1

Albania – kierunek bez obostrzeń Covid-19 – 10 nocy za 780zł za osobę

Jak wszyscy wiemy, praktycznie cała Europa jest zamknięta dla turystów. Lecz czy na pewno? Już dwa lata temu po głowie mi chodziło by odwiedzić Albanię. Okazuje się, że Albania takich obostrzeń nie ma. Moim zdaniem warto zainteresować się właśnie tym kierunkiem Europy.

Zauważyłem, że ceny za loty do Albanii czy to z Warszawy czy też Berlina strasznie wzrosły. To z oczywistych względów. Ten kraj jest otwarty na turystów.

Postanowiłem usiąść i poszukać okazyjnych lotów, kwater. Poniższa symulacja dotyczy się rodziny 2+2.

Bilety lotnicze Warszawa – Tirana – Tirana – Warszawa.

W pierwszej kolejności zacząłem szukać lotów. Loty standardowo na czwórkę w klasie ekonomicznej to koszt ponad 4000zł. Znalazłem lot za

1640zł w dwie strony Warszawa – Tirana – Tirana – Warszawa. Jest lot klasą ekonomiczną z bagażem podróżnym. Jeżeli lecicie z dzieciakami zalecam wykupić duży u do dodatkowe 250zł.

W związku, że Tirana nie leży nad morzem wyszukałem dużej miejscowości, która ma dostęp do wielkiej wody.

Durres, Albania – miejscowość nad morzem adriatyckim.

Starożytne miasto z zabytkami. Oprócz plażingu można zwiedzić naprawdę sporo ciekawych miejsc. Miasto założone w 625 roku p.n.e.

1.Rzymski amfiteatr z początku II wieku, największy na Bałkanach. Obiekt ten ma średnicę ok. 120 m i wysokości trybun ok. 20 m, mógł pomieścić 15 tysięcy ludzi. Położony jest na stoku wzgórza w pobliżu murów i budynków mieszkalnych. Ruiny amfiteatru odkryto w 1966 roku podczas kopania studni. Gdy zakazano walk gladiatorów, miejscowa społeczność chrześcijańska przejęła amfiteatr w V wieku,

2.Wenecka wieża – mieszcząca się w porcie. Od niej zaczyna się najlepiej zachowany fragment murów miejskich.
3.Pałac byłego albańskiego króla Zoga I – wybudowana na wzgórzu nad miastem w latach 20. XX w. rezydencja nadmorska w stylu Art déco. Przed pałacem stoi pomnik Skanderbega oraz radar zbudowany przez armię włoską. Obiekt jest niedostępny dla zwiedzających.
4.Prawosławna katedra św. Pawła i św. Astiusa
5.Wielki Meczet – wybudowany w 1994 r. na miejscu wcześniejszego meczetu zburzonego w 1967 roku w ramach walki z religią w komunistycznej Albanii
6.Muzeum Archeologiczne – powstałe w 1951 roku. Znajduje się w budynku przy porcie, niedaleko murów miejskich. Muzeum przedstawia dzieje miasta z czasów greckich, rzymskich i bizantyjskich.

Więc lista do zwiedzania jest naprawdę ciekawa

Transfer z lotniska w Tiranie do Durres

Udało mi się znaleźć przejazd z lotniska do hotelu za kwotę 206zł w dwie strony. Można skorzystać z vana ale koszt zrasta o 150zł

 

Samochód odbierze nas o ustalonej godzinie z lotniska i zawiezie nas do hotelu. To samo w drugą stronę o ustalonej godzinie nas odbierze z hotelu i zawiezie na lotnisko. Z Tirany do Durres jest ponad 40km więc według mnie cena jest naprawdę atrakcja.

Hotele, pensjonaty w Durres

Jeżeli nie jesteście bardzo wymagający a chcecie znaleźć pobyt w Durres za nieduże pieniądze to lokali jest naprawdę sporo. Bardzo blisko do plaży. Borę pod uwagę to, że bardzo dużo osób jeździ nad polskie morze. Napisze tylko, że warunki są porównywalne.

Koszt pobytu bez wyżywienia w Durres możecie znaleźć poniżej 1000zł za 4 osoby na 10 nocy! Cena naprawdę atrakcyjna. Szukałem lokalizacji, które mają jakieś opinie. To bardzo ważne by hotele, pensjonaty miały już jakąś renomę.

Plaże w Durres – Albania

są piaszczyste, szerokie To ponad 6 kilometrów wybrzeża. Jest to plaża bardzo dobrze przygotowana do wypoczynku z dziećmi. Sprzyja temu także łagodne zejście do wody.

W lipcu i sierpniu temperatury maksymalne wynoszą średnio około 30 stopni Celsjusza. Bywa tak, że temperatury sięgają ponad 40C!

Podsumowując naszą symulacje:

Loty w dwie strony można wyrwać za 1640zł, duża waliza 250zł, taxi transfer lotniskowy 206zł, kwatera 10 dni 1000zł. Koszt całkowity podróży z zakwaterowaniem to 3096zł. Dziejąc na osobę: 774zł na 10 nocy. Wiadomo, trzeba coś jeść ale to już jest sprawa indywidualna. Wiem, że jak ktoś chce to może się najeść naprawdę za tanie pieniądze. Lokali jest naprawdę sporo a świeże owoce są bardzo tanie.

Mam nadzieje, że moja symulacja Wam się podobała. Dodam tylko, że wczoraj znalazłem loty Berlin – Majorka – majorka – Berlin za 616zł! na 4 osoby. Do tego pełny transfer Poznań – Berlin – Berlin Poznań za 400zł. No ale Majorka jeszcze zamknięta. To znaczy trzeba się testować a to są dodatkowe wysokie koszta.

Pozdrawiam BP – TswD




Zadar – Chorwacja. Czy warto odwiedzić?

W tym roku nie spodziewałem się, że gdziekolwiek wyjedziemy na wakacje. Co chwile rząd zmieniał zdanie i raz zamykał raz otwierał granice Polski. Nasze rodzime ośrodki turystyczne wyczuły pismo nosem i bach!! Ceny poszybowały w górę. Zwłaszcza, że powstał bon turystyczny i bardzo dużo osób rzuciło się na północ Polski w celach turystyczno rozpoznawczych 😛

Niby nasza Polska jest taka piękna, niby miodem i mlekiem płynąca lecz ja mam pewne zastrzeżenia. Po pierwsze, drogo! Po drugie komary, po trzecie mentalność i kultura Polaków dają do wiwatu! Nie wszyscy, tego nie nie mówię, ale trzeba przyznać, że sporo ludzi nie potrafi się zachować na wakacjach…

Ostatnio moim hobby stało się zwiedzanie wirtualne Europy. Biegam po Googlemapie jak szalony. Robię notatki, analizy etc. Nagle wpadłem na chorwackie miasto Zadar. Bardzo mi się spodobała architektura. Małe kameralne miasteczko, sporo antycznych budynków. Całkiem ciekawe.

No ale tak znudzony, zły, wkurzony zaistniałą sytuacją z niedowierzaniem wszedłem na stronę MSZ i okazało się, że Chorwacji jeszcze nie zamknęli. Sprawdzam i co ja widzę? Zadar ma lotnisko. Kolejna niespodzianka, loty z Poznania! Szybka symulacja, analiza i znalazłem bilety za niecałe 340zł za lot Poznań – Zadar i powrotny Zadar – Poznań / os. Cena bardzo dobra. Nie jest to najtańsza opcja jaką udało mi się znaleźć ale całkiem atrakcyjna.

Kolejny krok szukanie lokalu.  Z tym też nie było problemu. Udało nam się wyrwać mieszkanie z balkonem, widok na morze za 1300zł. Cena za pobyt i 8 noclegów.
Gdy już wszystko mieliśmy zarezerwowane to jedyne co nas niepokoiło to to, czy nie zamkną granic. Udało się! Polecieliśmy.

Lotnisko w Poznaniu było puste, naprawdę nigdy nie widziałem takiej “ciszy”.
W samolocie oczywiście udało mi się siedzieć na miejscu gdzie stewardesy pokazywały jak postępować w razie awarii samolotu 😛 Zawsze mam takie szczęście. Ale podkreślam, że to był lot tanich linii lotniczych i nie ma co marudzić gdy co chwile wchodzi pakiet reklam na pokładzie 🙂 Tu nie ma darmowych drinków i przekąsek.

 

Gdy podchodziliśmy do lądowania to widok z góry zapierał dech. Góry i morze. Dwa w jednym.

W Zadar na lotnisku musieliśmy wypełnić karty pobytu. Wszystko związane z Covid-19.  Na szczęście przebiegło to szybko i bezboleśnie. Wychodząc z lotniska zaczęliśmy szukać transportu. Widzę ludzi wsiadających do taksówek więc podchodzę i organizuję przejazd z lotniska do miejsca docelowego. Jakie było moje zdziwienia jak taksówkarze zawołali za kurs 100 euro! Tak 100 euro za przejazd 6 kilometrów. Z uśmiechem zrezygnowałem z ich usług. Atakowali kilka razy aż na końcu skończyło się kwotą 15 euro. Można? Można! Tylko trzeba być stanowczym.
Później się okazało, że nawet przepłaciłem… Gdy już mieliśmy na miejscu wszystko załatwione, zakwaterowanie to właściciele dali nam namiar na korporacje taksówkową, która nie przycinała na turystach.

Przyjechaliśmy na miejsce pod wieczór. Właściciele domu sami zaproponowali nam poczęstunek oraz podwózkę do sieci sklepowych w celu zaopatrzenia. To było naprawdę miłe. Nie spodziewałem się, że trafimy na takie powitanie. Cały pobyt przebiegał naprawdę dobrze. Czuliśmy się tam jak w domu.

Nazajutrz jak dziki ruszyliśmy na rekonesans miasta i okolic. Zadar a zwłaszcza jej stara część zwana Grad Zadar jest naprawdę przepiękna. Jest wiele do zwiedzania. Jest wiele atrakcji.

Stary Zadar – Grad Zadar

Starówka w Zadar ścina z nóg. Naprawdę mimo to, że stare miasto ma może 1×1 km to jest co chodzić oglądać, zwiedzać.

Najciekawsze zabytki:

  • rzymskie forum i ruiny budowli rzymskich
  • kościół przedromański św. Donata z IX w.
  • romańska katedra św. Anastazji z przełomu XII w. i XIII w.
  • romański kościół św. Chryzogona
  • kościół NMP z charakterystyczną dzwonnicą z 1105
  • kościół gotycki św. Tomasza z XIV w.
  • budynek straży miejskiej z wieżą zegarową
  • brama Porta Terraferma
  • klasztor Franciszkanów z XVI w
  • kościół św. Szymona ze srebrnym sarkofagiem w środku
  • klasztory – św. Michała i franciszkanów

Miasto bardzo klimatyczne. Jak już wspomniałem pełno atrakcji. Każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego. Super atrakcją są Organy morskie.

Organy Morskie w Zadar

Idziesz promenadą podziwiasz piękne widoki i nagle słyszysz dźwięk syren? Okazuje się, że są to organy morskie. Fale, które uderzając o brzeg półwyspu wpływają w otwory zanurzonych organ. Dzięki temu wydają one przepiękne dźwięki. Nie da się tego opisać słowami. Trzeba to usłyszeć. Na końcu mojego postu wkleję filmik z naszej wycieczki. Będziecie mogli zobaczyć i usłyszeć te organy.

Jedzenie w Zadar

Jeżeli chcecie się stołować na mieście a nie zbankrutować po dwóch dniach to radze zrobić rekonesans. Jak wpadniecie w sidła łowców turystów m.in na ulicy Sirokiej to wydacie fortunę. Warto wchodzić w boczne, małe, kameralne uliczki. Okaże się, że zjecie za 1/3 ceny z centralnych ulic. To samo dotyczy kantorów. Chcesz wymienić kasę na Chorwackie kuny? Kup w Polsce Euro i wymień w kantorze. Bardziej się opłaca niż polskie złotówki. Musisz pochodzić i poszukać dobrego kursu. Rozstrzał jest naprawdę duży.

Jeżeli chodzi o produkty regionalne. Zakochaliśmy się w serach! Ser Kajmak skradł moje serce. Latem wszędzie, dosłownie wszędzie rosną winogrona i figi. Idąc spacerkiem możecie podziwiać jak te owoce aż wylewają się na chodnik. Taki paradoks. U rzeźnika kałamarnica była tańsza niż wieprzowina. Kilogram kałamarnicy kosztował niecałe 40 Kun tj. ok 24zł. Można? Można. Skusiłem się i postanowiłem, że sam ugotuję upiekę. Zwłaszcza, że pod naszym balkonem drzewko laurowe. Pełno papryk, różne rodzaje, gatunki.


Przechadzając się po Zadarze warto wyjść po za centrum. Zadar jest tak usytuowany, że z jednej strony mamy morze adriatyckie a z drugiej strony Góry Dynarskie.

Plaże w Zadar

Warto opisać kwestię plaż. Większość chorwackich plaż jest niestety skalista. Obowiązkowo musicie mieć obuwie do wody bo można sobie poprzecinać stopy. My znaleźliśmy plaże żwirową. Kwestia wypoczynku na plażach to sprawa indywidualna. Chcesz mieć spokój? Idź dalej. Wszystkie plaże publiczne są pełne lecz nie było sytuacji byśmy miejsca na koc nie znaleźli. Jest czysto, ciepło. Woda miała 26C* no i nie było parawaningu. Używajcie filtrów 50tek. Temperatura powietrza w lipcu przekraczała 38C*. Poniżej wstawiam zdjęcie jakiegoś pana co mi przypominał Anthony Quinn`a. Mam rację?

 

 

Zadar piękne miasto o krwawej historii.

Niestety. Jadać do Chorwacji i zwiedzasz samodzielnie jej piękne zakątki możesz natrafić na ślady wojny, która trwała tutaj niecałe 30 lat temu. Tego nie widać na pierwszy rzut oka. Postanowiliśmy przejść się spacerem w stronę gór. Ku naszym oczom ukazało sie miejsce jak z horroru. Zbombardowane domy, czołg jako pomnik, opuszczony cmentarz i pełno bunkrów. Taka jest naprawdę.

W sierpniu 1991 Serbowie kontrolowali jedną trzecią terenów państwa chorwackiego. 19 grudnia 1991 proklamowali niepodległą Republikę Serbskiej Krajiny, która nie została jednak uznana przez większość innych państw.

Jesienią 1991 doszło do bitwy o Vukovar, w której zniszczona została większość miasta, a ludność cywilna została wypędzona. Vukovar został w listopadzie 1991 zdobyty przez Serbów. W tym też czasie jugosłowiańska armia (w większości rekrutująca się w tych rejonach z Czarnogórców) rozpoczęła blokadę i ostrzał (z ziemi oraz morza) zabytkowego miasta Dubrownik. Głównym celem atakujących była próba przyłączenia tego terenu (oddzielonego od pozostałej części Chorwacji fragmentem wybrzeża należącego do Bośni) do Czarnogóry lub proklamowania separatystycznej nowej Republiki Dubrownickiej. Trwał on do maja 1992 i zakończył porażką armii jugosłowiańskiej, przy jednoczesnym znacznym zniszczeniu miasta.

źr. wikipedia

 

Bardzo polecam wyjazd do Zadar. Jeżeli wszystko sobie poukładasz, rozpiszesz, zorganizujesz to pobyt będzie naprawdę ekonomiczny. Pogoda gwarantowana!


Panowie grali w bule. Niezła sielanka! Każdy z nich miał tajemniczą butelkę z jakimś napojem. Gdy się na chwilę zatrzymałem i zobaczyli mój aparat na szyji powstał nagle popłoch. Jeden z nich do mnie podszedł i zapytał czy jestem z gazety. Ja powiedziałem, że nie. Jestem turystą. Nagle z kamiennej twarzy znikł grymas i z uśmiechem pan powiedział do mnie “OK!” Powiedział coś po chorwacku do reszty ekipy i wrócili do gry 🙂

 

 

Zobaczcie nasz wyjazdowy filmik! Są w nim i.im Organy morskie oraz inne atrakcje, zabytki, których nie pokazałem na zdjęciach. Pozdrawiam!

Hej!!!




Wakacje naszych koszmarów!

Jak co roku robimy wszytko aby raz a porządnie wyjechać gdzieś gdzie wspólnie wraz z naszymi dzieciakami wypoczniemy, naładujemy baterię, odetchniemy!!! Gdzieś gdzie beztrosko na kilkanaście dni zapomnimy o codzienności…

W tym roku padło na Bułgarię…
Bułgaria – piękny kraj, bardzo otwarci ludzie, uśmiechnięci. Bardzo dobra kuchnia. Przypasowała nam strasznie! W Bułgarskiej kuchni wplatają się smaki tureckie. Turcja panowała nad Bułgarią prawie 400 lat więc kultura jak i właśnie wspomniana kuchnia mają ze sobą dużo wspólnego. Sałatka Szopska! Kocham ją! Wina – bardzo dobre, kiszone winoroślą mniammm! Naprawdę samą Bułgarię polecamy z całego serca, byliśmy tam dwa razy.

Oferta mlekiem i miodem płynąca

Piaszczysta, bezpośrednio przy obiekcie.
All Inclusive (obowiązuje w barach i restauracjach należących do wybranego hotelu).
Baseny odkryte (leżaki i parasole), Centrum Animacji zapewniające programy sportowe i rozrywkowe, salony fryzjerskie, korty tenisowe, na terenie kompleksu: klub nocny, dyskoteki, centrum Sport & Spa z dużym zapleczem sportowo-rekreacyjnym, Aqua Park, sporty wodne, jazda konna. Mega duży Aquapark! 8 dużych zjeżdzalni, trzy wielkie baseny w tym mały dla dzieciaczków( również ze zjeżdżalniami) Normalnie można się posiurać jak się to widzi w necie! To przeważyło szalę! Tak to jest to! Hotel 4**** Będzie fajnie!

Rzeczywistość…

Nie wszytko złoto co się świeci. Poniżej wstawiam oficjalną reklamację, którą wysłaliśmy do biura podróży. Ze względu na postępowanie sądowe na które się zdecydowaliśmy nie możemy ujawniać co to za biuro podróży oraz jaki dokładnie to hotel. Biuro podróży miało na odpisanie nam na reklamację 45 dni. Niestety tego nie zrobili. Porada od rzecznika Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ” proszę napisać monit”. Tak tez uczyniłem. Odpowiedź przyszła listownie po kilkunastu dniach od momentu napisania monitu. Oczywiście wszytko co napisaliśmy w reklamacji było odrzucone, wręcz napisali, że kłamiemy…

reklamacja biuro podróży

Treść reklamacji do Biura Podróży

“Wykupując wycieczkę za  pośrednictwem XYZ liczyłem na to, że oferta która jest przedstawiona hotelu ABC, piękne fotografie są prawdziwe. Opisy oferty nie miały nic wspólnego z prawdą. Czterogwiazdkowy hotel, zachwalany przez osobę, która pisała ofertę różni się z rzeczywistością.

To co nas spotkało na miejscu sprawiało, że mój entuzjazm gasł z godziny na godzinę.
W pierwszy dzień gdy zameldowaliśmy się w hotelu doszło do nieporozumienia i otrzymaliśmy pokój dla trzech osób. Powstał wielki popłoch, zamieszanie. Pan recepcjonista powiedział, że za 2 minuty otrzymam klucze od pokoju. Po czym oddaliłem się po dokumenty kilka metrów dalej i te moje klucze trafiły do obywatela Rosji, który stał za mną. Bardzo mnie to zszokowało i pytałem dlaczego tak ten pan zrobił? Nie potrafił odpowiedzieć mi na to pytanie, powiedział, że pokoju nie ma i że mamy czekać. Trwało to prawie dwie godziny. Oglądałem z poziomu lobby jak ludzie przychodzą i otrzymują klucze od swoich pokoi i obsługa hotelowa zabierała ich walizki i zawoziła do odpowiednich pokoi. Gdy zareagowałem po ok. 1.5h, że moje dzieci są zmęczone po podróży, chce nam się jeść i pić, otrzymaliśmy opaski hotelowe, które upoważniały nas to spożycia posiłków. Niestety, nasze walizki nie zostały gdziekolwiek zabezpieczone, pan kazał zostawić je pod ścianą. Gdy otrzymaliśmy klucze od pokoju, obsługa nie pomogła nam tak jak innym gościom hotelowym pomóc zanieść walizki na trzecie piętro. Już wtedy wyczułem, że nie jesteśmy tu mile widziani.

Po wejściu do pokoju poczuliśmy wielki odór. Zapach jaki się ulatniał można porównać do rozkładających się ryb, pleśni, straszny smród. Żałuję tylko, że na samym początku nie zrobiłem zdjęć pokoju (łóżka). Łóżko wyglądało jakby ktoś z niego dopiero wstał i tylko je przykrył narzutą.
Otworzyłem balkon i dostałem „zapachowy” strzał w twarz. W Państwa ofercie był opis, że pokoje są z widokiem na morze lub „pokoje standardowe z widokiem na park i kompleks”.
Nie spodziewałem się, że my będziemy mieli widok na przepiękną przepompownię ścieków i wielkich kontenerów na śmieci, które były pożywką dla ptaków. Zapach, który nas nawiedzał w pokoju to było kwintesencją tech wszystkich okolicznych aromatów. Kontenery było non stop otwarte. Na zgłoszenie o tym fakcie, obsługa hotelowa stwierdziła, że nie ma możliwości zamiany pokoi ponieważ jest pełne obłożenie…

Nasz wymarzony pokój
Dostawka dla naszych pociech!
1. Brudna pościel.
2. Poplamiona cała tapicerka,
3. Przełamana belka, łóżka – powodowało to , że dzieci spały na połowie łóżka, gdyż twarda belka powodowała ból pleców.
4. Podarte poszycie materaca
5. Wystające deski konstrukcji łóżka,
6. Bardzo brudne, poplamione, lepiące rzeczy pod materacem.

Nasze łoże małżeńskie
1. Plamy prawdopodobnie od moczu
2. Rozdarte poszycie boku tapicerki
3. Poduszka cała poplamiona,
4. Jeden materac zapadnięty, uszkodzone sprężyny
5. Pościel brudna

Ściany, wszystkie poplamione, brudne, z zaciekami, to samo sufit. W przedpokoju sufit, popękany i bardzo brudny. To samo ściana przy śmietniku. Brak listew przypodłogowych (powyrywane)

Pełno kurzu i nie 2-3 dniowego, załączyliśmy zdjęcie przetarcia telewizora. Wystająca wykładzina w przedpokoju powodowała, że moja córka się o nią przewróciła…

Klimatyzację wyłączyliśmy, gdyż kurz oraz odór, który się wydobywał wzbudzał u mnie podejrzane uzasadnienie o to, że mogą wydobywać się z niej bakterie i grzyby zagrażające naszemu zdrowiu lub życiu. Zdjęcie tej „czystej” klimatyzacji, również znajdą Państwo jako załącznik.

Łazienka

No to pomieszczenie urzekło nas najbardziej. Grzyb na fugach, syf na suficie, wytarta wanna oraz coś co było niedopuszczalne. Cieknące ścieki z klozetu na podłogę. Moja mała córka codziennie wdeptywała w tę ciecz stopami. Siadając na deskę i ściągając spodenki za każdym razem musiałem uważać by nie wchłonęły tego w materiał. Obok klozetu była kratka ściekowa, która nie była zabezpieczona i to co z niej się wydostawało nawet trudno opisać słowami. Jedno jest pewne, krzywa podłoga nie pozwalała aby woda tam ściekała i dzięki temu mieliśmy super atrakcje, kolejny basen tym razem w łazience… Do tego śmierdzący.
Brak jakiegokolwiek mopa, ścierki aby móc wytrzeć tę podłogę 🙁
Wanna miała takie przetarcie, że nie jeden artysta mógłby czerpać z niej inspiracje malując obrazy. Nie wiadomo do końca co to było. Pleśń na silikonie i fugach była w tak zaawansowanym stadium, że chyba tylko kwasem można było by zniszczyć tego grzyba!

Obsługa hotelowa

Zaczniemy od bardziej lajtowych sytuacji.
Mimo wieszania zawieszki NIE PRZESZKADZAĆ – NIE WCHODZIĆ na klamce od pokoju- dwukrotnie Room service wszedł bezczelnie do środka otwierając kluczem od zewnątrz drzwi. Bez pukania, tak jakby wchodzili do siebie. Dwukrotnie również wracając z basenu zastaliśmy nie zamknięte drzwi po obsłudze w pokoju. Obsługa polegała na dodaniu papieru toaletowego i na tym room service się kończył. Ręczniki nie wymieniane, na balkonie non stop syf, o kurzu już wcześniej pisaliśmy.

Jedynie co im dobrze wychodziło, jeżeli chodzi o room service to skuteczne grzebanie w naszych osobistych rzeczach.
Doszło do takiej sytuacji, że naszemu dziecku skradziono zabawki. Na początku myślałem, że nasza córka to po prostu gdzieś zgubiła, lecz jak możliwe jest że zgubiła przytulanki, które nie opuszczały pokoju? Podnosiłem łóżka w celu sprawdzenia, czy przypadkiem one się tam nie zapodziały. To co było pod łóżkiem to już Państwo muszą się domyślić, lecz nie próbowałbym nadepnąć na to gołą stopą…
No niestety, szukaliśmy zabawek całą rodziną. Nie znaleźliśmy.
Postanowiłem, że napiszę kartkę i zostawię ją na łóżku dzieciaków. Napisałem, że świnie muszą wrócić!
I wtedy stał się cud! Po powrocie z wycieczki fakultatywnej, zabawki dzieci pojawiły się ułożone na pościeli, nasze rzeczy zostały ułożone jak od linijki na podłodze, pojawiły się nowe ręczniki, a piach który był na korytarzu znikł. Nie dowierzałem aż usiadłem.
Sprawę zgłosiłem rezydentce Katarinie która kazała mi napisać po powrocie do kraju o tym fakcie. Osoba w hotelu odpowiedzialna za kontakt z klientem, była w tym dniu niedostępna. Zgłosiłem ten i wiele innych faktów dzień później.
Mam niezależnego świadka, rozmowy z tym Panem i w razie potrzeby będzie on świadczył w sądzie o zaistniałych sytuacjach.

Prawda z ust Pana z obsługi hotelowej.

To co usłyszeliśmy z ust tego Pana nie wiem czy traktować jako groźbę? Czy ostrzeżenie! Pewne jest jedno, gdybym to wiedział wcześniej to na 100% bym nie wykupił tej wycieczki.
Pan D. na moje rozżalenie powiedział, że przed zakupem wycieczki powinienem sprawdzić kto jest właścicielem hotelu, że powinienem wiedzieć, że to były oficer UB i że od takich osób się wycieczek w Bułgarii nie wykupuje. Tu rządzi mafia! Obwinił mnie za to! Czyta się opinie i czyta się z kim ma się do czynienia. Aż usiadłem. Te słowa sprawiły, że zacząłem się czuć niebezpiecznie.
Podkreślę jeszcze raz, był przy tej rozmowie niezależny świadek z innego pokoju.
Na zarzuty o kradzież, to stwierdził, że to słowo przeciwko słowu. Że są na korytarzach kamery i że mogą sprawdzić. Moje pytanie brzmiało, jak sprawdzą co Panie sprzątaczki mają w czarnych workach pod wózkami wyjeżdżając z pokoju? Nie padła żądna odpowiedź.

Padały kolejne pytania między innymi o jedzenie. Zapytaliśmy, dlaczego całe jedzenie jest zawsze zimne m.in. frytki, ziemniaki, mięso. Odpowiedź była jak z automatu.
„Bo Wy Polacy, Anglicy, Hiszpanie to macie inne standardy! Ciepłe jedzenie! Jak się Panu chce ciepłego to tam jest mikrofalówka i proszę sobie podgrzać!” Szok. Zamurowało mnie. Poważnie! Moja najmłodsza córka ma 3 lata i ona jest bardzo wybredna jeżeli chodzi o jedzenie, lubi frytki jak każde dziecko, lecz to nie szło nazwać frytką ponieważ zimne zachowywały się jak gumy… Wierzę, że wiedzą Państwo o czym teraz piszę. Jadła tylko pomidory i ogórki bo to było dla niej smacznie i świeże. Bywały takie momenty, nie piszę o wszystkich dniach, że nie jadłem obiadu lub kolacji ponieważ nie szło tego jeść. Wtedy udawałem się do marketu w celu zakupienia „parówek” jogurtów aby zapchać pusty brzuch.

Rzeczą, która przeważyła na szali, która spowodowała, że zakupiliśmy tę wycieczkę to Aquapark.
Jest prawie tak jak na zdjęciach. Były dwie rzeczy, które były wielkim minusem.
Pierwsze to, brak jakiejkolwiek obsługi w łazience, która była w wieży zjeżdżalni, na podłodze pełno moczu oraz papieru z niespodziankami, ten papier leżał tam dwa dni.
W głównym basenie na dnie były uszkodzona terakota, to ona pokaleczyła mojej córce stopę. To chyba tyle z minusów Aquaparków, dodam tylko, że po akcji z pokojem schiza jaka opanowała nasze głowy spowodowała to, że nigdy nie byliśmy wspólnie rodzinnie razem w basenie lub też morzu. Mieliśmy obawy, że znowu nam ktoś coś ukradnie i na przemian z żoną pilnowaliśmy naszego dobytku na leżakach 🙁

Wycieczka fakultatywna – inna prawdziwa historia

10 lat temu byliśmy w Bułgarii na podróży poślubnej. Chcieliśmy pokazać naszym dzieciom trochę okolicy wokół Słonecznego Brzegu. Rezydentka Katarina przekonała nas na taką wyprawę opowiadając Co na takiej wycieczcie będzie. Moja córka się bardzo ucieszyła gdy usłyszała, że popłyniemy stateczkiem po rzecze. Gdy płaciliśmy a ten wyjazd rezydentce usłyszeliśmy od niej, że mamy poprosić na recepcji o LunchBoxy dzień wcześniej przed wyjazdem, gdyż startujemy wcześnie rano i nie będzie nas cały dzień. I to była prawda, hotel opuściliśmy 7:15 rano i wróciliśmy o 18:00.
Udałem się w niedzielę popołudniu w celu zarezerwowania tych boxów z jedzeniem. Pan z obsługi odmówił mi przygotowania takiego suchego prowiantu. Nie wiem dlaczego, ponoć to się zamawia dwa dni wcześniej, nie wiedziałem…
Udaliśmy się na nieszczęsną wycieczkę, gdzie usłyszeliśmy nową historię Polski w tym, że Adam Mickiewicz, umarł w Burgas a ciała nigdy nie znaleziono. Pan przewodnik skutecznie z kilometra na kilometr zaczął zniechęcać nam te wycieczkę, swoją opinią na temat UE oraz o tym, że jakie zło spotkało Bułgarię jak komuna upadła… Do tego dodał opinię, ze on na naszym miejscu nie wykupiłby wakacji na Słonecznym brzegu, dając nam do zrozumienia, ze tylko idioci tak robią. Super…jesteśmy idiotami. Może sobie w ten sposób myśleć, ale nie powinien tego mówić, zwłaszcza, ze to my turyści pozwalamy mu zarobić na chleb.
Za wycieczkę zapłaciliśmy 126 euro, nie są to małe pieniądze jak za przejazd małym busem do Sozopolu i pokazania nam palcem 3 cerkwi nie wspominając historycznie o tym nic.

Krew mnie zalała dwukrotnie. W pakiecie wycieczki był obiad. Okazało się, że kelner zarządzał od nas opłat za napoje, które wypiliśmy przy obiedzie. Nic nie wiedzieliśmy, nikt nas nie poinformował o tym, że napoje są płatne. Niby 15,50 bułgarskiego lewa, ale sam fakt strasznie mnie skrzywił. Po wyjściu z restauracji Pan przewodnik ogłosił czas wolny, idąc za nami uliczkami Sozopolu szukał inspiracji. Zauważyłem wtedy, jedną rzecz, która nigdy, przenigdy nie powinna mieć miejsca w Bułgarii, gdziekolwiek na całym świecie! Zwróciłem na to szczególną uwagę oraz poinformowałem, przewodnika o tym fakcie. Propagowanie nazizmu i Hitlera. Na straganie były magnesy z Adolfem Hitlerem! Kilkanaście opcji do wyboru. Prosiłem o reakcje to na moje słowa Pan przewodnik powiedział, że to jest tylko biznes pod Niemca i odszedł. Załączam fotografię tego straganu.
W drodze powrotnej wysadził nas w Burgas na dworcu i kazał się przejść w celach rekreacyjnych po parku. Wsiadł do busa i odjechał. Kazał nam się wstawić za godzinę z powrotem na dworzec.
I tak w malowniczy sposób straciliśmy 126 euro + 15.50 lewa! Szok! Rejs po rzece Ropotamu miał trwać około 30 minut w jedną stronę do ujścia rzeki do morza, a był w druga stronę, trwał 10 minut.

Dwa dni przed powrotem do Polski byłem w takim stanie psychicznym, że prosiłem Pana Boga by nas zabrał z powrotem do Poznania. Pragnąłem natychmiast wrócić do domu.
Nieraz lataliśmy zagranicę, byliśmy już w Bułgarii lecz nigdy, przenigdy nie pisałem reklamacji, nigdy nie miałem większych zastrzeżeń, nigdy się nie skarżyłem.
Ten wyjazd to był jeden wielki koszmar dla mnie i mojej rodziny. Nie wypocząłem w ogóle, cały czas obawiałem się o swoją rodzinę, o nasze zdrowie oraz przedmioty. Mam wielki żal, że takie sytuacje miały miejsce a nigdy nie powinny się wydarzyć. Nigdy!”

W skrócie od biura podróży.

W reklamacji biuro napisało, że sprzęty się zużywają, kradzież w pokojach to słowo przeciwko słowu, że nasze  zdjęcia nie są robione w tym hotelu, że to kłamstwo,  że powinniśmy się spodziewać, że 12 letni hotel nie trzyma już standardów hotelu 4-gwiadkowego, że lunchboxów nie zgłosiliśmy a wycieczka fakultatywna przebiegła zgodnie z programem…

Gdy sprawa się zakończy, ujawnimy co to za biuro i co to za hotel!
Nas sporo ta wycieczka nauczyła! W przyszłości nie będę już jak wierzył ślepo w to co chcą mi sprzedać, wepchnąć…  Będę zawsze walczył o swoje. To nie były tanie wakacje…
Trzymajcie kciuki! Mam nadzieje, że nigdy Was tyle przykrości nie spotka.

Zdjęcia naszego pokoju hotelowego.







Planowanie wyjazdu na wakacje z dziećmi.

Planowanie wyjazdu na wakacje z dziećmi.

Nadszedł czas by zacząć planować wyjazd wakacyjny. Jak co roku mamy dylemat, gdzie pojechać? Gdzie polecieć? Czy nastawiamy się na plażę? Może zwiedzanie? Czy siedzenie z tyłkiem na miejscu i nicnierobienie…

Zawsze jest spina bo każdy chce gdzie indziej, każdy ma inne wymagania. Ja wychowałem się na działce, gdzie nie było bieżącej wody tylko ze studni, chodziło się na ryby, rozpalało się ognisko i w taki sposób spędzało się czas wolny. Więc nigdy nie zależało mi na mega wygodach. Dla mnie nie jest ważne czy hotel ma trzy, cztery czy pięć gwiazdek. Priorytetem dla mnie ma być czysto.
Nigdy nie biorę pod uwagę komentarzy typu: nie smakowało nam, obsługa nie miła. Dlaczego? A dlatego, że każdy ma inne podniebienia i co innego każdemu smakuje. Obsługa nie miła? hmm, może jesteśmy zbyt roszczeniowi? Sprawdza się powiedzenie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie! To prawda! W zeszłym roku byliśmy w Maspalomas na wyspie Gran Canaria.

Wielmożni Polacy jak i Anglicy zachowywali się jak z dziczy wypuszczeni ludzie. Nieraz wstyd mi był jak na to wszytko się patrzyło. Spadło na ziemię jedzenie? To zamiast podnieść to wołali kelnera i z pretensjami by to szybko posprzątał! Była również sytuacja jak pewien Anglik wrzucił do basenu kufel po piwie. Czy to jest normalne zachowanie?  O takich występkach, dzikim zachowaniu mógłbym pisać książkę. To nasz nie pierwszy rodzinny wyjazd i swoje zdanie już mam wyrobione.

 

Planowanie wyjazdu na wakacje z dziećmi to nie lada gratka.

Lena już jest w takim wieku, że woli zwiedzać, poznawać nowe rzeczy niż leżeć płasko na plaży.  Nela jest jeszcze mała i jej wszytko jedno! Ważne by były jogurty, ogórki i pomidory 😀 😀 😀
Ja nie lubię leżeć na plaży, Daria lubi się wygrzewać. Czyli każdy co innego lubi ale trzeba znaleźć jakiś kompromis.

Postanowiłem nam pomóc i poszukać tym razem Bułgarii w różnych konfiguracjach na trzech najbardziej znanych portalach wakacyjnych w Polsce.
Są to: www.fly.pl , www.wakacje.pl , www.travelplanet.pl . I? Niestety tym razem jestem w kropce.  Dlaczego?

Wszystkie portale mają dokładnie taką samą ofertę. Poniżej przedstawiam screen.

Oferty są całkiem przypadkowe, przedstawiają najtańszą opcję wylotu z Poznania do Bułgarii – opcja ze śniadaniem.

Oferta Allinclusive – wyjazd do Bułgarii

 

Wszytko dokładnie takie same.  Ceny, zdjęcia. Postanowiłem wejść w każdą stronę i przekonać się czy może któryś z portali mnie przekona bardziej do skorzystania właśnie z ich oferty. Jaka niespodzianka!

Czym nas kuszą biura podróży?

Nawet opisy są identyczne! Kropka w kropkę! Niczym się nie różnią. To teraz nasuwa mi się pytanie:

Które biuro podróży lepsze?

Czy jest coś co by mnie przekonało bardziej na skorzystanie z fly.pl czy też wakacje.pl lub travelplanet.pl ?
Wyżej wymienione oferty są całkiem przypadkowe. Nie wiem dokładnie gdzie w tym roku się wybierzemy całą rodziną. To będzie nasz czwarty wspólny wyjazd na wakacje za granicę.

W związku z tym, że każdy pośrednik oferuje dokładnie to samo, zastanawiam się czy nie poszukać czegoś na własną rękę.  Czyli szukanie dogodnych lotów w danym terminie plus hotelu na własną rękę.
Dużym plusem jest to, że mieszkamy w Poznaniu gdzie znajduje się lotnisko. Dwa lata z rzędu lecieliśmy z Berlina z lotniska Schönefeld oraz Tegel.
Mamy dokładnie taką samą odległość na lotniska w Warszawie. Nie jest to dla nas problemem dojechanie na któreś z tych lotnisk.

 

Z doświadczenia mogę tylko napisać, że obsługa na niemieckich lotniskach jest lepsza. To znaczy odniosłem takie wrażenie. Dodatkowo wyloty z Berlina są tańsze niż z Warszawy.  Dlaczego? Chyba tutaj chodzi o koszty obsługi lotniska. Nie wiem to tylko moje domysły.

Burza w Hanioti – Chalkidiki – Grecja

Mamy jeszcze sporo czasu by się zastanowić jaka opcja będzie dla nas optymalna. Wiem tylko, że jak co roku będę fotografował cały wyjazd i dzielił się z Wami atrakcjami.

Nasuwa mi się pytanie:

Na co Wy zwracacie szczególną uwagę planując wyjazd?

Zapraszam do komentowania.