1

Tanie danie ala chińczyk – 6,40zł – porcja

Hejka! Dawno nic nie publikowałem. Co prawda materiału mam naprawdę sporo lecz jakość lenistwo wygrało i spoczywałem na laurach…

Wiem , wstyd. Przepraszam.

W końcu coś dzisiaj opublikuję.

Tanie danie ala chińczyk

Naprawdę smaczne, tanie danie. Nie jednemu przypadnie do gustu. Dania tajskie, dania chińskie i ich przepisów jest naprawdę wiele. Jakie jest najlepsze azjatyckie danie? To musi każdy sam spróbować i odpowiedzieć sobie na te pytanie. ja ostatnio zapolowałem na przeceny w sklepach i udało mi się kupić krewetki 300g za 9.99zł. Cena naprawdę dobra. Ogólnie składniki, które wykorzystałem w tym daniu nie są drogie a cały obiad wyszedł ok ~6,40zł na osobę. To według mnie naprawdę dobry wynik.

Składniki jakie wykorzystałem w tym przepisie na tanie danie azjatyckie:

  • krewetki w ziołach 300g – 9.99zł
  • jedna por – 1,80zł
  • jedna papryka słodka – 1.89zł
  • jedna cebula szalotka – 0.60zł
  • fasolka szparagowa – 3.08zł – ok. 350g
  • dymka ze szczypiorem – 1.49zł
  • makaron ala zupka błyskawiczna – 2.99zł – 250g
  • mleczko kokosowe – 3.50zł – 200ml

Nagrałem film na FB, jak wykonałem te danie. Zapraszam do obejrzenia i podzielenia się swoją opinią.

Potrawa bardzo szybka do wykonania.

Warzywa kroimy w słupki. Krewetki smażymy na oliwie i dodajemy nasze warzywa. Dodajemy sos sojowy, sos rybny  i po ok. 10 minutach dolewamy mleczko kokosowe. Całość smażymy jeszcze ok 5 minut. W międzyczasie gotujemy makaron ~4 minuty. Odcedzamy i łączymy z sosem, warzywami i krewetkami.

Powiem Wam palce lizać! Brakowało mi w tym daniu jeszcze grzybów boczniaków lecz w ten dzień nie mogłem ich dostać. Pisałem już kiedyś na temat boczniaków. Sprawdźcie te danie również.

https://tatasamwdomu.pl/boczniaki-po-tajsku-z-makaronem/

 




Ucz kochać, szanować od małego – historia prawdziwa.

Od prawie roku mieszka z nami Baton. Baton to kot, który bardzo szybko zaaklimatyzował się w naszym domu. Przyszedł do naszego domu gdy miał ok. 8 tygodni. Mały nieporadny o niebieskich oczach. Słodziak.

Bałem się, że może być konflikt z naszym Reksiem lecz po kilku godzinach widziałem, że Reksio stał się jego opiekunem. Zabawy na całego, gonito po domu, po prostu hulanka i wielka aktywność. Można powiedzieć, że nasz siedmioletni piec jakby odżył 🙂 Miło jest popatrzeć jak stworzyli super komitywę.

Wyobraźcie sobie, że stworzyli taką paczkę, że nawet jak zbroili to nie wiedziałem, czy mam ich karcić czy bić brawo za kreatywność i współpracę.

Dwa razy zdarzyła się sytuacja, którą teraz opiszę. Zostawiłem garnek z grochówką na blacie aby ostygła przez schowaniem do lodówki. Przepyszna grochówka gotowana na wędzonych kościach. Sztos! Tak sobie stygło i stygło i tak patrzę a mój Team poszedł razem do kuchni. Baton wskoczył na blat i przyglądał się garnkowi. Raz, drugi trzeci… Reksio grzecznie siedział na dole. Nagle Baton wsadził łapę do garnka wyjął wędzoną kość i zrzucił ją na blat, po kilku sekundach łapką przepchnął ją w stronę Reksia i podarował smakołyk psu. Zanim wstałem i zareagowałem to już kot miał w pysku kiełbasę śląską, która również była w zupie. Szybko wchodzę do kuchni a towarzystwo się rozeszło w przyspieszonym tempie…

Dobre co?

To była zorganizowana, przemyślana akcja. Nauczka dla mnie, by już bez opieki garnków nie zostawiać.

Kot w tym roku przeszedł zabieg kastracji. To dla jego zdrowia, bezpieczeństwa no i dla naszego komfortu aby nie posikiwał w domu, nie znaczył ścian, mebli etc. Koty kastraty nie są podatne do agresji i szybciej się wycofają z pola widzenia innych kotów niż podejmą walkę o teren. Na wiosnę postanowiliśmy go przyzwyczajać obcować ze środowiskiem. Kontrolowanie był wypuszczany na ogród. Bardzo mu się to spodobało. Wychodził nawet do pobliskiego sadu i tam spędzał długie chwile. Lecz meldował się w domu co ok. 2 godziny. Gdy nas nie było  to Baton siedział zamknięty, bezpieczny w domu.

Kilka tygodni temu, w sobotę Baton pobiegł rano do sadu. zameldował się raz koło południa. Wrócił ponownie do sadu. Mijały godziny a Baton nie wracał. Zacząłem go szukać, pukać w jego miskę aby go zwołać do domu. Bez rezultatu. Jest on bardzo ufnym kotem co z jednej strony to fajne ale z drugiej strony to jest bardzo niebezpieczne dla niego. Daje się pogłaskać każdemu. Wieczorem wyszedłem go szukać po okolicy. Wokoło jest nowe osiedle, nie ma natężonego ruchu. Mógł przeskoczyć do sąsiadów lub iść na pole. Chodziłem, pytałem bez rezultatu. Jedna osoba mi tylko odburknął, że u nich jest pełno obcych kotów, że się kręcą co go drażni. “Ja kotów nie lubię” Po czym odszedł.

Minęła noc. Baton nie wrócił. Postanowiłem wrzucić post na Facebooka, że zaginął kot. Podałem pełną lokalizację, gdzie może przebywać. Po godzinie czasu pod nasz dom podjechał samochód. Wysiadła z niego Pani weterynarz, która opiekuje się naszym kotem. Na rękach miała Batona. Kot był wycieńczony i obolały. Kazała go obserwować ponieważ jest bardzo agresywny. Leżał w jej tujach skulony…

Wrócił i od razu zaczął jeść. Po czym położył się i spał kilka godzin. Wziąłem go na ręce i zobaczyłem, że jego brzuch ma bardzo dużą objętość. Jego tylna łapa była spuchnięta. Pojechaliśmy do weta w celu przebadania. Nie znaleziono oznak walki z innym zwierzęciem. Baton miał 41C* gorączki. Brzuch był nabrzmiały jak balon. Kot został uśpiony w celu badania. Został on ogolony i zauważyliśmy, że jego brzuch jest cały siny. Badania USG nie wykazały uszkodzeń wewnętrznych. W brzuchu była krew. Została ona usunięta. Okazało się, że to była pęknięta tętnica brzuszna. Gdybania co mogło się stać. Uderzenie auta? odpadło, ponieważ wszystkie kości całe. Barak oznak walki, brak zapachów innych zwierząt. Jedną z teorii było to, że ktoś Batona kopnął w brzuch.

Biedak się męczył 4 dni. Zmiana leków i zaczął reagować. Dostał mega dużo zastrzyków. Reakcja dobra, prawidłowa, co nas cieszyło. Codzienne wizyty i w końcu temperatura spadła. Na brzuchu obrzęk się zmniejszył, z łapy gdzie krew się rozeszła również. Została “gula” wielkości jaja kurzego. Dodatkowo otrzymał antybiotyk, leki, która miały spowodować pomniejszenie się tego krwiaka. Na szczęście się udało i dzisiaj ten obrzęk “gula” jest wielkości monety jednozłotowej.

Nasuwa się pytanie. Jeżeli to zrobił człowiek to dlaczego tak postąpił? Ja uczę moje dzieciaki, że każde zwierzę czuje, każde zwierzę odczuwa ból tak samo jak my. Nie wolno ich katować! Nie wolno ich kopać, nie wolno ich traktować jak piłkę! To jest straszne. Próbowałem zachować zimną krew. Lecz przez tę noc nie mogłem spać. Widziałem przerażenie w oczach dzieci.

Mój apel do wszystkich ludzi. Uczcie swoje dzieci kochać zwierzęta. Jeżeli ktoś jest w stanie tak z zimną krwią potraktować kota, który chciał się tylko przywitać to bez skrupułów będzie w stanie zrobić krzywdę również ludziom. Od małego ucz dzieci, rozmawiaj o zwierzakach. Nie musisz ich kochać, lecz ucz aby nie traktować zwierząt przedmiotowo. Empatia dla każdego żywego organizmu. To jest bardzo ważne! Ważne by dzieci rozumiały czym są zwierzęta i jak powinniśmy je traktować. Gdy widzisz agresywne zachowanie ludzi wobec zwierząt to reaguj. Wpajaj to samo swoim dzieciakom. Pamiętaj, że to ty jesteś ich nauczycielem i to z Ciebie one biorą przykład.

Kary za znęcanie się nad zwierzętami są zbyt niskie tak jak i  świadomość ludzka o następstwach takiego traktowania zwierząt.

Pisząc ten post widzę jak leży na krześle i mi się przygląda. Wydaje mi się, że jest świadomy tego co się stało ponieważ po kilku dniach stał się jeszcze bardziej kochany. więcej czasu spędza z nami, szuka kontaktu. Nawet jak się położy na kanapie obok nas to w taki sposób się ułoży aby zawsze chociaż łapką nas dotykał.

Na sam koniec zacytuję powiedzenie, które zawsze powtarzam. “Dom bez zwierząt jest tylko zwykłym mieszkaniem” Autor nieznany.

Pozdrawiam Bartek.

 

 




Gdy dziecko nie chce jeść. Jak temu zaradzić?

W kwietniu gościliśmy w programie Dzień dobry TVN. Wraz z Leną opowiadaliśmy o tym jak ważne jest wspólne zasiadanie do stołu. W naszej ocenie to bardzo ważny aspekt jeżeli chodzi o wspólne, rodzinne relacje.

Opowiadaliśmy o tym, że bardzo dużo dla nas znaczą wspólne posiłki. Z naszego punktu widzenia to właśnie wspólne posiłki przy stole integrują naszą rodzinę. Przy stole zawsze poruszamy ważne dla nas sprawy. Poruszamy tematy, które dotyczą każdego z nas. Jeżeli ktoś boryka się z jakimś problemem to właśnie podczas posiłków próbujemy je wspólnie rozwiązać.

Jak to w programie czas leci jak piasek w klepsydrze i nie powiedzieliśmy o tym jak się zaczyna nasze celebrowanie wspólnie spędzonego czasu. Kilka lat temu Lena był niejadkiem. Jak każdy dbający o zdrowie swojej pociechy rodzic próbował “wepchnąć” w swoje dziecko wszystko co było pod ręką. Aby rosło, aby było zdrowe, aby było najedzone! Jedz to jest dobre! Czyżby?

Taka sytuacja: Idziecie do restauracji. Kuchnia świata. W karcie jest ponad 30 dań, różne dania. Czy zjesz wszystko? Czy wszystko z karty jest dla Ciebie dobre, odpowiedne? Nie sądzę. Nie uwierzę, że jest chociaż jedna osoba na świecie co zje ze smakiem wszystko co jej podadzą na talerzu. Nie realne!

Tak samo jest z dzieciakami. Nie chcą jeść bo im nie smakują. Ich receptory smaku nie działają tak jak u dorosłych osób. Do tego by dziecko jadło  rzeczy trzeba czasu. Dziecko musi się samo przekonać, że rzeczy, które chcesz jej podać są smaczne, zdrowe. To, że położysz na stole talerz z zieleniną czy też mięsem i mówisz jedz! To tak nie działa! e-e! Tylko się zaczniesz irytować, wkurzać a dziecko i tak nie zje, zacznie płakać, Ty dostaniesz furii i na końcu to albo zjesz albo wyrzucisz. Prawda? No prawda! Nawet nie kwestionujcie tego co napisałem bo taka jest kolej rzeczy.

Długo siedziałem, myślałem, obserwowałem, ustalałem co zrobić aby to się zmieniło. I w końcu się udało. Na dzień dzisiejszy praktycznie wszystko co ugotuję lub ugotujemy wspólnie (do tego zmierzam) to dzieciaki jedzą.

Moja metoda naprawdę działa! Dzieci zaczęły jeść.

Zaprosiłem dziewczyny do kuchni. I powiedziałem: dzisiaj gotujemy razem. Upieczemy wspólnie dużą, rodzinną pizze. Każdy dostał podział obowiązków. Oczywiście Nela takie aby nie miała do czynienia z nożem. Lena już potrafi kroić więc nie miałem obaw przekazać jej nóż aby przygotowała półprodukty. Nela wałkowała ciasto, nakładała sos, który wcześniej ugotowałem. Największą frajdę miały gdy wspólnie układaliśmy komponenty. Gdy się upiekła i ją pokroiłem to nadal obserwowałem ich zachowanie. Podkreślałem wielokrotnie, że to nasza wspólna pizza i będzie na pewno lepiej smakować. Zjadły! Mogę napisać, że pochłaniały ją z radością! Przepis na domową pizze

Kolejny raz powiedziałem, że będziemy gotować rosół. Nie było problemu by je do tego namówić. W sumie zrobiły go same. Ja im tylko podpowiadałem jak należy co robić. Nela obierała warzywa, Lena układała, zalewała wodą. Wspólnie gotowały również makaron. Znowu zadziałało!

Nela je warzywa! Je, bo je polubiła na nowo! Spróbowaliśmy zrobić sałatkę, pokroiłem jej pomidory, ogórki, paprykę i mówiłem jej, że ma ładnie poukładać. By poukładała w taki sposób by jej się podobało. Cyk! Sama zrobiła! Sama zjadła.

Kolejny test. Nasza rodzima tradycyjna, poznańska potrawa – Pyry z gzikiem. Nela nie lubi białego sera więc odpada.  Nie ma co na siłę jej tego wpychać bo wiem, że nie zje. Do tego trzeba czasu. Lena też nie lubiła a dzisiaj robi lepszą gzikę niż ja! Robi to perfekcyjnie! Sama jest w stanie zrobić całe danie! Wystarczy, że jej tylko powiemy jakie chcemy ziemniaki. W mundurkach lub pieczone? Wychodzą wyśmienite. Alternatywą dla Neli w tym przypadku jest jogurt, zielony ogórek i właśnie ziemniaki. Pieczone łódeczki w przyprawach lub gotowane w mundurkach okraszane masełkiem. Gdy gotuję zawsze wołam je do siebie i proszę by spróbowały np. sos. Pytam czy dobry, czy czegoś brakuje etc.

Mógłbym wymieniać i wymieniać. Podsumowując mój wpis to mogę napisać, że wspólne gotowanie, rozmowa bardzo integruje naszą rodzinę. Poznajemy siebie nawzajem. Wiemy co kto lubi i wiemy jak dostosować potrawy aby każdy mógł zjeść ze smakiem. W dodatku uczę dzieciaki samodzielności. Jestem mega dumny z tego, że Lena załapała bakcyla i sama próbuje gotować. Nie trzeba jej do tego namawiać. Ostatnio sama robiła Sushi. Kurczę tak je wysmyczyła, że gdybym nie wiedział, że to ona robiła to bym myślał, że Daria gdzieś zamówiła. Bardzo duży progres. Bardzo mnie to cieszy.

Warto spuścić z tonu i próbować rozmawiać, próbować nowe smaki lecz nic na siłę. Nie wmuszajcie dzieciakom rzeczy, które nie chcą jeść. Z czasem się same przekonają. Bądźcie przykładem i pokazujcie dobre nawyki. Jedzcie warzywa, mięso. Pokazujcie, że to Wam smakuje. Zachęcajcie do wspólnego gotowania. Jest to fajna zabawa, fajne doświadczenie i mile spędzony czas. Czas, którego coraz częściej nam brakuje a dzieci rosną. Gotujcie, jedzcie, rozmawiajcie razem. To cementuje wasze relacje.

 

Zobaczcie sami n Youtube nasze wspólne gotowanie:




Tato bagnet na broń! Nadstaw pierś. WKU wzywa na wojnę

Dzisiaj poruszę pewną kwestię, która krąży w mojej głowie od samego początku agresji Rosji na Ukrainę. Rosja napadła na Ukrainę a to nasz bezpośredni sąsiad za wschodnią granicą. W związku, że jesteśmy w NATO to Polska jest punktem strategicznym. Zachodzą pewne obawy, że Putin może zaatakować również inne kraje m.in. Polskę. Poruszałem ten temat w DDTVN lecz uważam, że nie jest on do końca wyczerpany. jakie są moje obawy, jakie mam pytania opisałem to poniżej.

Bóg – Honor – Ojczyzna

Znane wszystkim? Pewnie, że znane! Tylko jak to interpretować? Jest mi niezmiernie przykro, smutno oglądając reportaże w telewizji na temat tego co się dzieje na Ukrainie. Serce pęka gdy się widzi bezbronne matki, dzieci, które przeżywają agresję Rosjan. Już tyle ludzi zginęło, tyle domów zostało zbombardowane. W głowie mi się to nie mieści jak można tak postępować?

Co jeżeli nasze władze zarządzą mobilizację wojskową w celu bronienia naszych granic? Może zacznę trochę inaczej. Cofne się w czasie do momentu gdy byłem kawalerem, żyłem beztrosko a decyzje jakie podejmowałem często były nieprzemyślane.

Gdy miałem 17-18 lat to świat był dla mnie bardzo kolorowy, imprezy, beztroskie życie. Łobuzowało się strasznie i w tym czasie, gdy już otrzymałem wezwanie z WKU przed komisję wojskową to wtedy traktowało się jako przygodę. Oczywiście zdrowy jak byk kategoria “A” czyli do okopów, na front idealny kandydat. Jeszcze raz napiszę dla mnie to było jak przeżycie fajnej przygody. Lecz to było ponad 20 lat temu. Wtedy bez problemu bym wsiadł w pociąg i pojechał w przydzielone mi miejsce. Nie ważne czy będę pilnował studni czy też na froncie stał z karabinem i strzelał we wszystko co nie mówi po polsku. Tak było lecz teraz się to pozmieniało.

Od kiedy mam rodzinę, żonę dzieciaki, można powiedzieć stabilizację to do tego tematu podchodzę trochę inaczej. Może rozwinę podtytuł jaki napisałem powyżej.

Bóg.

To dla każdego jest bardzo delikatny temat. Bardzo szanuję każdą osobę, która wierzy w Boga. Ja sobie myślę i zadaję sobie pytania, na które nie ma odpowiedzi. Dlaczego Bóg dopuszcza do takiej tragedii? Dlaczego pozwala na to, by ginęło tysiące ludzi, bezbronnych ludzi! bardzo trudne pytania prawda? Może ktoś z Was mi odpowie na te pytanie?

Honor.

Tak! To też jest bardzo delikatna kwestia. Mówią: Honorem mężczyzny jest bronienie swojej ojczyzny. Tak. zgodzę się z tym. Lecz nasuwają mi się pytania: Co z moją rodziną? Kto zaopiekuje się moimi dziewczynkami? Kto będzie opłacał wysoki kredyt? Kto zapewni im bezpieczeństwo? Kto zapewni im byt? Idąc na front, pracodawca wystawia urlop bezpłatny, bez świadczeń. Co dalej? Strach w oczach dzieci to jest najgorsze co może cię spotkać. Jesteś wtedy bezradny. Dziecko nie zrozumie, dlaczego Ty odchodzisz, jedziesz na front a je zostawiasz same w domu. Mętlik jaki mam w głowie  jest naprawdę nie do opisania. Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania. Bezsilność targa moimi emocjami.

Ojczyzna.

Ojczyzno moja. Mimo trudności i podziałów jakie są w naszym kraju nie wyobrażam sobie abym mógł być pasywny uciekł gdzie indziej. Wyjechał, porzucił pozostawił… Lecz czy zapewnisz bezpieczeństwo i ochronę mojej rodzinie? Czy nie zostawisz ich w potrzebie? Pamiętaj, że medalu nie da się wykorzystać jako obkład do chleba. Czuję straszne rozdarcie i nie wiem, nie potrafię opisać tego słowami.

Niech to się jak najszybciej skończy. Każdy myślący, zdrowy facet myśli podobnie jak ja. To nie jest akt odwagi ani też akt tchórzostwa. Każdy się martwi w pierwszej kolejności o swoich bliskich. Taka jest prawda.

 

 

 




Jakie warzywa i owoce wspomagają odchudzanie?

Dieta oparta na owocach i warzywach – czy jest odpowiednia?

Większa ilość warzyw i owoców w codziennej diecie sprawi, że znacząco ograniczysz ilość kalorii. Deficyt energetyczny jest z kolei sposobem na zrzucenie nadprogramowych kilogramów. Owoce i warzywa są też źródłem witamin, mikroelementów i błonnika, które pozwalają uniknąć niedoborów i schudnąć naturalnie.

Owoce i warzywa w diecie przyspieszają przemianę materii i dzięki błonnikowi po budzają jelita do pracy. Dają impuls organizmowi do szybszego spalania tkanki tłuszczowej i hamują nieprzyjemne uczucie głodu. Dzięki witaminom i związkom aktywnym działają również odtruwająco na organizm, usuwając z niego toksyny.

Jakie warzywa i owoce uwzględnić w diecie odchudzającej?

W jadłospisie osoby, która chce zrzucić nadprogramowe kilogramy, powinny znaleźć się warzywa i owoce o niskim indeksie glikemicznym. Sprawiają one, że nie występują spadki glukozy i ataki głodu przestają się pojawiać. Owoce o niższym indeksie glikemicznym mają też mniej cukru, przez co zawierają też niewiele kalorii. Najlepsze owoce w diecie odchudzającej mają 30-60 kalorii w 100 gramach. Natomiast niektóre warzywa mają tak zwany ujemny bilans energetyczny. To oznacza, że wydatek związany z ich strawieniem jest wyższy niż kalorie, które mają w sobie. Warto uwzględnić takie rośliny w swoim jadłospisie.

Jakie warzywa i owoce powinny zatem znaleźć się w menu osoby, która chce przejść na dietę redukcyjną? To na pewno bogaty w błonnik i bromelię ananas, grejpfrut, który pobudza spalanie tkanki tłuszczowej czy też cytryna pozwalająca pozbyć się nagłego uczucia głodu. Warto spożywać też rodzime jabłka i gruszki, które mają sporo błonnika pod warunkiem, że zjadasz je ze skórką. Cennym źródłem błonnika i związków antyoksydacyjnych są także jagody i borówki.

Pamiętaj też, by w większości swój jadłospis opierać na warzywach. Odznaczają się one mniejszą kalorycznością, większą zawartością błonnika i niższą cukru. Wśród warzyw odpowiednich dla diety odchudzającej znajdą się na pewno warzywa strączkowe, które pomagają zaspokoić głód na dłuższy czas oraz są źródłem białka. Istotne są również warzywa o niskim indeksie glikemicznym, takie jak cukinia, szparagi, sałata, ogórki, papryka, pomidory, kalarepa, kalafior, brokuł czy kapusta. Zawierają niewiele kalorii, a pozwalają stworzyć wiele interesujących posiłków.

Zdrowe soki na odchudzanie

Zdrowy jadłospis powinien zawierać sporą dawkę warzyw i owoców, ale mogą być one dostarczone również przy pomocy fit soków, których ofertę znajdziesz na stronie: http://fit-juice.pl/. Jedna butelka soku to aż 1,5 kilograma owoców i warzyw, co stanowi prawdziwą bombę witaminową. Soki wytłaczane są na zimno za pomocą metody cold press, dzięki czemu warzywa i owoce zachowują wszelkie właściwości. Nie ma w nich sztucznych dodatków i konserwantów, jest za to sporo witamin, mikroelementów i błonnika. Sprawdź ofertę Fit Juice i wprowadź fit soki do swojego jadłospisu.




Jakie garnki emaliowane wybrać?

Warto zacząć od odpowiedzi na pytanie, dlaczego w zasadzie mielibyśmy wybrać garnki emaliowane? Odpowiedź jest prosta, a w zasadzie jest ich wiele. Powłoka emaliowana jest całkowicie bezpieczna dla zdrowia, nie wchodzi w reakcję z żywnością i jest odpowiednia dla dzieci, osób starszych oraz alergików. Emalia nie posiada w składzie kadmu, ołowiu i BPA, jest wolna od szkodliwych substancji. Dodatkowo szklista powłoka jest bardzo szczelna, nie mogą zagnieździć się w niej drobnoustroje. Warto wspomnieć również, że naczynia emaliowane mają bardzo dużą odporność na wysokie temperatury i kwaśne potrawy, przy czym tego drugiego nie można powiedzieć o stalowych naczyniach. Dzięki temu wszystkiemu emalia jest też doskonała do przechowywania żywności. Inne naczynia: stalowe czy żeliwne, mogą z czasem wpłynąć na smak i jakość potrawy, w przypadku emalii nie ma tego problemu, powłoka jest całkowicie obojętna względem jedzenia.

Co to są garnki Belis?

Marka Belis coraz mocniej podbija rynek europejski, zdobywając coraz to nowych zwolenników. Większość osób, które korzystały z naczyń Belis, już nie wybiera innych garnków. Skąd się właściwie ta marka wzięła i czym podbija rynek? Fabryka Belis wcześniej zwana fabryką naczyń emaliowanych SFINX, powstała na skutek połączenia się trzech innych fabryk czeskich, a miało to miejsce w XIX wieku. Od tego czasu fabryka podąża dwoma, zdawać by się mogło bardzo odmiennymi, torami. Z jednej strony Belis ceni sobie od zawsze jakość i nowoczesność, jednocześnie pozostaje jednak w zgodzie z tradycją. Już w 1970 roku fabryka SFINX eksportowała swoje naczynia do aż 80 krajów na całym świecie. Biorąc pod uwagę doświadczenie fabryki, nie można na pewno odmówić im kompetencji w tym co robią.

Czym wyróżniają się garnki Belis?

Ilość zadowolonych konsumentów nie bierze się oczywiście z faktu, że fabryka istnieje już od tak dawna. Czym więc charakteryzują się naczynia Belis? Zdecydowanie to co charakteryzuje tę markę to zawyżanie, zamiast obniżania standardów. Podczas gdy większość marek niestety tworzy naczynia coraz słabsze i coraz bardziej podatne na uszkodzenia, Belis wciąż stawia na jakość wykonania. Co najważniejsze, wszystkie garnki emaliowane Belis wykonane są z blachy o grubości minimum 1,2 mm, a niektóre kolekcje mają grubość nawet 2 mm. Dla porównania tanie garnki z dyskontów mają grubość około 0,5 mm. Co za tym idzie, garnki Belis na długo utrzymują ciepło wewnątrz naczynia i przede wszystkim zmniejszają ryzyko przywarcia potrawy. Kolejnym ważnym krokiem przy tworzeniu garnków Belis jest oczywiście nałożenie emalii. Zanim powstała emalia trafi na garnek jest poddawana wielu próbom, które mają na celu eliminację jakichkolwiek najdrobniejszych błędów produkcyjnych. Dzięki temu nie ma obaw że emalia odpryśnie lub powstaną na niej pęknięcia podczas korzystania z naczynia. Sprawdzona emalia trafia na naczynia i do pieca. Proces emaliowania powtarzany jest dwukrotnie, najpierw z użyciem szarej lub czarnej emalii bazowej, a następnie już przy pomocy emalii kolorowej. Każda partia produktu jest ostatecznie sprawdzana, czy aby grubość emalii jest na pewno idealna i gwarantuje wysoki komfort użytkowania.




Przepis na gołąbki rybne 🐟

Dzisiaj przedstawiam Wam nietypowy przepis na gołąbki. Mój przesis na gołąbki rybne urodził się całkiem spontanicznie. Eksperyment, który uważam za udany.

Tradycyjny przepis na gołąbki zawiera: mięso wieprzowe, kapustę włoską lub pekińską, sos pomidorowy. Ja całkowicie to wywróciłem do góry nogami.

Składniki na gołąbki rybne

  • czerwona kapusta
  • 0.50kg filet z ryby (ja kupiłem mrożone filety z flądry)
  • ryż z warzywami – woreczki po 125g
  • śmietana 12%  400g
  • przyprawy pieprz i sól, przyprawa do ryby, tymianek
  • czosnek – dwa ząbki

Jak wykonać gołąbki rybne w czerwonej kapuście?

Obieramy naszą kapustę na pojedyncze liście i parzymy je ok 5 min we wrzątku. Wodę do której wrzucamy nasze liście solimy.

 

Kupiłem ryż już suszonymi warzywami. Ugotowałem jedną torebkę i odstawiłem do wystygnięcia.

W międzyczasie odmrożone filety posypałem przyprawą do ryb i wstawiłem do piekarnika na 180C – 30 minut.

Po upieczeniu całość łączymy i zostawiamy do ostygnięcia.

Sos wykonujemy ze śmietany 12% dodając pieprz i sól oraz czosnku.

Całość zawijamy i układamy w naczyniu żaroodpornym. Zalewamy sosem i wstawiamy na 30 minut do piekarnika.

 

Smak bardzo wyborny, dla wegemaniaków to idealne rozwiązanie na danie główne. Mam nadzieje, że te smaki, które połączyłem nie jednej osobie przypadną do gustu. Smacznego

wege gołąbki z rybą przepis




Domowy przepis na szynkę dojrzewającą – zrób to sam

Przepis na szynkę dojrzewającą.

To Wam dzisiaj zaserwuję. Nigdy nie robiłem więc to był mój pierwszy raz. Widziałem jak taką szynkę robił mój tata lecz nigdy mnie to nie interesowało. Miesiąc temu pomyślałem, że spróbuję sam zrobić szynkę dojrzewającą w domu. I tak i jest! Zrób to sam!

Przepis na szynkę dojrzewającą, bez sztucznych barwników, konserwantów.

Kupiłem mięso wieprzowe: szynkę kulkę i zacząłem całą zabawę.

Mogę powiedzieć, że ten moment to był niczym celebracja. Oczekiwanie na jej pierwsze rozkrojenie powodowało, że aż we mnie buzowało.

Jak  taką szynkę dojrzewającą w domu?

Mięso myjemy i ściągamy błony. Całość układamy w jakimś naczyniu i zasypujemy nasze mięso solą. Ja wybrałem miskę na dno położyłem podstawek a na ten podstawek szynkę i zasypałem to solą. W taki sposób woda, która zostanie wyciągnięta przez sól z mięsa ocieka na dno miski. Mięso tak ułożone nie ma styczności z wyciekającą wodą.
W ten sposób moja szynka leżała w soli trzy doby.

 

Po tym czasie, mięso z wierzchu lekko stwardnieje i się zrobi ciemniejsze. Ja nie stosuję soli peklowej tylko zwykłą sól kamienną.

Wyciągamy naszą szynkę i zbieramy nadmiar soli. Układamy na gazie, czystej pieluszce tetrowej lub lnianej tkaninie i obsypujemy przyprawami, ziołami. Ja zastosowałem, pieprz, ostrą paprykę, tymianek oraz liście laurowe.

Całość zawijamy i sznurujemy. Odkładamy w miejsce, które ma ok 18C*. Miejsce musi być przewiewne. Co trzy dni zmieniamy tkaninę aż do momentu gdy zauważymy, że nasze mięso przestaje być wilgotne. U mnie trwało to dwa i pół tygodnia. Szynka straciła prawie 300g wody.

Po tym czasie naszą szynkę wstawiamy do lodówki na około siedem dni.

Po ponad trzech tygodniach od momentu zawinięcia celebrowałem krojenie mojej szynki.

Smak szynki domowej dojrzewającej

Słona, wyczuwalny akcent ziół. Dla mnie idealna. Mimo, że surowa to bardzo krucha i się dobrze rozpada podczas jedzenia. Moja żona gdy ją posmakowała, powiedziała, że mam już zacząć robić kolejne. Czyli? No smakowało! Kolejne spróbuję podwędzić i dodać innych przypraw.
Spróbujcie sami zrobić taką szynkę. Takie szynki w sklepach są drogie więc zaoszczędzicie kupę kasy a do tego macie pewność, że nie ma w nich nic sztucznego. Kolejny fakt: Im dłużej schnie tym lepsza. Być może kolejne po wiszą dłużej?

PS: Odwijając szynkę możecie zauważyć białe kropki. Jest to wysolenie z mięsa. Nie ma się czego obawiać.




Polski Ład czyli zaczynamy zaciskać pasa!

Długo się zastanawiałem czy poruszyć ten temat lecz nie miałem punktu odniesienia. Są pewne fakty, który mnie przerażają.
Polski ład, podwyżki prądu i gazu, inflacja…
Jeżeli chodzi o Polski Ład opiszę moje przemyślenia na końcu.

Podwyżki prądu i gazu.

No tutaj każdy z nas dostał mocny strzał w kolano! Ceny prądu wzrosły średnio 24% a gazu 54%. Dodam tylko, że to są podwyżki, które nie uwzględniają kosztów pośredników, cen przesyłowych i wszystkich dodatkowych dopłat, opłat, które mamy wyszczególnione na naszych rachunkach. W gminie Tarnowo Podgórne realny wzrost cen gazu wyniósł 170%. Bardzo boląca podwyżka.
Jakie są skutki takich podwyżek?

Koło podwyżek napędza się wprost proporcjonalnie ze wzrostem cen paliwa, prądu, gazu. Proste jak 2+2! Jeżeli ceny prądu, gazu rosną to muszą również wzrosnąć ceny artykułów, które dany producent produkuje.
Ja już zauważyłem wzrost cen, pieczywa, mleka, makaronów, kasz i ryżu.

Przykładowe ceny w Lidlu oraz wzrost procentowy

Bułka kajzerka z 0.29zł na 0.39zł ~34%
Bułka kajzerka wieloziarnista z 0.39 na 0.49zł ~25%
Filet z kaczki – 32zł na 37.99zł ~22%
Mleko świeże 2% 1.89zł na 2.49zł ~30%

Paradoksem dla mnie jest to, że firmy oraz samorządy odczują wzrost cen o prawie 300% względem roku poprzedniego. Przykładem jest informacja, która została zamieszczona na stronie Facebooka: Zamek w Rydzynie

Zamek w Rydzynie: W dniu wczorajszym otrzymaliśmy fakturę za listopad na kwotę ponad 30 tysięcy złotych. Przy identycznym zużyciu przed rokiem zapłacilibyśmy ok. 12.000 zł.

Niestety na chwilę obecną wyłączyliśmy w zamku całkowicie ogrzewanie i nie przyjmujemy żadnych gości. Po prostu nie stać nas na ciepło” – czytamy w komunikacie. Na początku stycznia zamek potwierdził, że przez podwyżkę o 450 proc.

To jest naprawdę przytłaczająca informacja. Przez takie podwyżki gazu nie jedna firma ogłosi upadłość.

Prezydent miasta Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował na swoim Fanpagu o podwyżkach gazu w Warszawie:

OSiR Ursus – podwyżka 390%
OSiR Solec, Jutrzenka, Szczęśliwice – podwyżka 490 %
Przychodnie Zdrowia Ursynów – podwyżka 800%
Mieszkania komunalne (ZGN) Wawer – podwyżka 900%
I absolutny rekordzista – mieszkania komunalne (ZGN) Włochy – 1000%
PGNiG odpowiedział:
Informujemy, że PGNiG Obrót Detaliczny nie składał oferty w przetargu, którego wynikiem jest wspomniany wzrost cen o 980%.
ZGN Warszawa-Włochy nie jest klientem PGNiG OD od 2016 r.
Warto podkreślić, że organizowanie przetargów w szczycie giełdowych notowań cen gazu przekłada się na ich wzrost dla odbiorców końcowych. Jak widać nie tylko PGNiG, ale i inne prywatne podmioty są zmuszone do oferowania wyższych cen wynikających z sytuacji na otwartym rynku gazu.
Podsumowując będzie bardzo drogo i musimy się szykować na mocne zaciskanie pasa a każdą złotówkę będziemy oglądać kilka razy z każdej strony.

Inflacja oraz wzrost stóp procentowych

Inflacja w Polsce wynosi ponad 8% a dokładnie 8.6%. To największy skok inflacji od 21 lat. Czyli ceny artykułów oraz usług rosną. Za tę samą kwotę można kupić coraz mniej. Inflacja powoduje, że z czasem wartość pieniądza spada.
Rozwiązaniem zatrzymania inflacji jest podwyższenie stóp procentowych w bankach. W ciągu dwóch miesięcy podniesiono czterokrotnie stopy procentowe co spowodowało drastyczny wzrost rat kredytów.
Średnio raty kredytów hipotecznych na kwoty powyżej 300 tysięcy złotych wrosły o 450zł. To bardzo dużo.
Lecz konsumenci powinni być tego świadomi, że stopy procentowe mogą w każdej chwili wzrosnąć. Były bardzo niskie. Prognozy nie sa za najlepsze, ponieważ są przewidywane kolejne wzrosty stóp procentowych co wiąże się z ponownym wzrostem cen kredytów.
Może się okazać, że nagle zabraknie nam pieniędzy aby taki kredyt spłacać.
Cena gazu w górę
Cena prądu w górę
Cena rat w górę

i podliczając całość rachunki wzrosną grubo o ponad 1000zł dla gospodarstwa domowego. Nie liczę tutaj cen żywności. Tylko ile będziemy musieli dodatkowo wyłożyć do rachunków.

Teraz poruszę kwestię “Polskiego ładu”

Czy ta nazwa jest aby adekwatna do zaistniałej sytuacji jaka nastała w przeciągu dwóch tygodni? Według mnie? Nie! Jest taki chaos, że tak naprawdę nikt nie wie, co go czeka na koniec roku 2022 i co będzie podczas rozliczania naszych pitów.
Została podniesiona wolna kwota od podatku z 8000 do 30000zł.
Super! Fajnie! Ale czy na pewno dla wszystkich to jest opłacalne? Może się okazać, że osoby, które zarabiają najniższą krajową nie otrzymają zwrotu ulgi na dzieci, które są odpisywane w rozliczeniach rocznych (czyt. PIT-36)
A dlaczego? Aby otrzymać ulgę na dziecko, jego składki społeczne musiałyby być równe lub wyższe od ulgi prorodzinnej. W takiej sytuacji to jednak niemożliwe. Taki rodzic nie dostanie więc zwrotu podatku w całości. I już się komplikuje? większość rodzin taki zwrot ratuje i łata dziurę budżetową. A nie oszukujmy się! Kto zarabia najniższą krajową to nie zarabia dużych pieniędzy. Często nie starcza na podstawowe opłaty.
Jest spoko zamieszania w związku z pit-2, uldze klasy średniej. Tutaj nawet sami ustawodawcy nie wiedzą co będzie dalej.

W niedzielę w TVN24 doradca prezydenta Andrzeja Dudy prof. Andrzej Zybertowicz  przyznał, że “nie wie, co to jest PIT-2”.

“Ja zajmuję się obecnie polityką Putina i Bidena. Jak poczuję uszczerbek, będę się troszczył. Nie jestem już nauczycielem, nie mam pensji wypłacanej z góry, państwo już mnie nie kredytuje. Jak otrzymam pensję z dołu pod koniec miesiąca, to będę badał, czy jestem skrzywdzony, czy zostałem wyróżniony”.

Politycy teraz robią wszystko by Polski ład uporządkować. Mimo ostrzeżeń i ich skutkach wprowadzili ustawę w życie, czego konsekwencją jest teraz wielki polski nieład i chaos.

Ciężko jest w tym wszystkim odnaleźć jakieś pozytywy. Trzeba poczekać, trzeba to przetrwać.
Życzę Wam wszystkim dużo siły i wytrwałości.




Bruschetta przekąska na każdą okazję

Bruschetta to włoska przekąska, którą odkryłem całkiem niedawno. Jest bardzo prosta w przygotowaniu a zapewniam Was, że zadowoli niejednego “zjadacza” chleba.

Bruschetta bo to o niej dzisiaj mowa to kanapka, przekąska jak kto woli przygotowana z chleba włoskiego. Można zastosować bagietkę, dowolne pieczywo. Ja preferuję chleb włoski, który można dostać w Lidlu.

Jakie składniki są potrzebne do przygotowania Bruschetty?

  • 1 chleb włoski lub bagietkę
  • 3 Wasze ulubione pomidory
  • dwa ząbki czosnku
  • 5 łyżek stołowych oliwy z oliwek
  • 5 łyżek stołowych passaty pomidorowej
  • jedna cebulka szalotka
  • szczypior
  • przyprawy do pasty po jednej łyżeczce: bazylia, oregano, czerwona słodka papryka, suszone pomidory, (można kupić gotową mieszankę przypraw włoskich)
  • masło

Przygotowanie Bruschetty

Oliwę i przyprawy mieszam ze sobą w miseczce. Dodaję wyciśnięty czosnek oraz passatę. Odstawiam na ok. 30 minuta aż się nasze składniki przegryzą.

Chleb lub bagietkę kroimy w dowolny sposób. Ja smaruję cienko masłem i wkładam do piekarnika i opiekam aż się lekko zarumienią nasze grzanki.

Pomidory kroimy w drobną kostkę, siekamy cebulkę oraz szczypiorek i łączymy ze sobą. Ja dodatkowo skrapiam tę sałatkę oliwą z oliwek.

Gdy nasze grzanki są już upieczone, nakładam na nie naszą pastę oraz sałatkę. Można posolić oraz popieprzyć jak ktoś lubi 🙂

Oto cała filozofia mojej Bruschetty.

Smacznego