1

Ucz kochać, szanować od małego – historia prawdziwa.

Od prawie roku mieszka z nami Baton. Baton to kot, który bardzo szybko zaaklimatyzował się w naszym domu. Przyszedł do naszego domu gdy miał ok. 8 tygodni. Mały nieporadny o niebieskich oczach. Słodziak.

Bałem się, że może być konflikt z naszym Reksiem lecz po kilku godzinach widziałem, że Reksio stał się jego opiekunem. Zabawy na całego, gonito po domu, po prostu hulanka i wielka aktywność. Można powiedzieć, że nasz siedmioletni piec jakby odżył 🙂 Miło jest popatrzeć jak stworzyli super komitywę.

Wyobraźcie sobie, że stworzyli taką paczkę, że nawet jak zbroili to nie wiedziałem, czy mam ich karcić czy bić brawo za kreatywność i współpracę.

Dwa razy zdarzyła się sytuacja, którą teraz opiszę. Zostawiłem garnek z grochówką na blacie aby ostygła przez schowaniem do lodówki. Przepyszna grochówka gotowana na wędzonych kościach. Sztos! Tak sobie stygło i stygło i tak patrzę a mój Team poszedł razem do kuchni. Baton wskoczył na blat i przyglądał się garnkowi. Raz, drugi trzeci… Reksio grzecznie siedział na dole. Nagle Baton wsadził łapę do garnka wyjął wędzoną kość i zrzucił ją na blat, po kilku sekundach łapką przepchnął ją w stronę Reksia i podarował smakołyk psu. Zanim wstałem i zareagowałem to już kot miał w pysku kiełbasę śląską, która również była w zupie. Szybko wchodzę do kuchni a towarzystwo się rozeszło w przyspieszonym tempie…

Dobre co?

To była zorganizowana, przemyślana akcja. Nauczka dla mnie, by już bez opieki garnków nie zostawiać.

Kot w tym roku przeszedł zabieg kastracji. To dla jego zdrowia, bezpieczeństwa no i dla naszego komfortu aby nie posikiwał w domu, nie znaczył ścian, mebli etc. Koty kastraty nie są podatne do agresji i szybciej się wycofają z pola widzenia innych kotów niż podejmą walkę o teren. Na wiosnę postanowiliśmy go przyzwyczajać obcować ze środowiskiem. Kontrolowanie był wypuszczany na ogród. Bardzo mu się to spodobało. Wychodził nawet do pobliskiego sadu i tam spędzał długie chwile. Lecz meldował się w domu co ok. 2 godziny. Gdy nas nie było  to Baton siedział zamknięty, bezpieczny w domu.

Kilka tygodni temu, w sobotę Baton pobiegł rano do sadu. zameldował się raz koło południa. Wrócił ponownie do sadu. Mijały godziny a Baton nie wracał. Zacząłem go szukać, pukać w jego miskę aby go zwołać do domu. Bez rezultatu. Jest on bardzo ufnym kotem co z jednej strony to fajne ale z drugiej strony to jest bardzo niebezpieczne dla niego. Daje się pogłaskać każdemu. Wieczorem wyszedłem go szukać po okolicy. Wokoło jest nowe osiedle, nie ma natężonego ruchu. Mógł przeskoczyć do sąsiadów lub iść na pole. Chodziłem, pytałem bez rezultatu. Jedna osoba mi tylko odburknął, że u nich jest pełno obcych kotów, że się kręcą co go drażni. “Ja kotów nie lubię” Po czym odszedł.

Minęła noc. Baton nie wrócił. Postanowiłem wrzucić post na Facebooka, że zaginął kot. Podałem pełną lokalizację, gdzie może przebywać. Po godzinie czasu pod nasz dom podjechał samochód. Wysiadła z niego Pani weterynarz, która opiekuje się naszym kotem. Na rękach miała Batona. Kot był wycieńczony i obolały. Kazała go obserwować ponieważ jest bardzo agresywny. Leżał w jej tujach skulony…

Wrócił i od razu zaczął jeść. Po czym położył się i spał kilka godzin. Wziąłem go na ręce i zobaczyłem, że jego brzuch ma bardzo dużą objętość. Jego tylna łapa była spuchnięta. Pojechaliśmy do weta w celu przebadania. Nie znaleziono oznak walki z innym zwierzęciem. Baton miał 41C* gorączki. Brzuch był nabrzmiały jak balon. Kot został uśpiony w celu badania. Został on ogolony i zauważyliśmy, że jego brzuch jest cały siny. Badania USG nie wykazały uszkodzeń wewnętrznych. W brzuchu była krew. Została ona usunięta. Okazało się, że to była pęknięta tętnica brzuszna. Gdybania co mogło się stać. Uderzenie auta? odpadło, ponieważ wszystkie kości całe. Barak oznak walki, brak zapachów innych zwierząt. Jedną z teorii było to, że ktoś Batona kopnął w brzuch.

Biedak się męczył 4 dni. Zmiana leków i zaczął reagować. Dostał mega dużo zastrzyków. Reakcja dobra, prawidłowa, co nas cieszyło. Codzienne wizyty i w końcu temperatura spadła. Na brzuchu obrzęk się zmniejszył, z łapy gdzie krew się rozeszła również. Została “gula” wielkości jaja kurzego. Dodatkowo otrzymał antybiotyk, leki, która miały spowodować pomniejszenie się tego krwiaka. Na szczęście się udało i dzisiaj ten obrzęk “gula” jest wielkości monety jednozłotowej.

Nasuwa się pytanie. Jeżeli to zrobił człowiek to dlaczego tak postąpił? Ja uczę moje dzieciaki, że każde zwierzę czuje, każde zwierzę odczuwa ból tak samo jak my. Nie wolno ich katować! Nie wolno ich kopać, nie wolno ich traktować jak piłkę! To jest straszne. Próbowałem zachować zimną krew. Lecz przez tę noc nie mogłem spać. Widziałem przerażenie w oczach dzieci.

Mój apel do wszystkich ludzi. Uczcie swoje dzieci kochać zwierzęta. Jeżeli ktoś jest w stanie tak z zimną krwią potraktować kota, który chciał się tylko przywitać to bez skrupułów będzie w stanie zrobić krzywdę również ludziom. Od małego ucz dzieci, rozmawiaj o zwierzakach. Nie musisz ich kochać, lecz ucz aby nie traktować zwierząt przedmiotowo. Empatia dla każdego żywego organizmu. To jest bardzo ważne! Ważne by dzieci rozumiały czym są zwierzęta i jak powinniśmy je traktować. Gdy widzisz agresywne zachowanie ludzi wobec zwierząt to reaguj. Wpajaj to samo swoim dzieciakom. Pamiętaj, że to ty jesteś ich nauczycielem i to z Ciebie one biorą przykład.

Kary za znęcanie się nad zwierzętami są zbyt niskie tak jak i  świadomość ludzka o następstwach takiego traktowania zwierząt.

Pisząc ten post widzę jak leży na krześle i mi się przygląda. Wydaje mi się, że jest świadomy tego co się stało ponieważ po kilku dniach stał się jeszcze bardziej kochany. więcej czasu spędza z nami, szuka kontaktu. Nawet jak się położy na kanapie obok nas to w taki sposób się ułoży aby zawsze chociaż łapką nas dotykał.

Na sam koniec zacytuję powiedzenie, które zawsze powtarzam. “Dom bez zwierząt jest tylko zwykłym mieszkaniem” Autor nieznany.

Pozdrawiam Bartek.

 

 




Dokarmianie dzikich ptaków. Czym karmić ptaki?

Mamy środek jesieni i jak to właśnie jesienią dzikie ptactwo zaczyna poszukiwać pożywienia. Flora zaczyna zapadać w sen zimowy a jej liście i owoce obumierają. Wtedy ptaki zaczynają magazynować pożywienie aby przetrwać zimę.

Człowiek może im w tym pomóc.

Wystarczy zbudować karmnik i sukcesywnie pomagać naszym ptasim przyjaciołom dostarczając im pożywienie.

Jak zbudować prosty karmnik dla ptaków?

Ja kupiłem dwa plastry drewna i drewniany kij do szczotki. W domu znalazłem kilka wkrętów i już wiedziałem, że uda się to razem wszystko zmontować.

Plastry mają średnicę 25 cm. Kij od szczotki pociąłem na dwudziestocentymetrowe  odcinki. Służą mi one jako podpory między plastrami.
Pozostały kawałek kija przymocowałem na środku dolnego plastra. Ma on za zadanie utrzymywać w słupku ogrodzeniowym nasz karmnik dla ptaków. Całość pomalowałem trzykrotnie bezbarwnym lakierem aby zabezpieczyć drewno przed wilgocią.

Koszt karmnika: 25zł

Dokarmianie dzikich ptaków. Czym karmić ptaki?

Najlepsze dla naszych ptaków to to co naturalne. Wszelkiego rodzaju ziarna, nasiona, orzechy. Zauważyłem, że ulubionym żarełkiem dla moich sikorek oraz sójek są właśnie orzechy. Zawsze jak wieszam im worki z ziarnami i orzechami dla ptaków to właśnie orzechy pierwsze znikają.
Kule tłuszczowe: Tłuszcz zwierzęcy (łój wołowy) dokładnie miesza się z ziarnami zbóż. Kupuję takie gotowe kule i również cieszą się one powodzeniem u moich ptasich sąsiadów.
Praktycznie w każdym markecie kupicie zestawy nasion, pokarmów dla ptaków. Nie są one drogie i wystarczają na długi czas.
Pamiętaj! Że jak się zdecydujesz na dokarmianie ptaków to rób to regularnie. Ptaki szybko się przyzwyczają i będą Cię codziennie odwiedzać.
Powiem Wam, że od kiedy mamy karmnik to codziennie widujemy bardzo dużo sikorek, sójek, kopciuszków. Przylatują też wróble ale rzadko.

Czym nie wolno karmić ptaków?

Nie dajemy ptakom pokarmów przetworzonych. Chleb, bułki, solona słonina. Wszystko to co zawiera sól. Tego kategorycznie nie wolno podawać ptakom. Chleb szybko pleśnieje a rzeczy zawierające sól powodują to, że ptaki dostają nadwrażliwości pokarmowych oraz bardzo chce im się pić a jak wiemy zimą dostęp do wody jest ograniczony. Tak samo nie wolno podawać gotowanych ziaren, kasz itp.

Powiem Wam, że oglądając ptaki, które jedzą z naszego karmnika czuję wielką satysfakcję. Zrobiłem go sam z dziewczynkami i codziennie podziwiam jak nas odwiedzają ptaki.

Pamiętaj! Decydując się na dokarmianie ptaków rób to mądrze i odpowiedzialnie. Tak aby im nie zaszkodzić.

jak wygląda sikorka jak wygląda ptak kopciuszek jak wygląda ptak sikorka

 

 




Kac moralny – skrzywdziłem przyjaciela.

Największym przyjacielem człowieka jest? Kto? No na bank nie kurła drugi człowiek! Jak nie? No nie! Największym, najbardziej cierpliwym, zawsze wybaczającym, zawsze wracającym przyjacielem człowieka jest pies! Tak pies! Na początku zagadka: Zamknij na dobę w piwnicy żonę i psa. Wypuść ich potem i sprawdź kto się bardziej ucieszy…

Zacznijmy od początku.

Trzy lata temu urodziła się Nela. Moja najmłodsza córka. Wtedy wraz z moją żoną podjęliśmy decyzję. że w naszym domu zamieszka pies. Bo zawsze mówiłem, że dom bez zwierzaka jest tylko mieszkaniem. Lena zawsze mówiła, że chciałaby psa. To był dodatkowy głos na TAK!
Myszkowałem na Ryjbójku i zauważyłem ogłoszenie: Wydam pieski […] niekontrolowana ciąża, psy się puściły tenteges. Okazało się, że te pieski to nic innego jak Jack Russell Terrier.  Kto nie zna tej rasy to podpowiem to taka mała bestia, która wystąpiła w filmie “Maska”.

Słodziutki, zajebisty, milutki no kurwa na sam widok tego pieska serce pękało! Pamiętam jak dziś! “Daruuuula cho zobacz jaki zajebisty!” Daria zobaczyła szczeniaki i powiedziała: Ten biało rudy! jaki fajniusiiii 🙂 Lena się ucieszy! Nawet się nie zastanawiałem i zaraz skontaktowałem się z właścicielką, że jestem pewny, że chcemy, że będziemy jego najlepszymi przyjaciółmi. Pani nas weryfikowała i po kilku godzinach wybrała nas.

Pojechaliśmy po Reksia. Po cichaczu aby Lenie zrobić niespodziankę. Gdy go przywieźliśmy a Lena go zobaczyła rozpłakała się, normalnie szlochała. Miłość od pierwszej minuty.

Pierwsze dni były trudne, płakał za swoją matką ale daliśmy radę. Nigdy nie był sam. Darula była na macierzyńskim więc miał cały czas opiekę. Jakoś to było.

Jedynym naszym minusem w tym całym zdarzeniu to było to, że chęć posiadania psa była silniejsza niż rozsądek. O czym teraz piszę? Otóż nie poczytałem jaka to rasa, o jej charakterze. Jak był u nas już kilka tygodni to pokazał nam swoje rogi! Pogryzione wszystko! To nie pies to perszing! On nie chodzi on biega, wszytko go wkurwia, ma tak zwane ADHD!  Wtedy przeczytałem opinie właścicieli tych psów i zrozumiałem, że kurwa najgorsze przed nami! Powiedziałem sobie jakoś to będzie, damy radę! Było wiele incydentów, naprawdę. Nauczył nas dyscypliny i pilnowania butów, rzeczy pozostawionych na kanapie, pufie, wszystkiego w jego zasięgu.

Co do relacji Reksio a dzieciaki? Jest ich prawdziwym strażnikiem. Amelia chyba z nim przechwyciła diabelskie cechy. On jest tak w nie wpojony, że na Nelę nie można nawet podnieść głosu bo on zaraz siedzi obok niej i na nas warczy. Powaga! Jej osobisty bodyguard!

Pamiętam sytuację jak on leżał na kanapie, chrapał a ona podniosła mu ogon i wsadziła kredkę w dupę! Wyskoczył jak z procy ale nawet na nią nie warknął. Targała go za ogon po podłodze, grzebała w oczach, uszach, paszczy a on nawet nie kwiknął…

Prawdziwy przyjaciel! Obrońca!
Zawsze Daria mówiła! Tylko mi go goń z łózka! On ma swoje posłanie i tam ma leżeć! Mówię sobie spoko! Nie ma problemu. Po trzech dniach został okrzyknięty królem łóżka! Śpi z nami w nogach i nie da się tego zmienić. A bo nie chcemy. Jest naszym kochanym wojownikiem.

Było miło, sielanka, miłość jak bambosz! Kurwa nawet dostaje karmę antyalergiczną bo jest uczulony na kurczaka i zboża. Byle gówna jeść nie może bo się ora jak Pawlak pole, od rana do wieczora!

Rozpisałem się co? ahhhh…. zawsze sobie mówię, że “do brzegu, doooo brzegu” by za dużo nie pitolić.

Minęły trzy lata od kiedy jest w naszym domu. Daria oznajmiła: Nela do przedszkola a ja wracam do pracy. I tak się stało.

No ale zaczęły się problemy z Reksiem 🙁 Zauważyliśmy już wcześniej, że jak zostaje nawet na godzinę sam to znaczy nam miejsca w domu. Sika wciąż w te same miejsca. Strasznie nas to wkurwiało, bo idziesz a tam ściana, tu mebel obsikany…
Jak zostaje teraz sam ponad 8 godzin to szcza tyle, że kurwa normalnie oszaleć można! Znowu fora, ryjbók i szukanie co zrobić? Zdania podzielone, każdy kurwa najmądrzejszy! nawet ci co suki mają!

Byłem u weterynarza zaszczepić  bydlątko i powiedziałem mu jak się sprawa ma…

Szybka diagnoza i padło: ” trzeba wykastrować”
Coooo? Jajca mu uciąć? Chyba Pan żartuje!

Nie! Poważnie, to same plusy. przestanie sikać w domu, z psa nadpobudliwego stanie się psem aktywnym, przestanie reagować na zapachy suk….

Mówię sobie Ociechuj! Jak to? Powiem wszystko Darii. Zastanawiałem się, jak jej to powiedzieć by  mnie niezrozumiała lub olała sprawę. A tu psikus! Padł wyrok! No to trzeba go wykastrować! Tak to jej słowa.

Kastracja Jack Russel Teriera

W piątek byłem go umówić na operację, specjalnie wziąłem tydzień urlopu by być z nim w domu.

Powiem Wam mam wielkiego kurwa kaca moralnego! Powiedziałem do weterynarza, że źle się z tym czuję! Zapytał mnie dlaczego? to dla jego zdrowia. Ja nie czekając na jego drugie zdanie zapytałem: A Pan? wyciąłby sobie jądra? Tak dla zdrowia? On wryty patrzył na mnie i z uśmiechem powiedział: “no nie…”

No właśnie!  Mam same córki, żonę, byłem sam dopóki Rex nie dołączył do naszego TEAMU.

W środę będzie po sprawie… Ja patrzę na niego i mam wrażenie, że on coś wyczuwa…
Czuję się jakbym go kurwa zdradził, jakbym wydał na niego wyrok robiąc mu wielką krzywdę….

EHHHHH! To chyba tylko facet zrozumie…

A idź pan w chuj!

OVER