1

Czy warto polecieć na Cypr – Pafos?

W tym roku chcieliśmy odpocząć nad polskim morzem. Rozglądałem się za domkami, kwaterami w różnych miejscowościach. Ceny od pokoju dla 2+2 zaczynały się od 200zł w wzwyż. Ceny za domki nad naszym Bałtykiem wahały się od 350 do 550zł. Nie pisze tutaj o super warunkach. Często to były domki o bardzo niskim standardzie. Kalkulowałem, próbowałem to jakoś pogodzić i zawsze wychodziła mi wysoka cena za sam pobyt.

Postanowiłem, że ponownie zacznę szukać wypoczynku za granicą. Na pierwszy rzut poszły kraje, których jeszcze nigdy nie odwiedziliśmy. Po oględzinach, padły dwa kierunki. Cypr oraz Korfu. Zaczął się znowu szał przeglądania zdjęć oraz filmików w Internecie.

Braliśmy pod uwagę to, że oprócz typowego plażingu, chcielibyśmy pozwiedzać okolice, w których spędzimy nasz urlop. Decyzja zapadła. Postanowiliśmy obrać kierunek na Cypr.

Cypr południowy – Pafos

Pafos, miasto typowo turystyczne. Małe, dość kameralne lecz jest miastem w którym znajdziesz kilka przepięknych plaż. Jeżeli lubisz historię to to odpowiedni kierunek dla Ciebie.

Wylatując z Polski było naprawdę ponuro. Padał deszcz a temperatura wynosiła 16C*. Lot trwał trzy i pół godziny. Gdy wylądowaliśmy i otworzyły się drzwi od samolotu to uderzyło w nas 37C*. Człowiek poczuł się jakby wszedł do sauny. To było chwilowe, ponieważ szybko się do tych warunkach na Cyprze przyzwyczailiśmy. Co prawda jest jeden minus. Oprócz wysokiej temperatury w Pafos jest tam bardzo wysoka wilgotność, która wynosiła ponad 70%. Więc nie jest to klimat dla każdego. Warto zapoznać się przed każdą podróżą jaki klimat panuje aby nie być później rozgoryczonym.

Wybierając się na Cypr warto wiedzieć że:

  • jest tam ruch lewostronny i osoby, które decydują się na wypożyczenie auta muszą to brać pod uwagę.
  • wszystkie autoryzowane auta z wypożyczalni mają czerwone tablice rejestracyjne, koszt wynajmu małego auta wynosi od 50 do 75 euro za dobę. Minimalny okres najmu 3 doby.
  • gniazdka prądowe są “Angielskie” i nasze wtyczki, ładowarki europejskie nie będą pasować.
  • jak już wspomniałem jest bardzo wysoka wilgotność powietrza
  • w dobie pandemii nie wejdziesz do marketu bez okazania paszportu Covidowego. Wystarczy aplikacja lub wydrukowane zaświadczenie o szczepieniu lub o przebytej chorobie.
  • Na Cyprze (sierpień 2021) nie działa usługa Uber

Pafos na Południowym Cyprze

Małe miasteczko w którym mieszka 32 tysiące osób. Dużo atrakcji turystycznych, restauracji oraz piękne plaże. Każdy znajdzie coś dla siebie. Grobowce królewskie? Wykopaliska archeologiczne, zamek w porcie? Wszystko po kolei…

Hilltop Garden Apartaments

Wybraliśmy mały kameralny hotel Hilltop Garden. Apartament posiadał dwie sypialnie, kuchnię i łazienkę. Pomieszczenia klimatyzowane, standard TV lecz same kanały greckie. Lecz nie jedzie się na wakacje by oglądać telewizje. Koszt doby w tym hotelu to od 40 do 50 euro za apartament. Cena naprawdę dobra. Nie ma mega luksusów lecz jest czysto i spokojnie.

W hotelu znajduje się bar, mały minimarket oraz dwa baseny. Jeden to mały brodzik dla naszych milusińskich a drugi to basen o głębokości od 90 co 160cm. Leżaki i parasole są gratis. Codziennie pokoje były sprzątane przez roomservice.

Jakieś 200m od hotelu znajdują przystanki autobusowe, które prowadzą do centrum lub w kierunku Plaży Coral Bay.

Obsługa bardzo miła. Podsumowując bardzo dobra cena.

W pobliżu hotelu znajdują się dwie plaże: Venus Beach – pieszo ok 700-800m. Duża, piaszczysta lecz zatłoczona plaża. Byliśmy na niej dwa razy i zaczęliśmy szukać czegoś innego. Okazało się, że idąc pewnym skrótem, prze drogę otaczającą ponad 3 metrowymi trzcinami znaleźliśmy zejście nad morze, które praktycznie chyba jest nie użytkowana. Oprócz nas były tylko cztery osoby. Plaża piaszczysta bardzo malownicza a dojście do niej to ok. 450m.

Zdjęcia z tej pustej oazy znajdziecie przedstawiam poniżej.

A tutaj jedno zdjęcie zrobione późnym popołudniem Venus Beach

Wspomniałem wyżej o przystankach autobusowych. Koszt podróży to 1.5 euro osoba dorosła, młodzież 0,75 euro. Dzieci do lat 6 brak opłat. Ogólnie wszystkie trasy są w tej cenie. Bilet dobowy za całą rodzinę na wszystkie trasy wynosił 12.50 euro. Podróżując w ten sposób pojechaliśmy na dwie inne plaże. Oddaloną od hotelu o 6 km Coral Bay oraz plażę z górą Afrodyty.

Plaża Coral Bay w Pafos

Oddalona o 6 km od centrum Pafos. Szeroka i zatłoczona.  Zejście do wody bardzo łagodne i długo jest płytko. Grunt tracimy po odejściu ok 30m od brzegu. Bardzo blisko są restauracje. Nie wiem dlaczego ale nie zrobiłem na tej plaży ani jednego zdjęcia. Nakręciłem kilka filmików. Poniżej jeden z nich.

 

Skała Afrodyty

Znajduje się ok 20 km od Pafos. Umiejscowiona między Pafos i Limassol. Miejsce mistyczne. Piękne widoki, woda w morzu krystaliczna. Legenda głosi, że w tym miejscu na plażę wyszła narodzona z piany Afrodyta. Ponoć jak się przepłynie dookoła skałę Afrodyty podczas pełni księżyca to człowiek stanie się nieśmiertelny i wiecznie młody. Ale to tylko legenda.  Atrakcja naprawdę godna uwagi lecz ta plaża nie nadaje się na plażing. Jest bardzo kamienista. Co prawda kamienie otoczaki ale bardzo niewygodnie się po tym chodzi. Jakieś 200m dalej spacerkiem od skały znajduje się żwirowata plaża. Z centrum Pafos na Aphrodite’s Rock dojedziecie również autobusem z dworca przy porcie. Autobus linii 631. Koszt jak już wspomniałem 1.5 Euro dorośli, młodzież 0,75 euro, dzieciaczki poniżej szóstego roku życia – free.

Dojazd z centrum autobusem trwa ok 45 minut. Ale naprawdę warto.

 

Oprócz plażowania trochę pochodziliśmy, pozwiedzaliśmy. Lubisz historię to warto zwiedzić:

Grobowce Królewskie w Pafos

Mimo, że grobowce królewskie to tylko z nazwy to warto poświęcić dwie godzinki i spacerkiem przejść tą wielką nekropolię.

Groby Królewskie – duża starożytna nekropolia, usytuowana na północny zachód od miasta Pafos na Cyprze, zabytek wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO Kompleks składa się z około stu podziemnych grobowców, które wykuto w litej skale. Powstawały one pomiędzy IV w. p.n.e. a III w. n.e.

Adres: Tombs of the Kings Ave 63, Chloraka, Cypr

Najlepiej zwiedzać z samego rana. My zwiedzaliśmy o 8:30 jak tylko muzeum zostało otwarte. Co prawda było już 31C* lecz dało się jeszcze ze spokojem pozwiedzać. Decydując się na zwiedzanie grobowców zaopatrzcie się w dużą ilość wody do picia. Na terenie muzeum nie ma żadnych sklepików a wycieczka to kilka kilometrów na piechotę. Bilet wstępu to koszt 2,50 euro za osobę dorosłą. Dzieciaki weszły za free.

Katakumby zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Mimo komentarzy jakie czytałem o tym miejscu to twierdzę, że naprawdę warto zwiedzić to miejsce. Bardzo piękna okolica. Jeżeli się zmęczysz to możesz spokojnie usiąść w cieniu na ławce i przemyć twarz wodą. Przy większych przystankach znajdują się krany z wodą. Panorama na morze a na nim widoczny wrak statku. Poniżej przedstawiam kilkanaście kadrów z grobowców królewskich w Pafos oraz film.

 

Nea Paphos – wykopaliska z polskim akcentem

Park Archeologiczny w Pafos obejmuje większą część ważnego starożytnego greckiego i rzymskiego miasta i znajduje się w Pafos, na południowym zachodzie Cypru. Park, wciąż w trakcie wykopalisk, znajduje się w części nadmorskiego miasta Nea Pafos. W tym parku mamy swój polski akcent. Nasi archeolodzy odkrywają Nea Paphos od wielu lat.

W ramach projektu za główne zadanie badacze postawiali sobie odtworzenie układu ulic i budowli funkcjonujących na terenie antycznego Nea Pafos w różnych okresach historycznych. Rezultatem zintegrowanych badań będzie rekonstrukcja krajobrazu miasta i zabudowań w postaci modeli trójwymiarowych. Projekt wdraża metodykę nowatorską dla Cypru, stosowaną na nielicznych stanowiskach archeologicznych w basenie Morza Śródziemnego.
Będzie to zupełnie nowe spojrzenie na Nea Pafos. Stworzymy modele miasta w czterech fazach jego rozwoju. Dowiemy się, jak faktycznie mogło ono wyglądać, ile liczyło mieszkańców. Zrekonstruujemy te elementy zabudowy, które znajdują się terenie polskich wykopalisk, czyli w rezydencjonalnej willowej dzielnicy miasta (Willa Tezeusza, Dom tzw. Hellenistyczny, Dom Aiona) oraz na agorze. Pozostałe budynki, założenia architektoniczne czy elementy infrastruktury miasta będą pokazane bardzo ogólnie. Badania te prowadziły inne misje archeologiczne i nie mamy dostępu do tej dokumentacji. Bazujemy na tym, co zostało opublikowane” – wyjaśniła prof. Ewdoksia Papuci-Władyka.  archeologia.com.pl

Piękne mozaiki, widoki i bardzo duży teren do spacerowania.

Spacerując po Nea Paphos co chwila natraficie na drzewa pełne fig, czy też opuncji, która rośnie po prostu wszędzie. Nela uwielbia świeże figi.

Wejście do muzeum kosztuje 4 euro osoba dorosła. Dzieciaki wchodzą za free. Co ciekawe na wejściu do muzeum znajduje się kod QR do zeskanowania. Pod tym kodem kryje się aplikacja – mapa, która zaprowadzi Was w każde miejsce i odkryje jego historię. PS: Free WI-FI.

Zamek w porcie w Pafos

Sam zamek to dawny fort, który miał za zadanie bronienie portu w Pafos. Tak naprawdę to niewielki budynek który można zwiedzać od środka. Na ścianach wewnętrznych fortu znajdują się prace wykonane ze śmieci, które zostały wyłowione we forcie. Mają one przypominać ludziom jak ogromne znaczenie ma dbanie o środowisko. Można wejść na górę fortu i obejrzeć panoramę portu. To tyle z atrakcji na zamku. Kosztuje to 2.50 euro.

 

Taka mała atrakcja gdy odchodziliśmy z fortu

 

Co zjeść w Pafos?

Pafos posiada bardzo duże zaplecze gastronomiczne. Jest wiele restauracji, w których góruje kuchnia śródziemnomorska. Nie ma budek z kebabami etc. Jest jedna restauracja, którą mogę naprawdę polecić. Hickory Restaurant która mieści się przy Tombs of the Kings Ave 110, Paphos. Bardzo dobre jedzenie. Przemiła obsługa. Wyśmienita lemoniada, którą się dziewczyny zachwycały. Warto zjeść świeżego dorsza z purée z zielonego groszku wraz z dobrze zrobionymi frytkami. Nela zachwycała się paluszkami rybnymi, które były również wykonane ze świeżej ryby. Lena bardzo polubiła sałatki z owocami morza, sałatki greckie. Ja zachwycałem się pitą z grillowanym serem haloumi oraz szynką. Po prostu sztos! Ogólnie codziennie zajadaliśmy bardzo dużo tego sera… Smak niezapomniany! Zamówiłem, również pizze z serem haloumi. Pierwszy raz nie dałem rady zjeść całej. Bardzo smaczna i sycąca.

Moje wrażenia z Pafos

Podsumowując Cypr to bardzo fajne miejsce dla całej rodziny. Nie jest to kurort gdzie jest mega ścisk i pełno ludzi. Jest sporo akcentu greckiego. Lecz to była południowa cześć Cypru. Na północy mieszkają Cypryjczycy, którzy przyjęli turecką kulturę. Jeżeli interesuje Was Cypr warto poczytać o ich kulturze i dowiecie się, że ten kraj podzielony jest na część europejską oraz turecką. Fajnie, że komunikacja miejska jest dobrze rozwinięta i praktycznie dojedziesz wszędzie autobusem. Wystarczy, że zainstalujesz sobie aplikację Cyprus by Bus i w łatwy sposób ogarniesz przejazdy w każde miejsce.  W porcie pływają żółwie co jest jedną z fajnych atrakcji dla dzieci.  Ok 25km od Pafos znajduje się Lara Beach, gdzie żółwie się wylęgają z jaj. Niestety nie udało nam się tam dotrzeć lecz jeżeli kiedykolwiek wrócimy w te miejsce to będzie pierwszym miejscem, które odwiedzimy. Ogólnie wrażenia na bardzo duży plus. Nie rozczarowałem się na miejscu i całego serca mogę polecić odpoczynek w Pafos. Zwłaszcza jak się dobrze zorganizujesz to pobyt z przelotem będzie tańszy niż odpoczynek nad polskim morzem.

 

 




Albania – kierunek bez obostrzeń Covid-19 – 10 nocy za 780zł za osobę

Jak wszyscy wiemy, praktycznie cała Europa jest zamknięta dla turystów. Lecz czy na pewno? Już dwa lata temu po głowie mi chodziło by odwiedzić Albanię. Okazuje się, że Albania takich obostrzeń nie ma. Moim zdaniem warto zainteresować się właśnie tym kierunkiem Europy.

Zauważyłem, że ceny za loty do Albanii czy to z Warszawy czy też Berlina strasznie wzrosły. To z oczywistych względów. Ten kraj jest otwarty na turystów.

Postanowiłem usiąść i poszukać okazyjnych lotów, kwater. Poniższa symulacja dotyczy się rodziny 2+2.

Bilety lotnicze Warszawa – Tirana – Tirana – Warszawa.

W pierwszej kolejności zacząłem szukać lotów. Loty standardowo na czwórkę w klasie ekonomicznej to koszt ponad 4000zł. Znalazłem lot za

1640zł w dwie strony Warszawa – Tirana – Tirana – Warszawa. Jest lot klasą ekonomiczną z bagażem podróżnym. Jeżeli lecicie z dzieciakami zalecam wykupić duży u do dodatkowe 250zł.

W związku, że Tirana nie leży nad morzem wyszukałem dużej miejscowości, która ma dostęp do wielkiej wody.

Durres, Albania – miejscowość nad morzem adriatyckim.

Starożytne miasto z zabytkami. Oprócz plażingu można zwiedzić naprawdę sporo ciekawych miejsc. Miasto założone w 625 roku p.n.e.

1.Rzymski amfiteatr z początku II wieku, największy na Bałkanach. Obiekt ten ma średnicę ok. 120 m i wysokości trybun ok. 20 m, mógł pomieścić 15 tysięcy ludzi. Położony jest na stoku wzgórza w pobliżu murów i budynków mieszkalnych. Ruiny amfiteatru odkryto w 1966 roku podczas kopania studni. Gdy zakazano walk gladiatorów, miejscowa społeczność chrześcijańska przejęła amfiteatr w V wieku,

2.Wenecka wieża – mieszcząca się w porcie. Od niej zaczyna się najlepiej zachowany fragment murów miejskich.
3.Pałac byłego albańskiego króla Zoga I – wybudowana na wzgórzu nad miastem w latach 20. XX w. rezydencja nadmorska w stylu Art déco. Przed pałacem stoi pomnik Skanderbega oraz radar zbudowany przez armię włoską. Obiekt jest niedostępny dla zwiedzających.
4.Prawosławna katedra św. Pawła i św. Astiusa
5.Wielki Meczet – wybudowany w 1994 r. na miejscu wcześniejszego meczetu zburzonego w 1967 roku w ramach walki z religią w komunistycznej Albanii
6.Muzeum Archeologiczne – powstałe w 1951 roku. Znajduje się w budynku przy porcie, niedaleko murów miejskich. Muzeum przedstawia dzieje miasta z czasów greckich, rzymskich i bizantyjskich.

Więc lista do zwiedzania jest naprawdę ciekawa

Transfer z lotniska w Tiranie do Durres

Udało mi się znaleźć przejazd z lotniska do hotelu za kwotę 206zł w dwie strony. Można skorzystać z vana ale koszt zrasta o 150zł

 

Samochód odbierze nas o ustalonej godzinie z lotniska i zawiezie nas do hotelu. To samo w drugą stronę o ustalonej godzinie nas odbierze z hotelu i zawiezie na lotnisko. Z Tirany do Durres jest ponad 40km więc według mnie cena jest naprawdę atrakcja.

Hotele, pensjonaty w Durres

Jeżeli nie jesteście bardzo wymagający a chcecie znaleźć pobyt w Durres za nieduże pieniądze to lokali jest naprawdę sporo. Bardzo blisko do plaży. Borę pod uwagę to, że bardzo dużo osób jeździ nad polskie morze. Napisze tylko, że warunki są porównywalne.

Koszt pobytu bez wyżywienia w Durres możecie znaleźć poniżej 1000zł za 4 osoby na 10 nocy! Cena naprawdę atrakcyjna. Szukałem lokalizacji, które mają jakieś opinie. To bardzo ważne by hotele, pensjonaty miały już jakąś renomę.

Plaże w Durres – Albania

są piaszczyste, szerokie To ponad 6 kilometrów wybrzeża. Jest to plaża bardzo dobrze przygotowana do wypoczynku z dziećmi. Sprzyja temu także łagodne zejście do wody.

W lipcu i sierpniu temperatury maksymalne wynoszą średnio około 30 stopni Celsjusza. Bywa tak, że temperatury sięgają ponad 40C!

Podsumowując naszą symulacje:

Loty w dwie strony można wyrwać za 1640zł, duża waliza 250zł, taxi transfer lotniskowy 206zł, kwatera 10 dni 1000zł. Koszt całkowity podróży z zakwaterowaniem to 3096zł. Dziejąc na osobę: 774zł na 10 nocy. Wiadomo, trzeba coś jeść ale to już jest sprawa indywidualna. Wiem, że jak ktoś chce to może się najeść naprawdę za tanie pieniądze. Lokali jest naprawdę sporo a świeże owoce są bardzo tanie.

Mam nadzieje, że moja symulacja Wam się podobała. Dodam tylko, że wczoraj znalazłem loty Berlin – Majorka – majorka – Berlin za 616zł! na 4 osoby. Do tego pełny transfer Poznań – Berlin – Berlin Poznań za 400zł. No ale Majorka jeszcze zamknięta. To znaczy trzeba się testować a to są dodatkowe wysokie koszta.

Pozdrawiam BP – TswD




Zadar – Chorwacja. Czy warto odwiedzić?

W tym roku nie spodziewałem się, że gdziekolwiek wyjedziemy na wakacje. Co chwile rząd zmieniał zdanie i raz zamykał raz otwierał granice Polski. Nasze rodzime ośrodki turystyczne wyczuły pismo nosem i bach!! Ceny poszybowały w górę. Zwłaszcza, że powstał bon turystyczny i bardzo dużo osób rzuciło się na północ Polski w celach turystyczno rozpoznawczych 😛

Niby nasza Polska jest taka piękna, niby miodem i mlekiem płynąca lecz ja mam pewne zastrzeżenia. Po pierwsze, drogo! Po drugie komary, po trzecie mentalność i kultura Polaków dają do wiwatu! Nie wszyscy, tego nie nie mówię, ale trzeba przyznać, że sporo ludzi nie potrafi się zachować na wakacjach…

Ostatnio moim hobby stało się zwiedzanie wirtualne Europy. Biegam po Googlemapie jak szalony. Robię notatki, analizy etc. Nagle wpadłem na chorwackie miasto Zadar. Bardzo mi się spodobała architektura. Małe kameralne miasteczko, sporo antycznych budynków. Całkiem ciekawe.

No ale tak znudzony, zły, wkurzony zaistniałą sytuacją z niedowierzaniem wszedłem na stronę MSZ i okazało się, że Chorwacji jeszcze nie zamknęli. Sprawdzam i co ja widzę? Zadar ma lotnisko. Kolejna niespodzianka, loty z Poznania! Szybka symulacja, analiza i znalazłem bilety za niecałe 340zł za lot Poznań – Zadar i powrotny Zadar – Poznań / os. Cena bardzo dobra. Nie jest to najtańsza opcja jaką udało mi się znaleźć ale całkiem atrakcyjna.

Kolejny krok szukanie lokalu.  Z tym też nie było problemu. Udało nam się wyrwać mieszkanie z balkonem, widok na morze za 1300zł. Cena za pobyt i 8 noclegów.
Gdy już wszystko mieliśmy zarezerwowane to jedyne co nas niepokoiło to to, czy nie zamkną granic. Udało się! Polecieliśmy.

Lotnisko w Poznaniu było puste, naprawdę nigdy nie widziałem takiej “ciszy”.
W samolocie oczywiście udało mi się siedzieć na miejscu gdzie stewardesy pokazywały jak postępować w razie awarii samolotu 😛 Zawsze mam takie szczęście. Ale podkreślam, że to był lot tanich linii lotniczych i nie ma co marudzić gdy co chwile wchodzi pakiet reklam na pokładzie 🙂 Tu nie ma darmowych drinków i przekąsek.

 

Gdy podchodziliśmy do lądowania to widok z góry zapierał dech. Góry i morze. Dwa w jednym.

W Zadar na lotnisku musieliśmy wypełnić karty pobytu. Wszystko związane z Covid-19.  Na szczęście przebiegło to szybko i bezboleśnie. Wychodząc z lotniska zaczęliśmy szukać transportu. Widzę ludzi wsiadających do taksówek więc podchodzę i organizuję przejazd z lotniska do miejsca docelowego. Jakie było moje zdziwienia jak taksówkarze zawołali za kurs 100 euro! Tak 100 euro za przejazd 6 kilometrów. Z uśmiechem zrezygnowałem z ich usług. Atakowali kilka razy aż na końcu skończyło się kwotą 15 euro. Można? Można! Tylko trzeba być stanowczym.
Później się okazało, że nawet przepłaciłem… Gdy już mieliśmy na miejscu wszystko załatwione, zakwaterowanie to właściciele dali nam namiar na korporacje taksówkową, która nie przycinała na turystach.

Przyjechaliśmy na miejsce pod wieczór. Właściciele domu sami zaproponowali nam poczęstunek oraz podwózkę do sieci sklepowych w celu zaopatrzenia. To było naprawdę miłe. Nie spodziewałem się, że trafimy na takie powitanie. Cały pobyt przebiegał naprawdę dobrze. Czuliśmy się tam jak w domu.

Nazajutrz jak dziki ruszyliśmy na rekonesans miasta i okolic. Zadar a zwłaszcza jej stara część zwana Grad Zadar jest naprawdę przepiękna. Jest wiele do zwiedzania. Jest wiele atrakcji.

Stary Zadar – Grad Zadar

Starówka w Zadar ścina z nóg. Naprawdę mimo to, że stare miasto ma może 1×1 km to jest co chodzić oglądać, zwiedzać.

Najciekawsze zabytki:

  • rzymskie forum i ruiny budowli rzymskich
  • kościół przedromański św. Donata z IX w.
  • romańska katedra św. Anastazji z przełomu XII w. i XIII w.
  • romański kościół św. Chryzogona
  • kościół NMP z charakterystyczną dzwonnicą z 1105
  • kościół gotycki św. Tomasza z XIV w.
  • budynek straży miejskiej z wieżą zegarową
  • brama Porta Terraferma
  • klasztor Franciszkanów z XVI w
  • kościół św. Szymona ze srebrnym sarkofagiem w środku
  • klasztory – św. Michała i franciszkanów

Miasto bardzo klimatyczne. Jak już wspomniałem pełno atrakcji. Każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego. Super atrakcją są Organy morskie.

Organy Morskie w Zadar

Idziesz promenadą podziwiasz piękne widoki i nagle słyszysz dźwięk syren? Okazuje się, że są to organy morskie. Fale, które uderzając o brzeg półwyspu wpływają w otwory zanurzonych organ. Dzięki temu wydają one przepiękne dźwięki. Nie da się tego opisać słowami. Trzeba to usłyszeć. Na końcu mojego postu wkleję filmik z naszej wycieczki. Będziecie mogli zobaczyć i usłyszeć te organy.

Jedzenie w Zadar

Jeżeli chcecie się stołować na mieście a nie zbankrutować po dwóch dniach to radze zrobić rekonesans. Jak wpadniecie w sidła łowców turystów m.in na ulicy Sirokiej to wydacie fortunę. Warto wchodzić w boczne, małe, kameralne uliczki. Okaże się, że zjecie za 1/3 ceny z centralnych ulic. To samo dotyczy kantorów. Chcesz wymienić kasę na Chorwackie kuny? Kup w Polsce Euro i wymień w kantorze. Bardziej się opłaca niż polskie złotówki. Musisz pochodzić i poszukać dobrego kursu. Rozstrzał jest naprawdę duży.

Jeżeli chodzi o produkty regionalne. Zakochaliśmy się w serach! Ser Kajmak skradł moje serce. Latem wszędzie, dosłownie wszędzie rosną winogrona i figi. Idąc spacerkiem możecie podziwiać jak te owoce aż wylewają się na chodnik. Taki paradoks. U rzeźnika kałamarnica była tańsza niż wieprzowina. Kilogram kałamarnicy kosztował niecałe 40 Kun tj. ok 24zł. Można? Można. Skusiłem się i postanowiłem, że sam ugotuję upiekę. Zwłaszcza, że pod naszym balkonem drzewko laurowe. Pełno papryk, różne rodzaje, gatunki.


Przechadzając się po Zadarze warto wyjść po za centrum. Zadar jest tak usytuowany, że z jednej strony mamy morze adriatyckie a z drugiej strony Góry Dynarskie.

Plaże w Zadar

Warto opisać kwestię plaż. Większość chorwackich plaż jest niestety skalista. Obowiązkowo musicie mieć obuwie do wody bo można sobie poprzecinać stopy. My znaleźliśmy plaże żwirową. Kwestia wypoczynku na plażach to sprawa indywidualna. Chcesz mieć spokój? Idź dalej. Wszystkie plaże publiczne są pełne lecz nie było sytuacji byśmy miejsca na koc nie znaleźli. Jest czysto, ciepło. Woda miała 26C* no i nie było parawaningu. Używajcie filtrów 50tek. Temperatura powietrza w lipcu przekraczała 38C*. Poniżej wstawiam zdjęcie jakiegoś pana co mi przypominał Anthony Quinn`a. Mam rację?

 

 

Zadar piękne miasto o krwawej historii.

Niestety. Jadać do Chorwacji i zwiedzasz samodzielnie jej piękne zakątki możesz natrafić na ślady wojny, która trwała tutaj niecałe 30 lat temu. Tego nie widać na pierwszy rzut oka. Postanowiliśmy przejść się spacerem w stronę gór. Ku naszym oczom ukazało sie miejsce jak z horroru. Zbombardowane domy, czołg jako pomnik, opuszczony cmentarz i pełno bunkrów. Taka jest naprawdę.

W sierpniu 1991 Serbowie kontrolowali jedną trzecią terenów państwa chorwackiego. 19 grudnia 1991 proklamowali niepodległą Republikę Serbskiej Krajiny, która nie została jednak uznana przez większość innych państw.

Jesienią 1991 doszło do bitwy o Vukovar, w której zniszczona została większość miasta, a ludność cywilna została wypędzona. Vukovar został w listopadzie 1991 zdobyty przez Serbów. W tym też czasie jugosłowiańska armia (w większości rekrutująca się w tych rejonach z Czarnogórców) rozpoczęła blokadę i ostrzał (z ziemi oraz morza) zabytkowego miasta Dubrownik. Głównym celem atakujących była próba przyłączenia tego terenu (oddzielonego od pozostałej części Chorwacji fragmentem wybrzeża należącego do Bośni) do Czarnogóry lub proklamowania separatystycznej nowej Republiki Dubrownickiej. Trwał on do maja 1992 i zakończył porażką armii jugosłowiańskiej, przy jednoczesnym znacznym zniszczeniu miasta.

źr. wikipedia

 

Bardzo polecam wyjazd do Zadar. Jeżeli wszystko sobie poukładasz, rozpiszesz, zorganizujesz to pobyt będzie naprawdę ekonomiczny. Pogoda gwarantowana!


Panowie grali w bule. Niezła sielanka! Każdy z nich miał tajemniczą butelkę z jakimś napojem. Gdy się na chwilę zatrzymałem i zobaczyli mój aparat na szyji powstał nagle popłoch. Jeden z nich do mnie podszedł i zapytał czy jestem z gazety. Ja powiedziałem, że nie. Jestem turystą. Nagle z kamiennej twarzy znikł grymas i z uśmiechem pan powiedział do mnie “OK!” Powiedział coś po chorwacku do reszty ekipy i wrócili do gry 🙂

 

 

Zobaczcie nasz wyjazdowy filmik! Są w nim i.im Organy morskie oraz inne atrakcje, zabytki, których nie pokazałem na zdjęciach. Pozdrawiam!

Hej!!!




Kiełbasa wyborcza – bony 1000+ na wakacje ?️

Jak już wszyscy wiemy kampania wyborcza przebiega na spokojnie. Słupki raz idą w górę raz spadają. Zmieniają się kandydaci. Nasz Prezydent staje się showmanem w internecie, jedni się śmieją, niektórzy podziwiają za odwagę.

Cisza przed burzą wyborczą.

Stało się! Pandemia ogarnęła polaków, pozamykano wszytko co można było pozamykać. Ludzie wkurffieni na maxa. Bo rząd wpadł na genialny pomysł, że na wakacje będziemy mogli pojechać tylko w wybrane przez nich kraje. Grupa Wyszehradzka! Mimo, że zachorowania na koronowirusa w Grecji jest niższy niż na Węgrzech to nie! Nie pojedziesz bo minister się nie zgodził!

Sieź cicho w budzie i nie szczekaj! Możesz jechać do nas nad morze lub na mazury! Wspomagaj polską gospodarkę. Mówię sobie no dobra! Spróbuję. Poszukam, pojadę chociaż na tydzień gdzieś hen daleko w polską krainę.

Szukam na mazurach. Pierwsze oferty jakie mi wyskoczyła od razu mnie ścięła z nóg!

Mazury bez wyżywienia lub ze śniadaniem na rodzinny wypad 2+2 – tydzień czasu! Zobaczcie sami jak to w tym roku wygląda.

No Cena 5000zł za wypad na 7 dni jak na Polskie warunki jest troszeczkę przeginką! Ludzie zawsze na mnie patrzą bykiem, że ja wolę zagranicę niż Polską krainę miodem i mlekiem płynącą! Szukam teraz za granicą. i przedstawiam Wam podobne standardy jak w naszym kraju.

Jebs! Pozamiatane! w tej cenie mam Cypr, gdzie jest ciepło, gdzie jest wszytko co sobie wymarzysz! Zestaw ryba plus frytki kosztuje trzy razy mniej niż na naszych kochanych mazurach! Nie chcę tutaj promować typowo Cypru ale w tej cenie znajdziecie również: Bułgarię, Albanię, Grecję a nawet Turcję!

Ok dam szansę jeszcze lokalom nad Bałtykiem! Zaznaczam 3/4 gwiazdki i od razu mamy wyniki

Ceny pd 8 do 13 tysięcy złotych – uwaga! ze śniadaniem! Czyli zajebista oferta. Jesz raz dziennie a potem na mieście za takie ceny, że potem przechodzisz traumę całe wakacje. Dlaczego? Bo kurffa padało, bo ludzi było nad polskim morzem tyle, że zgubiłaś buty wśród parawanów.

Wpisuję AllInClusive na granicą.

Niecałe 6000 zł – od razu prostuje dotyczy to pełnego tygodnia, na stronie jest błąd jeżeli chodzi o dni.
Wylatujesz i za 2h jesteś w ciepłym kraju, gdzie masz gwarantowaną pogodę. Czaisz? Widzisz różnicę? Bardzo mnie to boli, że tak nas traktuje nasz rząd, że robią co im się podoba. Epidemia sremia! Blokują dostęp do krajów w którym jest mniejsze zachorowanie niż w Polsce.

Bon wakacyjny 1000 plus na wakacje

Rząd wpadł na genialny pomysł, byśmy zmienili zdanie i nie ubolewali nad tym, że siedzimy na dupie w Polsce i oferują nam bony wakacyjne 1000 plus! Taki bon będziesz mógł otrzymać jak spełnisz pewne warunki.

Jak otrzymać bon 1000 plus na wakacje?

  • jesteś zatrudniony na umowę o pracę
  • zarabiasz mniej niż 5200 zł brutto
  • Twój pracodawca się dorzuci i pokryje część kwoty z bonu
  • bon o wartości 1000 zł będzie można zrealizować jedynie w Polsce.

Jak zrealizować bon 1000+ na wakacje?

I tu zaczynają się schody. Terminy na lato gdziekolwiek w cenach “tanich” zniknęły, są pozajmowane. Będziesz wielkim szczęściarzem jak znajdziesz coś w mega dobrej ofercie. Spoko! Lubisz smród, ciasnotę, syf, robale i pleśnie? To na bank coś znajdziesz. Takie kwatery zawsze są wolne.

Jeżeli oboje pracujecie na umowę o pracę, i zarabiacie mniej niż 5200 zł brutto i pracodawca dorzuci się do bonu to będziecie mieli 2000 zł na to by gdzieś otrzymać zniżkę. Pod warunkiem, że placówka akceptuje takie bony oraz, że mają wolne miejsce.

Bony będą imienne i nie sprzedasz ich oraz nie podarujesz innym. Więc dupa! Nawet jak nie pojedziesz to taki bon przepadnie.

Surowa Polska kiełbasa wyborcza.

Pomysł na uciszenie wpadek rządu jest dobry, zapchają ryje polakom tysiącem, który i tak do nich wróci. Straszne jest to, że wszyscy tańczą jak rząd zagra. Jeszcze gorsze jest to, że nie ponoszą za to konsekwencji. Pojedziesz na drogie wakacje w miejsce gdzie cię będzie wkurffiać, gdzie będzie przeludnienie bo nie oszukujmy się! Mamy pilnować zasady higieny, utrzymywać odległość bo koronka wisi w powietrzu a jesteś zmuszony być z całą Polską w jednym regionie. No przemyślane! Bony mają wspierać polską gospodarkę! Turystyka ma ruszyć z kopyta! No spoko, ale ceny pofrunęły w górę wraz pomysłem naszych rządowych władz.

Człowiek robot.

Pracujesz 12 miesięcy na to by pojechać z całą rodziną na wymarzony urlop. I wielka dupa! Nie będzie ci dane! Chyba, że nagle zmienią zdanie i otworzą granicę na południową Europę. Myślałem nawet o Węgrzech, o Balatonie lecz te bony ci tego nie pokryją. Pozostaje nam Polskie morze, Mazury lub?

Macie już zaplanowany wyjazd z rodziną? Podpowiedzcie, może znacie jakieś miejsce gdzie się człowiek zresetuje, zapomni o codzienności? #help

ps: oby tylko ostry cień mgły nie zabił waszych marzeń!

 

 

 

 

 

 




Co jest najważniejsze w doborze fotelika samochodowego?

Jakiś czas temu poruszyłem kwestię bezpiecznego przewożenia dzieci w pojazdach mechanicznych.
Po kwasie jaki powstał po moich niewygodnych pytaniach do producenta dodatkowych pasów bezpieczeństwa jakim jest Smart Kid Belt Zacytuję:

TataSamwdomu: Wasza konkurencja wam wystawia pozytywne opinie? Hehehe. Nadal oczekuje na raport testów bezpieczeństwa uderzenia bocznego. Dostanę czy nie? Czy produkt mogę zwrócić jak nie otrzymam tego świadectwa?

Smart Kid Belt: Poprosimy o przykładowy raport konkurencji udostępnimy z przyjemnością taki sam.

TataSamwdomu: Cały czas piszecie o konkurencji itd. Zwróciłem do was nie do konkurencji. Proszę o to Was jako producenta. Nie konkurencję. Zadam ostatni raz pytanie. Otrzymam ten test bezpieczeństwa czy nie??

i na tym rozmowa się urwała…

Postanowiłem, że poszukam firmy, która odpowie na moje pytania. Pisałem do kilku firm. Nie chcę teraz wymieniać co to za firmy, co to za producenci lecz znajdziecie ich w TOP10 Google na hasło: “fotelik samochodowy producent”. Odpowiedziała jedna firma. Jest to FOTELIK.INFO.   Miałem kilka pytań, przemiła Pani odpisała, że to dla nich żaden problem. Super postawa! Bardzo mnie to cieszy. Poniżej przedstawiam moje pytania oraz odpowiedzi jakie zostały mi udzielone.

Co jest najważniejsze w doborze fotelika samochodowego?

 

5 głównych zasad doboru fotelika

1. Fotelik musi pasować do dziecka

Co to oznacza? Fotelik to nie jest magiczny amulet i nie dopasuje się sam do dziecka. Każdy człowiek ma inną budowę ciała i to samo jest u dzieci. Jedno dziecko ma dłuższy tułów, inne dziecko – krótszy. Jedno dziecko ma krótkie nogi, inne ma nogi do nieba. Trzecie ma wystający brzuszek, czwartek jest tzw “szczypiorkiem”, a jeszcze inne ma ojca koszykarza i jest wyższe niż 99% dzieci w jego wieku. Często jest tak, że foteliki nie pasują nawet “po rodzeństwie”. Przykład poniżej (nagranie z Weroniką i jej bratem Ignacym):

 

2. Fotelik musi pasować również do samochodu.

Często nieświadomi rodzice kupują świetny fotelik z 5 w testach ADAC, ale…po próbie montażu okazuje się, że kompletnie nie pasuje on do ich samochodu! Niestety, bardzo często na inspekcjach fotelików widzimy modele, które “latają” po aucie, ponieważ nie da się ich dobrze zamontować. Okazuje się, że kanapa jest na przykład “zbyt pochyła”, za krótka, że oparcie ma nieodpowiedni kąt, nie da się zdemontować zagłówka, model jest za duży do tego samochodu i pasażer nie ma miejsca na nogi  itp. Czasami zdarza się nawet, że rodzice kupują fotelik na ISOFIX, a podczas montażu okazuje się, że w ich samochodzie ISOFIX’u nie ma.Dlatego zamiast kupować fotelik w ciemno, lepiej dobrać fotelik indywidualnie, aby potem nie okazało się, że przy pierwszej drzemce dziecku “leci głowa” z powodu zbyt pionowego kątu.

3. Fotelik musi mieć DOBRZE zdane testy zderzeniowe.

Pseudo-fotelikom bez niezależnych  testów zderzeniowych mówimy stanowcze NIE. Dlaczego? Ponieważ kupując plastikowo-styropianowy wyrób foteliko-podobny w markecie za 29,99, testujesz go na własnym dziecku! To bardzo proste: fotelik nie przeszedł testów – testujesz go osobiście, jako królik doświadczalny. Dla nas, najważniejszy jest niemiecki test ADAC. Wszystkie foteliki, które są w nim testowane, sprawdzane są w poniższych prędkościach:

 Zderzenie czołowe: 64km/h
Zderzenie boczne: 50km/h bez penetracji LUB
Zderzenie boczne z symulacją penetracji: 25km/h
Zderzenie tylne: 30 km/h
Typ manekina: Q-dummy

Certyfikaty, czy któryś z fotelików posiada wszystkie certyfikaty bezpieczeństwa? Chodzi mi o testy uderzeń bocznych? Jak wiemy ponad 30% wypadków, właśnie to są uderzenia boczne.

4. Tutaj też odpowiemy na Pana pytanie o “wszystkie certyfikaty”. Foteliki, które przechodzą test ADAC, są sprawdzane pod kątem zderzeń czołowych, bocznych, bocznych z penetracją i tylnych. Pytał Pan również co to za foteliki. Wyselekcjonowane foteliki pod względem bezpieczeństwa (foteliki z dobrze lub bardzo dobrze zdanym testem ADAC), znajdują się w naszych Centrach Bezpieczeństwa fotelik.info lub można też je znaleźć w naszym sklepie on-line: https://sklep.fotelik.info/.

Wszystkie oceny, można znaleźć w tabeli testów na naszej stronie: https://fotelik.info/pl/testy/.

Batalię z pseudo-fotelikami prowadzimy już od bardzo długiego czasu. Nasze publikacje można znaleźć tu: czym są pseudo-foteliki i dlaczego są niebezpieczne, tu: pseudo-foteliki: zobacz fatalny test i pokaż go znajomym!

A tutaj skutki naszych działań: Apel fotelik.info w sprawie pseudo-fotelików znalazł się w Sejmie! Jest interpelacja Posła! i https://fotelik.info/pl/news/pseudo-foteliki-polskie-radio-trojka,1251.html.

5.Tyłem do kierunku jazdy, najdłużej jak się da.

Nie demonizujemy jazdy przodem u STARSZYCH dzieci. Jednak do minimum 4, a najlepiej 5 roku życia, dzieci powinny jeździć tyłem do kierunku jazdy dla własnego bezpieczeństwa. Głowa niemowlęcia to ok 25% masy jego ciała. U dorosłych to zaledwie 6%. Dziecko nie posiada także do końca wykształconego kręgosłupa – delikatne chrząstki nie są w stanie wytrzymać obciążeń działających na szyję w trakcie wypadku. Ryzyko śmierci lub poważnych obrażeń jest 5 razy większe w fotelikach ustawionych przodem do kierunku jazdy.

Jeśli porównasz szwedzkie statystyki wypadków ze statystykami pochodzącymi z krajów, gdzie większość dzieci podróżuje siedząc przodem, różnice są uderzające!!! Przykładem może być Francja. Ryzyko śmierci dziecka w wypadku samochodowym (w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców) jest dwa razy większe niż w Szwecji. Niemieckie statystyki ujawniają podobną zależność. Szczególnie znaczące różnice zauważyć można u dzieci powyżej 1 roku życia. Większość niemieckich dzieci właśnie w tym wieku zaczyna używać fotelików mocowanych przodem, kiedy zaś większość szwedzkich dzieci używa fotelików odwróconych tyłem co najmniej do swoich trzecich urodzin.

Przy zderzeniu czołowym głowa siedzącego przodem pasażera zostaje rzucona do przodu ze znaczną siłą. Jest to pęd wprawiający głowę w ruch w kierunku przód-dół do klatki piersiowej, a następnie z powrotem do góry. Szyja dorosłego może wytrzymać takie obciążenia relatywnie dobrze, szyja małego dziecka, niestety, nie. W przypadku kolizji, całe plecy dziecka absorbują siłę uderzenia, a dużo bardziej podatna na uszkodzenia szyja pozostaje chroniona. Dlatego też zaleca się przewożenie dzieci tyłem tak długo jak to tylko możliwe – taki sposób podróżowania sprawia, że siły rozkładają się w inny sposób, a głowa i szyja nie są tak bardzo obciążone.

    • Animacja, filmy i VIDEO w tych linkach:

Prawidłowy montaż i zapięcie dziecka w foteliku!

Często zdarza się również tak, że pomimo tego iż fotelik jest dobrany indywidualnie do dziecka i samochodu oraz ma dobre noty w testach ADAC, to jednak podczas wypadku nie ochroniłby dziecka.

Dlaczego? Powodów jest kilka: brak poprawnego zamontowania fotelika, zobacz —–> BŁĄD ŚMIERTELNY, brak zapięcia dziecka, czy chociażby źle ułożony pałąk —-> Czy miejsce pałąka ma znaczenia?. Dodatkowo, ważne jest również to jak zapniemy dziecko.
Nasze sztandarowe hasło to: PASY ZAPINAMY TAK MOCNO JAK KOCHAMY

Zobacz też: Jak zapiąć dziecko w foteliku dla niemowląt i jak wykonać TEST SZCZYPNIĘCIA?

U starszych dzieci z kolei, problemem jest “pas pod pachą”. Bardzo popularne zjawisko, które podczas wypadku może doprowadzić do śmierci, na skutek obrażeń wewnętrznych: Zapinasz dziecku pasy w ten sposób?? Nie dajesz mu szans na przeżycie!

 

Czy to prawda, że po wypadku samochodowym należy zakupić nowy fotelik? Prawda czy fałsz?

3X TAK 🙂

A teraz na poważnie: Pod żadnym pozorem, nie należy ponownie używać fotelika, który brał udział w wypadku. Spełnił już raz swoją funkcję i za drugim razem byłby tak samo użyteczny, jak pozszywana i poklejona taśmą klejącą poduszka powietrzna. To jest w ogóle bardzo duży problem, ponieważ wielu rodziców o tym nie wie i kupuje foteliki z tak zwanej “drugiej ręki” na jakichś grupach czy forach. A jest to bardzo niebezpieczna praktyka, ponieważ nigdy nie wiadomo czy używany fotelik nie brał udziału w wypadku.

Owszem bardzo często foteliki po wypadkach wyglądają na zniszczone już na pierwszy rzut oka i aby to stwierdzić nie jest potrzebny żaden specjalista. Jednak najczęściej uszkodzenia wewnętrzne nie są możliwe do stwierdzenia gołym okiem i mikropęknięcia w budowie fotelika “wychodzą” dopiero przy pierwszym lepszym “uderzeniu”, gdzie fotelik zamiast chronić dziecko, po prostu się rozlatuje.Swoją drogą, robiliśmy ciekawy test. Jeden fotelik po-wypadkowy wyglądał jak 7 nieszczęść, drugi – jak nówka sztuka 🙂 Oczywiście żaden z nich, nie ochroniłby dziecka po raz drugi: ekspertyzy powypadkowe. Swoja drogą, jeżeli ktoś posiada fotelik po-wypadkowy i nie wie co z nim zrobić, można oddać go nam 🙂 Prowadzimy prace naukowo-badawcze na ten temat, więc chętnie przyjmiemy foteliki po wypadkach, aby zobaczyć jak się sprawdziły.

Podsumowanie

Według mnie artykuł jaki Wam przedstawiłem odpowiada na wiele pytań jakie niejeden rodzic sobie zadaje gdy nadejdzie czas zakupu fotelika.  Utwierdziłem się również, że tylko foteliki samochodowe są najbezpieczniejszym rozwiązaniem jeżeli chodzi i przewożenie dzieci.

To od Was zależy w jaki sposób będziecie przewozić swoje pociechy. Chciałbym aby Wasza decyzja była dojrzała, przemyślana. Niech nie wygra lenistwo i łatwe, tanie sposoby. Nie zawsze co zgodne z przepisami jest bezpieczne.

Dziękuję za odpowiedzi na moje pytania i polecam każdemu kto planuje zakupić fotelik dla dziecka.




Smart Kid Belt – bezpieczeństwo czy wygoda? Moja opinia

Od jakiegoś czasu w telewizji pojawia się reklama dodatkowych pasów bezpieczeństwa firmy Smart Kid Belt. Postanowiłem, że poczytam trochę o tych pasach w internecie. Wybrałem najlepsze według mnie źródło czyli stronę internetową przedstawiciela w Polsce tej firmy.

Szukałem szperałem i natrafiłem na ciekawe dla mnie informacje. Te informacje wzbudziły we mnie pewne obawy, pewny niepokój.
Myślę sobie, mamy 01 stycznia 2020 r.  i takie wielkie firmy, które mają wysoki budżet świętują nowy rok. No ale kliknąłem w button Messenger i zadałem pytanie. Ku mojemu zdziwieniu, osoba z drugie strony szybko odpisała na moje pytanie. Co prawda odpowiedź była bardzo skromna w informacje i odpychająco kierowała mnie do szukania na Fanpagu marki Smart Kid Belt.
W związku, że nadal miałem obawy, pewne spostrzeżenia to zadawałem pytania na messengerze. Wywołała się tak zwana gównoburza, lecz według mnie przedstawiciel tej firmy nie powinien w taki sposób odpisywać klientom. Nie ważne czy sprzedaje złote jajka, pasy czy pomarańcza, olej czy pieluchy.

Poniżej przedstawiam rozmowę z messengera w formie pisanej oraz screenów

TataSamwdomu: Dzień dobry, na państwa stronie zawarte są informacje certyfikatów, homologacji Smart KID belt. Doczytałem również pewną informację, która mnie zainteresowała ”
Poniższe zdjęcia obrazują certyfikaty pochodzące z różnych kategorii (celowo usunęliśmy nazwy produktów oraz dokładny numer homologacji)” Pytanie: celowo, ale dlaczego? Dlaczego są ukryte informacje na certyfikatach?

Smart Kid Belt: Dzien dobry, to sa certyfikaty nie naszych urządzeń, nie chcemy ich reklamować. Pokazujemy je tylko dla porównania, pozdrawiamy

TataSamwdomu: ale dla porównania czego? Po co pokazywać certyfikat nie swojego produktu? Teraz to nie rozumiem
Czy ja dobrze rozumiem, że Państwo produkują Smart Kid Belt ale certyfikat, który jest pokazany dotyczy innego podobnego produktu tak?

Smart Kid Belt: Na naszych stronach sa nasze certyfikaty i raporty. Obce certyfikaty pokazujemy, dla porównania.

TataSamwdomu: ale porównania czego?

https://www.facebook.com/520400488301270/posts/838844733123509/

TataSamwdomu: Dokładnie te informacje sa na stronie, właśnie tam i w tym linku powyżej jest napisane to samo, “celowo usunęliśmy nazwy produktów oraz dokładny numer homologacji”
Dlatego chciałbym znać odpowiedź co jest porównywane w tych certyfikatach? to są dwa różne certyfikaty. w tym ukrytym jest informacja, że dotyczy fotelika dla dzieci, u Państwa tej informacji nie ma, chodzi o te porównanie?

Proszę wybaczyć ale to bardzo ważne istotne dla mnie informacje, dotyczy bezpieczeństwa moich dzieci.
Sprawdzam, czytam i nasuwają mi sie kolejne pytania
1. Brakuje testów uderzeń bocznych, foteliki są kubełkowe i podtrzymując całe ciało, podczas uderzenia bocznego ciało nie przemieści się w bok ponieważ fotelik na to nie pozwoli. Jak to jest w przypadku Państwa produktu? Dlaczego nie ma testów?

Smart Kid Belt: Jeżeli chce Pan porównać wyniki testów dynamicznych prosimy o ich porównanie z np fotelikami. Przy okazji prosze się zastanowic czemu jako jedyni je udostępniamy? Zachęcamy także do zapoznania z regulaminami ece ,isize, fmvss wtedy będzie Pan mial prawdziwy obraz. Tylko niezależne testy i raporty z nich pokażą Panu , które z urządzeń jest bezpieczniejsze. Bezpieczeństwo dzieci sie bada, to a fakty, każdy kto nie pokazuje raportów byc może ma cos do ukrycia. Cala prawda o ochronie bocznej na naszych stronach fb. Pozdrawiamy

TataSamwdomu: Czyli nie posiadają Państwo takich badań certyfikatów tylko to są Państwa sugestie?
Bo z tego co Państwo wyżej napisali, to rozumiem, że takie badania, nie są potrzebne, bo inne firmy ich nie pokazują>?
Państwa zdanie na temat takich badań ?

Smart Kid Belt:  Każdye legalnie sprzedawane urzadzenie przytrzymując musi posiadać certyfikaty, które sa otrzymywane na podstawie testów dynamicznych. Jednak sam certyfikat to tylko potwierdzenie pozytywnego ich wyniku, jednak dla Panajako rodzica najważniejszy jest raport i jego wyniki. To tak jak na klasowce dwóch uczniów zdaje ale jeden na 6 a drugi na 3. Smartkidbelt pod względem bezpieczeństwa bije na głowę każdy fotelik i podstawke. My chętnie publikujemy raporty z testów, nie mamy nic do ukrycia. Możemy się tylko domyslacczemu konkurencją nie chce pokazać faktów czyli swoich raportów, w zamian opowiada jakieś bajki bez dowodów, prosze nie wierzyć w opowiadania A w fakty. U nas na fb to kopalnia wiedzy o bezpieczeństwie dzieci oraz cała historia wymierzonego nas hej tu, a wystarczyłoby pokazać raporty…

TataSamwdomu: To proszę pokazać mi test, raport, Państwa produktu. Chodzi mi właśnie testów o uderzenie boczne.

i ostatnie bardzo istotne pytanie:
Według nowelizacji z dnia 11.08.2017
Przewożenie dzieci bez fotelika, czy posiadają Państwo takie upoważnienie, certyfikat na podstawie, której Policja nie wlepi mi mandatu za to, że dziecko poniżej 135 cm z tyłu i 150 cm z przodu nie ma fotelika?
“Dzieci do 150 cm wzrostu mogą podróżować na przednim siedzeniu w foteliku lub innym urządzeniu podtrzymującym. Dzieci od 135 cm wzrostu mogą podróżować na tylnym siedzeniu w pasach bezpieczeństwa bez fotelika, jeśli ważą więcej niż 36 kg.”

Smart Kid Belt:  Wszystko to opisujemy w postach, nie ma czegos takiego jak fotelik zgodnie z prawem przewozowym dzieci w urządzeniach przytrzymujących. Jeżeli chce Pan poczytać kodeks drogowy, to w każdym poście w podpisie o tym wspominamy. Prosimy o zapoznanie się z artykułami tego dotyczącymi od Art 39 i dalej. Jesteśmy w ponad 30 krajach swiata od dwóch lat i nigdzie nikt nie otrzymał mandatu. Pozdrawiamy

TataSamwdomu: Czyli odmawiam przyjęcia mandatu, sprawa trafia do sądu i na podstawie Państwa wpisów na FB mogę potwierdzić to, że Policja nie miała prawa mi wystawić mandatu tak?

Smart Kid Belt: Szanowny Panie, pisaliśmy Panu zapisy kodeksu drogowego , ma Pan certyfikat ece 4404, czemu miałby Pan policji pokazywać wpisy na fb,a nie certyfikat ece? Pozdrawiamy Pana

TataSamwdomu: Kodeks drogowy art 39 pkt 3, mówi wyraźnie: “3.
W pojeździe kategorii M1, N1, N2 i N3, o których mowa w załączniku nr 2 do ustawy, wyposażonym w pasy bezpieczeństwa lub urządzenia przytrzymujące dla dzieci, dziecko mające mniej niż 150 cm wzrostu jest przewożone, z wyjątkiem przypadku, o którym mowa w ust. 3b, w foteliku bezpieczeństwa dla dziecka lub innym urządzeniu przytrzymującym dla dzieci, zgodnym z:
1) masą i wzrostem dziecka oraz
2) właściwymi warunkami technicznymi określonymi w przepisach Unii Europejskiej lub w regulaminach EKG ONZ dotyczących urządzeń przytrzymujących dla dzieci w pojeździe.”
I Policja ma prawo w takim razie wystawić mi mandat? Jak rozumiem, że zadaję niewygodne pytania ale cały czas Państwo odwołują się do wpisów na Facebooku… Zauważyłem, że na Facebooku są ukrywane, usuwane komentarze użytkowników. Jawne dla publiczności są wyłącznie superlatywy płynące z kont “zadowolonych” klientów bez historii.

Bardzo dziękuję za próbę podjęcia dyskusji i odpowiedzi na moje pytania,
Nie otrzymałem tak naprawdę, żadnej wyczerpującej odpowiedzi.

Smart Kid Belt:  Czega Pan nie rozumie w tym artykule? Na jego podstawie właśnie policja nie może Panu dag mandatu, my się zawsze odnosimy do faktów jak raporty lub ustawy, tv tylko o nicj wspomina i do nich kieruje. Art 39 wyraznie mówi, ze przewozowym w fotelik i lub urządzeniu przytrzymującym. Kolejne artykuły mówią o przełożeniu z przodu. To sa ustawowe dokumenty. Jak jeszcze mamy Panu odpowiedzieć?

TataSamwdomu: a komentarze? dlaczego są usuwane, ukrywane?
Widzę, tylko komentarze z marketingu szeptanego, czyli ustawiane komentarze. Fake konta. Dziwna metoda. Nic chyba więcej nie mam do dodania. Wszytko podana na tacy. Miłego wieczoru.

 

Fake konto – wystawianie pozytywnych opinii. Ten sam avatar, to samo imię, zmienione tylko nazwisko.

Smart Kid Belt: Juz teraz wszystko rozumiemy, żaden prawda, zaden fakt nie ma znaczenia prawda? Szkoda, bo tu chodzi o bezpieczeństwo dzieci. Pozdrawiamy i życzymy Dobrego samopoczucia w Nowym roku

TataSamwdomu: Ma znaczenie. Tylko to że szeptanke tanią używacie, pingując komentarze to sami sobie świadectwo wystawiliscie. Te fake konta nawet avatara nie zmieniają. Strzał w kolano. Takie oszukiwanie publiki. “Teraz wszytko rozumiemy” Teraz tak. Pokazałem Wasza złe strony.

Smart Kid Belt: Pokazywanie raportów z testow dynamicznych jako jedyni na świecie uważa Pan za nasza zla strone. Ciekawe podejście fakt. My nie zajmujemy się komentarzami, jakas szeptanka to domena naszej konkurencji, może obejrzy Pan film jak jeden ze sprzedawców ciągnie dzieci za nogi. To nie ma znaczenia dla Pana, tak jak prawda o testach, prawie itd. Cala nasza rozmowa jest tego pięknym przykładem. Cale szczęście, ze cos takiego spotyka nas tylko w naszym kraju.

TataSamwdomu: Wasza konkurencja wam wystawia pozytywne opinie? Hehehe. Nadal oczekuje na raport testów bezpieczeństwa uderzenia bocznego. Dostanę czy nie? Czy produkt mogę zwrócić jak nie otrzymam tego świadectwa?

Smart Kid Belt: Poprosimy o przykładowy raport konkurencji udostępnimy z przyjemnością taki sam.

TataSamwdomu: Cały czas piszecie o konkurencji itd. Zwróciłem do was nie do konkurencji. Proszę o to Was jako producenta. Nie konkurencję. Zadam ostatni raz pytanie. Otrzymam ten test bezpieczeństwa czy nie??

i na tym rozmowa się urwała…
Screeny rozmowy w miniaturach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Smart Kid Belt – moje spostrzeżenia

W moim przekonaniu ktokolwiek siedział po drugiej stronie, myślał, że jestem z ich konkurencji. Takie to trochę przykre, że oczekuję istotnej odpowiedzi na moje pytanie. Zastanawiacie się dlaczego się tak uparłem aby ta odpowiedź padła?

Ponad 30% wypadków z udziałem dzieciaczków to są właśnie uderzenia w bok auta. Ciało inaczej się układa, inaczej reaguje niż wyżej opisane normy, testy producenta Smart Kid Belt. Być może to dla niektórych nie istotne, ale dla mnie jest.

Przykre jest to, że takie odpowiedzi padły, nieprofesjonalne jest to, że w łatwy sposób można pokazać w komentarzach na stronie FB Smart Kid Belt, że te komentarze pochodzą od “Fake” kont. Przeczytałem ponad rok wpisów i się powtarzając te same osoby, gloryfikując wychwalając ten produkt.

W związku, że nie byłem przekonany do końca w to co pisze przedstawiciel Smart Kid Belt, chodzi mi o prawo drogowe, postanowiłem napisać do najbardziej kompetentnej jednostki jakim jest Policja.

Moje zapytanie do rzecznika Policji

Dzień dobry,
pisze artykuł na temat bezpiecznego przewożenia dzieci w pojazdach mechanicznych.
Opisuję w tym artykule foteliki samochodowe oraz dodatkowe pasy bezpieczeństwa typu Smart Kid Belt.
W telewizji pojawiła się reklama tego produktu, lecz nie do końca jestem pewny, czy te pasy są zgodnie z art. 39 WRD.
Czy dziecko przewożone  w samochodzie może być przypięte tylko i wyłącznie tymi pasami?
Czy kierowca wożąc w taki sposób dziecko, może jechać spokojnie nie obawiając się o ukaranie podczas kontroli? Chciałbym opisać jak to się ma prawnie.

z poważaniem Bartosz Piasecki
Portal Tata sam w Domu www.tatasamwdomu.pl

 

Odpowiedź rzecznika Policji na temat Smart Kid Belt

 

Szanowny Panie,
uprzejmie informuję, że zgodnie z orzecznictwem sądowym odnoszącym się do ustawy o informacji publicznej i ustawy prawo prasowe, wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie może służyć dokonywaniu przez organ wykładni prawa (m. in. wyrok NSA sygn. I OSK 8/11). Policja nie jest instytucją ani powołaną, ani uprawnioną do udzielania wiążącej interpretacji przepisów, czy informacji o obowiązujących regulacjach prawnych, zwłaszcza gdy zapytania dotyczą spraw hipotetycznych.

Jednocześnie służąc Pani pomocą informuję, że zgodnie przepisami ustawy prawo o ruchu drogowym, dziecko mające mniej niż 150cm wzrostu jest przewożone, z określonymi wyjątkami, w foteliku bezpieczeństwa dla dziecka lub innym urządzeniu przytrzymującym dla dzieci, odpowiednim do masy i wzrostu dziecka oraz zgodnym z warunkami technicznymi, czego potwierdzeniem jest znak homologacji nadany przez uprawniony organ.

W odniesieniu do urządzenia przytrzymującego dla dzieci, o którym mowa w korespondencji, Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego wydał w drodze decyzji administracyjnej z dnia 11 lipca 2017 r. świadectwo homologacji nr E20 44R-04 4013. Zostało ono oparte na wynikach badań przeprowadzonych przez Przemysłowy Instytut Motoryzacji. Obowiązkowym uzewnętrznieniem homologacji, uwzględniającym również zakres wagowy urządzenia, jest trwały znak homologacji umieszczony na etykiecie lub bezpośrednio na produkcie. Urządzenie „Smart Kid Belt” w takie oznaczenie jest zaopatrzone.

W świetle powyższego urządzenie „Smart Kid Belt”, o ile jest stosowane zgodnie z instrukcją producenta (art. 39 ust. 3a) oraz zgodnie z zakresem wagowym dziecka, spełnia warunki wymagane przy przewozie dzieci określonymi kategoriami pojazdów.

Z poważaniem,

podkom. Antoni Rzeczkowski
Wydział Prasowo-Informacyjny
Biura Komunikacji Społecznej
Komendy Głównej Policji

 

Moja opinia na temat produktu Smart Kid Belt

Smart Kid Belt to bardzo tania alternatywa jeżeli chodzi o bezpieczne przewożenie dzieciaków w pojazdach mechanicznych. Chodzi mi oczywiście o foteliki samochodowe. Kosztuje to od 69 do 99 zł za sztukę. To niska cena w porównaniu do fotelików, których ceny wahają się od kilkuset  do nawet kilku tysięcy złotych.  Foteliki są zazwyczaj kubełkowe, z nagłówkami i utrzymują całe ciało małego człowieka. Posiadają wielopunktowe pasy bezpieczeństwa.

Smart Kid Belt obniża pas w taki sposób by pas główny w aucie nie uciskał odcinka szyjnego dziecka. Przedstawiciel tej firmie skutecznie zniechęcił mnie do zakupu swojego produktu. Poczułem się winny, że to moja wina, że wymagam.
Każdy z Was powinien sam podjąć decyzję w jaki sposób przewozić swoje małe dziecko. To od Was zależy czy przewozicie je bezpiecznie, czy wygodnie, czy też macie to gdzieś.

Dla mnie bezpieczeństwo ponad wszytko. Jeżeli Smart Kid Belt nie przeprowadził testów uderzeń bocznych,  to odpowiedź jest oczywista.

Zapinajcie pasy! Zawsze! Nie tylko dzieciakom. #tatasamwdomu

 

 




Wakacje naszych koszmarów!

Jak co roku robimy wszytko aby raz a porządnie wyjechać gdzieś gdzie wspólnie wraz z naszymi dzieciakami wypoczniemy, naładujemy baterię, odetchniemy!!! Gdzieś gdzie beztrosko na kilkanaście dni zapomnimy o codzienności…

W tym roku padło na Bułgarię…
Bułgaria – piękny kraj, bardzo otwarci ludzie, uśmiechnięci. Bardzo dobra kuchnia. Przypasowała nam strasznie! W Bułgarskiej kuchni wplatają się smaki tureckie. Turcja panowała nad Bułgarią prawie 400 lat więc kultura jak i właśnie wspomniana kuchnia mają ze sobą dużo wspólnego. Sałatka Szopska! Kocham ją! Wina – bardzo dobre, kiszone winoroślą mniammm! Naprawdę samą Bułgarię polecamy z całego serca, byliśmy tam dwa razy.

Oferta mlekiem i miodem płynąca

Piaszczysta, bezpośrednio przy obiekcie.
All Inclusive (obowiązuje w barach i restauracjach należących do wybranego hotelu).
Baseny odkryte (leżaki i parasole), Centrum Animacji zapewniające programy sportowe i rozrywkowe, salony fryzjerskie, korty tenisowe, na terenie kompleksu: klub nocny, dyskoteki, centrum Sport & Spa z dużym zapleczem sportowo-rekreacyjnym, Aqua Park, sporty wodne, jazda konna. Mega duży Aquapark! 8 dużych zjeżdzalni, trzy wielkie baseny w tym mały dla dzieciaczków( również ze zjeżdżalniami) Normalnie można się posiurać jak się to widzi w necie! To przeważyło szalę! Tak to jest to! Hotel 4**** Będzie fajnie!

Rzeczywistość…

Nie wszytko złoto co się świeci. Poniżej wstawiam oficjalną reklamację, którą wysłaliśmy do biura podróży. Ze względu na postępowanie sądowe na które się zdecydowaliśmy nie możemy ujawniać co to za biuro podróży oraz jaki dokładnie to hotel. Biuro podróży miało na odpisanie nam na reklamację 45 dni. Niestety tego nie zrobili. Porada od rzecznika Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ” proszę napisać monit”. Tak tez uczyniłem. Odpowiedź przyszła listownie po kilkunastu dniach od momentu napisania monitu. Oczywiście wszytko co napisaliśmy w reklamacji było odrzucone, wręcz napisali, że kłamiemy…

reklamacja biuro podróży

Treść reklamacji do Biura Podróży

“Wykupując wycieczkę za  pośrednictwem XYZ liczyłem na to, że oferta która jest przedstawiona hotelu ABC, piękne fotografie są prawdziwe. Opisy oferty nie miały nic wspólnego z prawdą. Czterogwiazdkowy hotel, zachwalany przez osobę, która pisała ofertę różni się z rzeczywistością.

To co nas spotkało na miejscu sprawiało, że mój entuzjazm gasł z godziny na godzinę.
W pierwszy dzień gdy zameldowaliśmy się w hotelu doszło do nieporozumienia i otrzymaliśmy pokój dla trzech osób. Powstał wielki popłoch, zamieszanie. Pan recepcjonista powiedział, że za 2 minuty otrzymam klucze od pokoju. Po czym oddaliłem się po dokumenty kilka metrów dalej i te moje klucze trafiły do obywatela Rosji, który stał za mną. Bardzo mnie to zszokowało i pytałem dlaczego tak ten pan zrobił? Nie potrafił odpowiedzieć mi na to pytanie, powiedział, że pokoju nie ma i że mamy czekać. Trwało to prawie dwie godziny. Oglądałem z poziomu lobby jak ludzie przychodzą i otrzymują klucze od swoich pokoi i obsługa hotelowa zabierała ich walizki i zawoziła do odpowiednich pokoi. Gdy zareagowałem po ok. 1.5h, że moje dzieci są zmęczone po podróży, chce nam się jeść i pić, otrzymaliśmy opaski hotelowe, które upoważniały nas to spożycia posiłków. Niestety, nasze walizki nie zostały gdziekolwiek zabezpieczone, pan kazał zostawić je pod ścianą. Gdy otrzymaliśmy klucze od pokoju, obsługa nie pomogła nam tak jak innym gościom hotelowym pomóc zanieść walizki na trzecie piętro. Już wtedy wyczułem, że nie jesteśmy tu mile widziani.

Po wejściu do pokoju poczuliśmy wielki odór. Zapach jaki się ulatniał można porównać do rozkładających się ryb, pleśni, straszny smród. Żałuję tylko, że na samym początku nie zrobiłem zdjęć pokoju (łóżka). Łóżko wyglądało jakby ktoś z niego dopiero wstał i tylko je przykrył narzutą.
Otworzyłem balkon i dostałem „zapachowy” strzał w twarz. W Państwa ofercie był opis, że pokoje są z widokiem na morze lub „pokoje standardowe z widokiem na park i kompleks”.
Nie spodziewałem się, że my będziemy mieli widok na przepiękną przepompownię ścieków i wielkich kontenerów na śmieci, które były pożywką dla ptaków. Zapach, który nas nawiedzał w pokoju to było kwintesencją tech wszystkich okolicznych aromatów. Kontenery było non stop otwarte. Na zgłoszenie o tym fakcie, obsługa hotelowa stwierdziła, że nie ma możliwości zamiany pokoi ponieważ jest pełne obłożenie…

Nasz wymarzony pokój
Dostawka dla naszych pociech!
1. Brudna pościel.
2. Poplamiona cała tapicerka,
3. Przełamana belka, łóżka – powodowało to , że dzieci spały na połowie łóżka, gdyż twarda belka powodowała ból pleców.
4. Podarte poszycie materaca
5. Wystające deski konstrukcji łóżka,
6. Bardzo brudne, poplamione, lepiące rzeczy pod materacem.

Nasze łoże małżeńskie
1. Plamy prawdopodobnie od moczu
2. Rozdarte poszycie boku tapicerki
3. Poduszka cała poplamiona,
4. Jeden materac zapadnięty, uszkodzone sprężyny
5. Pościel brudna

Ściany, wszystkie poplamione, brudne, z zaciekami, to samo sufit. W przedpokoju sufit, popękany i bardzo brudny. To samo ściana przy śmietniku. Brak listew przypodłogowych (powyrywane)

Pełno kurzu i nie 2-3 dniowego, załączyliśmy zdjęcie przetarcia telewizora. Wystająca wykładzina w przedpokoju powodowała, że moja córka się o nią przewróciła…

Klimatyzację wyłączyliśmy, gdyż kurz oraz odór, który się wydobywał wzbudzał u mnie podejrzane uzasadnienie o to, że mogą wydobywać się z niej bakterie i grzyby zagrażające naszemu zdrowiu lub życiu. Zdjęcie tej „czystej” klimatyzacji, również znajdą Państwo jako załącznik.

Łazienka

No to pomieszczenie urzekło nas najbardziej. Grzyb na fugach, syf na suficie, wytarta wanna oraz coś co było niedopuszczalne. Cieknące ścieki z klozetu na podłogę. Moja mała córka codziennie wdeptywała w tę ciecz stopami. Siadając na deskę i ściągając spodenki za każdym razem musiałem uważać by nie wchłonęły tego w materiał. Obok klozetu była kratka ściekowa, która nie była zabezpieczona i to co z niej się wydostawało nawet trudno opisać słowami. Jedno jest pewne, krzywa podłoga nie pozwalała aby woda tam ściekała i dzięki temu mieliśmy super atrakcje, kolejny basen tym razem w łazience… Do tego śmierdzący.
Brak jakiegokolwiek mopa, ścierki aby móc wytrzeć tę podłogę 🙁
Wanna miała takie przetarcie, że nie jeden artysta mógłby czerpać z niej inspiracje malując obrazy. Nie wiadomo do końca co to było. Pleśń na silikonie i fugach była w tak zaawansowanym stadium, że chyba tylko kwasem można było by zniszczyć tego grzyba!

Obsługa hotelowa

Zaczniemy od bardziej lajtowych sytuacji.
Mimo wieszania zawieszki NIE PRZESZKADZAĆ – NIE WCHODZIĆ na klamce od pokoju- dwukrotnie Room service wszedł bezczelnie do środka otwierając kluczem od zewnątrz drzwi. Bez pukania, tak jakby wchodzili do siebie. Dwukrotnie również wracając z basenu zastaliśmy nie zamknięte drzwi po obsłudze w pokoju. Obsługa polegała na dodaniu papieru toaletowego i na tym room service się kończył. Ręczniki nie wymieniane, na balkonie non stop syf, o kurzu już wcześniej pisaliśmy.

Jedynie co im dobrze wychodziło, jeżeli chodzi o room service to skuteczne grzebanie w naszych osobistych rzeczach.
Doszło do takiej sytuacji, że naszemu dziecku skradziono zabawki. Na początku myślałem, że nasza córka to po prostu gdzieś zgubiła, lecz jak możliwe jest że zgubiła przytulanki, które nie opuszczały pokoju? Podnosiłem łóżka w celu sprawdzenia, czy przypadkiem one się tam nie zapodziały. To co było pod łóżkiem to już Państwo muszą się domyślić, lecz nie próbowałbym nadepnąć na to gołą stopą…
No niestety, szukaliśmy zabawek całą rodziną. Nie znaleźliśmy.
Postanowiłem, że napiszę kartkę i zostawię ją na łóżku dzieciaków. Napisałem, że świnie muszą wrócić!
I wtedy stał się cud! Po powrocie z wycieczki fakultatywnej, zabawki dzieci pojawiły się ułożone na pościeli, nasze rzeczy zostały ułożone jak od linijki na podłodze, pojawiły się nowe ręczniki, a piach który był na korytarzu znikł. Nie dowierzałem aż usiadłem.
Sprawę zgłosiłem rezydentce Katarinie która kazała mi napisać po powrocie do kraju o tym fakcie. Osoba w hotelu odpowiedzialna za kontakt z klientem, była w tym dniu niedostępna. Zgłosiłem ten i wiele innych faktów dzień później.
Mam niezależnego świadka, rozmowy z tym Panem i w razie potrzeby będzie on świadczył w sądzie o zaistniałych sytuacjach.

Prawda z ust Pana z obsługi hotelowej.

To co usłyszeliśmy z ust tego Pana nie wiem czy traktować jako groźbę? Czy ostrzeżenie! Pewne jest jedno, gdybym to wiedział wcześniej to na 100% bym nie wykupił tej wycieczki.
Pan D. na moje rozżalenie powiedział, że przed zakupem wycieczki powinienem sprawdzić kto jest właścicielem hotelu, że powinienem wiedzieć, że to były oficer UB i że od takich osób się wycieczek w Bułgarii nie wykupuje. Tu rządzi mafia! Obwinił mnie za to! Czyta się opinie i czyta się z kim ma się do czynienia. Aż usiadłem. Te słowa sprawiły, że zacząłem się czuć niebezpiecznie.
Podkreślę jeszcze raz, był przy tej rozmowie niezależny świadek z innego pokoju.
Na zarzuty o kradzież, to stwierdził, że to słowo przeciwko słowu. Że są na korytarzach kamery i że mogą sprawdzić. Moje pytanie brzmiało, jak sprawdzą co Panie sprzątaczki mają w czarnych workach pod wózkami wyjeżdżając z pokoju? Nie padła żądna odpowiedź.

Padały kolejne pytania między innymi o jedzenie. Zapytaliśmy, dlaczego całe jedzenie jest zawsze zimne m.in. frytki, ziemniaki, mięso. Odpowiedź była jak z automatu.
„Bo Wy Polacy, Anglicy, Hiszpanie to macie inne standardy! Ciepłe jedzenie! Jak się Panu chce ciepłego to tam jest mikrofalówka i proszę sobie podgrzać!” Szok. Zamurowało mnie. Poważnie! Moja najmłodsza córka ma 3 lata i ona jest bardzo wybredna jeżeli chodzi o jedzenie, lubi frytki jak każde dziecko, lecz to nie szło nazwać frytką ponieważ zimne zachowywały się jak gumy… Wierzę, że wiedzą Państwo o czym teraz piszę. Jadła tylko pomidory i ogórki bo to było dla niej smacznie i świeże. Bywały takie momenty, nie piszę o wszystkich dniach, że nie jadłem obiadu lub kolacji ponieważ nie szło tego jeść. Wtedy udawałem się do marketu w celu zakupienia „parówek” jogurtów aby zapchać pusty brzuch.

Rzeczą, która przeważyła na szali, która spowodowała, że zakupiliśmy tę wycieczkę to Aquapark.
Jest prawie tak jak na zdjęciach. Były dwie rzeczy, które były wielkim minusem.
Pierwsze to, brak jakiejkolwiek obsługi w łazience, która była w wieży zjeżdżalni, na podłodze pełno moczu oraz papieru z niespodziankami, ten papier leżał tam dwa dni.
W głównym basenie na dnie były uszkodzona terakota, to ona pokaleczyła mojej córce stopę. To chyba tyle z minusów Aquaparków, dodam tylko, że po akcji z pokojem schiza jaka opanowała nasze głowy spowodowała to, że nigdy nie byliśmy wspólnie rodzinnie razem w basenie lub też morzu. Mieliśmy obawy, że znowu nam ktoś coś ukradnie i na przemian z żoną pilnowaliśmy naszego dobytku na leżakach 🙁

Wycieczka fakultatywna – inna prawdziwa historia

10 lat temu byliśmy w Bułgarii na podróży poślubnej. Chcieliśmy pokazać naszym dzieciom trochę okolicy wokół Słonecznego Brzegu. Rezydentka Katarina przekonała nas na taką wyprawę opowiadając Co na takiej wycieczcie będzie. Moja córka się bardzo ucieszyła gdy usłyszała, że popłyniemy stateczkiem po rzecze. Gdy płaciliśmy a ten wyjazd rezydentce usłyszeliśmy od niej, że mamy poprosić na recepcji o LunchBoxy dzień wcześniej przed wyjazdem, gdyż startujemy wcześnie rano i nie będzie nas cały dzień. I to była prawda, hotel opuściliśmy 7:15 rano i wróciliśmy o 18:00.
Udałem się w niedzielę popołudniu w celu zarezerwowania tych boxów z jedzeniem. Pan z obsługi odmówił mi przygotowania takiego suchego prowiantu. Nie wiem dlaczego, ponoć to się zamawia dwa dni wcześniej, nie wiedziałem…
Udaliśmy się na nieszczęsną wycieczkę, gdzie usłyszeliśmy nową historię Polski w tym, że Adam Mickiewicz, umarł w Burgas a ciała nigdy nie znaleziono. Pan przewodnik skutecznie z kilometra na kilometr zaczął zniechęcać nam te wycieczkę, swoją opinią na temat UE oraz o tym, że jakie zło spotkało Bułgarię jak komuna upadła… Do tego dodał opinię, ze on na naszym miejscu nie wykupiłby wakacji na Słonecznym brzegu, dając nam do zrozumienia, ze tylko idioci tak robią. Super…jesteśmy idiotami. Może sobie w ten sposób myśleć, ale nie powinien tego mówić, zwłaszcza, ze to my turyści pozwalamy mu zarobić na chleb.
Za wycieczkę zapłaciliśmy 126 euro, nie są to małe pieniądze jak za przejazd małym busem do Sozopolu i pokazania nam palcem 3 cerkwi nie wspominając historycznie o tym nic.

Krew mnie zalała dwukrotnie. W pakiecie wycieczki był obiad. Okazało się, że kelner zarządzał od nas opłat za napoje, które wypiliśmy przy obiedzie. Nic nie wiedzieliśmy, nikt nas nie poinformował o tym, że napoje są płatne. Niby 15,50 bułgarskiego lewa, ale sam fakt strasznie mnie skrzywił. Po wyjściu z restauracji Pan przewodnik ogłosił czas wolny, idąc za nami uliczkami Sozopolu szukał inspiracji. Zauważyłem wtedy, jedną rzecz, która nigdy, przenigdy nie powinna mieć miejsca w Bułgarii, gdziekolwiek na całym świecie! Zwróciłem na to szczególną uwagę oraz poinformowałem, przewodnika o tym fakcie. Propagowanie nazizmu i Hitlera. Na straganie były magnesy z Adolfem Hitlerem! Kilkanaście opcji do wyboru. Prosiłem o reakcje to na moje słowa Pan przewodnik powiedział, że to jest tylko biznes pod Niemca i odszedł. Załączam fotografię tego straganu.
W drodze powrotnej wysadził nas w Burgas na dworcu i kazał się przejść w celach rekreacyjnych po parku. Wsiadł do busa i odjechał. Kazał nam się wstawić za godzinę z powrotem na dworzec.
I tak w malowniczy sposób straciliśmy 126 euro + 15.50 lewa! Szok! Rejs po rzece Ropotamu miał trwać około 30 minut w jedną stronę do ujścia rzeki do morza, a był w druga stronę, trwał 10 minut.

Dwa dni przed powrotem do Polski byłem w takim stanie psychicznym, że prosiłem Pana Boga by nas zabrał z powrotem do Poznania. Pragnąłem natychmiast wrócić do domu.
Nieraz lataliśmy zagranicę, byliśmy już w Bułgarii lecz nigdy, przenigdy nie pisałem reklamacji, nigdy nie miałem większych zastrzeżeń, nigdy się nie skarżyłem.
Ten wyjazd to był jeden wielki koszmar dla mnie i mojej rodziny. Nie wypocząłem w ogóle, cały czas obawiałem się o swoją rodzinę, o nasze zdrowie oraz przedmioty. Mam wielki żal, że takie sytuacje miały miejsce a nigdy nie powinny się wydarzyć. Nigdy!”

W skrócie od biura podróży.

W reklamacji biuro napisało, że sprzęty się zużywają, kradzież w pokojach to słowo przeciwko słowu, że nasze  zdjęcia nie są robione w tym hotelu, że to kłamstwo,  że powinniśmy się spodziewać, że 12 letni hotel nie trzyma już standardów hotelu 4-gwiadkowego, że lunchboxów nie zgłosiliśmy a wycieczka fakultatywna przebiegła zgodnie z programem…

Gdy sprawa się zakończy, ujawnimy co to za biuro i co to za hotel!
Nas sporo ta wycieczka nauczyła! W przyszłości nie będę już jak wierzył ślepo w to co chcą mi sprzedać, wepchnąć…  Będę zawsze walczył o swoje. To nie były tanie wakacje…
Trzymajcie kciuki! Mam nadzieje, że nigdy Was tyle przykrości nie spotka.

Zdjęcia naszego pokoju hotelowego.







Planowanie wyjazdu na wakacje z dziećmi.

Planowanie wyjazdu na wakacje z dziećmi.

Nadszedł czas by zacząć planować wyjazd wakacyjny. Jak co roku mamy dylemat, gdzie pojechać? Gdzie polecieć? Czy nastawiamy się na plażę? Może zwiedzanie? Czy siedzenie z tyłkiem na miejscu i nicnierobienie…

Zawsze jest spina bo każdy chce gdzie indziej, każdy ma inne wymagania. Ja wychowałem się na działce, gdzie nie było bieżącej wody tylko ze studni, chodziło się na ryby, rozpalało się ognisko i w taki sposób spędzało się czas wolny. Więc nigdy nie zależało mi na mega wygodach. Dla mnie nie jest ważne czy hotel ma trzy, cztery czy pięć gwiazdek. Priorytetem dla mnie ma być czysto.
Nigdy nie biorę pod uwagę komentarzy typu: nie smakowało nam, obsługa nie miła. Dlaczego? A dlatego, że każdy ma inne podniebienia i co innego każdemu smakuje. Obsługa nie miła? hmm, może jesteśmy zbyt roszczeniowi? Sprawdza się powiedzenie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie! To prawda! W zeszłym roku byliśmy w Maspalomas na wyspie Gran Canaria.

Wielmożni Polacy jak i Anglicy zachowywali się jak z dziczy wypuszczeni ludzie. Nieraz wstyd mi był jak na to wszytko się patrzyło. Spadło na ziemię jedzenie? To zamiast podnieść to wołali kelnera i z pretensjami by to szybko posprzątał! Była również sytuacja jak pewien Anglik wrzucił do basenu kufel po piwie. Czy to jest normalne zachowanie?  O takich występkach, dzikim zachowaniu mógłbym pisać książkę. To nasz nie pierwszy rodzinny wyjazd i swoje zdanie już mam wyrobione.

 

Planowanie wyjazdu na wakacje z dziećmi to nie lada gratka.

Lena już jest w takim wieku, że woli zwiedzać, poznawać nowe rzeczy niż leżeć płasko na plaży.  Nela jest jeszcze mała i jej wszytko jedno! Ważne by były jogurty, ogórki i pomidory 😀 😀 😀
Ja nie lubię leżeć na plaży, Daria lubi się wygrzewać. Czyli każdy co innego lubi ale trzeba znaleźć jakiś kompromis.

Postanowiłem nam pomóc i poszukać tym razem Bułgarii w różnych konfiguracjach na trzech najbardziej znanych portalach wakacyjnych w Polsce.
Są to: www.fly.pl , www.wakacje.pl , www.travelplanet.pl . I? Niestety tym razem jestem w kropce.  Dlaczego?

Wszystkie portale mają dokładnie taką samą ofertę. Poniżej przedstawiam screen.

Oferty są całkiem przypadkowe, przedstawiają najtańszą opcję wylotu z Poznania do Bułgarii – opcja ze śniadaniem.

Oferta Allinclusive – wyjazd do Bułgarii

 

Wszytko dokładnie takie same.  Ceny, zdjęcia. Postanowiłem wejść w każdą stronę i przekonać się czy może któryś z portali mnie przekona bardziej do skorzystania właśnie z ich oferty. Jaka niespodzianka!

Czym nas kuszą biura podróży?

Nawet opisy są identyczne! Kropka w kropkę! Niczym się nie różnią. To teraz nasuwa mi się pytanie:

Które biuro podróży lepsze?

Czy jest coś co by mnie przekonało bardziej na skorzystanie z fly.pl czy też wakacje.pl lub travelplanet.pl ?
Wyżej wymienione oferty są całkiem przypadkowe. Nie wiem dokładnie gdzie w tym roku się wybierzemy całą rodziną. To będzie nasz czwarty wspólny wyjazd na wakacje za granicę.

W związku z tym, że każdy pośrednik oferuje dokładnie to samo, zastanawiam się czy nie poszukać czegoś na własną rękę.  Czyli szukanie dogodnych lotów w danym terminie plus hotelu na własną rękę.
Dużym plusem jest to, że mieszkamy w Poznaniu gdzie znajduje się lotnisko. Dwa lata z rzędu lecieliśmy z Berlina z lotniska Schönefeld oraz Tegel.
Mamy dokładnie taką samą odległość na lotniska w Warszawie. Nie jest to dla nas problemem dojechanie na któreś z tych lotnisk.

 

Z doświadczenia mogę tylko napisać, że obsługa na niemieckich lotniskach jest lepsza. To znaczy odniosłem takie wrażenie. Dodatkowo wyloty z Berlina są tańsze niż z Warszawy.  Dlaczego? Chyba tutaj chodzi o koszty obsługi lotniska. Nie wiem to tylko moje domysły.

Burza w Hanioti – Chalkidiki – Grecja

Mamy jeszcze sporo czasu by się zastanowić jaka opcja będzie dla nas optymalna. Wiem tylko, że jak co roku będę fotografował cały wyjazd i dzielił się z Wami atrakcjami.

Nasuwa mi się pytanie:

Na co Wy zwracacie szczególną uwagę planując wyjazd?

Zapraszam do komentowania.