1

Wakacje naszych koszmarów!

Jak co roku robimy wszytko aby raz a porządnie wyjechać gdzieś gdzie wspólnie wraz z naszymi dzieciakami wypoczniemy, naładujemy baterię, odetchniemy!!! Gdzieś gdzie beztrosko na kilkanaście dni zapomnimy o codzienności…

W tym roku padło na Bułgarię…
Bułgaria – piękny kraj, bardzo otwarci ludzie, uśmiechnięci. Bardzo dobra kuchnia. Przypasowała nam strasznie! W Bułgarskiej kuchni wplatają się smaki tureckie. Turcja panowała nad Bułgarią prawie 400 lat więc kultura jak i właśnie wspomniana kuchnia mają ze sobą dużo wspólnego. Sałatka Szopska! Kocham ją! Wina – bardzo dobre, kiszone winoroślą mniammm! Naprawdę samą Bułgarię polecamy z całego serca, byliśmy tam dwa razy.

Oferta mlekiem i miodem płynąca

Piaszczysta, bezpośrednio przy obiekcie.
All Inclusive (obowiązuje w barach i restauracjach należących do wybranego hotelu).
Baseny odkryte (leżaki i parasole), Centrum Animacji zapewniające programy sportowe i rozrywkowe, salony fryzjerskie, korty tenisowe, na terenie kompleksu: klub nocny, dyskoteki, centrum Sport & Spa z dużym zapleczem sportowo-rekreacyjnym, Aqua Park, sporty wodne, jazda konna. Mega duży Aquapark! 8 dużych zjeżdzalni, trzy wielkie baseny w tym mały dla dzieciaczków( również ze zjeżdżalniami) Normalnie można się posiurać jak się to widzi w necie! To przeważyło szalę! Tak to jest to! Hotel 4**** Będzie fajnie!

Rzeczywistość…

Nie wszytko złoto co się świeci. Poniżej wstawiam oficjalną reklamację, którą wysłaliśmy do biura podróży. Ze względu na postępowanie sądowe na które się zdecydowaliśmy nie możemy ujawniać co to za biuro podróży oraz jaki dokładnie to hotel. Biuro podróży miało na odpisanie nam na reklamację 45 dni. Niestety tego nie zrobili. Porada od rzecznika Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ” proszę napisać monit”. Tak tez uczyniłem. Odpowiedź przyszła listownie po kilkunastu dniach od momentu napisania monitu. Oczywiście wszytko co napisaliśmy w reklamacji było odrzucone, wręcz napisali, że kłamiemy…

reklamacja biuro podróży

Treść reklamacji do Biura Podróży

“Wykupując wycieczkę za  pośrednictwem XYZ liczyłem na to, że oferta która jest przedstawiona hotelu ABC, piękne fotografie są prawdziwe. Opisy oferty nie miały nic wspólnego z prawdą. Czterogwiazdkowy hotel, zachwalany przez osobę, która pisała ofertę różni się z rzeczywistością.

To co nas spotkało na miejscu sprawiało, że mój entuzjazm gasł z godziny na godzinę.
W pierwszy dzień gdy zameldowaliśmy się w hotelu doszło do nieporozumienia i otrzymaliśmy pokój dla trzech osób. Powstał wielki popłoch, zamieszanie. Pan recepcjonista powiedział, że za 2 minuty otrzymam klucze od pokoju. Po czym oddaliłem się po dokumenty kilka metrów dalej i te moje klucze trafiły do obywatela Rosji, który stał za mną. Bardzo mnie to zszokowało i pytałem dlaczego tak ten pan zrobił? Nie potrafił odpowiedzieć mi na to pytanie, powiedział, że pokoju nie ma i że mamy czekać. Trwało to prawie dwie godziny. Oglądałem z poziomu lobby jak ludzie przychodzą i otrzymują klucze od swoich pokoi i obsługa hotelowa zabierała ich walizki i zawoziła do odpowiednich pokoi. Gdy zareagowałem po ok. 1.5h, że moje dzieci są zmęczone po podróży, chce nam się jeść i pić, otrzymaliśmy opaski hotelowe, które upoważniały nas to spożycia posiłków. Niestety, nasze walizki nie zostały gdziekolwiek zabezpieczone, pan kazał zostawić je pod ścianą. Gdy otrzymaliśmy klucze od pokoju, obsługa nie pomogła nam tak jak innym gościom hotelowym pomóc zanieść walizki na trzecie piętro. Już wtedy wyczułem, że nie jesteśmy tu mile widziani.

Po wejściu do pokoju poczuliśmy wielki odór. Zapach jaki się ulatniał można porównać do rozkładających się ryb, pleśni, straszny smród. Żałuję tylko, że na samym początku nie zrobiłem zdjęć pokoju (łóżka). Łóżko wyglądało jakby ktoś z niego dopiero wstał i tylko je przykrył narzutą.
Otworzyłem balkon i dostałem „zapachowy” strzał w twarz. W Państwa ofercie był opis, że pokoje są z widokiem na morze lub „pokoje standardowe z widokiem na park i kompleks”.
Nie spodziewałem się, że my będziemy mieli widok na przepiękną przepompownię ścieków i wielkich kontenerów na śmieci, które były pożywką dla ptaków. Zapach, który nas nawiedzał w pokoju to było kwintesencją tech wszystkich okolicznych aromatów. Kontenery było non stop otwarte. Na zgłoszenie o tym fakcie, obsługa hotelowa stwierdziła, że nie ma możliwości zamiany pokoi ponieważ jest pełne obłożenie…

Nasz wymarzony pokój
Dostawka dla naszych pociech!
1. Brudna pościel.
2. Poplamiona cała tapicerka,
3. Przełamana belka, łóżka – powodowało to , że dzieci spały na połowie łóżka, gdyż twarda belka powodowała ból pleców.
4. Podarte poszycie materaca
5. Wystające deski konstrukcji łóżka,
6. Bardzo brudne, poplamione, lepiące rzeczy pod materacem.

Nasze łoże małżeńskie
1. Plamy prawdopodobnie od moczu
2. Rozdarte poszycie boku tapicerki
3. Poduszka cała poplamiona,
4. Jeden materac zapadnięty, uszkodzone sprężyny
5. Pościel brudna

Ściany, wszystkie poplamione, brudne, z zaciekami, to samo sufit. W przedpokoju sufit, popękany i bardzo brudny. To samo ściana przy śmietniku. Brak listew przypodłogowych (powyrywane)

Pełno kurzu i nie 2-3 dniowego, załączyliśmy zdjęcie przetarcia telewizora. Wystająca wykładzina w przedpokoju powodowała, że moja córka się o nią przewróciła…

Klimatyzację wyłączyliśmy, gdyż kurz oraz odór, który się wydobywał wzbudzał u mnie podejrzane uzasadnienie o to, że mogą wydobywać się z niej bakterie i grzyby zagrażające naszemu zdrowiu lub życiu. Zdjęcie tej „czystej” klimatyzacji, również znajdą Państwo jako załącznik.

Łazienka

No to pomieszczenie urzekło nas najbardziej. Grzyb na fugach, syf na suficie, wytarta wanna oraz coś co było niedopuszczalne. Cieknące ścieki z klozetu na podłogę. Moja mała córka codziennie wdeptywała w tę ciecz stopami. Siadając na deskę i ściągając spodenki za każdym razem musiałem uważać by nie wchłonęły tego w materiał. Obok klozetu była kratka ściekowa, która nie była zabezpieczona i to co z niej się wydostawało nawet trudno opisać słowami. Jedno jest pewne, krzywa podłoga nie pozwalała aby woda tam ściekała i dzięki temu mieliśmy super atrakcje, kolejny basen tym razem w łazience… Do tego śmierdzący.
Brak jakiegokolwiek mopa, ścierki aby móc wytrzeć tę podłogę 🙁
Wanna miała takie przetarcie, że nie jeden artysta mógłby czerpać z niej inspiracje malując obrazy. Nie wiadomo do końca co to było. Pleśń na silikonie i fugach była w tak zaawansowanym stadium, że chyba tylko kwasem można było by zniszczyć tego grzyba!

Obsługa hotelowa

Zaczniemy od bardziej lajtowych sytuacji.
Mimo wieszania zawieszki NIE PRZESZKADZAĆ – NIE WCHODZIĆ na klamce od pokoju- dwukrotnie Room service wszedł bezczelnie do środka otwierając kluczem od zewnątrz drzwi. Bez pukania, tak jakby wchodzili do siebie. Dwukrotnie również wracając z basenu zastaliśmy nie zamknięte drzwi po obsłudze w pokoju. Obsługa polegała na dodaniu papieru toaletowego i na tym room service się kończył. Ręczniki nie wymieniane, na balkonie non stop syf, o kurzu już wcześniej pisaliśmy.

Jedynie co im dobrze wychodziło, jeżeli chodzi o room service to skuteczne grzebanie w naszych osobistych rzeczach.
Doszło do takiej sytuacji, że naszemu dziecku skradziono zabawki. Na początku myślałem, że nasza córka to po prostu gdzieś zgubiła, lecz jak możliwe jest że zgubiła przytulanki, które nie opuszczały pokoju? Podnosiłem łóżka w celu sprawdzenia, czy przypadkiem one się tam nie zapodziały. To co było pod łóżkiem to już Państwo muszą się domyślić, lecz nie próbowałbym nadepnąć na to gołą stopą…
No niestety, szukaliśmy zabawek całą rodziną. Nie znaleźliśmy.
Postanowiłem, że napiszę kartkę i zostawię ją na łóżku dzieciaków. Napisałem, że świnie muszą wrócić!
I wtedy stał się cud! Po powrocie z wycieczki fakultatywnej, zabawki dzieci pojawiły się ułożone na pościeli, nasze rzeczy zostały ułożone jak od linijki na podłodze, pojawiły się nowe ręczniki, a piach który był na korytarzu znikł. Nie dowierzałem aż usiadłem.
Sprawę zgłosiłem rezydentce Katarinie która kazała mi napisać po powrocie do kraju o tym fakcie. Osoba w hotelu odpowiedzialna za kontakt z klientem, była w tym dniu niedostępna. Zgłosiłem ten i wiele innych faktów dzień później.
Mam niezależnego świadka, rozmowy z tym Panem i w razie potrzeby będzie on świadczył w sądzie o zaistniałych sytuacjach.

Prawda z ust Pana z obsługi hotelowej.

To co usłyszeliśmy z ust tego Pana nie wiem czy traktować jako groźbę? Czy ostrzeżenie! Pewne jest jedno, gdybym to wiedział wcześniej to na 100% bym nie wykupił tej wycieczki.
Pan D. na moje rozżalenie powiedział, że przed zakupem wycieczki powinienem sprawdzić kto jest właścicielem hotelu, że powinienem wiedzieć, że to były oficer UB i że od takich osób się wycieczek w Bułgarii nie wykupuje. Tu rządzi mafia! Obwinił mnie za to! Czyta się opinie i czyta się z kim ma się do czynienia. Aż usiadłem. Te słowa sprawiły, że zacząłem się czuć niebezpiecznie.
Podkreślę jeszcze raz, był przy tej rozmowie niezależny świadek z innego pokoju.
Na zarzuty o kradzież, to stwierdził, że to słowo przeciwko słowu. Że są na korytarzach kamery i że mogą sprawdzić. Moje pytanie brzmiało, jak sprawdzą co Panie sprzątaczki mają w czarnych workach pod wózkami wyjeżdżając z pokoju? Nie padła żądna odpowiedź.

Padały kolejne pytania między innymi o jedzenie. Zapytaliśmy, dlaczego całe jedzenie jest zawsze zimne m.in. frytki, ziemniaki, mięso. Odpowiedź była jak z automatu.
„Bo Wy Polacy, Anglicy, Hiszpanie to macie inne standardy! Ciepłe jedzenie! Jak się Panu chce ciepłego to tam jest mikrofalówka i proszę sobie podgrzać!” Szok. Zamurowało mnie. Poważnie! Moja najmłodsza córka ma 3 lata i ona jest bardzo wybredna jeżeli chodzi o jedzenie, lubi frytki jak każde dziecko, lecz to nie szło nazwać frytką ponieważ zimne zachowywały się jak gumy… Wierzę, że wiedzą Państwo o czym teraz piszę. Jadła tylko pomidory i ogórki bo to było dla niej smacznie i świeże. Bywały takie momenty, nie piszę o wszystkich dniach, że nie jadłem obiadu lub kolacji ponieważ nie szło tego jeść. Wtedy udawałem się do marketu w celu zakupienia „parówek” jogurtów aby zapchać pusty brzuch.

Rzeczą, która przeważyła na szali, która spowodowała, że zakupiliśmy tę wycieczkę to Aquapark.
Jest prawie tak jak na zdjęciach. Były dwie rzeczy, które były wielkim minusem.
Pierwsze to, brak jakiejkolwiek obsługi w łazience, która była w wieży zjeżdżalni, na podłodze pełno moczu oraz papieru z niespodziankami, ten papier leżał tam dwa dni.
W głównym basenie na dnie były uszkodzona terakota, to ona pokaleczyła mojej córce stopę. To chyba tyle z minusów Aquaparków, dodam tylko, że po akcji z pokojem schiza jaka opanowała nasze głowy spowodowała to, że nigdy nie byliśmy wspólnie rodzinnie razem w basenie lub też morzu. Mieliśmy obawy, że znowu nam ktoś coś ukradnie i na przemian z żoną pilnowaliśmy naszego dobytku na leżakach 🙁

Wycieczka fakultatywna – inna prawdziwa historia

10 lat temu byliśmy w Bułgarii na podróży poślubnej. Chcieliśmy pokazać naszym dzieciom trochę okolicy wokół Słonecznego Brzegu. Rezydentka Katarina przekonała nas na taką wyprawę opowiadając Co na takiej wycieczcie będzie. Moja córka się bardzo ucieszyła gdy usłyszała, że popłyniemy stateczkiem po rzecze. Gdy płaciliśmy a ten wyjazd rezydentce usłyszeliśmy od niej, że mamy poprosić na recepcji o LunchBoxy dzień wcześniej przed wyjazdem, gdyż startujemy wcześnie rano i nie będzie nas cały dzień. I to była prawda, hotel opuściliśmy 7:15 rano i wróciliśmy o 18:00.
Udałem się w niedzielę popołudniu w celu zarezerwowania tych boxów z jedzeniem. Pan z obsługi odmówił mi przygotowania takiego suchego prowiantu. Nie wiem dlaczego, ponoć to się zamawia dwa dni wcześniej, nie wiedziałem…
Udaliśmy się na nieszczęsną wycieczkę, gdzie usłyszeliśmy nową historię Polski w tym, że Adam Mickiewicz, umarł w Burgas a ciała nigdy nie znaleziono. Pan przewodnik skutecznie z kilometra na kilometr zaczął zniechęcać nam te wycieczkę, swoją opinią na temat UE oraz o tym, że jakie zło spotkało Bułgarię jak komuna upadła… Do tego dodał opinię, ze on na naszym miejscu nie wykupiłby wakacji na Słonecznym brzegu, dając nam do zrozumienia, ze tylko idioci tak robią. Super…jesteśmy idiotami. Może sobie w ten sposób myśleć, ale nie powinien tego mówić, zwłaszcza, ze to my turyści pozwalamy mu zarobić na chleb.
Za wycieczkę zapłaciliśmy 126 euro, nie są to małe pieniądze jak za przejazd małym busem do Sozopolu i pokazania nam palcem 3 cerkwi nie wspominając historycznie o tym nic.

Krew mnie zalała dwukrotnie. W pakiecie wycieczki był obiad. Okazało się, że kelner zarządzał od nas opłat za napoje, które wypiliśmy przy obiedzie. Nic nie wiedzieliśmy, nikt nas nie poinformował o tym, że napoje są płatne. Niby 15,50 bułgarskiego lewa, ale sam fakt strasznie mnie skrzywił. Po wyjściu z restauracji Pan przewodnik ogłosił czas wolny, idąc za nami uliczkami Sozopolu szukał inspiracji. Zauważyłem wtedy, jedną rzecz, która nigdy, przenigdy nie powinna mieć miejsca w Bułgarii, gdziekolwiek na całym świecie! Zwróciłem na to szczególną uwagę oraz poinformowałem, przewodnika o tym fakcie. Propagowanie nazizmu i Hitlera. Na straganie były magnesy z Adolfem Hitlerem! Kilkanaście opcji do wyboru. Prosiłem o reakcje to na moje słowa Pan przewodnik powiedział, że to jest tylko biznes pod Niemca i odszedł. Załączam fotografię tego straganu.
W drodze powrotnej wysadził nas w Burgas na dworcu i kazał się przejść w celach rekreacyjnych po parku. Wsiadł do busa i odjechał. Kazał nam się wstawić za godzinę z powrotem na dworzec.
I tak w malowniczy sposób straciliśmy 126 euro + 15.50 lewa! Szok! Rejs po rzece Ropotamu miał trwać około 30 minut w jedną stronę do ujścia rzeki do morza, a był w druga stronę, trwał 10 minut.

Dwa dni przed powrotem do Polski byłem w takim stanie psychicznym, że prosiłem Pana Boga by nas zabrał z powrotem do Poznania. Pragnąłem natychmiast wrócić do domu.
Nieraz lataliśmy zagranicę, byliśmy już w Bułgarii lecz nigdy, przenigdy nie pisałem reklamacji, nigdy nie miałem większych zastrzeżeń, nigdy się nie skarżyłem.
Ten wyjazd to był jeden wielki koszmar dla mnie i mojej rodziny. Nie wypocząłem w ogóle, cały czas obawiałem się o swoją rodzinę, o nasze zdrowie oraz przedmioty. Mam wielki żal, że takie sytuacje miały miejsce a nigdy nie powinny się wydarzyć. Nigdy!”

W skrócie od biura podróży.

W reklamacji biuro napisało, że sprzęty się zużywają, kradzież w pokojach to słowo przeciwko słowu, że nasze  zdjęcia nie są robione w tym hotelu, że to kłamstwo,  że powinniśmy się spodziewać, że 12 letni hotel nie trzyma już standardów hotelu 4-gwiadkowego, że lunchboxów nie zgłosiliśmy a wycieczka fakultatywna przebiegła zgodnie z programem…

Gdy sprawa się zakończy, ujawnimy co to za biuro i co to za hotel!
Nas sporo ta wycieczka nauczyła! W przyszłości nie będę już jak wierzył ślepo w to co chcą mi sprzedać, wepchnąć…  Będę zawsze walczył o swoje. To nie były tanie wakacje…
Trzymajcie kciuki! Mam nadzieje, że nigdy Was tyle przykrości nie spotka.

Zdjęcia naszego pokoju hotelowego.