwi.

[AdSense-A]




Bóg, honor, ojczyzna.

Polska.  Kraj, który kocham. Dobrze mi się w nim żyje. Dzisiaj jestem już w takim wieku, że świadomie mogę napisać co  jest złe a co dobre dla mnie, moich bliskich…
Polska to kraj, jedno z nielicznych państw  w Europie gdzie dominuje wiara katolicka. Wiara w Boga wszechmogącego. W Jezusa, który umarł na krzyżu i po trzech dniach zmartwychwstał by zbawić świat. Każdy z nas zna te historie.

Bóg

Urodziłem się w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. W naszym komunistycznej wtedy ojczyźnie kościół jednoczył ludzi do walki z ustrojem jaki panował. Konspiracje, tajne spotkania to wszytko powiązane było z kościołem.  Wiara w Boga motywowała do zmian, strajków, walki o godne życie czy też chleb. Od małego miałem wpajane, że Bóg jest najważniejszy, że muszę go kochać, że Bóg wszytko mi dał. Mam być szczęśliwy, wierzyć w to, że jeżeli coś się złego stanie, że zostanie wyrządzona mi lub mojej bliskiej osobie krzywda to tylko wyłącznie wina osób, które zostały pokuszone przez szatana. Szatan spowodował to, że opętany nim człowiek wyrządza innym krzywdę. Wtedy należy się modlić aby Bóg nam pomógł i liczyć, że to się stanie.
Jeżeli nie zgadzałeś się z decyzją bożą, z tym co się spotkało to było oczywiste, że zwątpiłeś w Boga. Każdemu się to zdarza lecz powinieneś być cierpliwy, wytrwały, powinieneś się więcej modlić do Boga a będzie ci dane zaznać łaski bożej.
Od kilku lat w Polsce są uzasadnione obawy, że napływ emigrantów z bliskiego wschodu może zrujnować nasz kraj. Mogą oni niszczycielko zdewastować to o co walczyliśmy przez stulecia. Mogą oni w imię swojego Boga czynić zło. Sporo się słyszy, czyta o tym co się działo na świecie. Islamiści zabijali w imię Allaha. Zginęło wiele tysięcy osób. To są fakty. Z tym się zgodzę. Lecz niestety wszytko jest wrzucane do jednego wora. Każdy muzułmanin to zły człowiek, który chce innym wyrządzać zło.  Co innego wiara katolicka! To jest niedopuszczalne. By bliźni zabijał bliźniego w imię Boga.
Każdy katolik zobowiązany jest do przestrzegania dziesięciu przykazań bożych. Czyżby?

Jam jest Pan Bóg twój, który cie wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli.

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.
2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego na daremno.
3. Pamiętaj , abyś dzień święty święcił.
4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
5. Nie zabijaj.
6. Nie cudzołóż.
7. Nie kradnij.
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
10. Ani żadnej rzeczy , która jego jest.

Interpretować przykazania boże może każdy na swój sposób. Ja chciałbym się tylko odnieść do piątego przykazania. Nie zabijaj. Zabijając inną osobę nie trafisz do nieba. Nie będzie ci dane doznać życia wiecznego w raju. Przenigdy katolik, wierząca osoba nie może dokonać tego występku.
Potępiamy to co robią islamiści. To, że zabijają w imię Boga.
Chciałbym opisać to co katolicy robili w średniowieczu. W imię Boga były organizowane wyprawy krzyżowe, krucjaty. Zanim powstało państwo Polskie, plemiona, które żyły na dzisiejszych ziemiach nie znały co to Bóg. Nie wiedziały nic o wierze katolickiej dopóty Mieszko I nie zjednoczył i nie ochrzcił Polski. W imię Boga były siłą przyłączane ziemie do Polski. Gdy tylko jakaś osada, gród nie chciał uznać wiary katolickiej zostawał wyrżnięty co do jednej osoby, zabijano, gwałcono, zabierano dobra w imię Pana. Dlaczego o tym nikt dzisiaj nie wspomina? Dlaczego gdy publicznie potępiamy to co się dzieje w dzisiejszych czasach nie potrafimy przyznać się do naszej historii? Wojny, morderstwa wszytko w imię Pana. Bóg nas prowadzi do zwycięstwa. Takie były bezpośrednie przyczyny, powody. Zjednoczenie w imię Pana.
Należy również opisać wspomnieć o siedmiu grzechach głównych. Jeżeli popełnimy, którykolwiek z nich niestety nie przejdziemy przez Piotrową bramę. Nie zostanie ona nam otwarta.

Siedem grzechów głównych:
1. Pycha.
2. Chciwość.
3. Nieczystość.
4. Zazdrość.
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.
6. Gniew.
7. Lenistwo.

 

[AdSense-A]

Czy jeżeli odniosę się do wyżej opisanych sytuacji to są naruszane któreś z grzechów głównych? Według mnie tak. Chciwość, pycha, gniew. To one pozwoliły nam zjednoczyć państwo polskie. Taka jest niestety prawda.
W dzisiejszych czasach cały czas jest głoszone przesłanie Bóg, honor, ojczyzna. Przesłanie te możemy za każdym razem  gdy organizowany jest jakikolwiek pochód, jakakolwiek uroczystość państwowa czy też święta katolickie.
Niestety zataczamy błędne koło. Cały czas głosimy słowo Pana a popełniamy non stop występki, grzechy główne. Nietolerancja na to co inne, na to co obce. Przykładów jest tak dużo, że gdybym chciał je opisać to byście musieli spędzić przy moim wpisie kilka godzin.  Czego Polak katolik nie toleruje?
Żyd! Pedał! Islamista! Ciapaty! Wszytko to machiny, stworzenia szatana! Codziennie spotykam się z tego typu określeniami. Codziennie widuję nietolerancję.  Nawet starsze osoby, które już ledwo chodzą potrafią splunąć w twarz drugiej osobie wykrzykując spalisz się w piekle kurwo! Po czym idzie do kościoła chwalić Pana.
Wracając do Boga. Dlaczego Bóg pozwala na tyle zła, na to co się dzieje na świecie? Dlaczego pozwala na to by dzieci chodziły głodne? Dlaczego pozwala na to, że jego wyznawcy w tym księża, którzy głoszą jego słowo gwałciły dzieci? Dlaczego na to wszytko Bóg pozwala?
Kiedyś spotkałem się z tym, jak jedna matka tracąc swoje dziecko usłyszała od księdza, że ma się modlić do Boga. Bóg tak chciał by jej dziecko poszło już do nieba…  Dlaczego jeżeli, dziecko umrze przy porodzie, lub urodzi się martwe a zostało poczęte przez dwojga kochających się osób, wierzących w Boga to ksiądz nie pochowa go i nie odprawi ceremonii? Dlaczego? Jeżeli dziecko to dar od Boga i to on sprawił, że zostało ono poczęte? Co? Nagle zmienił zdanie i postanowił go nam nie dać? Postanawia, że jednak nie? A my zaślepieni będziemy prosili by zmienił zdanie?
Moja córka urodziła się z porażeniem splotu słonecznego barku. Przez pierwsze miesiące nie ruszała w ogóle ręką. Miała ją  przylepioną plastrami do śpioszka. Ile moja żona wylała łez, ile razy mi serce pękało gdy widziałem w jej oczach ta bezradność. Wizyty u lekarzy, rozmowy, oczekiwania na to by było dobrze. Po kilku miesiącach Lena zaczęła poruszać rączką. To dało nam nadzieje, że będzie dobrze, że będzie lepiej.
Z czasem było coraz lepiej. Wiemy, że nigdy mimo ćwiczeń tej ręki nie będzie ona miała jej w 100% sprawnej.
Wiele razy na zajęciach WF w szkole Lena nie mogła sobie poradzić z podstawowymi czynnościami takimi jak chociażby szybsze przebranie się, rzucenie piłeczką lewą ręką, tak zwane pompki. To je sprawia naprawdę wiele trudu.
Wielokrotnie z łzami pyta mnie: Tato dlaczego ja tak mam, dlaczego nie mogę być taka jak inni?  To dla mnie chwila bezradności. Próbuje jej wytłumaczyć za każdym razem, że wszytko będzie dobrze, że z czasem będzie coraz lepiej. Bardzo ją kocham i ona ma świadomość, że jest po prostu wyjątkowa.  Od kiedy chodzi na basen i sobie w sumie dobrze radzi nie padło z jej ust to samo pytanie. Dlaczego?
Mimo, że byłem wychowany w rodzinie katolickiej, mam ślub katolicki, moje dzieci są ochrzczone to przestałem praktykować. Szanuję decyzję mojej żony, która chce aby Lena chodziła na religię. Nasuwa mi się pytanie, na które nie potrafię jednoznacznie sobie odpowiedzieć. Dlaczego jest jej taka wola? Czy ona mimo tego całego zła wieży w Boga? Czy ona się boi, że Lena zostanie odrzucona, wytykana palcami, że nie chodzi na religie przez inne dzieciaki w klasie? Nie wiem.  Jestem tylko ciekaw co odpowiedziałaby jej siostra zakonna na pytanie dlaczego ona ma takie problemy z ręką?
Podsumowując: dlaczego jest tyle zła na świecie? Dlaczego jest taka wola Boga?

Honor

 

Definicja: Honor to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne lub społeczne.

 

Silnie powiązane z tym co opisałem o Bogu. Mieszkając  w Polsce musisz być katolikiem i zgadzać się z tym co tu się dzieje albo cię społeczeństwo zlinczuje, zbeszta, poniży. Przyznając się do tego, że jesteś gejem musisz wiedzieć, że możesz ponieść tego konsekwencje. Mogą cię pobić na ulicy, zgnębić psychicznie. Możesz zostać nawet pobity za to, że nie będziesz tworzył normalnej polskiej rodziny czyli “on i ona”, którym Bóg da dziecko.
Zasada jest prosta! Wierzysz w Boga i za swój kraj oddasz życie. Nie honorowe jest to, że ktoś głośno mówi o tym, że ksiądz może być pedofilem lub uznane jest, że co trzeci kler jest gejem. TO NIE PRAWDA! To wymyślili ludzie, który próbują zmienić Polskę! Tak można usłyszeć z ust osób, które nie potrafią to przyjąć do wiadomości.
Często honor mylony jest z dumą. Polak to bardzo dumny człowiek…
Jestem pewien, że niektóre osoby czytając ten tekst będą mówiły o mnie, że nie jestem patriotą, że jestem wyimaginowanym frajerem, że nie jestem prawdziwym polakiem bo tyle złego piszę o swoich nietolerancyjnym narodzie.  Na bank jestem  żydem! Lub dziadek, pradziadek nim był i powinienem wyprowadzić się do Izraela!

Ojczyzna

Polska. Mój kraj ojczysty. Od kilku lat próbuję dokopać się dalej niż udało mi się ustalić swoje pochodzenie. Udało mi się ustalić moich przodków do dziesiątego pokolenia wstecz. Niestety nie jestem żydem nawet w 1/256 `tej. Polska od zawsze jest walcząca. Walczyliśmy z zaborami, z okupantami, z komunistami. Teraz walczymy między sobą. O poglądy, o tolerancje. Przykre jest to, że osoby, które kochasz nie potrafią uszanować Twoich poglądów.  Nie wiem jakby zachował się mój ojciec, którego bardzo kocham, szanuję gdybym mu n.p powiedział, że jestem gejem? Na szczęście nim nie jestem lecz mam obawy, że zostałbym wyklęty. Zostałbym rzucony na głęboką wodę z przesłaniem: radź sobie sam.
Mam wielu znajomych. Czytam często ich posty na Fejsbóku. Często są one o tym, wszytko co nie polskie, lub nie katolickie to zło wrodzone! Należy to zniszczyć, zniwelować, skasować! Kto nie popiera rządu – ten zdrajca! Gej, żyd? Do gazu! Taka jest właśnie nasza Polska.
Polska dla Polaków! Emigranci wypierdalać! Taka jest prawda.  Przyznam, że sam kiedyś byłem anty! Bardzo nietolerancyjny. Dlaczego? Może dlatego, że nie miałem okazji poznać tak naprawdę drugiego człowieka.  Kilka lat temu to się zmieniło. Nie żałuję , że tak się to stało.
Dlatego boli mnie to, że inni nie potrafią podać ręki drugiej osobie, osobie o innych poglądach, wyznaniach, orientacji. Czy chleb upieczony przez żyda, geja smakuje inaczej? Czy szklanka wody podana nam przez nich nas utopi? Czy wódka, która tak Polacy kochają nalana przez “murzyna” będzie nam mniej smakowała? Przewiążcie sobie oczy opaską tak abyście nic nie widzieli i spróbujcie.
Nasza ojczyzna przesiąknięta nietolerancją na drugiego człowieka nigdy nie powstanie z kolan. Póki naród katolicki nie stosuje się do przykazań bożych, popełnia grzechy główne w tym gniew, zazdrość to nigdy tak naprawdę się nie zjednoczymy. Nigdy tak naprawdę nie pokochamy bliźniego swego, rodaka.
Nasuwa mi się pytanie: czy o taką Polskę walczymy? Czy za taką Polskę chcielibyśmy oddać życie?

 




Facet nie umiera! Facet walczy o życie.

Tak to fakt! Facet to takie stworzenie, które za każdym razem będzie udowadniał, że się niczego nie boi, że jest męski, twardy jak pała neandertalczyka, mężny i bohaterski niczym Achilles! To na tyle!
Przypomnijmy sobie z czym kojarzy nam się  najczęściej Achilles? No nie z tego, że był zajebistym wojownikiem i walczył jako najemnik w greckich wojnach ale z tego, że Parys trafił go strzałą w jego piętę i zmarł! Zmarł bo to był jego jedyny słaby punkt. Nie będę tutaj pisał więcej o pięcie Achillesa i całej jego historii bo to każdy zna ze szkoły podstawowej a ci co nie czytali to znają to z filmu Troja.
To, że mam te wszystkie cechy, które wymieniłem w pierwszym wersie to oczywista oczywistość. Stawiam, że ponad 99% facetów je posiada. Ba! a nawet i więcej 😀
No ale my bogowie mamy również słabe punkty. Tym chyba najsłabszym i najbardziej wyśmiewanym przez nasze boginie jest nasza odporność. Odporność na wszelkie zarazy, pasożyty, wirusy i chuj wie jakie jeszcze przypadłości, które próbują nas zniszczyć, zabić, poniżyć w oczach naszych kochanych kobiet.

Piątek – łikendu początek!

Nela miała stan podgorączkowy i już wiedziałem, że coś się dzieje! Daria gdzieś wybyła, gdzieś pojechała… nieważne. Mała usiadła koło mnie i powiedziała: tata spać mi się chce 🙁 A wiedziałem, że jak ona tak mówi o godzinie 17:00 to nic dobrego nie wróży! Po pierwsze naładuje akumulatory i o godzinie 22:00 będzie jak po niezłym speedzie lub jak ruscy sztangiści na mistrzostwach  w NRD! Kto ma małego człowieka w domu ten wie o czym piszę. Po drugie jak ją coś bierze no to będzie niezły kibel! Zacznie się sianie po całości. I już przeczuwałem, że to coś zaatakuje i mnie!
Obudziła się tak jak myślałem pod wieczór! Lecz jej oczy były mega zalepione ropą! Już wiedziałem, że nie jest fajnie. Dostała leki anty-zapalne i czekaliśmy na rozwój sytuacji. Daria mi powiedziała, że w przedszkolu stwierdzono pojedyncze przypadki zapalenia wirusowego oczu.
No to sobie mówię, jesteśmy w czarnej dupie! Nie jest dobrze!

Wizyta u lekarza

Z samego rana pojechaliśmy do lekarza na doraźną no bo kurwa łikend i lekarze w rejonie mają wolne. No a co!
Wchodzimy, patrzymy, czekamy…
Nagle jeden Pan, który był z takim małym gzubem pyta mnie:
~A Państwo do lekarza?
Kontra szykowała mi się nielitościwie sroga! No bo kurwa przyjechaliśmy sobie od tak do przychodni posiedzieć??  No ale tym razem całkiem poważnie, bez nawet mrugnięcia okiem odpowiedziałem, spokojnie TAK!
~A bo nie wiem czy Państwo wiedzą, ale Pani doktor nie ma!
– jak to nie ma?
~No nie ma, 20 minut temu przyszła pani pielęgniarka i powiedziała, że Pani doktor pojechała na wizyty domowe!
Myślę sobie, kurwa! Jeden lekarz rejonowy i jeszcze go nie ma? Zaraz we łbie się rodzą myśli, że taki chuj jak pojechała do cierpiących w domu. Na bank pojechała po koryto bo głodna, lub jakieś w Ludwiku promocje mają! Sami wiecie jak to jest jak człowiek się wkurwi to zaraz jest na NIE! że wszytko to jedno wielkie zło!
Odpowiedziałem: no cóż, poczekamy. Nie minęło 40 minut a Nela była już badana.
Okazało się, że ma ostre zapalenie gardła oraz wirusowe zapalenia spojówek. Dwa antybiotyki, rumianek i do domu…
Na szczęście antybiotyki były trafione i na drugi dzień odzyskała już 75% swojej mocy. To chyba na tyle z opisywania jak minął nam łikend? Zajebiście prawda? zwłaszcza, że sobotę miałem wolną od obowiązków, pracy. Tata sam w domu spędził ten łikend bardzo rodzinnie.

Poniedziałek – dzień walki!

Przyszedł poniedziałek. Statystycznie najbardziej chujowy dzień tygodnia! Prawda! Zgadzam się z tym w 100 procentach.
Zaczęło mi coś żynżlić w oskrzelach, zaczęły mnie napieprzać zatoki. Czułem, że coś się dzieje. No ale jakoś go przeżyłem, motywowało mnie to, że Misia się zaczyna lepiej czuć. Pojechałem do apteki i mówię.
Prze Pani poproszę polopirynę S ale wersje petardę, witaminy. Pani dała mi 500 mg czyli silniejszą dawkę i mówi, proszę po jednej tabletce raz na 4h nie więcej niż 4 na dobę. Ja podziękowałem i zawijka na chatę.
Wieczorem, postanowiłem, że jutro będę się czuł rewelacyjnie! Wrzuciłem podwójną dawkę na kubka, zalałem woda i czekałem jak dziecko na czipsa aż się rozpuści. Wypiłem i siup do wyra bo już późno! Teoretycznie miałem się wypocić, pomęczyć i rano być Achillesem zdolnym do walki. Teoretycznie.

[AdSense-A]

Około północy zaczęło się coś dziać. Poczułem, że zimne poty popłynęły mi po czole. Wcale to nie był pot o którym teoretycznie myślałem.
To był pot, który był przepowiadający. Wiedziałem, że mam około 10 sekund by zdążyć na królewski tron!
Zdążyłem! Była mega eksplozja! O szczegółach nie będę pisał bo każdy z Was przeżył taką historię w swoim życiu!
Napisze tylko, że tak było średnio co pół godziny i co najmniej sześć razy.
Rano nie byłem Achillesem… byłem jak osiołek Kłapouchy. Flegmatyczny, niedojebany, bardzo źle wyglądające zwierzątko.
Trafiło mnie w moją piętę! Zjadało od środka a ja biedny nic na to nie mogłem poradzić.
Najgorsze co może być to jak włosy na rękach wydają się jakby grubsze a dotykając ich zaczyna cię boleć. To jest naprawdę przykre.
Miałem lekką gorączkę. Spoglądałem na moją Boginię i szukałem kontaktu wzrokowego. Niestety tym razem nawet nie próbowała mi pomóc.
Poczułem się jak piesek w schronisku. Niby taki biedny, smutny, każdy go lubi a NIKT ci kurwa łapki nie poda 🙁
Nie raz słyszymy drogie Panie! To nas naprawdę boli! ~co umierasz? 37C* i agonia?
NIE! My nie umieramy! My heroicznie walczymy o życie! nasze i Wasze!
Więc drogie Panie! Wspierajcie swoich wojowników! Oni również potrzebują wsparcia, gdy pilot jest za ciężki, nie mają siły założyć skarpetki lub jak czują się jak małe zapchlone szczeniaczki.




Moja żona na diecie! ? ?

Helloł!
Dzisiaj poruszę bardzo wrażliwy temat. Dieta! Dieta według mnie to taki medal, który ma dwie strony. Z rewersu to zajebiście motywująca sprawa by zrzucić kilka kilogramów, nabrać mocy, być pięknym, zajebistym ą i ę szczunem (facetem) lub lachonem. Awersem jest to, że partner/ka, która jest w związku z osobą na diecie może w pewnym sensie przeżywać traumę. Poważnie! Poniżej opiszę pewne spostrzeżenia, które urodziły się po niemałym doświadczeniu życia w rodzinie 🙂

Jestem gruba!

Z moją żoną jestem ponad 12 lat. Średnio słyszę dwa do trzech razy w tygodniu. Czyli jeżeli to pomnożymy (12 lat czyli 625 tygodni x 2.5) wychodzi, że słyszałem to ok 1560 razy. Gdy tylko mam ochotę opierdzielić coś na tłusto, coś co podnieci moje kubki smakowe słyszę ten zwrot, który od razu sprowadza mnie do parteru i wiem, z doświadczenia wiem, że lepiej się nie odzywać!

Misiuuu… jestem gruba… Kurwa normalnie wtedy siedzę i milczę,  bo wiem, że jak się odezwę to może być to użyte przeciwko mnie! przytoczę:
~Mycha weź przestań! nie jesteś gruba… po chwili ciszy słyszę ten tekst c zawsze: KŁAMIESZ! Wcale tak nie myślisz! <foch>
~No, No Mycha wcale tak nie myślę! Myślisz! Nie odzywaj się do mnie!

Ja pierdziele! stawiam, że nie tylko ja przeżywam takie rozmowy z moją wybranką serca 🙂
I zawsze i zawsze kiedy tylko mam ochotę zjeść czekoladę, nawet niezdrowe kurwa czipsy to wiem, że to się stanie! Horror! Terror! Epidemia złych myśli!
Mam 36 lat, dzieciaki, jestem rodowitym poznańczykiem. Nie to, że jestem sknerą! To pomówienia! Jak każda rodowita pyra od urodzenia mam wyssany z mlekiem matki przekaz oszczędzania. Przykład?
Lena i Nela czegoś nie zjedzą to dojem! No szkoda wyrzucić! Koniec przykładu 😀
Nawet moja Mycha często mówi: Misiuu zjedz to bo zostało. No a co ja na to? No zjem! No przecież szkoda wyrzucić, marnować jedzenia.
Temat Moja żona na diecie urodził mi się w głowie gdy usłyszałem pewne słowa: ~ale ci ostatnio korbol wyskoczył! eee? No wyskoczył, ale nie jest to jakiś wielki nadęty balon tylko, piękna piłeczka, którą kocham <3
I teraz sobie tak myślę! Czy ona mówiąc ponad tysiąc razy jestem gruba i od czasu do czasu ale ci korbol wyskoczył nie próbuje mnie zahipnotyzować!
Serio! jestemGruba!jestemGruba!jestemGruba! siup bziub Hipnotajziiing:  JesteśGruuuuby JesteśGRUUUBY! BINGO! SZACH MAT!
Mam 175 cm wzrostu i 83kg wagi! Dla ułatwienia kalkulacji dodam, że to nie jest przewaga masy mięśniowej 😛 Być może zaczęło jej to przeszkadzać?
No kurde nie wiem! Może, rzeczywiście mój balon ją demotywuje?

[AdSense-A]

Baby są jakieś dziwne!

Fakt! Ciężko zrozumieć kobiety, nawet nie próbuję! W pracy mam 8 kobiet, w domu mam tez same kobietki. Jestem sam jak palec i czuję się jak kogucik… Chodzę i słucham samotnie gdakania… Lecz nie wchodzę w dyskusję bo mnie zadziobią. Tyle razy co ja słyszałem, że od jutra idę na dietę, przestanę już wpierniczać ciasteczka itp, że znam to na pamięć. Tylko po co dlaczego? Ja rozumiem, że jeżeli się zapuścimy i  wyglądamy jak hipopotam to można mieć pewne uwagi, zastrzeżenia. Lecz jeżeli mamy kilka kilogramów nadwagi, pokreślę kilka kilogramów nadwagi! To po co zaraz psuć ta całą piękną otoczkę i się katować?
Wracając to akcji hipnotajzingggg! Chyba bardziej na mnie by zadziałało to, jakby powiedziała do mnie! Miuchu kurwa przestań wpierdalać te czipsy bo ci bebzol rośnie! Dobre?  Dobre!
Kobiety! Taki przekaz do was! Facet to jest stworzenie, które myśli prosto. Do faceta, nie można mówić zdaniami złożonymi. Chcesz aby coś zrobił szybko i sprawnie? No to mu to powiedz!

Dlaczego się kłócimy?

Najwięcej konfliktów w relacji między kobietą a mężczyzną jest wtedy gdy ona jest przekonana, że on rozumie co mu powiedziała a on myśli, że zrozumiał o co jej tak naprawdę chodzi. A tu nagle się okazuje, że kolor nie jest zielony tylko turkusowy lub lazurowy! K.O! Leży i kwiczy!
To taki przykład…
Moje drogie, nieraz bywa tak, że pęd życia wykoleja pewne normy. Zapominamy o tym jak ważna jest rozmowa między partnerami. Nie pisze tylko tutaj o tym by rozmawiać o pracy, co nas dzisiaj spotkało, co widzieliśmy. Ważne jest to by rozmawiać o nas. O tym co nam przeszkadza, czego nie tolerujemy co byśmy chcieli zrobić, zmienić. Niedomówienia lub gwałtowne reakcje na nawyki lub sprawy, które trwają od dłuższego czasu mogą prowadzić do niezłego kwasu a nawet rozpadu związku.
Warto rozmawiać! O wszystkim!




A jak u was z nadwagą? wszytko w porządku? Zapraszam do komentowania.

PS: Edit!!! Dałem Darii do przeczytania przed publikacją i już są pewne uwagi!
1. Nie pisz szczun bo cie nikt poza Poznaniem nie zrozumie!
2. przestań wpierdalać te czipsy.




Ryjbókowy lekarz – czyli ona pyta, MADKA radzi.

Ryjbókowy lekarz – czyli ona pyta, MADKA radzi.

Dzisiaj opiszę kolejną tendencję jaka panuje od dłuższego czasu na Facebooku. Większość mi znanych ludzi korzysta z tego portalu społecznościowego. Ryjbók bo tak go nazywam to nie tylko komunikowanie się z naszymi znajomymi ale i też wielka machina, która uzależnia i rozwadnia nam mózgi.
Dlaczego poruszam taki temat? Zacznę od początku by nie było niejasności.
Fotografuję. To jest jednym z powodów dla którego jestem członkiem bardzo wielu grup, które by mnie w ogóle nie interesowały. No ale z racji tego, że w tych grupach często zadawane są pytania, na które mogę odpowiedzieć jako zleceniobiorca to w nich gniję. Większość tych grup jest dla matek, mam, mateczek i ich dzieciaczkach. To co tam się dzieje to woła kurwa o pomstę do nieba…

MADKA – ZNACHORKA.

Pierwszym wątkiem jakim opisze będzie tak zwane kółko wzajemnej lekarskiej pomocy! Często zadawane są pytania typu: Hej dziewczyny, moje dziecko ma gorączkę i jakieś plamy lub wyszła mojemu dziecku wysypka…
No i się zaczyna! Woda na młyn! Czas start! Kurwa nawet sobie nie wyobrażacie jakie rady są sobie przekazywane! Jaki jazgot jest między tymi MADKAMI. Często dochodzi do wzajemnych, agresywnych wyzwisk! Każda z nich jest Ryjbókowym Lekarzem i wie lepiej!
Przedstawiam poniżej trzy screeny, które są autentyczne, by nie było przypału zasłoniłem avatary i imiona i nazwiska specjalistek.

[AdSense-A]

Drugi screen

 

O Jezusie Nazaretański!

Po tym co się czyta, widzi, słyszy o przypadkach śmierci dzieciaków z powodu “samoleczenia” – znachorstwa to mnie krew zalewa! Dlaczego tak jest? Dlaczego nasila się to, że Ryjbókowy Lekarz ma większe poważanie niż specjalista w gabinecie? Podałem tylko dwa przykłady lecz to jest nagminne, takiego typu wpisy widzę kilka razy w tygodniu, na różnych grupach. Gdzie te kobiety mają rozum?

Czy jeżeli wydarzy się tragedia to będą się nawzajem obwiniać w sądzie? Ciężko mi to zrozumieć.
Czy to jest wina portali społecznościowych?  Sporo pytań bez odpowiedzi.
Smutne ale prawdziwe.
Mam nadzieję, że wśród moich znajomych nie ma MADEK. Mam tylko nadzieję…

[AdSense-A]

 




Jak przeżyć za 100 zł tygodniowo – czteroosobowa rodzina.

Czy da się przeżyć za 100  zł tygodniowo przy założeniu, że ma się czteroosobową rodzinę?

Tak! Jest to możliwe! Nie jest to łatwe ale da się! Tylko trzeba wszystko dokładnie przemyśleć. Skąd ten pomysł?
Sebix BartekPewnego dnia, siedzieliśmy z żoną na kanapie i piliśmy kawę. Od słowa do słowa, pół żartem pół serio o pada z jej ust pytanie: „… słuchaj jestem ciekawa czy jesteś w stanie za 100 zł zrobić dla nas wszystkich obiady?” Wzięła mnie pod siusiu bo wiedziała, że dobrze gotuję i mam zawsze pomysły na obiady. Do tego siedzę cały tydzień w domu i nie chciała bym chyba za bardzo się obijał…

Odpowiedź była oczywista 😀 Ja? Ja nie dam rady? Psss….
Żeby nie było to naprawdę w portfelu miałem tylko 100 zł! Dlaczego ja nie noszę przy sobie pieniędzy to opiszę Wam w innym poście.
Dzień później pojechała do pracy a ja jak zawsze ogarniałem Lenę do szkoły.
Tak sobie myślę ale się wpieprzyłem na minę, liczę kalkuluję, 7 dni, 7 obiadów, 4 osoby, i każdy lubi co innego, ta nie zje tego, ta tego, tamta tamtego. Najgorzej jest z najmniejszym szerszeniem Nelą. Tej hrabiance dogodzić jest najtrudniej.
Dobra! Mówię sobie dam radę, tylko muszę wszystko obmyślić!
Odprowadziłem Lenę do szkoły i z buta poszedłem do niemieckiego dyskontu Ludwik. W tym sklepie na bank kupię wszystko. Wchodzę i myślę od czego zacząć. W pierwszej kolejności uderzam na lodówki z mięsem.
Spoglądam i widzę i od razu wpadają pomysły. Pierwszy niezwiązany w sumie z mięsem ale okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Dzień pierwszy.

Placki ziemniaczane z marchewką, cebulą, czosnkiem.
Ziemniaki i marchewkę ścieram na tarce na największym oczku. Cebulę i dwa ząbki czosnku na najmniejszym by powstała papka. Łączę w całość, dodając dwa jajka, oraz pieprz, sól.
Do tego tworzę DIP z jogurtu greckiego dodając do środka posiekany szczypiorek oraz pieprz i sól, trochę cukru dla smaku.
Gotuję całego buraka dodając 2 łyżki octu. Gdy burak puści soki i zrobi się miękki wyciągam i czekam aż ostygnie.
Podanie: Duży placek usmażony na oleju, na nim dip z jogurtu, obok carpaccio z buraka. Do popicia barszczyk doprawiony majerankiem oraz przyprawami.
Podsumowanie dnia:
1kg ziemniaków w Ludwiku 1,79 zł
300 gram marchewki – 90 groszy
jogurt grecki 400 gram – 1,99 zł
cebule szalotka ze szczypiorkiem, 1,99 zł
1 duży burak – 90 groszy
1 główka czosnku – 1,49 zł
Opakowanie majeranku 80 groszy
dwa jaja – 1.18 zł (Opakowanie 10 jajek 5,99 zł)
Pierwszy dzień zamykam: 11,04 zł

Dzień drugi i trzeci

Kapuśniak – sporo!
– 700 gram kiszonej kapusty – 3,69 zł
– dwa duże ziemniaki – 60 groszy
– dwie marchewki – 50 gorszy
– 300 gram wędzonego boczku – 5,50 zł
– porcja rosołowa z kaczki ok 700 gram – 4,19 zł
– do tego 4 kawałki schabu, który kupiłem w promocji (700 gram za 6.99) czyli 2,70 zł
– przyprawy czyli ziele angielskie i liść laurowy łącznie 1,60 zł
Podsumowanie dnia: 13,28 zł

Dzień czwarty

Danie, które serwowali moi przyjaciele ze Zgorzelca – Karola&Spidan.
Nazwa nieznana ale mega dobra!
– podudzia z kurczaka 700 gram 5.50 zł
– makaron świderki 1.99 zł
– jedna cebula z szalotki co została z pierwszego dnia – 0.00 zł
– śmietana 12% – 400 gram – 1.29 zł
– czosnek, który pozostał z pierwszego dnia – 0.00 zł
– przyprawy pieprz i sól
– pieczarki ok 200 gram -1,70 zł
Przepisu nie będę zdradzał, może kiedyś 😀
Podsumowanie dnia: 10,48 zł

Dzień piąty

Spaghetti
– Mięso mielone wołowo wieprzowe w promocji 500 gram – 4,99 zł
– makaron – 1.49 zł
– puszka groszku 400 gram – 1.60 zł
– marchewka 2 sztuki – 50 groszy
– pomidory w puszcze – 1.99 zł
– cebula – z pierwszego dnia – 0.00 zł
– czosnek dwa ząbki – ok 30 groszy
– przyprawy pieprz i sól
Podsumowanie dnia: 9,27 zł

Dzień szósty

– mieszanka chińska warzyw w Ludwiku za 2,49 zł
– 2 kawałki schabu z paki promocyjnej: 1.38 zł
– ryż basamanti 400 gram 3.69 zł
– przyprawy, sos sojowy, pieprz, sól, czosnek – ok 2.00 zł (sos mam w domu 1L) 😛
Podsumowanie dnia: 9,83 zł

Dzień siódmy

Schabowy raz!
– pozostałe 4 kawałki schabu: 2,76 zł
– ziemniaki ok 800 gram – 1,43 zł
– zestaw surówek: 5.00 zł
– smalec do smażenia – 1.20 zł
– bułka tarta, przyprawy – bułkę mamy wysuszoną i w razie potrzeby do starcia.
Podsumowanie dnia: 10,39 zł

Podsumowanie 7 dni

Na produkty wydałem w sumie: 64,29 zł do tego dorzucę olej rzepakowy 1L – 3.99 zł, oraz pieprz i sól: 3,00 zł = 71.28 zł
Można? No chyba można!
W związku, że Nela kapuśniaku niet! To ugotowałem jej makaron i dodałem z zupy mięso, ona nie toleruje sosów itp. Za to jadłaby non stop pomidory, ogórki! Dlatego do 71.28 zł doliczam koszty pomidorów i ogórków a niech będzie to 15,00 zł to na taki mega wyrost.
Co daje mi kwotę łączną: 86,28 zł – Obiad wychodzi za około 3,00zł na osobę dziennie
Za resztę kupię sobie piwo! W Ludwiku są w szklanej butelce Arbuzy Pilsy 7 x 1.89 zł = 13,23 zł
Zakupy 86.28 zł + piwo 13,23 zł daje nam: 99.51 zł

Kilka słów ode mnie.

Produkty zawsze kupuję świeże i staram się by szybko były wykorzystane. Co jakości mięsa? W dzisiejszych czasach w każdym markecie mięso pochodzi z przesyłowych hodowli a zwierzęta są na nich karmione różnymi rzeczami. Do tego są szczepione antybiotykami. Takie są realia.  Jeżeli chcemy kupować mięso, jaja od tak zwanych szczęśliwych zwierzaków to wydaje mi się, że takie mięso można kupić wyłącznie od “bambra” który kameralnie robi świniobicie tylko na święta. Nawet w małych gospodarstwach są stosowane probiotyki, antybiotyki i tego się nie da przeskoczyć. Tym wpisem udowadniam tylko, że przemyślane zakupy pozwolą nam zaoszczędzić sporo pieniędzy.
To chyba na tyle…

PS: jak robiłem w Ludwiku zakupy to obchodziłem wszystkie półki kilkakrotnie. Ogólnie ubrany jak Sebix, dresy, czapka z daszkiem, nie ogolony. Pierwszy raz! Pierwszy raz spotkałem się z tym, że zaczął za mną chodzić ochroniarz. Skapowałem się że, na monitoringu byłem bardzo podejrzany. No cóż takie mamy czasy, żyjemy w Polsce.

Pozdrawiam B.

UWAGA! OBSERWUJCIE MNIE NA FB: TATA SAM W DOMU

Aktualizowana lista przepisów z mojej strony:

Przepis na zasmażane ziemniaki z kiełbasą – porcja za 2zł

Tanie obiady wegetariańskie – jak przeżyć za 100 zł tygodniowo cz.2

Mini zapiekanka ziemniaczana z jajkiem i serem.

Tatar z pomidorów ogórka oraz łososia ?

Rosół z indyka – tania zupa dla całej rodziny

    1. Rosół z pieczonego kurczaka i pieczonych warzyw
    2. Ryż z indykiem i burakiem
    3. Zapiekanka ziemniaczana z serem, selerem i kurczakiem
    4. Zupa pomidorowa z pomidorów Pelati
    5. Makaron Arcobaleno z pulpecikami
    6. Ryż z kurczakiem po hiszpańsku
    7. Tarta warzywna z rybą
    8. Włoska domowa pizza

    9. Ziemniaki Hasselback
    10. Prażone ziemniaki z botwinką i kiszonkami
    11. Pyry z gzikiem

 

Jeżeli udało ci się zmontować obiady za 100zł na tydzień to napisz komentarz.

 




Zostaw to! Ja to zrobię lepiej, sama.

Tata! Tata z Poznania czyli mój dobry kolega, który mnie inspiruje swoimi wpisami. Obserwuję go na Ryjbóku, InstaBramie no i dodam do tego, że znamy się osobiście, spotykamy się czasami na tak zwaną fajkę, gadamy o niczym… tematy z dupy, ogólnie trudno zrozumiałe dla kobiet.
Marcin poruszył dzisiaj na swoim blogu pewien bardzo wrażliwy temat.  Otóż chodzi o wpis pewnej blogerki pt. “Mam czas dla siebie, bo moje dzieci mają tatę!” Czyli tata powinien się zajmować dzieckiem by mama miała czas dla siebie. No po części rozumiem tytuł wpisu bo to oczywiste. Jeżeli ktoś świadomie został ojcem to dla mnie zrozumiałe… Alllle! zaczytuję:

Kochana, jak to jest? Czy Ty też widzisz taki problem? Czy matki mają tendencje do tego, że chcą wziąć na swoje barki całą opiekę nad dziećmi, prowadzenie domu itd?
Oczywiście! I jest to nawet zrozumiałe – chcą dla swojego dziecka jak najlepiej. A kto zrobi najlepiej jeśli nie ja sama? To przekonanie towarzyszy nam nie tylko w obszarze macierzyństwa, podobnie jest w pracy – są osoby, które nie maja żadnego problemu z delegowaniem zadań, a są takie, które będą pracowały 25h na dobę, bo muszą mieć wszystko pod kontrolą, tak jak Mamy właśnie ?

Jednak o ile w pracy raczej nie ma drugiej czy trzeciej strony, która może w tym układzie ucierpieć (chyba, że posypiemy się zdrowotnie z przemęczenia i szef nie dostanie obiecanego raportu), to w domu mamy dziecko i jego ojca. Jeśli kobieta prze każdego dnia do przodu z przekonaniem „On nie zrobi tego tak dobrze jak ja, więc muszę sama“ to może doprowadzić do tego, że jej mąż lub partner poczuje się wówczas odrzucony, niekompetentny i niepotrzebny. Posypie się ich relacja, a w dodatku nie zacznie się tworzyć relacja dziecko-tata.

No właśnie „Ja najlepiej zajmę się dzieckiem, tylko ja potrafię zmienić mu pieluchę, tylko ja mogę iść z nim na spacer, nie mogę spuścić dziecka z oka, ojciec nie zajmie się nim tak dobrze jak ja….“ Dlaczego to robimy? Czy to jest próba udowodnienia sobie czegoś? Potwierdzenia tego, że nadajemy się do bycia mamą? źr. mumslife . pl

To teraz ja!

Kurwa mać! Czy ten wpis odnosi się to tego, że ojcowie to jakieś jebane padaki niedojeby a jedynie co potrafią robić to siedzieć na kanapie, iśc do pracy i od czasu do czasu powiedzieć dobre słowo? Długo nie będę się rozpisywał bo moja wypowiedź może spowodować zawał serca i niektórym MADKOM przyprawić niezłego kaca moralnego.  Skończyła się kurwa era bitew pod Grunwaldem a faceci przestali polować na niedźwiedzie. Jeżeli kobieta cały czas sądzi, że lepiej potrafi się zająć dzieckiem to jest to dla mnie w chuj próżne! Nie potrafi rozmawiać z ojcem swego dziecka lub jej pedantyzm jest kurwa większy od jej IQ!

W tym tygodniu to ja siedzę z dupą w domu i zajmuję się naszym gospodarstwem. To ja jestem odpowiedzialny za porządek, śniadania dla dzieci, obiady itd. Ja planuję cały tydzień tak by było wszytko w porządku.

Sytuacja z dziś. Nela nagle się rozchorowała, dostała biegunki, źle się poczuła, to ja czuwam by moja trzyletnia córka się nie odwodniła, by złagodzić objawy, by jej pomóc! To ja się nią dzisiaj opiekuję. Właśnie byłem odebrać starszą Lenę z basenu na który uczęszcza, rozczesałem, wysuszyłem jej przepiękne długie włosy.  Od rana również wysprzątałem całą łazienkę na tip top, pozmywałem.  Teraz dzieciaki się bawią a ja przygotowuję obiad. Mamy godzinę 13:00 muszę się wyrobić aby obiad był gotowy zanim Darula wróci z pracy. Bo dzisiaj jadę z psem na operację, która potrwa ok dwóch godzin, a wieczorem będę musiał pomóc żonie w pewnej sprawie. Tak na szybko opisałem co dzisiaj robię i to nie jest opierdalanie się i leżenie na kanapie! Zobaczcie, rano zapadła decyzja, że ja się zajmę Nelą a Daria ma się o nic nie martwić ma jechać normalnie, na spokojnie do pracy.
I co? Zaufała mi, bo wie o tym, że ja sobie doskonale z wszystkim poradzę.
Dlatego apeluję! Kobieto nie myśl koleżankami tylko głową! Odkryj u faceta jego talenty, zaangażuj go w pomoc, rozmawiaj. Przenigdy moja żona nie powiedziała, że coś źle robię lub, że ona zrobi to lepiej przy naszych córkach!
Skąd kurwa facet ma czerpać wiedzę jak słyszy: Odejdź! Zostaw! ja to zrobię!
Może panicznie boicie się, że facet może to zrobić lepiej? Że wasze matczyne EGO zostanie w dupę? Może o to tutaj chodzi?
Ode mnie to wszytko! Bardzo mnie wkurwia taki tok myślenia.
Zapraszam na bloga Tata z Poznania, gdzie znajdziecie kilka ciekawych tematów.
A Wy jak? spotykacie się z takim nierównym traktowaniem przez kobiety?

 




Szczepionkowcy vs Antyszczepionkowcy

Szczepionkowcy vs Antyszczepionkowcy

Temat rzeka… wywoła na bank gównoburzę! Będzie zło, wkurwienie i piana z gęby. Powiedzcie mi ludzie o co kurwa tak naprawdę chodzi tym rodzicom co wzbraniają się przed szczepionkami? No kurwa oglądam wpisy, relacje i teraz uwaga! czytam linki jakie są wklejane w posty na Ryjbóku…  I teraz coś napisze właśnie o tych linkach…
Jako “juniorSEOwiec” napiszę świadomie, że te linki z informacjami o tym, że szczepionki zabijają, są największym złem jakie tylko mógł wymyślić człowiek pracujący dla wielkich farmaceutycznych firm są KURWA Z DUPY WYJĘTE! Domeny bez historii, anonimowe, bez jakiegokolwiek potwierdzenia…
Dodam też, że to co ci ludzie nakręcają i piszą o tym, że niektóre szczepionki w tym MMR mogą wywołać autyzm… to bzdury a lekarz, który to głosił już nie jest lekarzem 😛

NOP czyli niepożądane odczyny poszczepienne tak to fakt! Ale nasz organizm broni się przed tym co zostało nam zaaplikowane.

Stawiam, że rodzice, którzy teraz zapierają się nogami, rękoma przed  szczepieniem swoich pociech urodzili się w latach 1970/199x i kurwa sami są zaszczepieni.

Pytania i odpowiedzi.

Więc proszę nasuwają mi się pytania:  Czy szczepionki, którymi zostali zaszczepieni były bardziej bezpieczne od tych co są aplikowane teraz to jedno a drugie czy jeżeli są były bardziej bezpieczne to czy im nie uszkodziły części mózgu odpowiedzialnego za racjonalne szczepienie?

Rozumiem! może wystąpić ryzyko, że będą jakieś powikłania, że organizm małego człowieka może źle znosić szczepienie (czyt. NOP) ale czy warto żyć ze świadomością, że nasze dziecko narażone jest na bardzo groźne choroby zakaźne? Jeżeli to nie przemawia do nich to mam kolejne pytanie: Jakie będzie ich oświadczenie gdy ich dziecko umrze na powiedzmy odrę, pneumokoki? No kurwa Bóg tak chciał? Czy no stało się… musimy z tym żyć! Przynajmniej umarło nam dziecko, które nie miało autyzmu!

Ale mi też pozytyw kurwa! Bo ja sobie nie wyobrażam by świadomie ryzykować zdrowiem i życiem moich córek…  Nigdy bym sobie nie wybaczył gdyby moje dziecko umarło tylko dlatego, że naczytałem się jakiś artykułów znachorów, którzy propagują zdrowe życie z naturą…
Jestem za tym aby rodzic, który przeżyje śmierć swojego dziecka, którego nie zaszczepił bo jest ANTYszczepionkowcem był skazany na co najmniej 25 lat więzienia!

[AdSense-A]

Zawsze mówię, że ludzie dzielą się na ludzi inteligentnych oraz wykształconych, często bywa, że idą te cechy w parze ale nie zawsze, niestety nie zawsze. Czyta się, ogląda różne reportaże na temat tego co ludzie wymyślą… Kurwa najbardziej mnie rozpruwa tak zwane OspaParty! Tuki, osły, niedojeby organizują spotkanie dzieci chorych z dzieciakami nieszczepionymi tylko po to by zaraziły się ospą “w sposób kontrolowany”. Powiedzcie mi czy tylko ja mam wrażenie, że era “komórkowców, tableciarzy” ma tak najebane w głowie?
Mam również wrażenie, że nieszczepienie stało się bardzo trendy. Ale odpowiedzcie mi jakim kosztem? Co tym zyskają ludzie, którzy tak postępują?
Mamy XXI wiek tylko z wrażenia opisów, bo to co się ostatnio dzieje, to tylko kurwa cofamy się kilka wieków wstecz…
Mimo, że jestem apolityczny to się bardzo ucieszyłem, że prawie jednogłośnie nasi posłowie  odrzucili  obywatelski projekt ustawy o zniesieniu obowiązku szczepień ochronnych dla dzieci. Chwała im za to!
Ja jestem szczepionkowcem i nic tego nie zmieni.
Zapraszam do komentowania… Tylko z kulturą 😀

OVER!




Kac moralny – skrzywdziłem przyjaciela.

Największym przyjacielem człowieka jest? Kto? No na bank nie kurwa drugi człowiek! Jak nie? No nie! Największym, najbardziej cierpliwym, zawsze wybaczającym, zawsze wracającym przyjacielem człowieka jest pies! Tak pies! Na początku zagadka: Zamknij na dobę w piwnicy żonę i psa. Wypuść ich potem i sprawdź kto się bardziej ucieszy…

Zacznijmy od początku.

Trzy lata temu urodziła się Nela. Moja najmłodsza córka. Wtedy wraz z moją żoną podjęliśmy decyzję. że w naszym domu zamieszka pies. Bo zawsze mówiłem, że dom bez zwierzaka jest tylko mieszkaniem. Lena zawsze mówiła, że chciałaby psa. To był dodatkowy głos na TAK!
Myszkowałem na Ryjbójku i zauważyłem ogłoszenie: Wydam pieski […] niekontrolowana ciąża, psy się puściły tenteges. Okazało się, że te pieski to nic innego jak Jack Russell Terrier.  Kto nie zna tej rasy to podpowiem to taka mała bestia, która wystąpiła w filmie “Maska”.

Słodziutki, zajebisty, milutki no kurwa na sam widok tego pieska serce pękało! Pamiętam jak dziś! “Daruuuula cho zobacz jaki zajebisty!” Daria zobaczyła szczeniaki i powiedziała: Ten biało rudy! jaki fajniusiiii 🙂 Lena się ucieszy! Nawet się nie zastanawiałem i zaraz skontaktowałem się z właścicielką, że jestem pewny, że chcemy, że będziemy jego najlepszymi przyjaciółmi. Pani nas weryfikowała i po kilku godzinach wybrała nas.

Pojechaliśmy po Reksia. Po cichaczu aby Lenie zrobić niespodziankę. Gdy go przywieźliśmy a Lena go zobaczyła rozpłakała się, normalnie szlochała. Miłość od pierwszej minuty.

Pierwsze dni były trudne, płakał za swoją matką ale daliśmy radę. Nigdy nie był sam. Darula była na macierzyńskim więc miał cały czas opiekę. Jakoś to było.

Jedynym naszym minusem w tym całym zdarzeniu to było to, że chęć posiadania psa była silniejsza niż rozsądek. O czym teraz piszę? Otóż nie poczytałem jaka to rasa, o jej charakterze. Jak był u nas już kilka tygodni to pokazał nam swoje rogi! Pogryzione wszytko! To nie pies to perszing! On nie chodzi on biega, wszytko go wkurwia, ma tak zwane ADHD!  Wtedy przeczytałem opinie właścicieli tych psów i zrozumiałem, że kurwa najgorsze przed nami! Powiedziałem sobie jakoś to będzie, damy radę! Było wiele incydentów, naprawdę. Nauczył nas dyscypliny i pilnowania butów, rzeczy pozostawionych na kanapie, pufie, wszystkiego w jego zasięgu.

Co do relacji Reksio a dzieciaki? Jest ich prawdziwym strażnikiem. Amelia chyba z nim przechwyciła diabelskie cechy. On jest tak w nie wpojony, że na Nelę nie można nawet podnieść głosu bo on zaraz siedzi obok niej i na nas warczy. Powaga! Jej osobisty bodyguard!

Pamiętam sytuację jak on leżał na kanapie, chrapał a ona podniosła mu ogon i wsadziła kredkę w dupę! Wyskoczył jak z procy ale nawet na nią nie warknął. Targała go za ogon po podłodze, grzebała w oczach, uszach, paszczy a on nawet nie kwiknął…

Prawdziwy przyjaciel! Obrońca!
Zawsze Daria mówiła! Tylko mi go goń z łózka! On ma swoje posłanie i tam ma leżeć! Mówię sobie spoko! Nie ma problemu. Po trzech dniach został okrzyknięty królem łóżka! Śpi z nami w nogach i nie da się tego zmienić. A bo nie chcemy. Jest naszym kochanym wojownikiem.

Było miło, sielanka, miłość jak bambosz! Kurwa nawet dostaje karmę antyalergiczną bo jest uczulony na kurczaka i zboża. Byle gówna jeść nie może bo się ora jak Pawlak pole, od rana do wieczora!

Rozpisałem się co? ahhhh…. zawsze sobie mówię, że “do brzegu, doooo brzegu” by za dużo nie pitolić.

Minęły trzy lata od kiedy jest w naszym domu. Daria oznajmiła: Nela do przedszkola a ja wracam do pracy. I tak się stało.

No ale zaczęły się problemy z Reksiem 🙁 Zauważyliśmy już wcześniej, że jak zostaje nawet na godzinę sam to znaczy nam miejsca w domu. Sika wciąż w te same miejsca. Strasznie nas to wkurwiało, bo idziesz a tam ściana, tu mebel obsikany…
Jak zostaje teraz sam ponad 8 godzin to szcza tyle, że kurwa normalnie oszaleć można! Znowu fora, ryjbók i szukanie co zrobić? Zdania podzielone, każdy kurwa najmądrzejszy! nawet ci co suki mają!

Byłem u weterynarza zaszczepić  bydlątko i powiedziałem mu jak się sprawa ma…

Szybka diagnoza i padło: ” trzeba wykastrować”
Coooo? Jajca mu uciąć? Chyba Pan żartuje!

Nie! Poważnie, to same plusy. przestanie sikać w domu, z psa nadpobudliwego stanie się psem aktywnym, przestanie reagować na zapachy suk….

Mówię sobie Ociechuj! Jak to? Powiem wszytko Darii. Zastanawiałem się, jak jej to powiedzieć by  mnie niezrozumiała lub olała sprawę. A tu psikus! Padł wyrok! No to trzeba go wykastrować! Tak to jej słowa.

Kastracja Jack Russel Teriera

W piątek byłem go umówić na operację, specjalnie wziąłem tydzień urlopu by być z nim w domu.

Powiem Wam mam wielkiego kurwa kaca moralnego! Powiedziałem do weterynarza, że źle się z tym czuję! Zapytał mnie dlaczego? to dla jego zdrowia. Ja nie czekając na jego drugie zdanie zapytałem: A Pan? wyciąłby sobie jądra? Tak dla zdrowia? On wryty patrzył na mnie i z uśmiechem powiedział: “no nie…”

No właśnie!  Mam same córki, żonę, byłem sam dopóki Rex nie dołączył do naszego TEAMU.

W środę będzie po sprawie… Ja patrze na niego i mam wrażenie, że on coś wyczuwa…
Czuję się jakbym go kurwa zdradził, jakbym wydał na niego wyrok robiąc mu wielką krzywdę….

EHHHHH! To chyba tylko facet zrozumie…

A idź pan w chuj!

OVER